Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzanne Collins. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzanne Collins. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

"Ballada ptaków i węży" Suzanne Collins

Bardzo udany powrót do uniwersum Igrzysk Śmierci - unikatowy oraz ciekawie rozbudowujący świat.

AMBICJA GO NAPĘDZA.

RYWALIZACJA GO MOTYWUJE.

WŁADZA JEDNAK MA SWOJĄ CENĘ.

Dziesiąte Głodowe Igrzyska rozpoczyna poranek dożynek. W Kapitolu osiemnastoletni Coriolanus Snow zamierza skwapliwie skorzystać z szansy, jaką jest rola mentora, i zdobyć sławę. Potężny niegdyś ród Snowów podupadł i niepewny los Coriolanusa zależy teraz od tego, czy zdoła on pokonać innych mentorów urokiem osobistym i sprytem.

Tyle że los nie bardzo mu sprzyja. W udziale przypadła mu dziewczyna z Dystryktu Dwunastego, najbiedniejszego z biednych. Losy obojga splotą się ciasno – każda decyzja, którą podejmie Snow, może prowadzić do sukcesu lub porażki, triumfu lub klęski. Na arenie rozgrywa walkę na śmierć i życie, ale poza areną zaczyna się w nim budzić współczucie… Tylko jak postępować według zasad, gdy pragnie się przetrwać za wszelką cenę?

Balladzie ptaków i węży Autorka przedstawia Kapitol, jakiego nie znamy: zniszczony wojną z Dystryktami, odbudowujący własną potęgę i toczony żądzą zemsty za poniesione straty. To czasy, kiedy Igrzyska Śmierci dopiero raczkowały, nie stanowiły jeszcze takiej atrakcji dla mas jak w "epoce" Katniss i Peety. Z perspektywy młodego Coriolanusa Snowa obserwujemy przygotowania do Dziesiątych Głodowych Igrzysk oraz ich przebieg, ale nie tylko! Wbrew moim obawom, Suzanne Collins wypełniła całkiem spore tomiszcze masą ciekawych elementów: rywalizacją Snowa z kolegami, spięciami z dziekanem, presją wynikającą z noszenia konkretnego nazwiska, odkrywaniem ludzkiego pierwiastka w "gorszych" obywatelach Dystryktów, a w późniejszej części - niespodziewaną podróżą.

niedziela, 26 kwietnia 2020

niedziela, 6 września 2015

30 Day Book Challenge - dzień 30 (TOP 10 ulubionych książek)


Dzień 30 - Ulubiona książka wszech czasów
    Witajcie w ostatnim dniu trzydziestodniowego książkowego wyzwania! Ciężko uwierzyć, że to już koniec. No i dzisiejsza misja jest... niełatwa. Bo jak mam wybrać swoją najukochańszą książkę, skoro a) uwielbiam wszystkie książki, b) przeczytałam tyle wspaniałych pozycji?
    Nie ma możliwości, żebym ograniczyła się do jednej! Przynajmniej nie od razu. Więc to wyzwanie trochę zmodyfikuję i przedstawię Wam TOP 10 moich ulubionych książek. Mam wrażenie, że nie będzie to łatwe zadanie, bo ranking zawiera numerowane miejsca. Wiedzcie jednak, że różnice w miłości, jaką darzę kolejne książki, są minimalne. Serce mi krwawi, ponieważ nie znajdzie się tu kilka wspaniałych książek (być może, czytając ten post, zgadniecie, o jakich mówię, a na końcu znajdziecie listę największych nieobecnych), ale TOP 10 to TOP 10.
Gotowi? Zaczynamy!

10. Wybrana - Naomi Novik
Najświeższa książka dzisiejszego rankingu. Podbiła moje serce całkiem niedawno i nie wiem, jak długo będę pod wpływem uroku, jaki na mnie rzuciła, dlatego trafiła na miejsce dziesiąte.

9. Ogniem i mieczem (Trylogia #1) - Henryk Sienkiewicz
Tej książki nie mogło tu zabraknąć. Co prawda podobała mi się odrobinę mniej niż film (stąd lokata dziewiąta, a nie wyższa), ale i tak jestem nią zachwycona. Przygodą, sposobem opisu batalii, tempem akcji, poruszaną tematyką, konstrukcją postaci. Wcześniej mogłam polecać tylko ekranizację (z niesamowitą, wspaniałą obsadą!), ale teraz z czystym sumieniem rekomenduję i książkowy pierwowzór. (Tym bardziej, że Bohun jest jeszcze bardziej... bohunowaty? niż w filmie.)

8. Faza szósta. Światło (GONE. Zniknęli #6) - Michael Grant
Tak naprawdę nie jestem pewna, czy właśnie ta część wywarła na mnie największe wrażenie. Wszystkie części (poza Fazą drugą. Głodem) oceniłam na LubimyCzytać na 9 gwiazdek, a ta dostała 10, więc chyba jednak była najlepsza. Niemniej polecam Wam całą tę serię bardzo, ale to bardzo gorąco.
I nie wiem, czy wiecie, ale na 2017 rok zapowiedziano premierę siódmej części! Mam nadzieję, że Michael Grant nie zrobi z GONE tasiemca pokroju Pretty Little Liars (nie mam nic przeciw tej serii, ale jest taka dłuuuuugaaaaaa... I ile to już A. odkryliśmy? Dwie, trzy?).

7. Krew elfów (Saga o Wiedźminie #1) - Andrzej Sapkowski
Wiedźmina Geralta nie mogło tu zabraknąć. Tę część wspominam szczególnie miło, ponieważ właśnie od niej rozpoczęłam swoją przygodę z "dorosłą" fantastyką. Czytałam ją na potrzeby jakiegoś konkursu polonistycznego i złapałam bakcyla. Zakupienie pozostałych części i ich lektura nie zajęły mi dużo czasu. Tym bardziej cieszę się, że - pomimo okropnego filmu - seria nie popadła w zapomnienie i nadal jest chętnie czytana przez młodzież i dorosłych. Nawet jeśli sięgają po nią pod wpływem fascynacji grą komputerową :)

6. Pan Lodowego Ogrodu - Jarosław Grzędowicz
Czterotomowa opowieść, która pierwotnie miała być jednotomową (to prawie jak Pieśń Lodu i Ognia, która miała zamknąć się w trzech tomach...). Wymyślne, pomysłowe i niebanalne połączenie fantasy i science fiction, które wypłynęło spod palców polskiego pisarza. Żałuję i dziwię się, iż powieść nie cieszy się w Polsce większym powodzeniem - bo naprawdę na to zasługuje.

5. Igrzyska śmierci / W pierścieniu ognia - Suzanne Collins
Nie potrafię zdecydować, która z tych powieści była lepsza. Obydwie są pełne emocji, akcja pędzi w zadowalającym tempie, a bohaterowie są bardzo wyraziści i charyzmatyczni. W powieściach Suzanne Collins jest jakaś magia - odmienna od tej z Wybranej - która przyciąga do nich kolejne rzesze czytelników i trzyma tę serię na piedestale najbardziej poczytnych utworów młodzieżowych. (Dobra, wiem, że ta magia nazywa się "filmy" :P)

4. Więzień labiryntu (Więzień labiryntu #1) - James Dashner
Niesamowita, hipnotyzująca, ale też nieco odrażająca i przerażająca pierwsza część trylogii, której zakończenia jeszcze nie znam (ale muszę poznać przed obejrzeniem filmu na podstawie Prób ognia). Podobnie jak Igrzyska śmierci, może poszczycić się niepowtarzalnym klimatem, szybkim tempem wydarzeń, nieoczekiwanymi zwrotami akcji i fajnymi bohaterami. Natomiast w odróżnieniu od prozy Suzanne Collins, tutaj jest "bohater z jajami". Przykro mi, Katniss, w porównaniu z Thomasem wypadasz nieco blado (chociaż on też wygląda blado w porównaniu z innymi chłopakami z Labiryntu czy bohaterami powieści, które zajmują wyższe pozycje).

3. Powrót króla (Władca pierścieni #3) - J.R.R. Tolkien
Tom wieńczący wspaniałą, bez wątpienia przełomową dla fantastyki, trylogię. Nie mogłam o nim nie wspomnieć, gdyż uważam - chyba nie ja jedna - Pana Tolkiena za ojca (choćby chrzestnego) moich ulubionych gatunków literackich: fantasy oraz high fantasy. Powrót króla domyka historię Śródziemia i pozwala czytelnikom pożegnać się z uroczymi, walecznymi bohaterami. Genialnie zrealizowany film na podstawie tego tomu - mimo licznych różnic - również mu nie szkodzi. Kto nie zna książkowej historii Froda, Sama, Meriadoka, Pippina, Legolasa, Gimlego, Aragorna, Boromira i Gandalfa niech żałuje - bo mimo licznych, nieraz rozwlekłych opisów przyrody, po tę trylogię warto sięgnąć.

2. Gra o tron (Pieśń Lodu i Ognia #1) - George R.R. Martin
Tak jak w przypadku GONE. Zniknęli, nie jestem pewna, czy to moja ulubiona część. Na pewno udało jej się przekonać mnie do zakupu kolejnych (nie takich tanich) tomów. Serial nie wciągnął mnie tak jak książki - chociaż może poszczycić się niesamowitą, świetnie dobraną obsadą, której w powieściach brakuje. Osobiście powoli dawkuję sobie kolejne tomy twórczości Martina, by nie musieć za długo czekać na następną część. Ach, ciekawi Was, dlaczego Westeros wylądowało wyżej niż Śródziemie? Bo a) ma więcej tomów, b) ma więcej wątków, c) ma więcej charyzmatycznych bohaterów, d) ma mniej opisów przyrody ;)

1. I nie było już nikogo - Agatha Christie
Tę powieść możecie znać po tytułami Dziesięciu Murzynków, Dziesięciu małych Indian lub Dziesięciu Małych Żołnierzyków. To przemyślany kryminał, poruszający horror i powieść pełna niespodzianek w jednym. Pisarka ma na koncie wiele wspaniałych, na pozór nierozgryzalnych kryminałów, ale ten konkretny najbardziej zapadł mi w pamięć. Może dlatego, że to moje pierwsze - i od razu bardzo udane - spotkanie z tą autorką. Dziewiętnaste miejsce w rankingu 100 najlepszych kryminałów wszech czasów o czymś świadczy!

Jak widzicie, w rankingu zabrakło miejsca dla wielu wspaniałych powieści, np. Love, Rosie Cecelii Ahern, Swobodnej Niepokornej S.C. Stephens, Pół świata Joe Abercrombiego, Nocnego anioła Brenta Weeksa, Mechanicznej księżniczki oraz Miasta niebiańskiego ognia Cassandry Clare, ReligiiDwanaścioro z Paryża Tima Willocksa, Robocalipsy Roberta H. Wilsona, Harry'ego Potter J.K. Rowling, Opowieści z Narnii C.S. Lewisa czy Ani z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery. Niestety, miejsc miałam tylko dziesięć, a tu - w kilka minut - wypisałam jedenaście różnych serii / utworów ;).

Jakie są Wasze ulubione książki wszech czasów? Możecie przedstawić swój ranking, możecie komentować moje wybory - chętnie poczytam :)
Miłej niedzieli!

poniedziałek, 1 czerwca 2015

TOP 5 dziecięcych bohaterów książkowych

Witam, witam!
Już od dawna nie odzywałam się do Was w poniedziałki, a że ten konkretny poniedziałek jest dniem szczególnym... wpis musiał się pojawić.

Z okazji Dnia Dziecka wszystkim dzieciom - tym mniejszym i większym - życzę wszystkiego dobrego, spełnienia marzeń, zdrowia, pieniędzy, samych fajnych książek, tylko dobrych chwil... i wszystkiego, co tylko chcecie.

Z okazji 1 czerwca przygotowałam dla Was ranking moich ulubionych bohaterów dziecięcych. (Okrutnie żałuję, że nie zdążyłam przygotować czegoś takiego z okazji Dnia Matki...) Uprzedzając pytania, jako dzieci traktuję bohaterów poniżej 15. roku życia.
Zaczynajmy!

Na pierwszy ogień niech pójdą wyróżnienia specjalne. Są to dwa dodatkowe miejsca, które postanowiłam przyznać dzieciom, których dorastanie przyszło mi oglądać najdłużej. Z tegoż powodu są mi wyjątkowo bliskie i po prostu muszą zostać wspomniane. Są to:

Ania Shirley (l. 11) z serii Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery
    Jestem pewna, że nieraz wspominałam, iż uwielbiam książki pani Montgomery. Początkowo nie przepadałam za rudą, pyskatą dziewczynką z warkoczykami. Z czasem okazało się, że "agresja" to tylko zasłona dymna, pod którą Ania skrywała wrażliwe wnętrze. Lektura dalszych przygód rudowłosej sierotki ukazała niesamowitą zmianę w jej charakterze i dała mi nadzieję, że i ja - ze swojego dziecięcego nieogranięcia - wyrosnę na kobietę "wartościową".

Hermiona Granger (l. 11) z serii Harry Potter - J.K. Rowling
    Nastoletniej czarownicy, przyjaciółki słynnego czarodzieja w okrągłych okularach, chyba nikomu przedstawiać nie muszę. Od samego początku niejako się z nią utożsamiałam - obydwie lubiłyśmy się uczyć, czytać książki, spędzać czas w bibliotece i błyszczeć wiedzą. Podobnie jak Ania, także Hermiona stała się dla mnie swego rodzaju autorytetem: pozostawała w cieniu Harry'ego, ale wiernie go wspierała; dużo czytała i sporo się uczyła, ale potrafiła wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce; dzielnie zniosła prześladowania związane ze swoją innością, choć nieraz miała naprawdę pod górkę. No i w filmach gra ją Emma Watson ;)

Okej, wyróżnienia przyznane, przejdźmy zatem do Wspaniałej Piątki.

5. Ciri (wł. Cirilla Fiona Elen Riannon, l. ~8) z Sagi o Wiedźminie - Andrzej Sapkowski
    Białowłosa dziewczynka, sierota, królewna Cintry i wnuczka wpływowej władczyni. Mimo swojego królewskie pochodzenia bierze udział w morderczych treningach, by zabijać potwory i być taka jak Geralt (tytułowy Wiedźmin). Stawia miecz i walkę ponad jedwabne suknie i wygodne życie. Gdy czytałam o jej przygodach, zachwycałam się jej odwagą, determinacją, uporem czy sprytem. Teraz wprawdzie niewiele pamiętam z siedmiotomowej sagi pióra pana Sapkowskiego, ale postać Cirilli wciąż żywo widnieje w moich wspomnieniach. Co dość istotne, Ciri nie jest główną bohaterką Sagi o Wiedźminie - pozostaje postacią ważną, ale jednak drugoplanową.

4. Rue (l. 12) z Igrzysk Śmierci - Suzanne Collins
    Dwunastoletniej uczestniczki Igrzysk nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu! Niesamowicie ubolewałam nad losem, jaki spotkał to urocze dziecko. Odważna i zaradna dziewczynka zawładnęła moim sercem, choć nie miałam okazji zbyt dobrze jej poznać. Rue ma przede mną mnóstwo tajemnic (choćby co zrobiła, że zdobyła aż tyle punktów po teście umiejętności?) i żałuję, że ich już nie rozwiążę.

3. Jon Snow (l. 14) z Pieśni Lodu i Ognia - George R.R. Martin
    Odważny i zaradny bękart Eddarda Starka. Gdyby nie to, że "nic nie wie" (i w serialu ma minę wiecznego cierpiętnika z wiecznie otwartymi ustami... sorry, Kit Harrington nie podoba mi się w tej roli), mógłby znaleźć się w tym rankingu wyżej. W Winterfell nie miał łatwego życia, gdyż Catelyn Stark go nienawidziła. Gdy wyruszył na Mur, trafił jakby z deszczu pod rynnę, znalazł się wśród degeneratów, ale udało mu się zdobyć tam przyjaciół. Wokół jego osoby narosło wiele legend; głównie dlatego, że chyba nikt z żyjących bohaterów sagi nie zna tożsamości matki Jona.
    Nie mam pojęcia, jak potoczyły się jego dalsze losy (nie czytałam Uczty dla wron, czyli czwartego tomu sagi i nie oglądałam serialu, w którym Jon jest notabene dużo starszy), ale mam nadzieję, że Jon się trzyma. Tak jak Sam, który już kilka razy wywinął się z objęć śmierci... do tej pory nie wiem jakim cudem :P

2. Arya Stark (l. 9) z Pieśni Lodu i Ognia - George R.R. Martin
    Waleczna, najmłodsza latorośl z rodu Starków. Podobnie jak w przypadku Jona, nie znam jej losów ponad to, czego dowiedziałam się z pierwszych trzech tomów, ale wierzę, że ona także przeżyje do końca. Mała zwinna "Łasica" miałaby ogromne szanse - przynajmniej w moim odczuciu - na zdobycie korony, gdyby tylko obrała sobie to za cel. Aryę lubię zdecydowanie najbardziej spośród dzieciaków z Winterfell. Imponuje mi jej odwaga. Gdyby żyła w nieco innych realiach, mogłaby być idealną Walkirią czy Amazonką (ewentualnie panią generał czy od biedy feministką). Mocno trzymam za nią kciuki :)

No i miejsce pierwsze. Zanim zobaczycie, kogo wybrałam, spróbujcie zgadnąć.

Macie już swojego typa? Zobaczmy zatem, kto znalazł się na zaszczytnym pierwszym miejscu TOP 5 dziecięcych bohaterów książkowych....


1. Edilio Escobar (l. 13/14) z GONE: Zniknęli - Michael Grant
    Oczywiście boski Edilio. Pochodzący z Hondurasu ubogi chłopak, przed nadejściem ETAPu nieposiadający szerokiego grona przyjaciół. Im dalej w serię, tym bardziej imponował mi swoim opanowaniem, silną wolą, siłą przebicia, a także umiejętnościami przywódczymi i organizacyjnymi. Uważam Edilia za jeden z filarów dzieciaków z ETAPu - to do niego można było się zwrócić, gdy nikt inny nie potrafił udzielić pomocy. Samotnie może niewiele by zdziałał, ale bez niego - lub kogoś porównywalnego do niego - życie w odizolowanej od świata zewnętrznego strefie byłoby znacznie gorsze. Edilio w moich oczach ma tylko jedną sporą wadę (i nie są to wybuchowość ani niecierpliwość - w moim odczuciu te cechy się go nie tyczą), którą zachowam jednak w tajemnicy - jeśli przeczytacie / przeczytaliście GONE: Zniknęli, na pewno będziecie wiedzieć, o czym mówię.
    Stety niestety, seria GONE nie doczekała się jeszcze filmowej ani serialowej adaptacji. Więc nie mogę wrzucić żadnego "zdjęcia" Edilia. Ale mogę pokazać Wam, kogo widziałabym w tej roli (szkoda tylko, że Diego Luna ma już.... hmmm... 35 lat... i jakoś nie widzę go w roli trzynastolatka :c Chociaż...)



Uff, to już koniec rankingu!
Podczas przygotowań do tego wpisu uświadomiłam sobie, jak niewiele postaci dziecięcych przewija się w czytanych przeze mnie książkach. W większości czytam o licealistach (albo, konkretniej, licealistkach) tudzież młodzieży w tym przedziale wiekowym lub osobach dorosłych. Autorom jest dzięki temu dużo łatwiej: przynajmniej nie przypisują dzieciom przesadnie dojrzałych kwestii dialogowych czy ról społecznych (jak w Pieśni Lodu i Ognia).
Ze względu na słabość mojej pamięci, nie brałam pod uwagę lektur z okresu szkoły podstawowej (i po trosze gimnazjalnej), w których faktycznie to dzieci były głównymi bohaterami i odgrywały pierwsze skrzypce. Ciężko mi przywołać treść większości lektur, co dopiero występujące tam postaci. Spróbujmy... Tosia z Plastusiowego pamiętnika, Nemeczek i Borys z Chłopców z Placu Broni, Adaś Jagódka (czy Niezgódka?!) z Akademii Pana Kleksa... Taa, pamięć ludzka bywa ulotna.


Oczywiście ranking jest sprawą całkowicie subiektywną. Więc przy jego okazji pytam:
Jaka jest Wasza ulubiona dziecięca postać w literaturze?
Dobrego tygodnia!

niedziela, 29 marca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 19


Dzień 19 - Ulubiona książka przerobiona na film
Witajcie! Dzisiejsza część wyzwania książkowego wydaje mi się niejasna. Chodzi o ulubioną książkę, która doczekała się ekranizacji? Czy o ulubiony film na podstawie książki? Prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiem, więc udzielę nieco obszerniejszej odpowiedzi, niż byłoby to (zapewne) konieczne.

Bardzo podoba mi się film Dziewczyna w czerwonej pelerynie w reżyserii Catherine Hardwicke, z Amandą Seyfried, Garym Oldmanem i Billym Burke w obsadzie. Wiem, że jest to ekranizacja książki pióra Sarah Blakely-Cartwright, ale nie miałam okazji jej przeczytać. (Że nie wspomnę o tym, iż lektura po seansie pozbawiona będzie emocji - przecież znam już zakończenie - więc raczej już nigdy jej nie przeczytam.)
Sporą sympatią darzę także ekranizacje książek Dana Browna - Anioły i demony oraz Kod Leonarda da Vinci. Papierowe pierwowzory cenię i lubię (na pewno bardziej niż Inferno, które nie do końca mi podeszło), ale nie nazwałabym ich swoimi ulubionymi książkami.

Ponieważ Igrzyska śmierci należą do moich ulubionych serii książkowych, nie mogłabym o nich nie wspomnieć w tym poście. Pierwsze dwa filmy przypadły mi do gustu, choć zdecydowanie mniej niż książki. Film trzeci nie porwał mnie aż tak - być może przez to, że podzielono go na dwie części (od czasów Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci jest to praktyka nagminna, niezmiernie irytująca).
Na drugim miejscu mogłabym umieścić wspaniałe siedem tomów i osiem filmów z serii Harry Potter. Dlaczego dopiero drugim? Bo czytałam to wieki, wieki temu, a z perspektywy czasu fabuła wydaje mi się trochę... dziecinna. Ale seria na zawsze pozostanie w moim sercu jako pierwsza w całości skompletowana i przeczytana :D

Jakie są Wasze ulubione książki przeniesione na wielki ekran? Podzielacie moje opinie?
Miłej niedzieli!

niedziela, 15 lutego 2015

30 Day Book Challenge - dzień 16


Dzień 16 - Ulubiony żeński bohater
Witajcie! Stawiam dziś pierwszy krok w drugą połowę trzydziestodniowego wyzwania. Dwa tygodnie temu pisałam o swoich ulubionych bohaterach, a dziś chcę co nieco wspomnieć o bohaterce. Bohaterkach? Hmm...

Kilka lat temu, na 99% wybrałabym Clary Fray z serii Dary anioła. Clary z trylogii Dary anioła, żeby doprecyzować. Później pojawiły się kolejne trzy książki (okej, Miasta niebiańskiego ognia jeszcze nie czytałam, ale bazuję na Mieście zgubionych dusz i Mieście upadłych aniołów), a moja sympatia stopniała jak śnieg. Skoro to mamy już wyjaśnione, przejdźmy do...

Hermiona Granger - seria Harry Potter J.K. Rowling
Inteligentna, sprytna i wiecznie siedząca w książkach czarownica to zdecydowanie jedna z moich książkowych ulubienic. Niejako identyfikowałam się z nią, ponieważ "dorastała" razem ze mną (dobrze że J.K. Rowling nie pisała kolejnych tomów tak długo jak George R.R. Martin - przynajmniej bohaterowie rośli wraz z czytelnikami). Filmowa kreacja Emmy Watson dodała Hermionie odrobinę wyrazu (i dziewczęcego wdzięku, o którym "dojrzalsze" książki jakoś milczały), dzięki czemu czarownica wyszła z cienia Harry'ego.


Ania Shirley - seria Ania z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery
Ha! Czy obecność rudowłosej Ani kogokolwiek zaskoczyła? O ile roztrzepana i nieodpowiedzialna dziewczynka, którą była w pierwszym tomie sagi, nie zasługiwałaby nawet na wspomnienie, o tyle kobieta, na którą wyrosła na przestrzeni lat (i tomów), stanowczo tak! To piękny przykład tego, jaki ogromny wpływ wywiera na nas otoczenie, w którym dorastamy oraz tego, jak bardzo można się zmienić na przestrzeni lat. I tak jak Hermiona stanowiła mój autorytet w dość fantastycznej domenie, tak Ania - ta starsza, którą poznajemy od Ani na uniwersytecie mniej więcej - jest moim autorytetem na teraźniejszość i przyszłość.

Katniss Everdeen - trylogia Igrzyska śmierci Suzanne Collins
To już nie kwestia autorytetu ani wzoru. Katniss polubiłam od chwili, gdy wykazała się odwagą i zgłosiła jako zastępstwo swojej siostry. Kolejne rozdziały wzmacniały tę sympatię. Dopiero Kosogłos nieco ją zachwiał... ale i tak Katniss lubię. Za determinację, upór, odwagę, oddanie przyjaciołom, niesamowitą wewnętrzną siłę.
Słowem wyjaśnienia: moim głównym zarzutem wobec Kosogłosa jest to, iż Katniss wydaje się w nim inna. Niby nadal jest twarda i potrafi postawić na swoim, ale jednak, no... coś się w niej zmieniło.


Wyszło na to, że moimi "najulubieńszymi" bohaterkami są dziewczyny z wielotomowych serii, których dojrzewanie i zmiany obserwujemy na kartach powieści. W sumie niespecjalnie mnie to dziwi.

Jakie są Wasze ulubione protagonistki? Przepadacie za Hermioną, Anią i / lub Katniss?

piątek, 23 stycznia 2015

Chocolate Book Tag

Witajcie!
Dziś powinnam ponownie podzielić się z Wami tym, co obecnie czytam, ale! Wczoraj skończyłam książkę, której recenzja ukaże się w środę i... jej "tożsamość" chcę zachować w tajemnicy :D Dlatego dziś zrealizuję słodki książkowy tag, czyli

Chocolate Book Tag

Tag został wymyślony przez A Daydreamer's Ramblings, link do oryginalnej wersji >>TUTAJ<<. Moim zadaniem będzie przyporządkowanie różnym rodzajom czekolady różnych książek. Proste? Zatem zaczynajmy!

Gorzka czekolada: Książka w mrocznym klimacie (przemoc domowa, gwałt, samotność, prześladowania, śmierć, itp.)
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet Stieg Larsson
Kto czytał (lub oglądał) wie, że pierwszy tom trylogii Millennium to dość paskudna opowieść, w której tajemnice przeplatają się z zadawaniem cierpienia, gwałtami, mrocznymi sekretami rodzinnymi oraz zabójstwami. Taa, zdecydowanie mroczny klimat.

Biała czekolada: Ulubiona lekka / zabawna książka
Dynastia Miziołków Joanna Olech
Ta książka przyszła mi na myśl jako pierwsza. Czytałam ją w piątej klasie szkoły podstawowej, spodziewałam się jakiejś historycznej treści, a dostałam... lekki, zabawny dziennik ucznia. Lekturę do tej pory wspominam z uśmiechem na ustach i to chyba najlepsza rekomendacja dla tej pozycji.

Mleczna czekolada: Książka o której tyle się mówi, że musisz ją przeczytać
Mara Dyer. Tajemnica Michelle Hodkin
Największy boom na tę książkę już wprawdzie minął, ale wciąż sporo się o niej mówi. Tym bardziej, że niedługo - 28 stycznia - ma wyjść jej kontynuacja. Z licznych recenzji wiem, o czym jest ta opowieść i nie mam pewności, czy przypadnie mi do gustu, ale presja pozostaje. Tak jak w przypadku Zmierzchu, o którym najgłośniej było w moich gimnazjalnych czasach...

Czekolada z nadzieniem toffi: Książka, która roztopiła cię od środka
Swobodna S.C. Stephens
Zaczynając lekturę Swobodnej nie sądziłam, że tak się w nią wciągnę. Tym bardziej, że lekturę zaczynałam od drugiego tomu trylogii. Przeczuwałam tandetny romans, a dostałam historię tak ciepłą, tak rozgrzewającą wewnętrznie i uzależniającą, że musiałam kupić sobie tom pierwszy (jeszcze nie przeczytany) i na pewno zaopatrzę się także w trzeci.

Kit-Kat bez wafelka: Książka, która cię zaskoczyła
Love, Rosie Cecelia Ahern
Jak wspominałam w recenzji, książka ta w całości spisana jest listami, mailami, czatami. Nie spotkałam się wcześniej z taką formą prowadzenia opowieści i zaskoczyło mnie to, jak doskonale się sprawdziła w opisywanym przypadku. Choć fabuła do zaskakujących nie należała, sposób opisywania akcji nadrobił to z nawiązką.

Snickers: Książka, na której punkcie masz świra (nie jesteś sobą, kiedy jesteś głodny...)
Atramentowe serce Cornelia Funke
Pragnę, pożądam tej książki, odkąd obejrzałam film. Najzabawniejsze jest to, że kupiłam sobie całą trylogię, ale jeszcze nie zaczęłam jej czytać! Są to raczej grube książki, na które w chwili obecnej nie mam czasu, a jak czas się znajdzie, to czytam jednak coś innego. Może w ferie się to zmieni...?

Gorąca czekolada z bitą śmietaną i piankami (serio piankami?): Książka, po którą sięgniesz, by się zrelaksować
Królowie Clonmelu John Flanagan lub Zemsta syreny Angie Sage
Odpowiednio ósmy i piąty tom dwóch serii przeznaczonych dla raczej młodszych odbiorców. Cechują się dość prostą fabułą, prostym językiem, niezłożonymi problemami, a jednocześnie nie są pozbawione głębszego przesłania. Idealny odpoczynek dla szarych komórek.

Pudełko czekoladek: Seria, która twoim zdaniem ma wszystkiego po trochu i każdy znajdzie w niej coś dla siebie
Igrzyska śmierci Suzanne Collins
http://igrzyskasmierci.wikia.com
Czułam pokusę, by wybrać tu serię Gone: Zniknęli Michaela Granta, ale rozmyśliłam się i zdecydowałam na trylogię pani Collins. Seria - jako całość - zawiera elementy thrillera, romansu, dramatu, komedii (choć humor często bywa czarny) i chyba każdy znajdzie w niej coś, co go przyciągnie.

***
To tyle, jeśli chodzi o czekoladowy tag. Dajcie znać, jakie byłyby Wasze propozycje do poszczególnych rodzajów czekolady. Oczywiście zachęcam do zrealizowania tagu na własnych blogach :)

niedziela, 4 stycznia 2015

30 Day Book Challenge - dzień 13


Dzień 13 - Twój ulubiony autor
Witajcie! W dniu dzisiejszym opowiem Wam o moim ulubionym autorze. Hmm, czy uda mi się znaleźć tylko jednego? Nie, na pewno nie!

Michael Grant - autor jednej z najwspanialszych, najbardziej wciągających książkowych serii, jakie czytałam, a mianowicie GONE: Zniknęli. Wiem, że to nie jedyne jego książki - napisał jeszcze BZRK, którego jeszcze (!) nie przeczytałam, ale nieco zniechęca mnie brak kontynuacji w języku polskim, a także Messenger of Fear, którego ma wydać Wydawnictwo Jaguar oraz The Magnificent Twelve (o ile się nie mylę, niedostępne na polskim rynku). Z uznaniem pana Granta za mojego ulubionego autora powinnam pewnie poczekać, aż przeczytam coś ponad GONE, ale... i tak bardzo go lubię.

J.R.R. Tolkien - "ojca" fantastyki nie mogłabym nie uznać za ulubionego autora. Brytyjczyk położył podwaliny pod całą obecnie dostępną literaturę fantastyczną, wykreował bogate uniwersum, pełne fikcyjnych ras i ich języków. Gdyby nie Tolkien, nie zaczęłabym czytać fantastyki: po obejrzeniu Władcy pierścieni sięgnęłam po książki i poznałam zupełnie nowy, interesujący mnie gatunek literacki.

Suzanne Collins - autorki Igrzysk śmierci również nie mogłam pominąć! Ta kobieta stworzyła cudowną trylogię, na podstawie której powstały niezgorsze filmy. Pani Collins rzadko pisuje powieści (właściwie od czasu Igrzysk nie ukazała się żadna jej książka), ale dzięki jej trzytomowemu dziełu trafiła do czołówki moich ulubionych autorów.

Trudi Canavan - australijska autorka ma w mojej osobie wierną fankę i nabywczynię jej książek. Posiadam absolutnie wszystkie jej książki, które ukazały się w Polsce. Trylogia Czarnego Maga podbiła moje serce, kiedy byłam jeszcze w gimnazjum (o ile mnie pamięć nie zawodzi), a choć kolejne książki wydają mi się niemal takie same, schematyczne i nieraz przewidywalne, nie potrafię odmówić pani Canavan umiejętności przyciągnięcia czytelnika. I na pewno kupię jej kolejne książki :)

Brent Weeks - amerykański pisarz, autor Trylogii Nocnego Anioła, także zasłużył sobie na miejsce w tym zestawieniu. Nie przesadzę, pisząc, że gdyby nie Durzo i Kylar jeszcze długo nie przekonałabym się do "dark fantasy", a jego miejsce przypadłoby człowiekowi, który stworzył uniwersum bardziej złożone, bardziej krwawe i jeszcze bardziej wciągające, o którym napiszę za moment. Pan Weeks przekonał mnie do grubaśnych książek fantasy - więc niżej wymieniony pan powinien być mu wdzięczny, ponieważ bez niego nie sięgnęłabym po Pieśń Lodu i Ognia...

George R.R. Martin - czy jego obecność kogoś dziwi? Pieść Lodu i Ognia to tak złożone, tak przemyślane, tak realistyczne uniwersum, że nie mogłabym o nim nie wspomnieć. Dlaczego zajmuje "ostatnią" pozycję (naprawdę, to nie żadne miejsca - po prostu nazwiska w kolejności przypominania sobie... może poza tym konkretnym przypadkiem)? Ponieważ każe nam - czytelnikom - strasznie długo czekać na kolejne tomy!

Jakich autorów Wy zaliczacie do swoich ulubieńców? Znaleźli się wśród nich jacyś moi "wybrankowie"?
fotografie:
oficjalne strony autorów,
http://www.giantbomb.com (J.R.R. Tolkien),
Wikipedia (George R.R. Martin)