Dzień 11 - Książka, której nienawidzisz
Witajcie! Wprawdzie grudzień to miesiąc Bożego Narodzenia, Mikołajek i ogólnej radości, ale ślepy los sprawił, że ten miesiąc zaczynam książką, której nienawidzę... Bez dalszej zwłoki - zaczynajmy :)Saga Zmierzch - Stephanie Meyer
Nie przeczę, że tetralogia pióra Stephanie Meyer miała na mnie - i prawdopodobnie cały polski rynek wydawniczy - ogromny wpływ. Nie kryję się także z tym, jak bardzo zawiodłam się na tej serii. Opis z okładki zwiastował thriller, tymczasem zawartość okazała się czymś zupełnie innym. Kolejnym gwoździem do trumny była fabuła - czy raczej jej brak, a całość ostatecznie zarżnęła obsada filmowa, czyli Kristen Stewart i Robert Pattinson.
Obsydian (Lux #1) - Jennifer L. Armentrout
Rozpoczynając lekturę Obsydianu oczekiwałam romansu, ale opowieść okazała się zdecydowanie zbyt podobna do Zmierzchu. Przewidywalna i naiwna. Nie poddałam się nawet urokowi Damona. Trzy razy nie dla tej powieści.
Saga o Rubieżach - Liliana Bodoc
Jedno z największych rozczarowań w moim życiu, do tego okraszone wieloma przykrymi wspomnieniami: przestałam czytać na kilka miesięcy, przestałam recenzować... Wszystko przez jedno tomiszcze, przy którego lekturze niesamowicie się męczyłam, które znienawidziłam i którego nie chcę na oczy oglądać.
Jakich książek Wy nienawidzicie? Czy może darzycie wszystkie lektury miłością? :)











