Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 września 2015

[przed premierą] "Między światami. Moje życie i niewola w Iranie" - Roxana Saberi

Ostatnimi czasy los podsuwa mi dość poważne pozycje książkowe. Dziś chcę Wam opowiedzieć o powieści - wspomnieniach - amerykańskiej dziennikarki Roxany Saberi, która sześć lat spędziła w Iranie. Z czego ostatnie sto dni w irańskim więzieniu Evin.

Amerykańska dziennikarka o irańsko-japońskim pochodzeniu, Roxana Saberi, po sześcioletnim pobycie w Iranie zamierza wrócić do Stanów. Nieco przed planowaną datą wyjazdu, zostaje aresztowana pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Ameryki. Śledczy przedstawiają jej coraz bardziej absurdalne dowody potwierdzające jej agencyjną działalność i skłaniają do "współpracy" - czyli przyznania się do winy, której nie popełniła. Dziennikarka staje przed wyborem: kłamać i oczerniać znajomych, by wyjść z więzienia, czy gnić za kratami do końca życia - kto wie, jak długiego?

Między światami to powieść ukazująca absurdy irańskiego systemu sprawiedliwości. Panna Saberi została wtrącona do więzienia na podstawie oskarżeń wyssanych z palca. Jak się okazało, władze od dawna się nią interesowały, obserwowały każdy jej krok i dokumentowały spotkania. Każde jej słowo - pisane czy wypowiedziane - jest wykorzystywane przeciwko niej. W więzieniu kobieta została poddana torturom psychologicznym, które ciężko znieść - męce niepewności o swoją przyszłość, strachu o bliskich, konieczności mijania się z prawdą. Jej sytuację pogarszał dodatkowo brak możliwości nawiązania kontaktu ze światem zewnętrznym. Dziennikarce odmawiano prawa do wizyt rodziny, kontaktu telefonicznego, nawet spotkań z adwokatem - który z resztą był tak przerażony i stłamszony przez tamtejszy system sprawiedliwości, iż nie był w stanie prowadzić rozsądnej linii obrony.
Między światami to nie tylko opis batalii polityczno-prawniczo-więziennej, w którą wplątała się Autorka. To także rzut oka na kulturę Iranu, na tamtejsze wierzenia, przekonania i zwyczaje. Roxana Saberi, przebywając w więzieniu na czas przesłuchań i później, poznała wiele kobiet z różnych środowisk. Niektóre były przerażone, inne odnajdowały pociechę w Bogu. Każda z nich wniosła do tej powieści coś od siebie, własny i niepowtarzalny pogląd na kwestię przesłuchań, kłamstwa i polityki uprawianej przez rząd Iranu. Dzięki nim, a także dodatkowym informacjom dostarczanym przez Autorkę podczas snucia opowieści, czytelnik lepiej poznaje środowisko, w którym przyszło mu się znaleźć za pośrednictwem Między światami.

Jak wspomniała sama Autorka, nie ona jedna przeszła przez takie piekło. Przerażające, że w XXI wieku, w dobie Internetu i łatwego dostępu do przeróżnych informacji, nadal mają miejsce podobne dramaty, o których nikt nie wie. Nie każda sprawa zyskuje taki rozgłos jak ta, którą opisano w Między światami. W sprawie Roxany Saberi interweniował niemal cały świat - politycy ze Stanów Zjednoczonych, Japonii, Szwajcarii, Unii Europejskiej; przedstawiciele różnorakich uczelni, instytucji dziennikarskich; "zwykli" ludzie. A ile podobnych historii nigdy nie wydostaje się poza Iran, czasami nawet poza krąg rodziny zatrzymanego? Ile osób mierzy się z absurdalnymi oskarżeniami, jest zmuszanych do kłamstw, by przeżyć? Albo, idąc na "współpracę", skazuje swoich "wspólników" na podobne męki, a zamiast na wolność wychodzi na szubienicę?

Między światami to historia o walce, porażająca absurdalnością przedstawionych w niej wydarzeń. Jednocześnie jest to opowieść o nadziei, która nigdy nie umiera; o ludziach, którzy mimo trudnych przeżyć, potrafią się uśmiechać; o kraju, w którym nie można być pewnym niczego (zwłaszcza swojego bezpieczeństwa), w którym każdy człowiek może okazać się szpiegiem, w którym jednostka nie ma szans na zwycięstwo. Osobiście polecam Wam tę pozycję - bez względu na to, czy interesuje Was kultura Iranu - ponieważ Między światami opowiada coś, o czym warto wiedzieć i mówić.
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: zainteresowanym literaturą faktu

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non

Tytuł: Między światami. Moje życie i niewola w Iranie
Autor: Roxana Saberi
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 23 września 2015 r. (premiera: kwiecień 2010 r.)
Ilość stron: 381

środa, 8 kwietnia 2015

"Odłamki" - Ismet Prcić

Wojna w Bośni i Hercegowinie, datowana na lata 1992-1996, uznawana jest za najkrwawszy europejski konflikt od czasów II wojny światowej. Ismet Prcić, autor Odłamków, przetrwał to piekło i zechciał podzielić się z innymi swoją historią. Historią przerażającą i skłaniającą do refleksji.

Ismet Prcić kocha teatr, kobiety i wino. Jest raczej strachliwy, często wykorzystuje swój podstęp i determinację, by dotrzeć do celu. Udaje mu się opuścić targaną wojną Bośnię jeszcze przed przymusowym poborem do wojska. Mustafa Nalić to jego przeciwieństwo, chłopak bitny, chętnie wykorzystujący mięśnie i obdarzony walecznym sercem. Rwie się do walki, chce wspomóc bośniacką armię. Gdy rozpoczyna się wspomniana wojna, mają mniej niż dwadzieścia lat. I choć bardzo się od siebie różnią, ich losy zdają się w pewien sposób powiązane.

(...) teraźniejszości nie dało się wytłumaczyć w uproszczonych kategoriach przeszłości i teraźniejszości. Teraźniejszość była zagmatwana. Teraźniejszość była strzaskana, a następnie pomieszana. Strzaskana, zmiażdżona i pomieszana. [str. 387]

Odłamków nie mogę oceniać pod względem fabularnym. Być może autor przemycił w nich jakieś fikcyjne elementy, ale znakomita większość utworu jest oparta na faktach. Ismet Prcić bardzo przekonująco przedstawił ogrom ludzkiego cierpienia, jaki towarzyszy wojnom. Ale autor pisze nie tylko o konflikcie zbrojnym: w swojej powieści porusza także problemy rodzinne, emocjonalne, związane z dorastaniem (takim normalnym, niekonieczne splamionym wojną) czy tożsamością emigranta. Odłamki to historia kompletna, przez ukazanie "normalności" bohaterów zyskująca jeszcze na dramatyzmie. Dawno nie spotkałam się z tak poruszającym obrazem wojny - widzianej z perspektywy cywila oraz wojskowego. Tutaj nic nie jest pewne, a śmierć zdaje się czaić za każdym rogiem.
W powieści panuje chaos, stosowane są przeróżne formy narracji, czytelnik nieraz zmuszany jest to skupienia uwagi, by nie zagubić się w gąszczu wydarzeń.

Główni bohaterowie - Ismet i Mustafa - stanowią dla czytelnika zagadkę. Ich losy splatają się w dziwny sposób, wydają się ze sobą mocno powiązane. Ciężko mi powiedzieć, które elementy tej historii są autobiografią Ismeta Prcića: być może te, które dotyczą bohatera o tym imieniu, a być może te drugie, opisujące losy Mustafy (żeby nie było to zbyt oczywiste). Prawda leży pewnie pośrodku, a autor podzielił swoje losy pomiędzy dwóch niespokrewnionych ze sobą chłopców mężczyzn.

Więc chodzili w kółko z tymi... workami szrapneli, porównywali, wymieniali się, sam rozumiesz. (...) Wydawało mu się, że jest w stanie odtworzyć pocisk, zebrawszy wszystkie odłamki. Wariat! [str. 393]

Odłamki to powieść o wojnie, dramacie ludzkim, ale niepozbawiona humoru. Autor przemycił dość sporo komizmu, sytuacyjnego i słownego, co - wbrew pozorom - wydaje się jak najbardziej na miejscu. W utworze często pojawiają się wulgaryzmy, które także działają na korzyść powieści, dodając jej realizmu.

Odłamki przedstawiają smutną, tragiczną historię dwóch - a może tylko jednego? - młodych mężczyzn. Ukazują wojnę jako zjawisko okropne, niszczące miasta, kraje, ale także psychikę ludzi. Czytadło poruszające, ale warte przeczytania. Nie dla rozrywki, nie dla odprężenia, ale dla "pogłębienia siebie" i poznania prawdziwego oblicza wojny. Polecam.
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: każdemu

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non
http://www.wsqn.pl

Tytuł: Odłamki (org.Shards)
Autor: Ismet Prcić
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 18 marca 2015 r. (premiera: październik 2011)
Ilość stron: 430
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Akcja rozgrywa się podczas wojny
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Książka oparta na prawdziwej historii

środa, 18 marca 2015

"Bangarang" - Jakub Ćwiek

Pierwszą część Chłopców czytałam niedawno. Ciekawe podejście do bajkowych Zagubionych Chłopców kazało mi szybko sięgnąć po kontynuację. Myślałam, że wiem, czego się spodziewać. Mniej więcej miałam rację - bardziej mniej niż więcej, tak po prawdzie.

Bangarang to ponownie zbiór opowiadań, w których daje się wyczuć zmiany względem części pierwszej. Chłopcy nie są już beztroskimi zabijakami, na ich drodze zaczynają pojawiać się poważniejsze problemy, które póki co próbuje brać na siebie Dzwoneczek. Zaczyna się od Zjazdu wszystkich Chłopców - bowiem banda działa nie tylko w polskim lunaparku, ale też w Niemczech, Czechach i gdzieś na wschodzie - a później robi się jakoś smutniej. Owszem, Chłopcy nadal rzucają ironicznymi i wulgarnymi tekstami, ale otrzymują zakaz używania Proszku, rzadziej jeżdżą na motocyklach. Opowiadania - poza tym pierwszym - nastawione są bardziej na fabułę a nie akcję, jak to było w Chłopcach. Nie biorę tego za wadę, bo wreszcie miałam możliwość wniknięcia "głębiej" w to uniwersum, a jednocześnie... trochę brakowało mi tamtej chłopięcej beztroski.
Kolejne opowiadania pozostają ze sobą luźno powiązane, jednak nie wszystkie podobały mi się w jednakowym stopniu. Moim ulubieńcem został tekst otwierający tom, na drugim miejscu wylądowało Koci łapki (Pan Proper :D ), za to najsłabiej - moim zdaniem - wypadł Twój stary. Raz, niewiele się tam dzieje. Dwa, narracja jest poprowadzona dziwnie. Co chwila skaczemy pomiędzy "teraźniejszością" a "przeszłością", co wprowadza niepotrzebny zamęt. Tym bardziej że, powtórzę, to opowiadanie niewiele wnosi do całości.

Główny skład ekipy nie uległ większym zmia... co ja piszę! Uległ ogromnym zmianom za sprawą jednego małego chłopca. Jeśli czytaliście Chłopcówliczyliście, że błyskotliwy Kubuś z ostatnich stron jeszcze wróci, to się nie przeliczyliście. Ja także (chyba) miałam nadzieję na jego powrót, ale to, co ten chłopaczyna wyprawia w Bangarang przechodzi ludzkie pojęcie. Przynajmniej pozostali Chłopcy nie zaliczyli takiego gwałtownego zwrotu. W tym tomie nadal zbieramy informacje o Piotrusiu Panie. Wprawdzie nadal nie mamy pewności, co się z nim stało i dlaczego załoga Lunaparku tak go nienawidzi, ale przynajmniej mamy poczucie, że autor podsuwa nam kolejne poszlaki.
W tym tomie pojawia się kilka nowych postaci, które jednak nie odgrywają jakiejś znaczącej roli. Spotkamy zatem byłego chłopaka Dzwoneczka, byłego Chłopca, kilku Chłopców spoza Polski... co szczególnie daje się we znaki w pierwszym opowiadaniu, w którym występuje tylu nowych przedstawicieli płci męskiej, że czasem ciężko się połapać, kto jest kim.

Bangarang, tak jak Chłopcy, urozmaicają szkice przedstawiające kilka opisanych w powieści sytuacji oraz samych bohaterów. Odniosłam wrażenie, że wykonano je staranniej, oszczędniej operując kreską niż w części pierwszej. Szkoda, że tych rycin jest tak mało! Ubolewam też, że autor nie pokusił się o załączenie choćby jednego dodatkowego opowiadania. W chwili obecnej książka liczy 300 stron (w tym ilustracje na końcu i dodatki), trochę razi sporymi marginesami, niemałą interlinią oraz dużą czcionką.

Bangarang to utwór inny niż Chłopcy. Bohaterowie pozostają na swoich miejscach, ale klimat ulega drastycznej zmianie. Autor zakończył tom w makabrycznym dla odbiorcy momencie - ach, cliffhanger... Nie mogę się doczekać lektury ostatniej części przygód Chłopców - która zapowiada się jeszcze mroczniej i poważniej niż Bangarang - a Wam polecam tom drugi. Z zastrzeżeniem, że to już nie to, co było.
Ocena końcowa: 5-/6
Polecam: fanom Chłopców oraz lekkiej(?) polskiej fantastyki

Wszyscy żyjemy na Drodze (...). Czasem robimy postoje, ale zwykle jesteśmy w ruchu, nie? Czy wy, czy ja... wszyscy. Każdy albo od czegoś ucieka, albo za czymś goni. [strona 227]

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non

Tytuł: Bangarang
Autor: Jakub Ćwiek
Seria: Chłopcy #2
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 28 sierpnia 2013 r.
Ilość stron: 302
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Zbiór opowiadań
2. Klucznik na marzec - Coś czerwonego

środa, 11 marca 2015

"Strefa skażenia" - Richard Preston

Richard Preston to autor wielu powieści, w tym tych non-fiction. The Hot Zone, przetłumaczone na Strefę skażenia, to jego czwarta książka. Teraz już nieco nieaktualna, ale nie mniej przerażająca. Ponieważ wirus ebola po dziś dzień pozostaje tajemnicą.

Za pierwszy zgon wywołany ebolą uznaje się przypadek Charlesa Moneta z 1976 roku. Mężczyzna spędził Nowy Rok w jaskini góry Elgon, a tydzień później zmarł w okropnych okolicznościach. Nowy, nieznany wirus trafił do laboratoriów, gdzie zidentyfikowano go jako krewniaka zabójczego wirusa marburg, ale znacznie bardziej zakaźnego. Choroba szerzyła się wśród afrykańskich plemion, nie zagrażając "cywilizowanej" części świata. Aż do dnia, gdy sprowadzone w okolice Waszyngtonu małpy zaczęły zdychać w okropnych okolicznościach...

W porównaniu z nią AIDS jest jak katar, tak? Choroba ta zmienia człowieka w zupę, prawda? Rozrywa go na kawałki, tak? I koniec! Choroba wychodzi z każdej dziury, czy o to chodzi? [strona 286]

Głównym wątkiem Strefy skażenia pozostają wydarzenia z amerykańskiej małpiarni. Choć początek zapowiada utwór o charakterze bardziej dokumentalnym niż fabularnym, kolejne strony usuwają to pierwotne, mylne wrażenie. Pierwsze rozdziały dość niespiesznie popychają akcję do przodu, koncentrując się raczej na naturze wirusa i szczegółach jego niszczycielskiej działalności. Im dalej w powieść, tym szybciej płynie akcja i tym bardziej przerażająco jawi się wirus. Zarażone słabo zbadaną ebolą małpy znajdujące się w bliskim sąsiedztwie Waszyngtonu i Białego Domu... na weterynaryjny sztab wojskowy pada blady strach. Zagrożeni mogą być wszyscy Amerykanie i sam prezydent!

Najważniejszymi postaciami Strefy skażenia są weterynarze, epidemiolodzy, dowódcy wojskowi. Autor wspomina w przedmowie, iż opisywane w książce wydarzenia oparte są na ich relacjach słownych. Czasami ciężko w to uwierzyć, ponieważ Richard Preston bardzo wiarygodnie "wchodzi w skórę" swoich bohaterów, opisuje ich emocje i przemyślenia, co wcale nie oznacza, że daje odbiorcy wyraźne wskazówki co do ich charakterów. Każdy z nas dowolnie może interpretować zachowanie protagonisty. Czytelnik najlepiej poznaje podpułkownik Nancy Jaax, wojskową weterynarz, choć i tak nasza wiedza na jej temat nie jest kompletna. Pozostała menażeria, dość liczna (i czasami wprowadzająca niemałe zamieszanie), pozostaje niemal anonimową, pozbawioną cech szczególnych masą. Osobiście nie biorę tego za wadę, ponieważ w tego typu utworze szukam informacji, emocji i dreszczy, a nie dogłębnej charakterystyki poszczególnych ludzi. Grunt, że z ebolą zapoznałam się dość dogłębnie (ale nie na tyle, by poznać wszystkie tajemnice tego wirusa).

Z niemałym zdumieniem przyjęłam fakt, iż pierwsze wydanie Strefy skażenia - czy raczej The Hot Zone - ujrzało światło dzienne w 1994 (!) roku. To zaskakujące, że minęło ponad dwadzieścia lat, a o eboli nadal wiemy tak niewiele, nie znamy na nią skutecznego lekarstwa, wciąż umierają na nią setki ludzi. W niektórych dziedzinach - szczególnie w medycynie, elektronice i informatyce - dwie dekady to wieczność, okres czasu w którym naprawdę mnóstwo może się zmienić, polepszyć. Ale nie ludzka znajomość eboli - ona nadal pozostaje niewielka.
Do polskiego wydania (z klimatyczną, zwracającą uwagę okładką) mam dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, zamiast zaimków "swój, swojego" występują tu "swe, swego", co przywodzi na myśl stare utwory i trochę drażni w obecności bardziej "współczesnego" słownictwa. Drugim słabym punktem jest sporadyczny brak myślników czy przejść do nowej linii przy zapisie dialogów. Ten element jest jeszcze bardziej uciążliwy niż pierwszy, ponieważ wprowadza chaos w utworze i pomaga gubić wątek. Natomiast na plus mogę zaliczyć fajną mapkę na początku tomiku oraz dobre wykorzystanie kartek. W tym wydaniu spożytkowano niemal każdy centymetr papieru, nie pozostawiając ogromnych marginesów czy pustych stron przy okazji rozpoczęcia rozdziału.

Strefa skażenia to utwór przerażający, szczególnie w świetle zeszłorocznej paniki wywołanej pojawieniem eboli w Polsce. Jeśli chcecie trochę lepiej poznać wroga, dowiedzieć się co nieco o przebiegu tej śmiertelnej choroby - przeczytajcie tę książkę. Jeśli interesują Was thrillery medyczne, także nie powinniście poczuć się zawiedzeni.
Ocena końcowa: 4+/6
Polecam: zainteresowanym genezą i "fenomenem" eboli

- Szukamy ochotników. Czy ktoś z sali chce tam pójść? Nie możemy was do tego zmusić. - Kiedy nikt się nie zgłosił, Jerry popatrzył po sali i wybrał ludzi: - Tak, on pójdzie. Ona pójdzie i ty także pójdziesz. [strona 240]

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non
http://wsqn.pl

Tytuł: Strefa skażenia (org. The Hot Zone)
Autor: Richard Preston
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 18 lutego 2015 r. (premiera: wrzesień 1994)
Ilość stron: 317

Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Więcej niż 215 stron
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Literatura faktu 

3. Klucznik na marzec - Przecinek i kropka

środa, 11 lutego 2015

"Feed" - Mira Grant

Tytuł: Feed
Autor: Mira Grant
Seria: Przegląd Końca Świata #1 (org. Newsflesh)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 7 listopada 2012 r. (premiera: maj 2010 r.)
Ilość stron: 490 

Mira Grant (właściwie Seanan Lynn McGuire) zaistniała na polskim rynku dzięki trylogii Przegląd Końca Świata. Troszkę szkoda, że zapoznajemy się z jej twórczością "od środka", ale biorąc pod uwagę ciepłe przyjęcie Feed i reszy, mam nadzieję, iż niedługo przeczytamy w języku polskim także Rosemary and Rue, pierwszy tom October Daye (które wprawdzie wygląda na tasiemiec porównywalny do Pretty Little Liars, ale może to tylko pozory).

W 2014 roku doszło do wybuchu epidemii. Zamiast wynalezienia leku na grypę, wynaleziono wirusa, nazwanego od "wynalazcy" i pierwszej zainfekowanej Kellis-Amberlee. KA zamienia ludzi w zombie, a do zakażenia nie potrzeba wiele: wystarczy kontakt ze śliną lub krwią zainfekowanego, o ugryzieniu nie wspominając. W takich realiach żyją Georgia i Shaun Masonowie - adoptowane rodzeństwo, blogerzy internetowi. W zdobywaniu popularności w sieci pomaga im Georgette "Buffy" Meissonier, specjalistka od sprzętu. To trio zostaje wybrane do relacjonowania kampanii prezydenckiej Petera Rymana. Fucha niby banalna i nudna, ale w świecie opanowanym przez zombie nawet głupi wiec może zmienić się w rzeźnię.

Początek Feed zapowiadał historię o zombie. Polowaniu na zombie, badaniu tajemnicy ich powstania, być może jakimś polowaniu na "głównego zombie" - spodziewałam się czegoś podobnego do Hansel i Gretel: Łowcy czarownic. (Ten tytuł od biedy można by zmienić na "Shaun i George: Łowcy zombie", prawda?) Tymczasem autorka połączyła zombie z wątkami politycznymi. Wysłanie bohaterów w podróż po Ameryce kazało mi podejrzewać, że Feed okaże się książką sensacyjną, kręcącą się wokół kampanii prezydenckiej urozmaiconej obecnością żywych trupów. Okazało się jednak, że Mira Grant tylko zamarkowała taki tor swojej powieści, w rzeczywistości skonstruowała bowiem polityczną intrygę kręcącą się wokół zombie. Fajny pomysł i dobrze skonstruowany wybieg!
W wykreowanej rzeczywistości istotną rolę pełnią blogerzy, których podzielono na trzy kategorie: Newsie - przekazujących suche fakty - Irwinów - "tykających zombie patykiem" - oraz Fikcyjnych - tworzących poezję, opowiadania itd., w tematyce niekoniecznie powiązanej z wirusem KA. Nie sądzę jednak, by blogosfera miała kiedykolwiek zyskać takie znaczenie, jak przedstawia to Feed: Przegląd Końca Świata (swoją drogą, dość dziwna nazwa dla serwisu relacjonującego kampanię prezydencką) kreuje się na najbardziej poczytny serwis informacyjny na całym świecie. Może za dwadzieścia lat faktycznie prasa i telewizja zanikną, a wiadomości czerpać będziemy z blogów...? Żegnajcie Onet, Wp i Interia!

Z jakiegoś powodu właśnie tak wyobrażałam
sobie Georgię i Shauna
Żródło: filmweb.pl
Najistotniejszymi postaciami w Feed jest wspomniane rodzeństwo, ich pomocnica Buffy oraz, pośrednio, senator Ryman, którego kampanię relacjonują nasi blogerzy. Oprócz nich na kartach powieści pojawia się sporo bohaterów drugo-, czy nawet półtora-planowych. Najlepiej poznajemy oczywiście Masonów, ponieważ przez znakomitą większość powieści narratorką pozostaje Georgia. Decyzję o jej wyborze uznaję za średnio udaną, ponieważ jak Newsie czuje się zobowiązana do wprowadzenia czytelnika w akcję i wyjaśniania niuansów. Jak wspominałam w Obecnie się czyta, okrutnie spowalnia to bieg wydarzeń, ale... muszę przyznać, że autorka zaimponowała mi, tak mocno trzymając się "profilu" panny Mason. Może zrobiła to niespecjalnie - grunt, że efekt jest niezły.
W Feed dużą rolę kładzie się na relacje międzyludzkie. W czasach, kiedy nawet najbliższy krewny może w ułamku sekundy zmienić się w krwiożerczą bestię, zaufanie do osób obcych jest wystawiane na próbę. Nie dziwi fakt, że nasi blogerzy nawiązują znajomości przez Internet, tam szukają współpracowników oraz przyjaciół. To jednocześnie piękne i przerażające, że darzymy zaufaniem i nazywamy przyjacielem człowieka mieszkającego po drugiej stronie Ziemi (z którym nigdy nie stało się twarzą w twarz), a nie sąsiada czy koleżankę ze szkoły.

Osobną kwestią, którą muszę poruszyć, są fragmenty blogów, które wieńczą każdy rozdział. Czasami są to wpisy Shauna, raz czy dwa pojawiła się Buffy, ale przeważnie czytamy wypociny Georgii. W tym miejscu kończą się moje zachwyty nad kreacją Georgii, ponieważ jej blogowe wpisy znacząco odbiegają od pozbawionych emocji, przepełnionych faktami postów, jakich można oczekiwać od Newsie. Dziewczyna opisuje głównie swoje odczucia i przemyślenia, które chyba bardziej pasowałyby do Fikcyjnej. Wprawdzie to moja obiektywna opinia (nie wiem, do czego zmierzała autorka), ale troszkę popsuła mi ogólny obraz.

Feed to ciekawa opowieść osadzona w realiach niedalekiej przyszłości, w której jednak poważnym zagrożeniem są zombie. Nieumarli nie stanowią głównej osi fabularnej, a jedynie dodatek do wciągającej intrygi politycznej. Powoli sunąca akcja nieco obniża ocenę końcową, ale w najmniejszym stopniu nie zniechęca mnie do sięgnięcia po tom drugi, czyli Blackout. Jestem bardzo ciekawa, co autorka przygotowała dla czytelników w kontynuacji, bo końcówka Feed... Cóż, to trzeba przeczytać!
Ocena końcowa: -5/6
Polecam: miłośnikom literatury sensacyjnej bez awersji do zombie

Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Autor pod pseudonimem
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Książka, której akcja rozgrywa się w przyszłości

środa, 4 lutego 2015

"Chłopcy" - Jakub Ćwiek

Tytuł: Chłopcy
Autor: Jakub Ćwiek
Seria: Chłopcy #1
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 7 listopada 2012 r.
Ilość stron: 320

Jakub Ćwiek to jeden z najpopularniejszych polskich autorów fantastyki. Było mi trochę głupio, że nie zapoznałam się z jego twórczością, a gdy się zmobilizowałam do tego, mój wybór padł na Chłopców. Czyli kontynuację (?) przygód Zaginionych Chłopców i Dzwoneczka, tym razem nie w Nibylandii, ale na polskich ziemiach. Czyli opowieść o wiecznych Chłopcach, którzy musieli dorosnąć.

Wesoła gromadka dzieciaków, które zapewne kojarzycie z bajek o Piotrusiu Panie, z jakiegoś powodu trafia na Ziemię. Konkretnie do Polski. I osiedla się w opuszczonym lunaparku. Ponieważ Chłopcy to chłopcy, potrzebowali matki, której rolę chętnie przejęła Dzwoneczek - ale już pozbawiona skrzydełek. Na kartach powieści spisano kilka przygód Bliźniaków, Milczka, Stalówki, Kruszyny i Kędziora - pozornie ze sobą niepowiązanych, ale jednak tworzących pewną wątłą oś fabularną. Jeśli jednak spodziewacie się wydarzeń podobnych do tych znanych z bajek, srogo się rozczarujecie, ponieważ Chłopcy osiodłali motocykle, przywdziali skóry i za nic mają wszelkie prawa, poza prawem pięści.

Chłopcy to "książka rozrywkowa", jak zaznaczył autor we wstępie. Jej "rozrywkowość" w dużej mierze zależy jednak od indywidualnych gustów odbiorcy, ponieważ czytanie o gangu motocyklistów z nożami nie każdy musi utożsamiać z dobrą zabawą. Jeśli jednak odrzucicie uprzedzenia, znajdziecie w Chłopcach sporo wartościowych treści. Sięgając wzrokiem oraz umysłem poza krwawą i wulgarną powłokę, dostrzega się historię o dozgonnej przyjaźni (czy raczej braterstwie), wierności, a także iście "dumasowskie" przesłanie Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Chłopcy to zdecydowanie nie tylko rozrywka.
O samej fabule ciężko cokolwiek napisać. Zbiór opowiadań - bo właśnie tym są Chłopcy - nie posiada jednego konkretnego wątku. Kolejne historie przypominają króciutkie odcinki serialu sensacyjnego z elementami magicznymi. Ktoś gdzieś jedzie, ktoś z kimś uprawia seks, ktoś kogoś bije, ktoś do kogoś (lub czegoś) strzela, ktoś sypie wulgarnym słownictwem... Wszystko to utrzymane jest w humorystycznym klimacie, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie do gustu.

Z niemałym trudem pozbyłam się z głowy dobrze utrwalonego, znanego z bajek Dineya wizerunku Chłopców. Mowa nie tylko o wyglądzie - do którego za moment powrócę - ale także o charakterze. Pamiętałam ich jako beztroską gromadkę, właściwie pozbawioną cech charakterystycznych, zlewającą się w jeden organizm. Historia Ćwieka nadała każdemu z Chłopców niepowtarzalny rys, odróżniający ich od siebie. A przede wszystkim, nadała im imiona! Co do wyglądu: nie ma sensu porównywać Chłopców Ćwieka do Chłopców Disneya. Pisarz nakreślił pobieżny rys każdego bohatera, a grafik przedstawił swoją wizję w ilustracjach wzbogacających opowieść oraz portretach zamieszczonych na końcu tomu. Rysunki niezbyt mi się spodobały, ale doceniam pomysłowość autora i/lub wydawnictwa.

Recenzowany tom jest dopiero początkiem czegoś większego. Mam nadzieję, że w kolejnych książkach uniwersum rozbuduje się na tyle, by udzielić czytelnikom kilku odpowiedzi oraz domknąć muśnięty wątek próby wykupienia lunaparku zajmowanego przez Chłopców. Co się stało z Piotrusiem Panem? Dlaczego jest on dla bohaterów tematem tabu? Co sprawiło, że opuścili Nibylandię? Jaką rolę w całej historii odegra genialna sierota chodząca do szkoły podstawowej? Dostarczone nam informacje pozwalają snuć domysły, ale wolałabym uzyskać odpowiedź na te pytania.

Chłopcy to niewymagająca, nieskomplikowana i intrygująca opowieść o bohaterach znanych z bajek z dzieciństwa. Owszem, bohaterach dorosłych - przynajmniej fizycznie, bo mentalnie Chłopcy na zawsze pozostaną Chłopcami - i pozbawionych najbardziej charakterystycznego pierwiastka, czyli Piotrusia. Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z gangiem motocyklistów wąchających biały proszek, machających bronią i słuchających się seksownej kobiety... naprawdę zachęcam.
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: osobom pełnoletnim gustującym w literaturze fantastyczno-sensacyjnej

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non
http://wsqn.pl
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Autorem jest mężczyzna
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Zabawna, humorystyczna książka

środa, 28 stycznia 2015

"CR7. Maszyna" - Luis Miguel Pereira, Juan Ignacio Gallardo

 Tytuł: CR7. Maszyna (org. CR7 - Los Secretos de La Máquina)
Autor: Luis Miguel Pereira, Juan Ignacio Gallardo
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 19 listopada 2014 r. (premiera: czerwiec 2014)
Ilość stron: 245

Nie ma chyba osoby, która nie słyszała o Cristiano Ronaldo. Reprezentant Portugalii, na co dzień zawodnik Realu Madryt, ceniony za swoje umiejętności, prędkość, zaangażowanie na boisku. Choć na ostatnich mistrzostwach świata w Brazylii jego zespół nawet nie wyszedł z grupy (byłam zdumiona tym faktem!), piłkarz z Madery nie stracił na popularności.

CR7. Maszyna to biografia spisana przez dwóch dziennikarzy. Panowie dotarli do wielu osób z otoczenia Ronaldo - tego dwunastoletniego, rozpoczynającego swoją karierę w Sportingu, a także nieco starszego i "współczesnego". Fragmenty rozmów z kolegami z boiska, trenerami, innymi sportowcami (np. Usainem Boltem), a nawet fizjoterapeutami stanowią ważny element prezentowanej biografii. Książka idzie jednak o krok dalej, przedstawiając Cristiano Ronaldo nie tylko jak sportowca, ale także - może przede wszystkim - jako człowieka. Chudy dwunastolatek, który trafił do młodzieżowej drużyny Sportingu CP, opuścił dom rodzinny i musiał odnaleźć się w zupełnie obcym sobie środowisku, posiadał wiele umiejętności, ale także sporo wad. Chłopak cechował się charyzmą, umiejętnościami przywódczymi, chęcią dążenia do perfekcji, ale też troską o kolegów. Niestety niechętnie słuchał krytycznych uwag, wiele rzeczy robił po swojemu. CR7. Maszyna nie pomija negatywnych aspektów jego osobowości, choć pozytywne zdecydowanie dominują.

Książkę podzielono na pięć działów: siłę fizyczną, psychikę, profesjonalizm, technikę i wygląd. W każdym z  nich autorzy dają z siebie wszystko, ale nie trzymają się chronologii, w dowolnym momencie przeskakując pomiędzy dzieciństwem / początkami kariery Ronaldo a jego obecnymi osiągnięciami. Rekompensuje to jednak mnogość ciekawostek - nie tylko tych z okładki! Choć autorzy nie dotarli do tożsamości matki Cristiano Juniora, i tak dzielą się z czytelnikami różnymi tajemnicami piłkarza. Jeśli chcecie dowiedzieć się, w jakich warunkach Ronaldo mieszka, ile zarabia, ile i jak trenuje, co robi z pieniędzmi, jakie relacje ma z rodziną i kolegami, jak prezentują się jego siłowo-wydolnościowe statystyki... z CR7. Maszyna się tego dowiecie.


Publikację urozmaicają - i ubarwiają - fotografie. Zdjęcia otwierają każdy dział, pojawiają się także w treści; są jednak czarno-białe. Pośrodku, na kredowym papierze, zawarto kilka kolorowych fotografii - oczywiście z opisami. Na kartach tej książki znajdziecie także różnorakie tabelki oraz skany opinii, wyników badań, a także podpisu Ronaldo (więc w pewnym sensie jest to biografia z autografem :) ).
Wydawnictwo Sine Qua Non zadbało o piękne wydanie książki. Biały grzbiet z niebiesko-czarnym tytułem jest prosty ale elegancki, a przód i tył okładki w niczym mu nie ustępują (i moim zdaniem są lepsze niż oryginalne). Polskie wydanie nie ustrzegło się jednak kilku drobnych błędów: a to brakująca literka, a to zaginiona kreseczka w "ł", a to jakiś zjedzony ogonek. Wprawdzie nie uprzykrzają one lektury - bo kto przejmowałby się takimi detalami, czytając o boskim Ronaldo - ale wypada o nich wspomnieć.

Podsumowując, CR7. Maszyna to pozycja obowiązkowa dla fanów Maderyjczyka, a także przeciętnie zaangażowanych kibiców mojego pokroju. Cristiano Ronaldo bez wątpienia należy do piłkarskiej elity, możemy śledzić jego obecne poczynania, ale warto dowiedzieć się, jak zaczynał. Jak wyglądały początki jego kariery. Ilu wyrzeczeń i umiejętności wymaga dotarcie na szczyt. Serdecznie polecam.
Ocena końcowa: 5+/6
Polecam: zainteresowanym tajemnicami sekretu CR7

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non
http://www.wsqn.pl

Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Oparta na prawdziwej historii
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Biografia

środa, 26 listopada 2014

"Wezwanie" - James Frey, Nils Johnson-Shelton

Tytuł: Wezwanie (org. The Calling)
Autor: James Frey, Nils Johnson-Shelton
Seria: Endgame #1
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 12 listopada 2014 r. (premiera: październik 2014)
Ilość stron: 512


Endgame to nie tylko książka. Endgame to gra logiczna, w której każdy czytelnik może wziąć udział. Stawka jest ogromna, ale zagadka nie tak prosta, jak można by sobie życzyć.

Zaczyna się od deszczu meteorytów. Może niedokładnie: na Ziemię spada dwanaście meteorytów, siejąc zamęt w różnych zakątkach naszej planety, niosąc zagładę setkom tysięcy ludzi, a jednocześnie zwiastując początek Gry. Dwunastu Graczy w wieku od 12 do 20 lat, przedstawicieli dwunastu ludów, wyrusza do Chin, by rozpocząć rozgrywkę. Do wygrania jest przetrwanie ich nacji. Droga jest jednak usiana licznymi przeszkodami: logicznymi i personalnymi, ponieważ - nie oszukujmy się - im więcej oponentów, tym mniejsza szansa na nasze zwycięstwo. Ale czy na pewno?

Pominę absurdalność pomysłu (meteoryt mający przetrzebić ludzkość i tym samym zakończyć problemy z przeludnieniem... poważnie?) i skupię się na fabule. Dużym atutem Wezwania jest możliwość obserwowania wydarzeń z perspektywy niemal każdego Gracza. Dodatkowo zastosowano narrację trzecioosobową, co daje czytelnikowi wgląd w myśli każdej występującej w danej scenie postaci (o ile autor stwierdził, że warto mu to umożliwić). Problem w tym, że przy sporym nagromadzeniu protagonistów na kartach panuje chaos: ktoś coś mówi, ktoś inny coś myśli, a odbiorca zastanawia się, o co w ogóle chodzi.
Wezwanie nie ustrzegło się paskudnego mankamentu w postaci rwania myśli i wątków. Gdy postać zaczyna coś pojmować, jej myśli zaczynają się rwać; pojawiają się wielokropki, równoważniki zdań, duża ilość "tych", a czytelnik nic z tego nie wie. Tym samym czuje się jak skończony kretyn: bohater rozwiązał tajemnicę, a odbiorca drapie się w przedziałek. Jednocześnie poczułam się mocno dowartościowana faktem, że udało mi się rozwiązać "trudną zagadkę" przed wyszkolonymi uczestnikami. Konkretnie przed Graczką, która otrzymała wskazówkę oczywistą, a dumała nad nią przez kilka dni.

Warto napisać coś więcej o bohaterach. Charakterystyka każdego z osobna mija się z celem, ponieważ opis dwunastu osób zająłby sporo miejsca. Gracze obdarzeni są zestawami cech charakterystycznych, które ułatwiają odbiorcy rozpoznawanie ich i ewentualną identyfikację z nimi. Bogiem a prawdą, niektórzy uczestnicy zlali mi się w jedno i miałam problemy z ich rozpoznaniem, ale większość zapadła mi głęboko w pamięć. Szczególnie najmłodszy w stawce Baitsakhan, okrutny aż do przesady, oraz niemowa Chiyoko, która na wszystkich patrzyła z góry i określała "głupcami", choć sama do najbystrzejszych (w moim odczuciu) nie należała.

W Obecnie się czyta wspominałam, iż Wezwanie kojarzy mi się z uwielbianymi Igrzyskami śmierci oraz serią GONE: Zniknęli. Analogia do trylogii Suzanne Collins - umieszczenie dwunastu młodych osób na arenie (tym razem ogólnoświatowej) - rzuca się w oczy niemal na początku utworu. Podobieństwo do serii Michaela Granta pojawia się nieco później, kiedy poznajemy bohaterów. Dzieciaki są brutalne i bezwzględne - jak część mieszkańców Perdido Beach - ale znacznie bardziej niż Sam, Astrid i spółka. Powiedzmy tak - jeśli czytaliście GONE: Zniknęli (szczególnie późniejsze tomy), wyobraźcie sobie około sześciu zawodników pokroju Drake'a i sześciu pokroju Caina; otrzymaliście portret grającej w Endgame dwunastki.
Wezwanie wyróżnia się sposobem wydania. Krótkie rozdziały rozdzielają zdjęcia, rysunku, cytaty, zestawy liczb - wskazówki dla czytelników żądnych zdobycia niemałej sumki w dolarach amerykańskich. Ku mojej frustracji, przedstawiana w książce witryna internetowa, na której miałabym się zalogować w celu rozpoczęcia zabawy, odmówiła współpracy. Tracę cenne dni, ktoś może zgarnąć moją fortunę! (I za co ja będę książki kupować? :D)


Wezwanie zawiodło moje oczekiwania. Głównie z powodu irytujących bohaterów (chyba nikogo nie polubiłam) i dziwnego stylu narracji. Do tego doszła wtórność wątków, która jeszcze bardziej zaniżyła moją ocenę. I choć naprawdę zaintrygowała mnie perspektywa zgarnięcia sporej sumki, nie mogę zbyt pozytywnie ocenić pierwszego tomu Endgame. Jeśli Wam nie przeszkadzają przedstawione przeze mnie wady, przeczytajcie. Jeśli natomiast czytaliście GONE i Igrzyska, a "zżynanie" uważacie za sporą wadę utworu, Wezwanie omińcie szerokim łukiem.
Ocena końcowa: 3/6
Polecam: miłośnikom łamigłówek, krwawych powieści

poniedziałek, 13 lutego 2012

"Busem przez świat" - Karol Lewandowski

Tytuł: Busem przez świat
Autor: Karol Lewandowski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 9 listopada 2011 r.
Ilość stron: 332

Rzadko mam przyjemność sięgać po książki podróżnicze, głównie z powodu braku czasu. Nie zmienia to faktu, że je uwielbiam. Kiedy przybyła do mnie paczuszka z Busem przez świat, niemal bez chwili zwłoki porwałam ją w swoje ręce i rozpoczęłam podróż...

Poznajcie Karola, Wojtka (bracia), Marka, Krzyśka (również bracia) i Michała - grupę przyjaciół, zamieszkałą w Świdniku. Szczególną uwagę zwróćcie na tego pierwszego, ponieważ to on odpowiada za całe zamieszanie. Pewnego pięknego dnia, znudzony życiem, wpadł na pomysł zorganizowania wyprawy. Na Gibraltar i jeszcze dalej, do Maroka. W miesiąc. Rozklekotanym busem, jak hipisi. I wiecie co? Udało im się!

Recenzowana dzisiaj książka to lekko pisany, przyjemny w odbiorze reportaż z podróży. Rozpoczętej w Świdniku, wiodącej przez Czechy, Austrię, Szwajcarię, Liechtenstein, Włochy, Francję, Hiszpanię, Portugalię i Monako. Przez góry i doliny, wzdłuż morskich wybrzeży, poprzez wsie i miasta (szkoda że nie opisano, czy tam też takie dziury w drogach mają). Karol - pomysłodawca i autor w jednym - opisuje wszystko: kompletowanie ekipy, wyszukiwanie odpowiedniego pojazdu i wyposażanie go, sceptyczne podejście otoczenia, wreszcie samą podróż. A trzeba przyznać, że wiele się działo! Wszystko przez winiety: aby uniknąć niepotrzebnych kosztów, chłopaki unikali autostrad, odkrywając przy okazji wiele interesujących lokacji, niekoniecznie opisywanych w klasycznych przewodnikach turystycznych. "Od kuchni" poznali warunki panujące na drogach. Spotykali się z wieloma ludźmi, dogadywali się różnie, reakcja również diametralnie się różniły... Wiedzieliście, ze Szwajcarzy to bardzo nieprzyjemny w "odbiorze" naród?

Nie ma książki bez wad. Do minusów tej pozycji literackiej muszę zaliczyć stosunkowo niewielką ilość ciekawostek: można było zawrzeć ich duużo więcej, nie tylko tych praktycznych, nawet czysto hobbystycznych. Mam też pewne zastrzeżenia dotyczące wydania, konkretnie fotografii (których swoją drogą znajdziemy tu oburzająco mało). Wszystkie fotki zebrano w jednym miejscu, a nie przy opisach przedstawianych miejsc. Mówi się trudno, Wydawca ograniczył tym samym ilość kredowych stron (i obniżył cenę :)).

Niesamowicie zazdroszczę tym młodym ludziom odwagi, samozaparcia oraz - co oczywiste - samej podróży. Chciałabym wraz z nimi doświadczyć tylu niesamowitych przygód. Mimo kilku niezbyt istotnych błędów i potknięć, Busem przez świat to lektura niezapomniana, nieopisanie przyjemna i "edukacyjna". Jeśli ekipa zdecyduje się na opisanie swoich kolejnych podróży (tym razem na wschód), bez wahania po nie sięgnę. A Wam radzę jak najszybciej wsiąść do jaskrawopomalowanego wana i wyruszyć w podróż!
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: zainteresowanym podróżami i książkami o nich.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non
 Zapraszam też na stronę szalonych podróżników: http://www.busemprzezswiat.pl
++++++++++
Operacja Leopard. Gorzkie zwycięstwo - Leo Kessler
Kapitulacja Włoch, wrzesień 1943 rok. Brytyjczycy postanawiają opanować wyspy Dodekanezy, leżące niedaleko wybrzeży Turcji. Ten niewielki archipelag wysp greckich pozwalał kontrolować trasy żeglugowe do Turcji. Niemcy nie mogą pozwolić sobie, aby neutralny kraj dostał się pod wpływy aliantów. Dlatego postanawiają przeprowadzić operację "Leopard". Zdobycie wyspy Leros, górzystej i mocno zalesionej, wymaga użycia wyspecjalizowanych jednostek spadochronowych i górskich. Rolę tej ostatniej znakomicie wypełnił wydzielony elitarny oddział korpusu Strzelców Górskich Edelweiss.
Edelweiss Strzelcy Alpejscy, to nowa seria powieści wojennych Leo Kesslera o specjalnym, niemieckim oddziale szturmowym, który wysyłany na zlecenie Fuhrera wykonuje misje
prawie niemożliwe...
Premiera: 7 lutego 2012 r.
Ilość stron: 264
Cena: 29,00 zł
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica 
 
Pełnia księżyca - Jim Butcher
Śledztwa paranormalne. Konsultacje, porady. Ceny konkurencyjne. Żadnych napojów miłosnych, sakiewek bez dna, przyjęć ani innych rozrywek.
Interes Harry'ego Dresdena szedł ostatnio marnie. Właściwie to całkiem umarł. Nie był nieumarły - był martwy. Choć przecież można by się spodziewać, że w Chicago znajdzie się więcej zajęć dla jedynego profesjonalnego maga w książce telefonicznej. A jednak ostatnio Harry nie mógł znaleźć żadnej pracy - magicznej ani doczesnej. I kiedy już praktycznie nie może sobie pozwolić na posiłek, trafia się zabójstwo i niezbędna jest jego szczególna magiczna wiedza. Brutalnie okaleczone zwłoki. Podejrzane ślady łap. I pełnia.
Możecie zgadywać trzy razy. I dwa pierwsze się nie liczą...
Premiera: 10 lutego 2012 r.
Ilość stron: 400
Cena: 35,00 zł
Wydawnictwo: MAG

W grobie - Jeaniene Frost
Niektóre rzeczy nie pozostają w grobie.
To powinien być najlepszy czas w życiu półwampirzycy Cat Crawfield. Ze swoim nieumarłym kochankiem Bonesem u boku z powodzeniem chroni śmiertelników przed złymi nieumarłymi. Jednakże, chociaż Cat używa kolejnych przebrań, żeby zachować swoją prawdziwą tożsamość w tajemnicy przed zuchwałymi krwiopijcami, zostaje w końcu zdemaskowana, a to naraża ją na straszliwe niebezpieczeństwo.
Jakby tego było mało, dawna znajoma Bonesa z determinacją usiłuje pogrzebać go raz na zawsze. Schwytana w sieć mściwej wampirzycy, ale zdecydowana pomóc Bonesowi, który stara się nie dopuścić do użycia śmiertelnie groźnej magii, Cat pozna prawdziwe znaczenie określenia „zła krew”. I nie pomogą jej sztuczki, których się nauczyła jako agentka specjalna. Będzie musiała zdać się na swoje wrodzone instynkty, żeby uratować siebie i Bonesa od losu gorszego niż śmierć.
Premiera: 10 lutego 2012 r.
Ilość stron: 400
Cena: 35,00 zł
Wydawnictwo: MAG

Forteca. Oblężenie Gawilghur, 1803  - Bernard Cornwell
Grudzień 1803 roku. Świeżo awansowany na oficera, Richard Sharpe nie jest pewien swojego autorytetu. Nie zostaje zaakceptowany, a dowódca wyznacza go do uciążliwej pracy w taborze.
Znajduje tam korupcję, romans, zdradę, oraz wrogów. Sierżant Hakeswill pragnie jego śmierci, a ma po swojej stronie potężnych przyjaciół. Demaskując zdradę, Sharpe znajduje się w niebezpieczeństwie. Zdaje się więc na swoje żołnierskie umiejętności – zamierza odzyskać i pewność siebie i skarb, który kiedyś zdobył na sułtanie Tipu.
W poszukiwaniu zemsty trafia pod Gawilghur, usadowioną w górach niezdobytą fortecę. Jej obronę wzmacnia angielski renegat William Dodd, który uciekł przed Sharpe’em w „Triumfie”. Dodd ma pewność, że nikt nie jest w stanie go dosięgnąć, ale Sharpe zrobi wszystko, aby się zemścić. Dołącza do wojsk Wellesleya, mających przystąpić do szturmu.
Przed nim najcięższy atak w jakim dotąd uczestniczył…
Premiera: 14 lutego 2012 r.
Ilość stron: 458
Cena: 34,90 zł
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica 

Rewolucja na talerzu - Agata Ziemnicka i Olga Kwiecińska-Kaplińska
Sernik, po którym schudniesz, i dietetyczny schabowy! Czy to możliwe? Ależ tak!
Autorki książki Rewolucja na talerzu oraz programu kulinarnego pod tym samym tytułem (TVN Style) dowodzą, że można jeść smacznie i bez ograniczeń, a jednocześnie dbać o linię i zdrowie. Różnice są niewielkie, dania smakowite, a efekty piorunujące, bo stosując się do ich porad można prawie o połowę zmniejszyć kaloryczność drugiego dania ze swojskim schabowym i ziemniakami. Ta książka to zbiór niskokalorycznych wersji przepisów na ulubione dania, ważnych rad i bezcennych informacji, dotyczących nie tylko gotowania, ale także odpowiedniego dobierania i łączenia produktów.
Premiera: 8 marca 2012 r.
Ilość stron: ??
Cena: 34,90 zł
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

I na koniec - miłych ferii życzę tym, którzy je rozpoczynają. Tym, którzy właśnie wrócili do szkoły: uśmiechu na twarzy i pozytywnego nastawienia, a tym, którzy uczą się już od dwóch tygodni... Oby tak dalej :) Studentom natomiast... dajcie z siebie wszystko na sesji, nie dajcie się zimowej aurze i z uśmiechem na ustach zaliczcie wszystko (co tylko się da)!
Zachęcam do głosowania w ankiecie i przypominam o KONKURSIE