"Zamknięta książka jest niema; przemówi tylko wtedy, gdy zostanie otwarta." E.E. Schmitt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Grant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Grant. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 października 2019
Książkowe nowinki ze świata - listopad 2019
Książkowe nowinki ze świata - subiektywny spis powieści, które ukazują
się w bieżącym miesiącu na zagranicznych rynkach i wydają się godne
uwagi.
czwartek, 4 kwietnia 2019
Nieplanowany book haul, czyli jak nie "nie kupować" książek
Od jakiegoś czasu staram się nie kupować nowych książek, uznając że;
a) mam całą masę nieprzeczytanych pozycji, które w końcu pasuje zdjąć z półek,
b) nie mam miejsca na kolejne książki,
c) staram się oszczędzać.
Nie zmieni to faktu, że księgarnie (stacjonarne) odwiedzam i zdarza mi się wyjść z upolowanymi "okazjami" oraz myślą, że "zaoszczędziłam". (Znacie ten dowcip o kobiecie, która chwali się mężowi, że zaoszczędziła, bo kupiła sobie dwie kolejne pary butów na promocji?).
Poniżej możecie zobaczyć pełny stos książek, które trafiły pod moje skrzydła w niedzielę 30 marca i poniedziałek 1 kwietnia.
niedziela, 6 września 2015
30 Day Book Challenge - dzień 30 (TOP 10 ulubionych książek)
Dzień 30 - Ulubiona książka wszech czasów
Witajcie w ostatnim dniu trzydziestodniowego książkowego wyzwania! Ciężko uwierzyć, że to już koniec. No i dzisiejsza misja jest... niełatwa. Bo jak mam wybrać swoją najukochańszą książkę, skoro a) uwielbiam wszystkie książki, b) przeczytałam tyle wspaniałych pozycji?
Nie ma możliwości, żebym ograniczyła się do jednej! Przynajmniej nie od razu. Więc to wyzwanie trochę zmodyfikuję i przedstawię Wam TOP 10 moich ulubionych książek. Mam wrażenie, że nie będzie to łatwe zadanie, bo ranking zawiera numerowane miejsca. Wiedzcie jednak, że różnice w miłości, jaką darzę kolejne książki, są minimalne. Serce mi krwawi, ponieważ nie znajdzie się tu kilka wspaniałych książek (być może, czytając ten post, zgadniecie, o jakich mówię, a na końcu znajdziecie listę największych nieobecnych), ale TOP 10 to TOP 10.
Gotowi? Zaczynamy!
10. Wybrana - Naomi Novik
Najświeższa książka dzisiejszego rankingu. Podbiła moje serce całkiem niedawno i nie wiem, jak długo będę pod wpływem uroku, jaki na mnie rzuciła, dlatego trafiła na miejsce dziesiąte.
9. Ogniem i mieczem (Trylogia #1) - Henryk Sienkiewicz
Tej książki nie mogło tu zabraknąć. Co prawda podobała mi się odrobinę mniej niż film (stąd lokata dziewiąta, a nie wyższa), ale i tak jestem nią zachwycona. Przygodą, sposobem opisu batalii, tempem akcji, poruszaną tematyką, konstrukcją postaci. Wcześniej mogłam polecać tylko ekranizację (z niesamowitą, wspaniałą obsadą!), ale teraz z czystym sumieniem rekomenduję i książkowy pierwowzór. (Tym bardziej, że Bohun jest jeszcze bardziej... bohunowaty? niż w filmie.)
8. Faza szósta. Światło (GONE. Zniknęli #6) - Michael Grant
Tak naprawdę nie jestem pewna, czy właśnie ta część wywarła na mnie największe wrażenie. Wszystkie części (poza Fazą drugą. Głodem) oceniłam na LubimyCzytać na 9 gwiazdek, a ta dostała 10, więc chyba jednak była najlepsza. Niemniej polecam Wam całą tę serię bardzo, ale to bardzo gorąco.
I nie wiem, czy wiecie, ale na 2017 rok zapowiedziano premierę siódmej części! Mam nadzieję, że Michael Grant nie zrobi z GONE tasiemca pokroju Pretty Little Liars (nie mam nic przeciw tej serii, ale jest taka dłuuuuugaaaaaa... I ile to już A. odkryliśmy? Dwie, trzy?).
7. Krew elfów (Saga o Wiedźminie #1) - Andrzej Sapkowski
Wiedźmina Geralta nie mogło tu zabraknąć. Tę część wspominam szczególnie miło, ponieważ właśnie od niej rozpoczęłam swoją przygodę z "dorosłą" fantastyką. Czytałam ją na potrzeby jakiegoś konkursu polonistycznego i złapałam bakcyla. Zakupienie pozostałych części i ich lektura nie zajęły mi dużo czasu. Tym bardziej cieszę się, że - pomimo okropnego filmu - seria nie popadła w zapomnienie i nadal jest chętnie czytana przez młodzież i dorosłych. Nawet jeśli sięgają po nią pod wpływem fascynacji grą komputerową :)
6. Pan Lodowego Ogrodu - Jarosław Grzędowicz
Czterotomowa opowieść, która pierwotnie miała być jednotomową (to prawie jak Pieśń Lodu i Ognia, która miała zamknąć się w trzech tomach...). Wymyślne, pomysłowe i niebanalne połączenie fantasy i science fiction, które wypłynęło spod palców polskiego pisarza. Żałuję i dziwię się, iż powieść nie cieszy się w Polsce większym powodzeniem - bo naprawdę na to zasługuje.
5. Igrzyska śmierci / W pierścieniu ognia - Suzanne Collins
Nie potrafię zdecydować, która z tych powieści była lepsza. Obydwie są pełne emocji, akcja pędzi w zadowalającym tempie, a bohaterowie są bardzo wyraziści i charyzmatyczni. W powieściach Suzanne Collins jest jakaś magia - odmienna od tej z Wybranej - która przyciąga do nich kolejne rzesze czytelników i trzyma tę serię na piedestale najbardziej poczytnych utworów młodzieżowych. (Dobra, wiem, że ta magia nazywa się "filmy" :P)
4. Więzień labiryntu (Więzień labiryntu #1) - James Dashner
Niesamowita, hipnotyzująca, ale też nieco odrażająca i przerażająca pierwsza część trylogii, której zakończenia jeszcze nie znam (ale muszę poznać przed obejrzeniem filmu na podstawie Prób ognia). Podobnie jak Igrzyska śmierci, może poszczycić się niepowtarzalnym klimatem, szybkim tempem wydarzeń, nieoczekiwanymi zwrotami akcji i fajnymi bohaterami. Natomiast w odróżnieniu od prozy Suzanne Collins, tutaj jest "bohater z jajami". Przykro mi, Katniss, w porównaniu z Thomasem wypadasz nieco blado (chociaż on też wygląda blado w porównaniu z innymi chłopakami z Labiryntu czy bohaterami powieści, które zajmują wyższe pozycje).
3. Powrót króla (Władca pierścieni #3) - J.R.R. Tolkien
Tom wieńczący wspaniałą, bez wątpienia przełomową dla fantastyki, trylogię. Nie mogłam o nim nie wspomnieć, gdyż uważam - chyba nie ja jedna - Pana Tolkiena za ojca (choćby chrzestnego) moich ulubionych gatunków literackich: fantasy oraz high fantasy. Powrót króla domyka historię Śródziemia i pozwala czytelnikom pożegnać się z uroczymi, walecznymi bohaterami. Genialnie zrealizowany film na podstawie tego tomu - mimo licznych różnic - również mu nie szkodzi. Kto nie zna książkowej historii Froda, Sama, Meriadoka, Pippina, Legolasa, Gimlego, Aragorna, Boromira i Gandalfa niech żałuje - bo mimo licznych, nieraz rozwlekłych opisów przyrody, po tę trylogię warto sięgnąć.
2. Gra o tron (Pieśń Lodu i Ognia #1) - George R.R. Martin
Tak jak w przypadku GONE. Zniknęli, nie jestem pewna, czy to moja ulubiona część. Na pewno udało jej się przekonać mnie do zakupu kolejnych (nie takich tanich) tomów. Serial nie wciągnął mnie tak jak książki - chociaż może poszczycić się niesamowitą, świetnie dobraną obsadą, której w powieściach brakuje. Osobiście powoli dawkuję sobie kolejne tomy twórczości Martina, by nie musieć za długo czekać na następną część. Ach, ciekawi Was, dlaczego Westeros wylądowało wyżej niż Śródziemie? Bo a) ma więcej tomów, b) ma więcej wątków, c) ma więcej charyzmatycznych bohaterów, d) ma mniej opisów przyrody ;)
1. I nie było już nikogo - Agatha Christie
Tę powieść możecie znać po tytułami Dziesięciu Murzynków, Dziesięciu małych Indian lub Dziesięciu Małych Żołnierzyków. To przemyślany kryminał, poruszający horror i powieść pełna niespodzianek w jednym. Pisarka ma na koncie wiele wspaniałych, na pozór nierozgryzalnych kryminałów, ale ten konkretny najbardziej zapadł mi w pamięć. Może dlatego, że to moje pierwsze - i od razu bardzo udane - spotkanie z tą autorką. Dziewiętnaste miejsce w rankingu 100 najlepszych kryminałów wszech czasów o czymś świadczy!
Jak widzicie, w rankingu zabrakło miejsca dla wielu wspaniałych powieści, np. Love, Rosie Cecelii Ahern, Swobodnej i Niepokornej S.C. Stephens, Pół świata Joe Abercrombiego, Nocnego anioła Brenta Weeksa, Mechanicznej księżniczki oraz Miasta niebiańskiego ognia Cassandry Clare, Religii i Dwanaścioro z Paryża Tima Willocksa, Robocalipsy Roberta H. Wilsona, Harry'ego Potter J.K. Rowling, Opowieści z Narnii C.S. Lewisa czy Ani z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery. Niestety, miejsc miałam tylko dziesięć, a tu - w kilka minut - wypisałam jedenaście różnych serii / utworów ;).
Nie ma możliwości, żebym ograniczyła się do jednej! Przynajmniej nie od razu. Więc to wyzwanie trochę zmodyfikuję i przedstawię Wam TOP 10 moich ulubionych książek. Mam wrażenie, że nie będzie to łatwe zadanie, bo ranking zawiera numerowane miejsca. Wiedzcie jednak, że różnice w miłości, jaką darzę kolejne książki, są minimalne. Serce mi krwawi, ponieważ nie znajdzie się tu kilka wspaniałych książek (być może, czytając ten post, zgadniecie, o jakich mówię, a na końcu znajdziecie listę największych nieobecnych), ale TOP 10 to TOP 10.
Gotowi? Zaczynamy!10. Wybrana - Naomi Novik
Najświeższa książka dzisiejszego rankingu. Podbiła moje serce całkiem niedawno i nie wiem, jak długo będę pod wpływem uroku, jaki na mnie rzuciła, dlatego trafiła na miejsce dziesiąte.
9. Ogniem i mieczem (Trylogia #1) - Henryk Sienkiewicz
Tej książki nie mogło tu zabraknąć. Co prawda podobała mi się odrobinę mniej niż film (stąd lokata dziewiąta, a nie wyższa), ale i tak jestem nią zachwycona. Przygodą, sposobem opisu batalii, tempem akcji, poruszaną tematyką, konstrukcją postaci. Wcześniej mogłam polecać tylko ekranizację (z niesamowitą, wspaniałą obsadą!), ale teraz z czystym sumieniem rekomenduję i książkowy pierwowzór. (Tym bardziej, że Bohun jest jeszcze bardziej... bohunowaty? niż w filmie.)
8. Faza szósta. Światło (GONE. Zniknęli #6) - Michael Grant
Tak naprawdę nie jestem pewna, czy właśnie ta część wywarła na mnie największe wrażenie. Wszystkie części (poza Fazą drugą. Głodem) oceniłam na LubimyCzytać na 9 gwiazdek, a ta dostała 10, więc chyba jednak była najlepsza. Niemniej polecam Wam całą tę serię bardzo, ale to bardzo gorąco.
I nie wiem, czy wiecie, ale na 2017 rok zapowiedziano premierę siódmej części! Mam nadzieję, że Michael Grant nie zrobi z GONE tasiemca pokroju Pretty Little Liars (nie mam nic przeciw tej serii, ale jest taka dłuuuuugaaaaaa... I ile to już A. odkryliśmy? Dwie, trzy?).
7. Krew elfów (Saga o Wiedźminie #1) - Andrzej Sapkowski
Wiedźmina Geralta nie mogło tu zabraknąć. Tę część wspominam szczególnie miło, ponieważ właśnie od niej rozpoczęłam swoją przygodę z "dorosłą" fantastyką. Czytałam ją na potrzeby jakiegoś konkursu polonistycznego i złapałam bakcyla. Zakupienie pozostałych części i ich lektura nie zajęły mi dużo czasu. Tym bardziej cieszę się, że - pomimo okropnego filmu - seria nie popadła w zapomnienie i nadal jest chętnie czytana przez młodzież i dorosłych. Nawet jeśli sięgają po nią pod wpływem fascynacji grą komputerową :)
6. Pan Lodowego Ogrodu - Jarosław Grzędowicz
Czterotomowa opowieść, która pierwotnie miała być jednotomową (to prawie jak Pieśń Lodu i Ognia, która miała zamknąć się w trzech tomach...). Wymyślne, pomysłowe i niebanalne połączenie fantasy i science fiction, które wypłynęło spod palców polskiego pisarza. Żałuję i dziwię się, iż powieść nie cieszy się w Polsce większym powodzeniem - bo naprawdę na to zasługuje.
5. Igrzyska śmierci / W pierścieniu ognia - Suzanne Collins
Nie potrafię zdecydować, która z tych powieści była lepsza. Obydwie są pełne emocji, akcja pędzi w zadowalającym tempie, a bohaterowie są bardzo wyraziści i charyzmatyczni. W powieściach Suzanne Collins jest jakaś magia - odmienna od tej z Wybranej - która przyciąga do nich kolejne rzesze czytelników i trzyma tę serię na piedestale najbardziej poczytnych utworów młodzieżowych. (Dobra, wiem, że ta magia nazywa się "filmy" :P)
4. Więzień labiryntu (Więzień labiryntu #1) - James Dashner
Niesamowita, hipnotyzująca, ale też nieco odrażająca i przerażająca pierwsza część trylogii, której zakończenia jeszcze nie znam (ale muszę poznać przed obejrzeniem filmu na podstawie Prób ognia). Podobnie jak Igrzyska śmierci, może poszczycić się niepowtarzalnym klimatem, szybkim tempem wydarzeń, nieoczekiwanymi zwrotami akcji i fajnymi bohaterami. Natomiast w odróżnieniu od prozy Suzanne Collins, tutaj jest "bohater z jajami". Przykro mi, Katniss, w porównaniu z Thomasem wypadasz nieco blado (chociaż on też wygląda blado w porównaniu z innymi chłopakami z Labiryntu czy bohaterami powieści, które zajmują wyższe pozycje).
3. Powrót króla (Władca pierścieni #3) - J.R.R. Tolkien
Tom wieńczący wspaniałą, bez wątpienia przełomową dla fantastyki, trylogię. Nie mogłam o nim nie wspomnieć, gdyż uważam - chyba nie ja jedna - Pana Tolkiena za ojca (choćby chrzestnego) moich ulubionych gatunków literackich: fantasy oraz high fantasy. Powrót króla domyka historię Śródziemia i pozwala czytelnikom pożegnać się z uroczymi, walecznymi bohaterami. Genialnie zrealizowany film na podstawie tego tomu - mimo licznych różnic - również mu nie szkodzi. Kto nie zna książkowej historii Froda, Sama, Meriadoka, Pippina, Legolasa, Gimlego, Aragorna, Boromira i Gandalfa niech żałuje - bo mimo licznych, nieraz rozwlekłych opisów przyrody, po tę trylogię warto sięgnąć.
2. Gra o tron (Pieśń Lodu i Ognia #1) - George R.R. Martin
Tak jak w przypadku GONE. Zniknęli, nie jestem pewna, czy to moja ulubiona część. Na pewno udało jej się przekonać mnie do zakupu kolejnych (nie takich tanich) tomów. Serial nie wciągnął mnie tak jak książki - chociaż może poszczycić się niesamowitą, świetnie dobraną obsadą, której w powieściach brakuje. Osobiście powoli dawkuję sobie kolejne tomy twórczości Martina, by nie musieć za długo czekać na następną część. Ach, ciekawi Was, dlaczego Westeros wylądowało wyżej niż Śródziemie? Bo a) ma więcej tomów, b) ma więcej wątków, c) ma więcej charyzmatycznych bohaterów, d) ma mniej opisów przyrody ;)
1. I nie było już nikogo - Agatha Christie
Tę powieść możecie znać po tytułami Dziesięciu Murzynków, Dziesięciu małych Indian lub Dziesięciu Małych Żołnierzyków. To przemyślany kryminał, poruszający horror i powieść pełna niespodzianek w jednym. Pisarka ma na koncie wiele wspaniałych, na pozór nierozgryzalnych kryminałów, ale ten konkretny najbardziej zapadł mi w pamięć. Może dlatego, że to moje pierwsze - i od razu bardzo udane - spotkanie z tą autorką. Dziewiętnaste miejsce w rankingu 100 najlepszych kryminałów wszech czasów o czymś świadczy!
Jakie są Wasze ulubione książki wszech czasów? Możecie przedstawić swój ranking, możecie komentować moje wybory - chętnie poczytam :)
Miłej niedzieli!
Miłej niedzieli!
poniedziałek, 1 czerwca 2015
TOP 5 dziecięcych bohaterów książkowych
Witam, witam!
Już od dawna nie odzywałam się do Was w poniedziałki, a że ten konkretny poniedziałek jest dniem szczególnym... wpis musiał się pojawić.
Z okazji 1 czerwca przygotowałam dla Was ranking moich ulubionych bohaterów dziecięcych. (Okrutnie żałuję, że nie zdążyłam przygotować czegoś takiego z okazji Dnia Matki...) Uprzedzając pytania, jako dzieci traktuję bohaterów poniżej 15. roku życia.
Zaczynajmy!
Na pierwszy ogień niech pójdą wyróżnienia specjalne. Są to dwa dodatkowe miejsca, które postanowiłam przyznać dzieciom, których dorastanie przyszło mi oglądać najdłużej. Z tegoż powodu są mi wyjątkowo bliskie i po prostu muszą zostać wspomniane. Są to:
Ania Shirley (l. 11) z serii Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery
Jestem pewna, że nieraz wspominałam, iż uwielbiam książki pani Montgomery. Początkowo nie przepadałam za rudą, pyskatą dziewczynką z warkoczykami. Z czasem okazało się, że "agresja" to tylko zasłona dymna, pod którą Ania skrywała wrażliwe wnętrze. Lektura dalszych przygód rudowłosej sierotki ukazała niesamowitą zmianę w jej charakterze i dała mi nadzieję, że i ja - ze swojego dziecięcego nieogranięcia - wyrosnę na kobietę "wartościową".
Hermiona Granger (l. 11) z serii Harry Potter - J.K. Rowling
Nastoletniej czarownicy, przyjaciółki słynnego czarodzieja w okrągłych okularach, chyba nikomu przedstawiać nie muszę. Od samego początku niejako się z nią utożsamiałam - obydwie lubiłyśmy się uczyć, czytać książki, spędzać czas w bibliotece i błyszczeć wiedzą. Podobnie jak Ania, także Hermiona stała się dla mnie swego rodzaju autorytetem: pozostawała w cieniu Harry'ego, ale wiernie go wspierała; dużo czytała i sporo się uczyła, ale potrafiła wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce; dzielnie zniosła prześladowania związane ze swoją innością, choć nieraz miała naprawdę pod górkę. No i w filmach gra ją Emma Watson ;)
Okej, wyróżnienia przyznane, przejdźmy zatem do Wspaniałej Piątki.
5. Ciri (wł. Cirilla Fiona Elen Riannon, l. ~8) z Sagi o Wiedźminie - Andrzej Sapkowski
Białowłosa dziewczynka, sierota, królewna Cintry i wnuczka wpływowej władczyni. Mimo swojego królewskie pochodzenia bierze udział w morderczych treningach, by zabijać potwory i być taka jak Geralt (tytułowy Wiedźmin). Stawia miecz i walkę ponad jedwabne suknie i wygodne życie. Gdy czytałam o jej przygodach, zachwycałam się jej odwagą, determinacją, uporem czy sprytem. Teraz wprawdzie niewiele pamiętam z siedmiotomowej sagi pióra pana Sapkowskiego, ale postać Cirilli wciąż żywo widnieje w moich wspomnieniach. Co dość istotne, Ciri nie jest główną bohaterką Sagi o Wiedźminie - pozostaje postacią ważną, ale jednak drugoplanową.
4. Rue (l. 12) z Igrzysk Śmierci - Suzanne Collins
Dwunastoletniej uczestniczki Igrzysk nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu! Niesamowicie ubolewałam nad losem, jaki spotkał to urocze dziecko. Odważna i zaradna dziewczynka zawładnęła moim sercem, choć nie miałam okazji zbyt dobrze jej poznać. Rue ma przede mną mnóstwo tajemnic (choćby co zrobiła, że zdobyła aż tyle punktów po teście umiejętności?) i żałuję, że ich już nie rozwiążę.
3. Jon Snow (l. 14) z Pieśni Lodu i Ognia - George R.R. Martin
Odważny i zaradny bękart Eddarda Starka. Gdyby nie to, że "nic nie wie" (i w serialu ma minę wiecznego cierpiętnika z wiecznie otwartymi ustami... sorry, Kit Harrington nie podoba mi się w tej roli), mógłby znaleźć się w tym rankingu wyżej. W Winterfell nie miał łatwego życia, gdyż Catelyn Stark go nienawidziła. Gdy wyruszył na Mur, trafił jakby z deszczu pod rynnę, znalazł się wśród degeneratów, ale udało mu się zdobyć tam przyjaciół. Wokół jego osoby narosło wiele legend; głównie dlatego, że chyba nikt z żyjących bohaterów sagi nie zna tożsamości matki Jona.
Nie mam pojęcia, jak potoczyły się jego dalsze losy (nie czytałam Uczty dla wron, czyli czwartego tomu sagi i nie oglądałam serialu, w którym Jon jest notabene dużo starszy), ale mam nadzieję, że Jon się trzyma. Tak jak Sam, który już kilka razy wywinął się z objęć śmierci... do tej pory nie wiem jakim cudem :P
2. Arya Stark (l. 9) z Pieśni Lodu i Ognia - George R.R. Martin
Waleczna, najmłodsza latorośl z rodu Starków. Podobnie jak w przypadku Jona, nie znam jej losów ponad to, czego dowiedziałam się z pierwszych trzech tomów, ale wierzę, że ona także przeżyje do końca. Mała zwinna "Łasica" miałaby ogromne szanse - przynajmniej w moim odczuciu - na zdobycie korony, gdyby tylko obrała sobie to za cel. Aryę lubię zdecydowanie najbardziej spośród dzieciaków z Winterfell. Imponuje mi jej odwaga. Gdyby żyła w nieco innych realiach, mogłaby być idealną Walkirią czy Amazonką (ewentualnie panią generał czy od biedy feministką). Mocno trzymam za nią kciuki :)
No i miejsce pierwsze. Zanim zobaczycie, kogo wybrałam, spróbujcie zgadnąć.
Macie już swojego typa? Zobaczmy zatem, kto znalazł się na zaszczytnym pierwszym miejscu TOP 5 dziecięcych bohaterów książkowych....
1. Edilio Escobar (l. 13/14) z GONE: Zniknęli - Michael Grant
Oczywiście boski Edilio. Pochodzący z Hondurasu ubogi chłopak, przed nadejściem ETAPu nieposiadający szerokiego grona przyjaciół. Im dalej w serię, tym bardziej imponował mi swoim opanowaniem, silną wolą, siłą przebicia, a także umiejętnościami przywódczymi i organizacyjnymi. Uważam Edilia za jeden z filarów dzieciaków z ETAPu - to do niego można było się zwrócić, gdy nikt inny nie potrafił udzielić pomocy. Samotnie może niewiele by zdziałał, ale bez niego - lub kogoś porównywalnego do niego - życie w odizolowanej od świata zewnętrznego strefie byłoby znacznie gorsze. Edilio w moich oczach ma tylko jedną sporą wadę (i nie są to wybuchowość ani niecierpliwość - w moim odczuciu te cechy się go nie tyczą), którą zachowam jednak w tajemnicy - jeśli przeczytacie / przeczytaliście GONE: Zniknęli, na pewno będziecie wiedzieć, o czym mówię.
Stety niestety, seria GONE nie doczekała się jeszcze filmowej ani serialowej adaptacji. Więc nie mogę wrzucić żadnego "zdjęcia" Edilia. Ale mogę pokazać Wam, kogo widziałabym w tej roli (szkoda tylko, że Diego Luna ma już.... hmmm... 35 lat... i jakoś nie widzę go w roli trzynastolatka :c Chociaż...)
Ze względu na słabość mojej pamięci, nie brałam pod uwagę lektur z okresu szkoły podstawowej (i po trosze gimnazjalnej), w których faktycznie to dzieci były głównymi bohaterami i odgrywały pierwsze skrzypce. Ciężko mi przywołać treść większości lektur, co dopiero występujące tam postaci. Spróbujmy... Tosia z Plastusiowego pamiętnika, Nemeczek i Borys z Chłopców z Placu Broni, Adaś Jagódka (czy Niezgódka?!) z Akademii Pana Kleksa... Taa, pamięć ludzka bywa ulotna.
Z okazji Dnia Dziecka wszystkim dzieciom - tym mniejszym i większym - życzę wszystkiego dobrego, spełnienia marzeń, zdrowia, pieniędzy, samych fajnych książek, tylko dobrych chwil... i wszystkiego, co tylko chcecie.
Z okazji 1 czerwca przygotowałam dla Was ranking moich ulubionych bohaterów dziecięcych. (Okrutnie żałuję, że nie zdążyłam przygotować czegoś takiego z okazji Dnia Matki...) Uprzedzając pytania, jako dzieci traktuję bohaterów poniżej 15. roku życia.
Zaczynajmy!
Na pierwszy ogień niech pójdą wyróżnienia specjalne. Są to dwa dodatkowe miejsca, które postanowiłam przyznać dzieciom, których dorastanie przyszło mi oglądać najdłużej. Z tegoż powodu są mi wyjątkowo bliskie i po prostu muszą zostać wspomniane. Są to:
Ania Shirley (l. 11) z serii Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery
Jestem pewna, że nieraz wspominałam, iż uwielbiam książki pani Montgomery. Początkowo nie przepadałam za rudą, pyskatą dziewczynką z warkoczykami. Z czasem okazało się, że "agresja" to tylko zasłona dymna, pod którą Ania skrywała wrażliwe wnętrze. Lektura dalszych przygód rudowłosej sierotki ukazała niesamowitą zmianę w jej charakterze i dała mi nadzieję, że i ja - ze swojego dziecięcego nieogranięcia - wyrosnę na kobietę "wartościową".
Hermiona Granger (l. 11) z serii Harry Potter - J.K. Rowling
Nastoletniej czarownicy, przyjaciółki słynnego czarodzieja w okrągłych okularach, chyba nikomu przedstawiać nie muszę. Od samego początku niejako się z nią utożsamiałam - obydwie lubiłyśmy się uczyć, czytać książki, spędzać czas w bibliotece i błyszczeć wiedzą. Podobnie jak Ania, także Hermiona stała się dla mnie swego rodzaju autorytetem: pozostawała w cieniu Harry'ego, ale wiernie go wspierała; dużo czytała i sporo się uczyła, ale potrafiła wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce; dzielnie zniosła prześladowania związane ze swoją innością, choć nieraz miała naprawdę pod górkę. No i w filmach gra ją Emma Watson ;)
Okej, wyróżnienia przyznane, przejdźmy zatem do Wspaniałej Piątki.
5. Ciri (wł. Cirilla Fiona Elen Riannon, l. ~8) z Sagi o Wiedźminie - Andrzej Sapkowski
Białowłosa dziewczynka, sierota, królewna Cintry i wnuczka wpływowej władczyni. Mimo swojego królewskie pochodzenia bierze udział w morderczych treningach, by zabijać potwory i być taka jak Geralt (tytułowy Wiedźmin). Stawia miecz i walkę ponad jedwabne suknie i wygodne życie. Gdy czytałam o jej przygodach, zachwycałam się jej odwagą, determinacją, uporem czy sprytem. Teraz wprawdzie niewiele pamiętam z siedmiotomowej sagi pióra pana Sapkowskiego, ale postać Cirilli wciąż żywo widnieje w moich wspomnieniach. Co dość istotne, Ciri nie jest główną bohaterką Sagi o Wiedźminie - pozostaje postacią ważną, ale jednak drugoplanową.
4. Rue (l. 12) z Igrzysk Śmierci - Suzanne Collins
Dwunastoletniej uczestniczki Igrzysk nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu! Niesamowicie ubolewałam nad losem, jaki spotkał to urocze dziecko. Odważna i zaradna dziewczynka zawładnęła moim sercem, choć nie miałam okazji zbyt dobrze jej poznać. Rue ma przede mną mnóstwo tajemnic (choćby co zrobiła, że zdobyła aż tyle punktów po teście umiejętności?) i żałuję, że ich już nie rozwiążę.
3. Jon Snow (l. 14) z Pieśni Lodu i Ognia - George R.R. Martin
Odważny i zaradny bękart Eddarda Starka. Gdyby nie to, że "nic nie wie" (i w serialu ma minę wiecznego cierpiętnika z wiecznie otwartymi ustami... sorry, Kit Harrington nie podoba mi się w tej roli), mógłby znaleźć się w tym rankingu wyżej. W Winterfell nie miał łatwego życia, gdyż Catelyn Stark go nienawidziła. Gdy wyruszył na Mur, trafił jakby z deszczu pod rynnę, znalazł się wśród degeneratów, ale udało mu się zdobyć tam przyjaciół. Wokół jego osoby narosło wiele legend; głównie dlatego, że chyba nikt z żyjących bohaterów sagi nie zna tożsamości matki Jona.
Nie mam pojęcia, jak potoczyły się jego dalsze losy (nie czytałam Uczty dla wron, czyli czwartego tomu sagi i nie oglądałam serialu, w którym Jon jest notabene dużo starszy), ale mam nadzieję, że Jon się trzyma. Tak jak Sam, który już kilka razy wywinął się z objęć śmierci... do tej pory nie wiem jakim cudem :P
2. Arya Stark (l. 9) z Pieśni Lodu i Ognia - George R.R. Martin
Waleczna, najmłodsza latorośl z rodu Starków. Podobnie jak w przypadku Jona, nie znam jej losów ponad to, czego dowiedziałam się z pierwszych trzech tomów, ale wierzę, że ona także przeżyje do końca. Mała zwinna "Łasica" miałaby ogromne szanse - przynajmniej w moim odczuciu - na zdobycie korony, gdyby tylko obrała sobie to za cel. Aryę lubię zdecydowanie najbardziej spośród dzieciaków z Winterfell. Imponuje mi jej odwaga. Gdyby żyła w nieco innych realiach, mogłaby być idealną Walkirią czy Amazonką (ewentualnie panią generał czy od biedy feministką). Mocno trzymam za nią kciuki :)
No i miejsce pierwsze. Zanim zobaczycie, kogo wybrałam, spróbujcie zgadnąć.
Macie już swojego typa? Zobaczmy zatem, kto znalazł się na zaszczytnym pierwszym miejscu TOP 5 dziecięcych bohaterów książkowych....
1. Edilio Escobar (l. 13/14) z GONE: Zniknęli - Michael Grant
Oczywiście boski Edilio. Pochodzący z Hondurasu ubogi chłopak, przed nadejściem ETAPu nieposiadający szerokiego grona przyjaciół. Im dalej w serię, tym bardziej imponował mi swoim opanowaniem, silną wolą, siłą przebicia, a także umiejętnościami przywódczymi i organizacyjnymi. Uważam Edilia za jeden z filarów dzieciaków z ETAPu - to do niego można było się zwrócić, gdy nikt inny nie potrafił udzielić pomocy. Samotnie może niewiele by zdziałał, ale bez niego - lub kogoś porównywalnego do niego - życie w odizolowanej od świata zewnętrznego strefie byłoby znacznie gorsze. Edilio w moich oczach ma tylko jedną sporą wadę (i nie są to wybuchowość ani niecierpliwość - w moim odczuciu te cechy się go nie tyczą), którą zachowam jednak w tajemnicy - jeśli przeczytacie / przeczytaliście GONE: Zniknęli, na pewno będziecie wiedzieć, o czym mówię.
Stety niestety, seria GONE nie doczekała się jeszcze filmowej ani serialowej adaptacji. Więc nie mogę wrzucić żadnego "zdjęcia" Edilia. Ale mogę pokazać Wam, kogo widziałabym w tej roli (szkoda tylko, że Diego Luna ma już.... hmmm... 35 lat... i jakoś nie widzę go w roli trzynastolatka :c Chociaż...)
Uff, to już koniec rankingu!
Podczas przygotowań do tego wpisu uświadomiłam sobie, jak niewiele postaci dziecięcych przewija się w czytanych przeze mnie książkach. W większości czytam o licealistach (albo, konkretniej, licealistkach) tudzież młodzieży w tym przedziale wiekowym lub osobach dorosłych. Autorom jest dzięki temu dużo łatwiej: przynajmniej nie przypisują dzieciom przesadnie dojrzałych kwestii dialogowych czy ról społecznych (jak w Pieśni Lodu i Ognia).Ze względu na słabość mojej pamięci, nie brałam pod uwagę lektur z okresu szkoły podstawowej (i po trosze gimnazjalnej), w których faktycznie to dzieci były głównymi bohaterami i odgrywały pierwsze skrzypce. Ciężko mi przywołać treść większości lektur, co dopiero występujące tam postaci. Spróbujmy... Tosia z Plastusiowego pamiętnika, Nemeczek i Borys z Chłopców z Placu Broni, Adaś Jagódka (czy Niezgódka?!) z Akademii Pana Kleksa... Taa, pamięć ludzka bywa ulotna.
Oczywiście ranking jest sprawą całkowicie subiektywną. Więc przy jego okazji pytam:
Jaka jest Wasza ulubiona dziecięca postać w literaturze?
Dobrego tygodnia!
Jaka jest Wasza ulubiona dziecięca postać w literaturze?
Dobrego tygodnia!
niedziela, 26 kwietnia 2015
Gdzie ta polska wersja? #26
Pamiętałam swoje imię - Mara. Ale gdy stałam w tym przerażającym miejscu, przed ponurym młodzieńcem w czarnym płaszczu ze srebrnymi guzikami w kształcie czaszek, nie pamiętałam nic więcej.
Wtedy zaczęła się gra.
Posłaniec widzi mrok w młodych sercach i zło, jakie wyrządza na świecie. Gdy dopadnie delikwenta, proponuje mu grę. Jeśli wygra, może odejść wolno. Jeśli przegra, przeżyje swój największy koszmar.
Co to ma wspólnego z Marą? Tego właśnie się dowie...
Co to jest? Pierwszy tom nowej serii Michaela Granta.
Dlaczego? Michael Grant zdobył moje uznanie, pisząc sześć tomów GONE: Zniknęli. Wszystkie książki zajęły szczególe miejsce w moim sercu i niecierpliwie wypatruję kolejnych dzieł autora.
Szanse na wydanie? Wysokie. Wydaje mi się, że jakiś czas temu Jaguar przymierzał się do wydania tej książki w Polsce, choć teraz nie mogę znaleźć potwierdzenia tych wieści.
Dlaczego? Michael Grant zdobył moje uznanie, pisząc sześć tomów GONE: Zniknęli. Wszystkie książki zajęły szczególe miejsce w moim sercu i niecierpliwie wypatruję kolejnych dzieł autora.
Szanse na wydanie? Wysokie. Wydaje mi się, że jakiś czas temu Jaguar przymierzał się do wydania tej książki w Polsce, choć teraz nie mogę znaleźć potwierdzenia tych wieści.
Czytaliście GONE? Podobało Wam się? Myślicie, że Messenger of Fear miałby szanse na zdobycie Waszego zainteresowani?
Miłej niedzieli!
Miłej niedzieli!
niedziela, 1 marca 2015
30 Day Book Challenge - dzień 17
Dzień 17 - Ulubiony cytat z ulubionej książki
Witajcie! Siedemnasty dzień książkowego wyzwania... jest dla mnie wyjątkowo trudny. Dlaczego? Bo nie należę do osób szczególnie zwracających uwagę na cytaty. Od niedawna zaczęłam wyłapywać co fajniejsze fragmenty - niektóre naprawdę świetne - ale też żadna z ostatnio przeczytanych książek nie zasłużyła sobie na miano mojej ulubionej.Od czego jest jednak Internet i wirtualna kopalnia cytatów na Lubimyczytać.pl? Szybki przegląd ulubionych książek i już wiem, który cytat uznam za swój "najulubieńszy":
Prawdziwy bohater wie,kiedy odejść.
Faza trzecia: Kłamstwa - Michael Grant
Natomiast miejsce drugie, minimalnie niżej w klasyfikacji, zajął nieustannie bawiący mnie fragment:
Nie malkonteńć, Geralt. I przestań się burmuszyć, bo na widok twojej gęby przydrożne grzyby same się marynują.
Pani jeziora - Andrzej Sapkowski
Jakie są Wasze ulubione cytaty z ulubionych książek? Miłej niedzieli!
niedziela, 1 lutego 2015
30 Day Book Challenge - dzień 15
Dzień 15 - Ulubiony męski bohater
Witajcie! Dziś stajemy na półmetku trzydziestodniowego książkowego wyzwania. Padło na temat trudny dla każdego mola książkowego, czyli na ulubionego bohatera literackiego. Drogie Panie i drodzy Panowie, rozumiecie, że wybór jednego, jedynego Numeru 1 jest niemożliwy... Prawda?Dlatego też pozwoliłam sobie wybrać trzech ulubieńców: jednego stricte z książki, drugiego z książki i ekranizacji, a trzeciego tylko z ekranizacji. Dlaczego taki podział? Przeczytajcie, a się dowiecie :)
Edilio - seria GONE: Zniknęli Michael Grant
Edilio nie od razu stał się moim ukochanym bohaterem. Początkowo nawet nie zwracałam na niego uwagi, był kolejnym dzieciakiem, którego cechą charakterystyczną było meksykańskie pochodzenie. Z czasem zaczął pełnić coraz ważniejszą rolę w patologicznej społeczności, którą tworzyły dzieciaki z Perdido Beach. Okazał się rozsądnym chłopakiem, dobrym doradcą i wiernym przyjacielem. Jako jeden z nielicznych do końca zachowywał się normalnie, nie zwariował mimo niecodziennej sytuacji. Choć nie obdarzono go żadnymi nadprzyrodzonymi mocami, uważam go za jedną z najsilniejszych i najpotężniejszych osób w ETAPie. Potężna osobowość i nietuzinkowy charakter w nastoletnim ciele - oto cały Edilio :)
Thorin Dębowa Tarcza - Hobbit J.R.R. Tolkien
Przywódca krasnoludzkiej armii zmierzającej na Samotną Górę, oziębły i zdeterminowany, ślepo zapatrzony w swój cel. Czemu miałabym go polubić? Po lekturze książki nie darzyłam Thorina szczególnymi względami, ale dzięki ekranizacji Petera Jacksona miałam okazję zapoznać się z nim na nowo. Reżyser przedstawił Dębową Tarczę jako bohatera tragicznego, dążącego do celu nie tylko dla siebie, ale i dla swoich poddanych. Już w pierwszej części podbił moje serce, w drugiej nieco je złamał, a w trzeciej na nowo odzyskał moje względy. Do tej pory trwam pod jego urokiem. I nie sądzę, bym kiedykolwiek się spod niego wyrwała.
Jurko Bohun - Ogniem i mieczem Henryk Sienkiewicz
Bohater, którego ubóstwiam ze względu na film, bo książki jeszcze nie czytałam (wstyd i hańba, kajam się uniżenie, w ferie spróbuję nadrobić te klasyczne zaległości). Uwierzcie mi, nie tylko o wygląd tu chodzi - chociaż te oczy... naprawdę... no, wróćmy do tematu.
Oglądając film (a robiłam to dziesiątki razy) odniosłam wrażenie, że Bohun jest czarnym bohaterem głównie dlatego, iż odważył się kochać Kniaziównę i walczyć o nią, gdy pojawił się Skrzetuski. Oraz dlatego, że walczył przeciw Polakom, a nie wraz z nimi. Oto bohater nieustraszony, oddany sprawie i wierny. Że porywczy i szalony? Być może, dla czy wzmiankowany porucznik husarski również nie wydawał się nieco pozbawiony zdrowego rozsądku?
Kto jest Waszym ulubionym bohaterem literackim? Popieracie moje typy, a może przeciwnie - Edilio, Thorin i Jurko budzą w Was najgorsze instynkty?
niedziela, 4 stycznia 2015
30 Day Book Challenge - dzień 13
Dzień 13 - Twój ulubiony autor
Witajcie!
W dniu dzisiejszym opowiem Wam o moim ulubionym autorze. Hmm, czy uda mi się znaleźć tylko jednego? Nie, na pewno nie!Michael Grant - autor jednej z najwspanialszych, najbardziej wciągających książkowych serii, jakie czytałam, a mianowicie GONE: Zniknęli. Wiem, że to nie jedyne jego książki - napisał jeszcze BZRK, którego jeszcze (!) nie przeczytałam, ale nieco zniechęca mnie brak kontynuacji w języku polskim, a także Messenger of Fear, którego ma wydać Wydawnictwo Jaguar oraz The Magnificent Twelve (o ile się nie mylę, niedostępne na polskim rynku). Z uznaniem pana Granta za mojego ulubionego autora powinnam pewnie poczekać, aż przeczytam coś ponad GONE, ale... i tak bardzo go lubię.
J.R.R. Tolkien - "ojca" fantastyki nie mogłabym nie uznać za ulubionego autora. Brytyjczyk położył podwaliny pod całą obecnie dostępną literaturę fantastyczną, wykreował bogate uniwersum, pełne fikcyjnych ras i ich języków. Gdyby nie Tolkien, nie zaczęłabym czytać fantastyki: po obejrzeniu Władcy pierścieni sięgnęłam po książki i poznałam zupełnie nowy, interesujący mnie gatunek literacki.
Suzanne Collins - autorki Igrzysk śmierci również nie mogłam pominąć! Ta kobieta stworzyła cudowną trylogię, na podstawie której powstały niezgorsze filmy. Pani Collins rzadko pisuje powieści (właściwie od czasu Igrzysk nie ukazała się żadna jej książka), ale dzięki jej trzytomowemu dziełu trafiła do czołówki moich ulubionych autorów.
Trudi Canavan - australijska autorka ma w mojej osobie wierną fankę i nabywczynię jej książek. Posiadam absolutnie wszystkie jej książki, które ukazały się w Polsce. Trylogia Czarnego Maga podbiła moje serce, kiedy byłam jeszcze w gimnazjum (o ile mnie pamięć nie zawodzi), a choć kolejne książki wydają mi się niemal takie same, schematyczne i nieraz przewidywalne, nie potrafię odmówić pani Canavan umiejętności przyciągnięcia czytelnika. I na pewno kupię jej kolejne książki :)
Brent Weeks - amerykański pisarz, autor Trylogii Nocnego Anioła, także zasłużył sobie na miejsce w tym zestawieniu. Nie przesadzę, pisząc, że gdyby nie Durzo i Kylar jeszcze długo nie przekonałabym się do "dark fantasy", a jego miejsce przypadłoby człowiekowi, który stworzył uniwersum bardziej złożone, bardziej krwawe i jeszcze bardziej wciągające, o którym napiszę za moment. Pan Weeks przekonał mnie do grubaśnych książek fantasy - więc niżej wymieniony pan powinien być mu wdzięczny, ponieważ bez niego nie sięgnęłabym po Pieśń Lodu i Ognia...
George R.R. Martin - czy jego obecność kogoś dziwi? Pieść Lodu i Ognia to tak złożone, tak przemyślane, tak realistyczne uniwersum, że nie mogłabym o nim nie wspomnieć. Dlaczego zajmuje "ostatnią" pozycję (naprawdę, to nie żadne miejsca - po prostu nazwiska w kolejności przypominania sobie... może poza tym konkretnym przypadkiem)? Ponieważ każe nam - czytelnikom - strasznie długo czekać na kolejne tomy!
Jakich autorów Wy zaliczacie do swoich ulubieńców? Znaleźli się wśród nich jacyś moi "wybrankowie"?
fotografie:
oficjalne strony autorów,
http://www.giantbomb.com (J.R.R. Tolkien),
Wikipedia (George R.R. Martin)
oficjalne strony autorów,
http://www.giantbomb.com (J.R.R. Tolkien),
Wikipedia (George R.R. Martin)
niedziela, 28 września 2014
30 Day Book Challenge - dzień 6
Dzień 6 - Książka która czyni cię smutną
Witajcie! Ostatnio pisałam o książkach, które mnie uszczęśliwiają. Dziś o ich zupełnych przeciwieństwach, czyli książkach zasmucających.
Tak jak poprzednio, tytuł można interpretować na różne sposoby. Czynią smutną - czyli płaczę nad nimi? Czynią smutną - czyli po lekturze mam ochotę skoczyć z mostu, bo poczułam, że moje życie nie ma sensu? Czynią smutną - czyli świat przedstawiony jest tak okrutny, że aż mi przykro? Czynią smutną - bo są tak denne, że czas na nie stracony jest czasem straconym?
Nie należę do osób, które płaczą nad książkami. Kiedyś zdarzało mi się to częściej, na przykład przy O psie, który jeździł koleją Romana Pisarskiego (nie pamiętam, co dokładnie tak mną wstrząsnęło) czy Chłopcach z Placu Broni Ferenca Molnara (doskonale pamiętam, że chodziło o Nemeczka...). Z bardziej współczesnych czytadeł... wzruszyłam się przy Diabelskim cmentarzu Anonima (jeśli czytaliście, pewnie się domyślacie, o którym momencie mówię; jeśli nie - nie chcę spoilerować)..
Jeśli chodzi o okrucieństwo świata przedstawionego i moje współczucie wobec bohaterów... Bardzo zasmuciło mnie czytanie serii GONE: Zniknęli Michaela Granta. ETAP okazał się naprawdę okrutnym światem, w którym znalazły się tylko dzieci. Nie mogłam nie przeżywać wewnętrznie wszystkich tych tragedii, które dotykały bohaterów.
Mogłabym wymienić kilka naprawdę podłych książek, po których zakończeniu miałam ochotę ryczeć, gryźć ściany i wyrywać sobie włosy z głowy. Chyba najgorszą ze wszystkich okazała się Saga o Rubieżach Liliany Bodoc. Historia "na miarę Ursuli K. Le Guin" bardzo mnie męczyła, czytałam ją ponad 2 miesiące, a do tego - właśnie przez nią - straciłam zapał do czytania i recenzowania książek. Wprawdzie nie oceniłam jej najgorzej, ale do tej pory nie mogę przeboleć zmarnowanego potencjału i zawodu, jaki poczułam, zakończywszy lekturę.
Na koniec ostatni z aspektów "czynienia smutną". Jakie książki sprawiają, że moje życie wydaje mi się pozbawione sensu, złe i do d- rzyci? Myślę, że tu mogłabym zakwalifikować wszystkie romanse paranormalne i większość powieści młodzieżowych. Drogie Czytelniczki, przyznajcie same: czy nie macie ochoty skończyć ze sobą, gdy czytacie o "normalnej" (i często głupiej) dziewczynie, która ni z tego ni z owego zyskuje zainteresowania największego przystojniaka w szkole / w mieście / w kraju / na Ziemi? Poniżej kilka przykładów:
Tak jak poprzednio, tytuł można interpretować na różne sposoby. Czynią smutną - czyli płaczę nad nimi? Czynią smutną - czyli po lekturze mam ochotę skoczyć z mostu, bo poczułam, że moje życie nie ma sensu? Czynią smutną - czyli świat przedstawiony jest tak okrutny, że aż mi przykro? Czynią smutną - bo są tak denne, że czas na nie stracony jest czasem straconym?
Nie należę do osób, które płaczą nad książkami. Kiedyś zdarzało mi się to częściej, na przykład przy O psie, który jeździł koleją Romana Pisarskiego (nie pamiętam, co dokładnie tak mną wstrząsnęło) czy Chłopcach z Placu Broni Ferenca Molnara (doskonale pamiętam, że chodziło o Nemeczka...). Z bardziej współczesnych czytadeł... wzruszyłam się przy Diabelskim cmentarzu Anonima (jeśli czytaliście, pewnie się domyślacie, o którym momencie mówię; jeśli nie - nie chcę spoilerować)..
Jeśli chodzi o okrucieństwo świata przedstawionego i moje współczucie wobec bohaterów... Bardzo zasmuciło mnie czytanie serii GONE: Zniknęli Michaela Granta. ETAP okazał się naprawdę okrutnym światem, w którym znalazły się tylko dzieci. Nie mogłam nie przeżywać wewnętrznie wszystkich tych tragedii, które dotykały bohaterów.
Mogłabym wymienić kilka naprawdę podłych książek, po których zakończeniu miałam ochotę ryczeć, gryźć ściany i wyrywać sobie włosy z głowy. Chyba najgorszą ze wszystkich okazała się Saga o Rubieżach Liliany Bodoc. Historia "na miarę Ursuli K. Le Guin" bardzo mnie męczyła, czytałam ją ponad 2 miesiące, a do tego - właśnie przez nią - straciłam zapał do czytania i recenzowania książek. Wprawdzie nie oceniłam jej najgorzej, ale do tej pory nie mogę przeboleć zmarnowanego potencjału i zawodu, jaki poczułam, zakończywszy lekturę.
Na koniec ostatni z aspektów "czynienia smutną". Jakie książki sprawiają, że moje życie wydaje mi się pozbawione sensu, złe i do d- rzyci? Myślę, że tu mogłabym zakwalifikować wszystkie romanse paranormalne i większość powieści młodzieżowych. Drogie Czytelniczki, przyznajcie same: czy nie macie ochoty skończyć ze sobą, gdy czytacie o "normalnej" (i często głupiej) dziewczynie, która ni z tego ni z owego zyskuje zainteresowania największego przystojniaka w szkole / w mieście / w kraju / na Ziemi? Poniżej kilka przykładów:
To tyle moich zasmucających książek. Miłej niedzieli!
Jakie utwory Was smucą?
Jakie utwory Was smucą?
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















