Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

"Córki smoka" William Andrews

Córkach smoka usłyszałam jakiś czas temu na Youtube. Przekonana, że to historia w sam raz dla mnie, w ciemno kupiłam wszystkie cztery tomy w języku angielskim, a w międzyczasie zaczęłam słuchać pierwszej części na portalu Bookbeat. Niniejsza opinia jest pisana w oparciu o audiobook.

Po długiej podróży do sierocińca w Korei dwudziestoletnia Amerykanka Anna Carlson dowiaduje się, że jej biologiczna matka nie żyje. Jednak właśnie w chwili, gdy zdruzgotana kobieta dochodzi do wniosku, że przebyła całą drogę na próżno, tajemnicza staruszka podaje jej paczuszkę zawierającą wiekowy grzebień i kartkę z adresem.

Dzięki temu Anna trafia do mieszkania niezbyt zamożnej, lecz eleganckiej kobiety – Hong Jae-hee, która opowiada jej o niesamowitych wydarzeniach zaczynających się od japońskiej okupacji Korei i Chin podczas II wojny światowej, kiedy to ponad dwieście tysięcy Koreanek zostało niewolnicami japońskich żołnierzy – „kobietami do towarzystwa”. Jae-hee zna tę historię bardzo dobrze: była jedną z nich.

Anna odkrywa, że cenny grzebień ze skorupy żółwia, ozdobiony dwugłowym smokiem z kości słoniowej, pokonał wraz z kobietami w jej rodzinie mnóstwo przeciwności losu. Im lepiej dziewczyna poznaje jego historię, tym bardziej uświadamia sobie, że wraz z grzebieniem trafia do niej dziedzictwo niewyobrażalnej siły charakteru, odwagi, miłości i niezłomności.

Zabierając się za tę powieść, wiedziałam, że czeka mnie niełatwa psychicznie przeprawa, bo Córki smoka opowiadać miały o "pocieszycielkach": kobietach przede wszystkim koreańskiego pochodzenia zmuszanych do pracy seksualnej. Gdzieś umknął mi fakt, że to historia prowadzona w dwóch liniach czasowych: teraźniejszości, w której młoda Koreanka spotyka swoją babkę, oraz przeszłości, o której ta starsza kobiecina opowiada wnuczce.

poniedziałek, 24 lipca 2023

"Brudne sprawki wujaszka Hana" Aleksandra Bednarska

Ekscytująca podróż z dreszczykiem przez dalekoazjatycki folklor.

Nazwać znaczy oswoić, dlatego mówią o nim wujaszek Han.

Może nie jest złem wcielonym, ale wie, komu należy się nagroda, komu kara. Pociąga za sznurki spraw przyziemnych i niczym niewyjaśnionych, ale żadna nie spędza mu snu z powiek. Ale kim jest tak naprawdę? Koszmarnie bogatym oligarchą, wybrańcem bogów czy może kolejną miejską legendą?

Wujaszek Han przewija się w tle, czyha w mroku jak koszmar. Ma ludzi od tego, by nie hańbić się pracą. Poznaj dziewięć opowieści o sprawach, w których być może maczał palce. Historie zemsty zza grobu, ludobójstwa, spotkania z bytem pozaziemskim. Przypadki opętania taoistycznego, wędrówki przez kręgi piekielne, zbrodni w afekcie, oraz zauroczenia demonem. A wszystko w atmosferze gęstej i zawiesistej jak ostry sos. No co? Tam skąd podobno pochodzi wujaszek to jedyny słuszny smak.

Ani grozy, ani opowiadań, zazwyczaj nie czytam, ale będąc na Targach Książek i Mediów Vivelo w Warszawie, kupiłam książkę będącą i tym, i tym. Żeby było ciekawiej, za tą utrzymaną w orientalnym klimacie książką stoi polska autorka. Wiele rzeczy mogło pójść nie tak, ale ten czytelniczy eksperyment okazał się jednak naprawdę udany!

poniedziałek, 12 czerwca 2023

"Nasz skrzywiony bohater" Munyeol Yi

Króciutka historia, o której w sumie nie wiem, co powiedzieć, poza "warto przeczytać".

Kiedy 12-letni chłopiec przenosi się z Seulu do miasteczka na prowincji i zaczyna tam naukę w szkole, jest przekonany, że zaimponuje kolegom i zostanie liderem. Okazuje się jednak, że natychmiast pada ofiarą charyzmatycznego i skorumpowanego zarazem Om Sok-dae – gospodarza klasy. Przemoc, zastraszanie i skomplikowane intrygi zapewniają mu sukces: chłopcy są posłuszni, a jego najwyższa pozycja w hierarchii klasowej pozostaje niezachwiana.

To historia opowiedziana z perspektywy dorosłego już mężczyzny, który wspomina brutalną walkę, jaką musiał stoczyć w poszukiwaniu sprawiedliwości, a także własnego „ja”.

Ta intrygująca alegoria systemu politycznego i władzy, często porównywana do Władcy much, zaczyna się jako prosta opowieść o dominacji w szkolnej klasie, lecz rozwija się w chłodną przypowieść o żądzy władzy i desperackiej potrzebie akceptacji.

Nasz skrzywiony bohater wprost podchodzi do swojego głównego tematu. Towarzysząc głównemu bohaterowi, dwunastoletniemu Byongtae wchodzącemu w nowe środowisko, czytelnik spotyka się z autorytarnym sposobem sprawowania władzy. Mimo że powieść skupia się na niewielkiej grupie uczniów jednej klasy, opisywaną sytuację można bez problemu przenieść na grunt polityczno-gospodarczy.

środa, 7 czerwca 2023

"Dorośli" Marie Aubert

O twórczości Marie Aubert słyszałam sporo na kanałach książkowych na Youtube. Na niedawnych Targach Książek i Mediów Vivelo kupiłam być może najpopularniejszą powieść tej pisarki. Przeczytałam niemal od razu, na jedno posiedzenie.

Ida jest bezdzietną architektką, wciąż czuje się młodo, ale jednak dostrzega już pierwsze oznaki nadchodzącego wieku średniego. Macierzyństwo to ważny dla niej temat: rozważa je, chociaż nie ma stałego partnera. Tymczasem są wakacje, upalna pogoda, a przed nią wyjazd do domu nad fiordem, w którym wraz z rodzicami, młodszą siostrą i innymi bliskimi będą świętować sześćdziesiąte piąte urodziny mamy. Piękna sceneria, w której można odpocząć i zastanowić się nad swoim życiem i przyszłością - a może nie?

"Dorośli" to opowieść o nadszarpniętych więzach rodzinnych, zazdrości, poszukiwaniu siebie, a przede wszystkim o wstydzie, który wynika z braku miłości.

Dość długo zastanawiałam się, co i w jaki sposób napisać o Dorosłych. To opowieść o zwykłych ludziach, ich marzeniach oraz relacjach, w której bez problemu odnajdzie się niejedna osoba czytająca. Wszystko zaczyna się od urodzinowej imprezy matki głównej bohaterki, na którą protagonistka Iga przyjeżdza. Licząca niecałe sto pięćdziesiąt stron historia opisuje kilka dni z życia niedużej, ale zaskakująco zróżnicowanej i skomplikowanej wewnętrznie, rodziny.

poniedziałek, 22 maja 2023

"Nowy wspaniały świat. Powieść graficzna" Fred Fordham, Aldous Huxley

Świetna alternatywa dla powieści Aldousa Huxleya, oddająca jej ducha, a jednocześnie dodająca nieco od siebie.

Arcydzieło Aldousa Huxleya Nowy wspaniały świat, "jedno z najistotniejszych proroczych dzieł dystopijnych XX wieku” (Wall Street Journal),ukazuje się po raz pierwszy jako powieść graficzna.

Opublikowany w 1932 roku Nowy wspaniały świat zaliczany jest do najbardziej cenionych i przenikliwych dzieł literatury XX wieku.

Głęboko poruszające tematy wszechobecnej kontroli czy wzajemnego oddziaływania człowieka i technologii sprawiły, że klasyk Aldousa Huxleya stał się idealnym odbiciem czasów, w których został stworzony i wciąż pozostaje przerażająco aktualny.

Nowy wspaniały świat doskonale wpasowuje się w formę powieści graficznej. Niezwykły artystyczny talent Freda Fordhama oraz jego dbałość o szczegóły i kolory pozwalają przedstawić nowemu pokoleniu tę zmuszającą do refleksji powieść w świeży i przekonujący sposób.

Fabularnie, Nowy wspaniały świat. Powieść graficzna nie odbiega od oryginału. Akcja rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w której oryginalność i indywidualizm są wysoce niepożądanymi cechami. Oparte ściśle na podziale klasowym społeczeństwo funkcjonuje sprawnie, a dzięki odpowiedniemu programowaniu oraz kontroli jednostki nawet nie myślą o tym, by wyjść na kolejny szczebel w socjalnej hierarchii. Do takiego świata trafia człowiek spoza systemu, "dzikus". Młodzieniec pełen marzeń, wiążący z "nowym, wspaniałym światem" z opowieści matki ogromne nadzieje.

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

"Foul Lady Fortune. Nikczemna fortuna" Chloe Gong

Wciągający i przyjemny w odbiorze thriller młodzieżowy osadzony w realiach Szanghaju lat 30. minionego wieku. Warto dać mu szansę, nawet jeśli nie znacie jeszcze These Violent Delights. Gwałtownych pasji.

Pierwsza część nowej fascynującej dylogii, w której będziemy śledzić losy niedopasowanej pary szpiegów udających małżeństwo, co ma ułatwić im rozwikłanie sprawy brutalnych morderstw w Szanghaju lat trzydziestych.

Cztery lata temu Rosalind Lang otarła się o śmierć, ale poddana dziwnemu eksperymentowi nie dość, że uratowała życie, to jeszcze zyskała pewne nietypowe właściwości. Teraz, aby zadośćuczynić za dawno popełnioną zdradę, wykorzystuje swoje umiejętności jako zabójczyni pracująca dla swojego kraju.

Kiedy jednak Cesarska Armia Japońska rozpoczyna inwazję na Chiny, Rosalind otrzymuje nową misję. Seria morderstw, których sprawcami mogą być Japończycy, budzi zaniepokojenie w Szanghaju. Zgodnie z nowymi rozkazami Rosalind ma przeniknąć do powiązanej z Cesarstwem Japonii agencji prasowej i znaleźć osoby odpowiedzialne za działania terrorystyczne.

Aby odsunąć od siebie podejrzenia, musi udawać żonę innego szpiega nacjonalistów, Oriona Honga, a chociaż jego nonszalancja i maniery playboya doprowadzają ją do furii, zgadza się z nim współpracować w imię wyższego dobra. Jednakże Orion ma własne plany, zaś Rosalind skrywa tajemnice, których nie zamierza ujawniać. Dwójka szpiegów stara się dotrzeć do sedna spisku, ale z czasem zaczyna się przekonywać, że cała ta intryga ma znacznie większy zasięg i jest bardziej przerażająca niż przypuszczali.

Nikczemna fortuna dobrze radzi sobie jako thriller. Zaplanowana przez Autorkę tajemnica pozostaje intrygująca, sekrety i wyzwania zdają się piętrzyć, a protagoniści czasami wyciągają wnioski, które niewiele mają wspólnego z prawdą. Podobało mi się, że aż do ostatnich zdań Chloe Gong trzymała w rękawie kilka dobrych kart. Nie wszystkie zagrała w tym tomie, przez co jestem niesamowicie ciekawa, co wydarzy się w kolejnym. Sceny walki, czy to z użyciem broni palnej, pięści, czy trucizn, zostały opisane dynamicznie i na tyle plastycznie, by czytelnik bez problemu je sobie wyobraził. Za zaletę poczytuję sobie także bardzo dobry styl, tudzież zgrabne tłumaczenie będące efektem pracy Małgorzaty Kaczarowskiej, dzięki któremu powieść czyta się zachwycająco płynnie. W Nikczemnej fortunie nie ma czasu na nudę, co chwilę coś się dzieje, a gdy docieramy do punktu kulminacyjnego... wręcz nie sposób oderwać się od lektury!

poniedziałek, 27 marca 2023

"Odyseja kosmiczna 2010" Arthur C. Clarke

Dalszy ciąg ekscytującej kosmicznej przygody.

Dziewięć lat po katastrofalnej misji Discovery połączona ekspedycja amerykańsko-rosyjska wyrusza w kierunku Jowisza, by dotrzeć do statku i zasobów pamięci komputera pokładowego. Mogą się tam znajdować wskazówki, co wcześniej poszło nie tak i co przytrafiło się Davidowi Bowmanowi. Niespodziewanie Amerykanom i Rosjanom wchodzą w paradę Chińczycy. Rozpoczyna się swego rodzaju wyścig.

Tymczasem istota, która była Davidem Bowmanem, jedynym człowiekiem zdolnym rozwikłać zagadkę monolitu krążącego wokół Jowisza, wyrusza na Ziemię z własną misją…

Po zachwycającej, zapadającej w pamięć kosmicznej podróży, w którą udałam się dzięki Odysei kosmicznej 2001, z ekscytacją zabrałam się do czytania jej ciągu dalszego. W Odysei kosmicznej 2010 ponownie odleciałam ku Jowiszowi, tym razem w towarzystwie innej ekipy.

poniedziałek, 13 marca 2023

"Głębia Challengera" Neal Shusterman

Kolejna świetna powieść spod pióra Neala Shustermana. Trochę pogmatwana, ale warta zainwestowanego w nią czasu.

Niepokojąca podróż przez głębię ludzkiego umysłu. Opowieść o chłopcu, który powoli pogrąża się w chorobie psychicznej.

Caden Bosch jest rozdarty między tym co widzi, a tym, co wie, że jest prawdziwe. Ma paranoje i halucynacje. Jest zdolnym uczniem liceum obdarzonym artystyczną wrażliwością, jednak coraz częściej wydaje mu się, że bierze udział w misji badającej Głębię Challengera, najgłębiej położonego punktu Rowu Mariańskiego (10 994 metrów pod poziomem morza). Jest świadomy, że jego świat się rozpada i coraz bardziej przerażony, że powoli przestaje odróżniać, co jest prawdą, a co ułudą. Rodzina i przyjaciele dostrzegają zmiany w jego zachowaniu i zaczynają się poważnie niepokoić. Zostaje przyjęty do szpitala psychiatrycznego i poddany leczeniu. Teraz to personel medyczny staje się załogą statku ku zdrowieniu.

Wnikliwa i niezwykle realistyczna, poruszająca i nie dająca spokoju powieść powstała na podstawie osobistych przeżyć autora, którego syn Brendan cierpi na chorobę umysłową.

Neal Shusterman zdaje się zyskiwać coraz większą popularność wśród polskich czytelników. W ostatnich kilku latach na rynku pojawiły się przekłady, między innymi, Suszy, Gry o świat czy Roxy. W lutym 2023 roku na księgarskie półki powróciły dwie jego powieści, które zostały wydane nieco dawniej: Kosiarze oraz Głębia Challengera..

wtorek, 28 lutego 2023

"Córka Bogini Księżyca" Sue Lynn Tan

Jedna z piękniejszych okładek zeszłego roku. A jej wnętrze...?

Urzekające fantasy inspirowane legendą o Chang'e, chińskiej bogini księżyca.

Dorastająca na Księżycu Xingyin przywykła do samotności. Nie wie, że jest ukrywana przed Niebiańskim Cesarzem, który skazał jej matkę za kradzież eliksiru nieśmiertelności. Kiedy jednak magia Xingyin zostaje wykryta, dziewczyna musi uciekać z domu.

Trafia do Niebiańskiego Królestwa, krainy cudów i tajemnic. Ukrywając swoją tożsamość, korzysta z okazji, by uczyć się u boku syna cesarza. Opanowuje łucznictwo i magię, a między nią a księciem rozkwita uczucie.

Aby ocalić matkę, Xingyin wyrusza na niebezpieczną wyprawę, stawiając czoła legendarnym stworzeniom i okrutnym wrogom. Ale kiedy dochodzi do zdrady, a zakazana magia zagraża królestwu, Xingyin musi rzucić wyzwanie samemu Niebiańskiemu Cesarzowi.

Kupując Córkę Bogini Księżyca, wiedziałam o niej dwie rzeczy: ma przepiękną okładkę oraz opiera się na jakimś chińskim micie (nieznanym mi). Nie miałam pojęcia jednak, że ta opowieść tak niesamowicie mnie wciągnie! Mimo dużego zagęszczenia tekstu na stronie (font raczej drobny, interlinia niespecjalnie duża), przez pierwsze kilkanaście stron leciałam błyskawicznie. Z czasem moje zafascynowanie historią nieco przygasło (a może to tylko kwestia braku czasu na lekturę?), ale po kilku rozdziałach na powrót zalśniło jaśniej, jeszcze bardziej motywując do czytania... Aż przeczytałam ponad dwieście stron, byle dowiedzieć się, jak to się skończy!

poniedziałek, 6 lutego 2023

"Narodziny bohatera" Jin Yong

Przepełniona chwałą i patosem opowieść o sztukach walki i honorze, chińska aż do szpiku kości.

W świecie średniowiecznych Chin, w którym kung fu to magia, a królestwa bezwzględnie walczą o władzę, toczy się batalia o tytuł najlepszego wojownika i rodzi się niezwykły bohater.

Po tym, jak jego ojciec – wierny dynastii Song patriota – zostaje zamordowany przez wysłanników cesarstwa Jin, Guo Jing wraz z matką uciekają na równiny, gdzie rządzi założyciel imperium mongolskiego Czyngis-chan, by u niego i jego ludu szukać schronienia. Pewnego dnia Guo Jing będzie musiał stawić czoło swojemu śmiertelnemu wrogowi podczas walki w Gospodzie Pijanego Nieśmiertelnego, ale zanim się to stanie pod opieką Czyngis-chana i Siedmiorga Bohaterów z Południa doskonali swoje umiejętności w sztukach walki. Skromny, oddany, choć nie zawsze mądry, Guo Jing mierzy się ze swoim zarówno wspaniałym, jak i przerażającym przeznaczeniem. W podzielonym kraju, nie znając swojej przyszłości, Guo Jing musi lawirować pomiędzy miłością a wojną, honorem i zdradą, zanim stanie twarzą w twarz z własnym losem i zostanie bohaterem, którym przeznaczone było mu się stać.

Narodziny bohatera to pierwszy tom cyklu Bohaterowie Legendy Kondora, zaliczanego do literackiego, spotykanego chyba tylko w chińskiej kulturze, podgatunku wuxia (czytanego, mniej więcej, jako usia). Słowo to oznacza, w luźnym tłumaczeniu, bohaterów-wojowników i odwołuje się do opowieści, w których honorowi i odważni protagoniści, zwykle pochodzący z niższych klas społecznych, walczą o sprawiedliwość i próbują obalić uciskających lud agresorów lub przedstawicieli wyższych sfer. Choć gatunek ma swoje korzenie w literaturze, obecnie często adaptowany jest w formie komiksów, filmów, seriali czy gier wideo. Jeśli kojarzycie taki film jak Przyczajony tygrys, ukryty smok czy animację Kung Fu Panda (serio, serio, to też można zaliczyć do kina wuxia), mniej więcej wiecie, z czym mamy do czynienia.

poniedziałek, 16 stycznia 2023

"Portret Doriana Graya" Oscar Wilde

Wstyd się przyznać, że dotychczas nie czytałam Portretu Doriana Graya. Na przełomie lat 2022 i 2023 nadrobiłam jednak tę zaległość - było warto?

Wielokrotnie wystawiane i ekranizowane ponadczasowe dzieło najwybitniejszego irlandzkiego autora.

Portret Doriana Graya jest powieścią uniwersalną, w której współczesny czytelnik może odnaleźć własne problemy i rozterki. To lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy w świecie wszechobecnych obrazów i wizerunków szukają własnego oblicza i kształtują obrazy innych, a także dla wszelkiej maści moralistów, którzy nazbyt łatwo szafują potępiającymi wyrokami. Moglibyśmy powiedzieć za Gombrowiczem, który wyciągnął z lektury Wilde’a znakomitą lekcję, że „człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna”.

Portret Doriana Graya jest bez wątpienia duchową autobiografią Oscara Wilde’a. Sam artysta uważał, że bohaterowie tej powieści odzwierciedlają różne cechy jego osobowości. Autor pisał w jednym z listów – Portret… „zawiera wiele ze mnie. Bazyli Hallward jest tym, za kogo się uważam; lord Henryk – tym, za kogo uważa mnie świat; Dorian – tym, kim chciałbym zostać – być może w innych czasach”.

Przed lekturą miałam dość ogólne pojęcie o tematyce tego utworu. Wiedziałam, że tytułowy portret jest wyjątkowy, podlega procesowi starzenia, podczas gdy osoba na nim uwieczniona zachowuje wieczną młodość. Ta informacja, jak się przekonałam, stanowiła jedynie początek i przyczynek dla ciekawych rozważań poczynionych przez Autora w tekście.

poniedziałek, 9 stycznia 2023

"Opowieść o dwóch miastach" Charles Dickens

Charlesa Dickensa dotychczas kojarzyłam tylko z Opowieści wigilijnej. Nieco paradoksalnie, w okolicach Wigilii Bożego Narodzenia 2022 roku nie wróciłam do tej historii, ale sięgnęłam po coś znacznie dłuższego.

Rewolucja i miłość w cieniu gilotyny "Była to najlepsza i najgorsza z epok, wiek rozumu i wiek szaleństwa, czas wiary i czas zwątpienia, okres światła i okres mroków, wiosna pięknych nadziei i zima rozpaczy" – tak rozpoczyna swą niezwykłą opowieść Charles Dickens. Słowa te są zapowiedzią dramatycznych wydarzeń przedstawionych z epickim rozmachem. Paryż i Londyn w przededniu Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Ten burzliwy okres ukazany jest przez pryzmat losów młodego francuskiego arystokraty, niesprawiedliwie uwięzionego lekarza, jego córki i angielskiego prawnika. Po osiemnastu latach spędzonych w Bastylii doktor Manette wychodzi na wolność. Szczęśliwie, już na angielskiej ziemi, rozpoczyna drugie życie u boku córki Lucie. Tam przecinają się drogi dwóch mężczyzn: zbiegłego z Francji Karola Darnaya i błyskotliwego adwokata Sydneya Cartona, samotnika i pijaka, których połączy miłość do jednej kobiety – córki doktora. Wskutek dramatycznego splotu okoliczności bohaterowie są zmuszeni porzucić spokojne ulice Londynu i przybyć do Paryża pod rządami krwawego terroru. Porwani w wir wydarzeń zostaną poddani ciężkiej próbie…

Opowieść o dwóch miastach zaczęłam czytać, przyznam, że nad wyraz ambitnie, w języku angielskim. Spodziewałam się niełatwej przeprawy, ale rzeczywistość okazała się znacznie brutalniejsza, niż oczekiwałam. Lekturę w oryginale sobie więc odpuściłam, a z londyńsko-paryską historią zapoznałam się po polsku, na dodatek w formie audiobooka, co okazało się w sumie... zbawieniem!

poniedziałek, 26 grudnia 2022

"The Walking Cat. Apokalipsa zombie oczami kota t. 1-3" Tomo Kitaoka

Manga o zombie i kotach? Zabierzcie moje pieniądze!

Po ulicach zaczynają snuć się żywe trupy, a świat chyli się ku upadkowi… Jin Yahiro w odruchu serca ratuje białego kota podczas poszukiwań żony, z którą został rozdzielony. Tak rozpoczyna się wspólna podróż mężczyzny i zwierzaka.

Nadzieja pod postacią kota błyszczy wśród rozpaczy jaśniej niż kiedykolwiek.

The Walking Cat. Apokalipsa zombie oczami kota to krótka, ledwie trzytomowa manga, której tytuł mówi zasadniczo wszystko o zawartości. Ludzie zaczęli przemianiać się w nieumarłych w niedoprecyzowanych okolicznościach jakiś czas przed rozpoczęciem akcji zaprezentowanej w tej opowieści. Gdy poznajemy Yukiego - sympatycznego, białego kota - zombie są zjawiskiem dość powszechnym, ale ludzkości jeszcze daleko do wyginięcia.

poniedziałek, 19 grudnia 2022

"Płonący bóg" Rebecca F. Kuang

Zwieńczenie fantastycznej trylogii w orientalnych klimatach. Nie do końca wiem, co o nim myśleć.

Żyć z dawnymi występkami można jedynie, jeśli ukryje się je w głębokich zakamarkach umysłu, w czarnych odmętach duszy.

Rin wciąż żyje.

Mogła przyjąć wyciągniętą dłoń Cesarzowej, zdławić rebelię i poprowadzić wojsko prosto na południe. Tam, gdzie w czerwonym pyle, wśród zapomnianych kapliczek i wykopanych w ziemi grobów czekają cierpliwie jej korzenie, jej Dom. Wolała bawić się w rewolucję, z której wyniosła tylko kolejne blizny i gorycz kolejnej porażki.

Została sama. Z okaleczonym ciałem, rozbitą duszą, łaknąca pokuty i rozgrzeszenia niemal tak samo, jak walki i zniszczenia.

I oto prawdziwy wróg wkracza na scenę. Tym razem Rin nie będzie walczyć w obronie Cesarstwa, Republiki czy życia swoich przyjaciół. Tym razem stawką jest cały znany Rin świat. Ten ludzki i ten boski.

Moja przygoda z Trylogią Wojen Makowych Rebecci F. Kuang dobiegła końca. W tym tekście planuję zawrzeć zarówno wrażenia z lektury ostatniego tomu, Płonącego boga, jak i całości serii. Choć postaram się unikać spoilerów dotyczących zakończenia trzeciej części, tu i ówdzie mogę napisać coś, co zdradzi wydarzenia rozgrywające się wcześniej.

poniedziałek, 5 grudnia 2022

"Wojna makowa" Rebecca F. Kuang

Wreszcie zabrałam się za kultowe w ostatnich latach fantasy! Nie było idealnie, ale... prawie!

Kiedy jesteś sierotą wojenną świat ma dla ciebie głównie pogardę, odrzucenie, brutalność i ból. Czasem, jeśli akurat masz szczęście, obojętność. Jeśli natomiast do tego jesteś dziewczynką, szczęście ma twoja przybrana rodzina. Zawsze może ubić interes i sprzedać cię na żonę jakiemuś zamożnemu staruchowi.

Rin doświadczyła tego wszystkiego. Jest nikim, jej życie nie ma dla nikogo żadnego znaczenia, nikogo też nie obchodzi jej los. Jeśli chce wydostać się z rynsztoka, w którym się wychowała, ma tylko dwie drogi. Pierwsza wiedzie przez łóżko obmierzłego starca. Druga, przez bramę Akademii Sinegradzkiej – elitarnej szkoły wojskowej. Aby podążyć tą drugą drogą, Rin zrobi wszystko, co tylko leży w ludzkiej mocy. A nawet więcej.

To nie jest historia o potędze nauki, sile przyjaźni czy starciach wielkiej magii.

To jest historia o kołach czasu, które nieustępliwie i bezlitośnie mielą ludzkie losy. I o dziewczynie, która zniszczyła cały mechanizm. Kamieniem, bo na miecz była za biedna.

Początkiem 2022 roku założyłam sobie, że zapoznam się z Trylogią Wojen Makowych Rebecci F. Kuang i tym samym nie tylko "odhaczę" choć jedną z wielu serii z moich półek, ale też dowiem się, czemu wokół tych książek jest tyle szumu. Rozpoczynając lekturę, miałam nadzieję, że dołączę do grona wielbicieli twórczości Autorki. Gdy piszę te słowa, jest już początek grudnia. Kilka dni temu zakończyłam lekturę Republiki Smoka, czyli drugiego tomu trylogii, i planowałam pisać właśnie o niej, ale uświadomiłam sobie, że nie dzieliłam się wrażeniami z lektury pierwszego tomu! Wprawiam więc w ruch szare komórki i wytężam pamięć, by podzielić się choćby krótką opinią o Wojnie makowej.

poniedziałek, 3 października 2022

"Strażnik piekła" Maks Dieter

Przygoda jak z dawnych lat, tym razem z dodatkiem grozy.

Powieść jest horrorem rozgrywającym się na polskiej wsi. Bohaterem jest dwunastoletni Maciek, który wraz z kolegami wpada na trop przerażającej tajemnicy kryjącej się w starej chacie w lesie. Dom jest zamieszkiwany przez osobnika wśród miejscowej ludności nazywanego Starym Dziadem.

Wbrew logice i ostrzeżeniom kolegów Maciek postanawia dowiedzieć się, co to za sekret, zacieśniając ryzykowną znajomość z człowiekiem, który – jak się wkrótce okazuje – ma ścisły związek z pobliskim obozem zagłady. Wkrótce chłopak przekonuje się, że niektórych tajemnic nie powinno się odkrywać.

Budzą się przerażające siły, które sprawią, że Maciek wraz z kolegami będzie musiał walczyć o życie.

Strażnik piekła zwraca uwagę okładką oraz ciekawym opisem, ale początek opowieści nieco gasi entuzjazm związany z lekturą. I nie chodzi mi o wstęp, w którym poznajemy aspirującego dziennikarza szukającego sensacji i znajdującego ją w opowieści pewnego mężczyzny, a o samą historię opowiadaną przez Macieja Góreckiego, który "co przeżył i co widział, (...) wszystko wam opowie". Długie akapity wypełnione informacjami o przeszłości protagonisty, jego przyjaciół i krewnych - czasami powtarzające jedną informację kila razy (o "złotym sercu" jednej z postaci drugoplanowych przeczytałam chyba trzykrotnie na jednej stronie) - skutecznie studziły moje czytelnicze zapędy. Domyślam się, że Autor chciał poprzez nie lepiej przedstawić swoich bohaterów i położyć solidny fundament pod ich kreacje, ale w moim odczuciu poświęcił na to zbyt wiele czasu.

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

"Ona i jej kot" Makoto Shinkai, Naruki Nagakawa

Cztery niedługie opowiadania o kotach i ich ludziach. Ciepła, wyciszająca lektura.

Cztery kobiety, cztery koty, cztery przeplatające się ze sobą historie.

Miyu czuje, że jest inna niż wszyscy, i dlatego żyje samotnie. Pewnego deszczowego wiosennego dnia w kartonowym pudle znajduje kota i zabiera go do domu. Reina, tak samo niezależna jak jej kotka Mimi, wkracza w dorosły, nie zawsze przyjazny świat. Aoi to młoda kobieta, której życie naznaczyła śmierć najlepszej przyjaciółki. Staruszka Shino i jej kot wspierają bratanka, który szuka swojego miejsca w życiu.

Życiowym zmaganiom bohaterek dyskretnie przyglądają się koty, a z tej czułej obserwacji rodzi się szczególna, głęboka więź. Bo przecież świat koci niewiele się różni od ludzkiego, a wsparcie, jakie zapewnia druga istota, pozwala zmagać się z małymi i wielkimi problemami.

Ona i jej kot to cztery pełne uroku i zachwytu nad życiem opowieści, które powstały dzięki kotom zabranym z ulicy. To także nowa odsłona jednej z pierwszych prac znanego japońskiego reżysera filmów animowanych Makoto Shinkaia.

Ona i jej kot to tak naprawdę "cztery kobiety i cztery koty". Kobiety powiązane ze sobą dość luźno, mierzące się z różnymi problemami. Poznamy Miyu - ambitną młodą kobietę borykającą się z sercowymi rozterkami; dopiero wkraczającą w dorosłość Reinę, pełną marzeń i ideałów; cierpiącą z powodu śmierci przyjaciółki Aoi; oraz dojrzalszą Shino próbującą pomóc zagubionemu w życiu bratankowi.

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

"Miłość, śmierć + roboty. Oficjalna antologia" David W. Amendola, Kirsten Cross, David Fincher, Claudine Griggs, Peter F. Hamilton, Marko Kloos, Joe Lansdale, Steven Lewis, Ken Liu, Alberto Mielgo, Tim Miller, Alastair Reynolds, John Scalzi, Vitaliy Shushko, Michael Swanwick

Książkowa wyprawa do uniwersum popularnej antologii. Rozbudowuje światy przedstawione i co nieco dopowiada, ale też zachęca do seansu.

John Scalzi, Ken Liu, Peter F. Hamilton, Michael Swanwick i wielu innych w oficjalnej antologii Miłość, śmierć i roboty!

Tim Miller to postać, która cieszy się zasłużonym uznaniem w świecie popkultury. Wraz Davidem Fincherem połączył siły w produkcji pierwszego sezonu netflixowego hitu Miłość śmierć i roboty — animacji dla dorosłych. Dla Millera, jak sam określił, wybieranie historii do każdego odcinka to najlepsza praca, jaką kiedykolwiek wykonywał. Potwierdza to znakomity zestaw autorów i opowiadań.

Naprawdę próżno szukać równie pomysłowych, pełnych napięcia i zmuszających do refleksji historii. Każda jest dziełem innego twórcy i posłużyła za podstawę do serialowego scenariusza. Bazuje na różnych wizjach świata, zabiera w międzygatunkową podróż od horroru, przez komedię, akcję po science fiction.

Krótko mówiąc, różnorodność tego zbioru sprawia, że absolutnie każdy znajdzie coś dla siebie.

Przez lata żyłam w przekonaniu, że netflixowa antologia animacji Miłość, śmierć i roboty to zbiór dzieł przygotowanych od początku do końca przez studia animacji. Dopiero niedawno dowiedziałam się, iż tak naprawdę scenariusze do kolejnych odcinków powstawały na podstawie wcześniej spisanych tekstów. Gdy tylko Miłość, śmierć i roboty. Oficjalna antologia trafiło w moje ręce, z ekscytacją zasiadłam do lektury. Aha, dla porządku wspomnę, że słowo „opowiadanie” należy tu traktować z pewnym przymrużeniem oka. Dlaczego? Napiszę za chwilę.

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

"Ogród" Hiroko Oyamada

Nietypowe, czasem oniryczne, spojrzenie na problemy dnia codziennego w formie niedługich opowiadań.

Pajęcze lilie, gekon przyklejony do szyby, mąż na rodzinnym spacerze w zoo, piskorze w nieczynnej studni, teściowie, mrówki, pająk na ścianie i córka, pasjami zbierająca żołędzie… Natura u Hiroko Oyamady ma szczególne znaczenie. Kwiaty stają się złowieszczym omenem, światy zwierząt i ludzi zlewają się, a roślinność odzwierciedla stan ducha bohaterów. W wypełnionych pulsującą, żywą przyrodą opowiadaniach zarysowana jest nasza codzienność: z jej absurdami, duszącymi normami społecznymi i emocjami, które trudno ubrać w słowa. Zaś najbardziej niepokojącym i niezrozumiałym gatunkiem okazujemy się my sami.

Ogród to zbiór piętnastu opowiadań po raz pierwszy dostępnych w tłumaczeniu – historii o rodzinie, macierzyństwie, starości, o skomplikowanych relacjach z bliskimi. Hiroko Oyamada jest wybitną obserwatorką codzienności, a z pozornie nieznaczących obrazów i podsłuchanych dialogów potrafi utkać tekst o szokująco mocnym przesłaniu. Pisze w sposób, którego nie da się podrobić. Przejmujący dreszczem, czasem zaskakująco zabawny, a czasem obezwładniający kakofonią dźwięków Ogród wciąga czytelnika w gąszcz znaczeń i nie pozwala odejść aż do ostatniej strony.

Rozpoczynając lekturę Ogrodu, znałam kilka krążących po Internecie opinii na jego temat. Utrzymanych w najróżniejszym klimacie, choć przeważały te pozytywne. Osobiście nadal przekonuję się do krótkiej formy i myślę, że omawiany dzisiaj zbiór działa na jej korzyść... pozytywnie.

poniedziałek, 4 lipca 2022

"Bezmatek" Mira Marcinów

Ciekawy eksperyment literacki zbierający wspomnienia córki o matce.

W brawurowej prozie Miry Marcinów wszystko jest dzikie i dziwne, a najdziwniejsza jest śmierć, której miało nie być. Bo na świecie są tylko dwie okoliczności końca: ktoś zmarł śmiercią tragiczną lub po długich cierpieniach. W tej książce jest inaczej. Są lata dziewięćdziesiąte i te teraz, są małe dziewczynki i młode matki. Marcinów próbuje znaleźć nowy język na opisanie straty i ze skrajnej intymności robi literaturę: transową, mocną, dowcipną, a jednocześnie drżącą, okrutnie szczerą, pełną czułości i tęsknoty nie wiadomo za czym, choć wiadomo, że tej pustki wypełnić się nie da.

Bezmatek to brutalna opowieść o pragnieniu życia i ucieczce od umierania oraz historia wielkiej, szalonej i zachłannej miłości, jaka może wydarzyć się tylko między matką a córką.

Bezmatku ciężko pisać, a jeszcze ciężej go oceniać. Utwór, bo nie sposób nazwać go powieścią, wydaje się raczej próbą wyrzucenia z siebie bolesnych wspomnień i przemyśleń niż zszokowania czytelnika czy przekonania go, jak okrutna jest otaczająca nas rzeczywistość.