Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Veronica Roth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Veronica Roth. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lipca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 27


Dzień 27 - Najbardziej zaskakujący zwrot akcji lub zakończenie
    Witajcie w kolejnym dniu książkowego wyzwania! Dziś fajny, teoretycznie lekki i przyjemny temat. Zacznijmy od najbardziej zaskakującego zakończenia, bo ten zwrot akcji... nad tym muszę trochę pomyśleć.




Wierna - Veronica Roth
Każdy, kto czytał (albo i nie - ja znam zakończenie już od dawna, a przecież końcem czerwca / początkiem lipca przeczytałam część drugą), wie, co mam na myśli. Reszta - nie psujcie sobie przyjemności z czytania tej serii i jak ognia wystrzegajcie się spoilerów.
Za najbardziej zaskakujący zwrot akcji uznaję:
- spośród ostatnio przeczytanych książek:
    pewien zgon z końcówki A Cold Legacy, trzeciego tomu trylogii The Madman's Daughter pióra Megan Shepherd. Oraz jego następstwa. Autorce udało się mnie zaskoczyć.
- spośród wszystkich książek:
    obydwa wesela z Nawałnicy mieczy, przemiana Jamiego Lannistera z Nawałnicy... oraz Uczty dla wron, śmierć Neda Starka z Gry o tron (sorki, jeśli tego nie czytaliście albo nie oglądaliście). Chyba mogłabym uogólnić do całej (przeczytanej przeze mnie) sagi Pieśń Lodu i Ognia George'a R.R. Martina.

Cóż, to tyle, jeśli chodzi o zaskakujące zwroty akcji i zakończenia.
A Was jakie zakończenia lub zwroty akcji zaskoczyły?
Miłej niedzieli!

niedziela, 12 lipca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 26


Dzień 26 - Książka, która zmieniła Twój pogląd na pewne sprawy
    Witajcie w kolejnym dniu książkowego wyzwania! Dziś temat-rzeka, ponieważ niejedna książka mnie zaskakiwała, zmieniała mój sposób widzenia. Ja chciałabym opowiedzieć Wam o trzech utworach, które na pewno wpasują się w ten temat.

Zbuntowana - Veronica Roth
Teoretycznie całkiem niezła powieść młodzieżowa, przepełniona akcją, nie stojąca w miejscu, popychająca fabułę do przodu. A jednak mi się nie podobała. Analizując swój odbiór tej pozycji, stwierdzam, że zaczynam się robić za stara na young adult. Przeczytałam już wiele książek z tego gatunku, od Zmierzchu począwszy (Harry'ego Pottera nie mogę postawić obok tego "dzieła"... chociaż w domowej biblioteczce te dwie serie zajmują jedną, jakby idealnie na nie zrobioną, półeczkę), poprzez naprawdę fajne książki Cassandry Clare (może nie wszystkie mi się podobały, ale cenię tę autorkę), po absolutnie sztampowe czytadła pokroju powieści Amandy Hocking czy nie spełniające oczekiwań, jak u Michelle Hodkin. Zbuntowana uświadomiła mi, że ten typ literatury nie pociąga mnie tak jak wcześniej. Mam dość książek pisanych z perspektywy głównej bohaterki, która zwraca uwagę największego przystojniaka w okolicy, choć jest "trochę poniżej przeciętnej", zakochiwania na zabój już od pierwszego wejrzenia, fatalizmu ich miłości, bo gdyby uczucie nie było zakazane, to byłoby nudno. A fabuła właściwa? Na palcach jednej ręki (może dwóch) wymieniłabym serie / trylogie young adult, które skupiałyby się na czymś innym niż romans.
    Uff, wyszło dość sporo tego argumentowania! Dziś, gdy zajrzałam do Empiku, nawet nie spojrzałam na półki z literaturą młodzieżową i w najbliższym czasie niczego nowego nie kupię (chyba że Cassandrę Clare).

Swobodna - S.C. Stephens
Romans, czy też new adult. Podchodziłam sceptycznie, wiedząc, że na Zmierzchu połamałam sobie zęby i że nie tutaj może się to powtórzyć. S.C. Stephens swoją trylogią przekonała mnie, że romans może być lekkostrawny i przyjemny w odbiorze, ba! - mieć nawet normalną fabułę. Choć książki są długie, lektura mi się nie dłużyła i zmieniła moje zdanie o tych bardziej dojrzałych romansach.

Robokalipsa - Daniel H. Wilson
Wprawdzie czytałam tę powieść już dawno, ale pamiętam, jak wielkie wrażenie wywarł na mnie zaprezentowany tam świat przyszłości. Przedstawione tam realia nie są tak nieprawdopodobne, jak bym sobie tego życzyła. Przed lekturą nie sądziłam, żeby postęp tak naprawdę mógł zagrozić ludzkości. Po - nie byłam już taka pewna.
Niecierpliwie czekam na zapowiadaną ekranizację. Czuję, że może wyjść z tego naprawdę pasjonujące (i przerażające) dzieło.

Jakie książki zmieniły Wasze zdanie na jakiś temat?
Miłej niedzieli!

środa, 8 lipca 2015

"Zbuntowana" - Veronica Roth

Jakiś czas temu do polskich kin zawitał film Zbuntowana, ciąg dalszy Niezgodnej, na podstawie powieści pod tym samym tytułem. Pamiętam, że pierwsza część wywarła na mnie naprawdę spore wrażenie, ale do lektury drugiego tomu jakoś mnie nie ciągnęło. Jak się okazało, absolutnie słusznie.

Po wydarzeniach z Niezgodnej wiele się zmieniło. Nieustraszeni podzielili się na dwie części, Altruiści właściwie wyginęli, a ich niedobitki próbują jakoś sobie radzić. Tris, Cztery i jeszcze kilka osób szukają pomocy w różnych miejscach, ale nikt nie chce narazić się połączonym siłom Erudytów i Nieustraszonych. Nikt? Cóż, okazuje się, że w mieście sporą rolę odgrywają Bezfrakcyjni i to oni mogą sporo namieszać.

Zbuntowana oparła się klątwie nudnej, nie wprowadzającej niczego do ogólnej fabuły części drugiej. Niemal nieustannie coś się dzieje, Tris i Cztery gdzieś jadą, z kimś rozmawiają, coś planują, realizują swoje zamiary... Autorka popuściła wodze wyobraźni i zasypała odbiorców masą faktów, tajemnic i intryg. Osobiście czułam się nimi przytłoczona. Szczególnie końcówka tomu została tymi elementami przepakowana, wszystko działo się niesamowicie szybko, a dodatkowo wprowadzone zostały zupełnie nowe wątki, których zakończenie poznam dopiero, gdy przeczytam Wierną.
Targają mną jednak wątpliwości, czy chcę kończyć tę trylogię. Odniosłam wrażenie, że autorka usilnie próbowała uczynić ze swojej bohaterki najmądrzejszą, najodważniejszą i najbardziej błyskotliwą postać w swoim świecie, a może w całej literaturze. Z tegoż powodu to Tris wpada na "najgenialniejsze" pomysły, posiada "najważniejszych" krewnych, no i oczywiście jako jedyna jest "naprawdę odważna". Ooo nie, mniej więcej w połowie Zbuntowanej mój umysł mówił stanowcze "nie" takiemu podejściu do sprawy. Przypominały mi się moje pierwsze opowiadania, w których stosowałam ten sam zabieg - za co została surowo zjechana przez nieocenioną w takich sprawach kuzynkę ;).

Bez frakcji? Świat, w którym nikt nie wie, kim jest ani gdzie przynależy? Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Jak dla mnie to oznacza tylko chaos i samotność. [str. 83]

Kreacja głównych bohaterów nie wpłynęła pozytywnie na moją ocenę Zbuntowanej. Tris kilkakrotnie wykazała się niekonsekwencją i naiwnością, a także głupotą (nie odwagą, jak twierdzą inni bohaterowie). Męczyły mnie jej rozterki sercowe, usilne próby zrobienia z siebie męczenniczki za Sprawę, nieustanne narażanie swojego życia "bo wtedy innym nic się nie stanie". Powieść naprawdę przekroczyła granice zdrowego rozsądku i racjonalnego postrzegania rzeczywistości. Cztery także mnie drażnił: z jednej strony stawiał Tris (całkiem rozsądne) ultimatum, z drugiej sam się do niego nie stosował; aby zyskać szacunek pobratymców wykorzystał swojego ojca (nie lituję się nad nim, jego też nienawidzę). Marcus, który jakoś w Niezgodnej mi nie przeszkadzał, w Zbuntowanej zyskał nieco na znaczeniu i stał się trzecim, obok wymienionej parki, gwoździem do trumny tej powieści. Autorce zbytnio zależało na uzasadnieniu jego zachowania, przez co wypadł niewiarygodnie ("Czemu mnie nienawidzisz? Ja miałem swoje powody. Ale nie mogę ci o nich powiedzieć, bo to wielka tajemnica. A z resztą... Chodź, zdradzę ci tę tajemnicę. Albo nie, pokażę ci ją, bo w moje słowa nie uwierzysz. Ale najpierw musimy się włamać tu i ówdzie. Chyba nie muszę mówić, że to bardzo niebezpieczne?").

Prawdę mówiąc, rozbawiła mnie rekomendacja Anny Dereszowskiej, którą umieszczono na okładce. Pozwolę sobie zacytować co ciekawsze fragmenty:
  (...)doznania erotyczne - w którym miejscu?
  (...)precyzyjnie wymyślonym świecie - to też nie do końca, chyba że Wierna zawiera w sobie pierwiastek, który udowodni mi tę precyzję,
  Ogromna dawka emocji... - tu akurat mogę się zgodzić, choć chyba nie o TAKIE emocje chodziło pani Dereszowskiej
  ...i psychologii ludzi u progu dojrzałości - jeśli przyszłość miałaby opierać się na młodzieży pokroju Tris, nie mielibyśmy żadnej przyszłości. Takie jest moje zdanie.

Podsumowując, Zbuntowana wybiła się ponad schematy "nudnej drugiej części", ale natężenie wydarzeń i tempo akcji wprowadzają zamieszanie i utrudniają lekturę. Koncentracja wszystkiego wokół głównej bohaterki to z kolei zabieg pozbawiający polotu i raczej nie kojarzący się z profesjonalizmem. Jak dla mnie, powieść absolutnie przeciętna, choć na pewno bardzo istotna dla całej trylogii.
Ocena końcowa: 3+/6
Polecam: miłośnikom powieści młodzieżowych

Tytuł: Zbuntowana (org. Insurgent)
Autor: Veronica Roth
Seria: Niezgodna #2
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 20 listopada 2012 r. (premiera: maj 2012 r.)
Ilość stron: 366
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Film oparty na książce
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Książka, na podstawie której powstał film

niedziela, 9 lutego 2014

"Niezgodna" - Veronica Roth

Tytuł: Niezgodna (org. Divergent)
Autor: Veronica Roth
Seria: Niezgodna, #1
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 20 marca 2013 r. (premiera: maj 2011 r.)
Ilość stron: 352 

Wielkimi krokami zbliża się premiera filmu Niezgodna. Czułam niemal palącą potrzebę, by przeczytać literacki pierwowzór, mając nadzieję za zrozumienie fenomenu tej serii. Jak postanowiłam, tak też uczyniłam i - oczywiście - przepadłam.

Społeczeństwo podzielono na pięć frakcji: Prawość, Altruizm, Nieustraszoność, Serdeczność i Erudycję. W wieku szesnastych lat Beatrice z Altruizmu przechodzi test, do której frakcji powinna należeć - choć wybór i tak należy do niej. Jej wynik nie jest jednoznaczny, okazuje się Niezgodną. Dziewczyna postanawia wyrwać się z rodzinnego gniazda i wstępuje do Nieustraszonych. Aby zostać jednym z nich, Beatrice (już pod imieniem Tris) wraz z pozostałymi kandydatami musi przejść proces inicjacji i ukończyć go na jednej z dziesięciu pierwszych lokat. W zupełnie nowym świecie, do którego trafiła, Tris odnajduje swoją inną stronę - odważną, skłonną do ryzyka, bezczelną - oraz przyjaźń, miłość. Ale czy altruistka będzie w stanie pokonać wrogów, by wspiąć się na szczyt?

Niezgodna zaczyna się dość sztampowo. Ot, nastolatka w nowym świecie, zmuszona do walki o przetrwanie. Nowe podejście do życia, nowe znajomości, cudowny chłopak, do którego czuje pewien afekt, grupka nienawidzących jej rywali. Długo myślałam, że dokładnie znam zakończenie tej książki - czytywałam już podobne! I wtedy następuje niesamowity zwrot akcji. Niesamowity, niespodziewany, ale jakże potrzebny i podnoszący poziom całego tomu! W "przewidywalnej" części nie brakuje napięcia i dreszczyku, ponieważ i w tej części autorka postarała się o pewne niespodzianki (dla mnie niestety przewidywalne), ale dopiero finisz pokazuje, na co Veronicę Roth stać. Choć i w tym cudownym zakończeniu nie obyło się bez pewnej naiwności.

W Niezgodnej przewija się wiele postaci z różnych frakcji, choć najwięcej czasu poświęca się Tris, kandydatom spoza Nieustraszonych oraz ich trenerowi, Fourowi (czytałam wersję angielską i nie wiem, czy tłumacz zdecydował się na pozostawienie jego oryginalnej ksywki, czy zaszalał z odmianą słowa "cztery" przez przypadki). Główna bohaterka przechodzi widoczną przemianę, z szarej altruistycznej myszki zmienia się w nieustraszoną czarną mambę zdolną do wszystkiego. Wewnątrz niej cały czas walczą ze sobą resztki altruistycznego wychowania, masy nauk nieustraszonych oraz niewielkie ilości cech charakterystycznych dla innych frakcji. Takie uroki Niezgodnej. Ale przecież nie w tym tkwi jej niebezpieczeństwo, prawda? Jeszcze nie wiem, na czym ono polega, ale w kolejnych tomach na pewno się dowiem.

Niezgodna rozpoczyna kolejną dystopijną serię, która miała być trylogią. W chwili, gdy piszę te słowa, wydano już sześć książek (w tym Niezgodną z perspektywy innego bohatera - czyżbym skądś już to znała?), kolejne trzy "shorty" są zaplanowane na bieżący rok. Nie wiem, czy autorce udaje się utrzymać tak wysoki poziom przez cały czas. Obawiam się, że Niezgodna stała się "kurą znoszącą złote jaja", z którą pani Roth nie może się rozstać. Poczytamy, zobaczymy, a tymczasem...

Niezgodna to bardzo dobra, wręcz świetna książka. Na okładce porównuje się ją do Igrzysk śmierci - nie mogę się nie zgodzić, ponieważ obydwie historie osadzają nastoletnie bohaterki w ekstremalnych sytuacjach, opowiadają o przyjaźni, dorastaniu, miłości. Jednak w Igrzyskach śmierci nie było wspomnianej wyżej "przewidywanej" części - stąd trochę niższa ocena tej książki. I tak polecam, jeśli jeszcze nie przeczytaliście. Już nie mogę się doczekać filmu!
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: miłośnikom Igrzysk śmierci, powieści dystopijnych

środa, 29 stycznia 2014

Obecnie się czyta #1

Sesja w pełni, więc i czasu na czytanie troszkę mniej, ale mam zaczęte dwie książeczki, więc może podzielę się wrażeniami...

Niezgodna - Veronica Rossi
Może i późno się wzięłam za ten "hicior", ale z okazji zbliżającej się filmowej premiery postanowiłam sama zbadać fenomen tej trylogii. Na razie zapowiada się fajnie, choć średnio podoba mi się rosnący męski harem wokół głównej bohaterki.
Mam wrażenie, że znam zakończenie tej książki - a przynajmniej jej pierwszej części, którą obecnie czytam. Ale może Autorka mnie zaskoczy?
Nie wiem, czy ta książka będzie godnym następcą Igrzysk śmierci, które uwielbiam (choć drugiego filmu jeszcze nie widziałam...), ale dam jej szansę i na pewno nie porzucę :).
Tancerze burzy -Jay Kristoff
Kolejna czytana obecnie dystopia (a może podciągnąć to raczej pod fantasy?), tym razem osadzona w japońskich realiach. Takiej książki jeszcze nie czytałam. Mimo średnio pociągającej fabuły, do Tancerzy burzy przyciąga mnie kultura japońska, do której nawiązuje.
Główna bohaterka, szesnastoletnia Yukiko, póki co wyruszyła z towarzyszami na poszukiwanie arashitori (tygrysa burzy) i udało im się takowego znaleźć. Co będzie dalej? Ciekawa jestem :)