Klasyka literatury fantastycznej – wreszcie za mną!
Arrakis, zwana Diuną, to jedyne we wszechświecie źródło melanżu. Z rozkazu Padyszacha Imperatora planetę przejmują Atrydzi, zaciekli wrogowie władających nią dotychczas Harkonnenów. Zwycięstwo księcia Leto Atrydy jest jednak pozorne – przejęcie planety ukartowano. W odpowiedzi na atak Imperium i Harkonnenów dziedzic rodu Atrydów Paul staje na czele rdzennych mieszkańców Diuny i sięga po imperialny tron.
Diuna otrzymała dwie najbardziej prestiżowe nagrody SF: Nebula i Hugo.
Dom Wydawniczy REBIS oddaje czytelnikom nowe, poprawione wydanie cyklu „Kroniki Diuny”, który tworzą: Diuna, Mesjasz Diuny, Dzieci Diuny, Bóg Imperator Diuny, Heretycy Diuny i Kapitularz Diuną.
Nie będę ukrywać – do sięgnięcia po Diunę skłoniła mnie nadchodząca premiera filmu na jej podstawie. Choć tę lekturę miałam w planach od dawna, zawsze znajdowałam coś innego, nowszego, „gorętszego”. Sięgając po ten tom, miałam bardzo mgliste pojęcie, z czym mogę mieć do czynienia – i, co ciekawe, dostałam coś, czego się absolutnie nie spodziewałam.
