Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 sierpnia 2014

"Niebo" - Alexandra Adornetto

Tytuł: Niebo (org. Heaven)
Autor: Alexandra Adornetto
Seria: Blask #3
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 27 marca 2013 r. (premiera: sierpień 2012 r.)
Ilość stron: 392

Przed Wami recenzja ostatniego tomu trylogii Blask. Trylogii o nastoletniej Bethany Church, która tak naprawdę była aniołem, i nastoletnim Xavierze Woods, który był zwykłym człowiekiem, który zdobył jej serce.

Zaczyna się jak u Hitchcocka - trzęsieniem ziemi. Później jest już tylko... hm... gorzej? Na pewno oryginalniej. Wskutek podjętych w Piekle decyzji, Beth i Xavier trafiają na celownik Siedmiu: elitarnej anielskiej jednostki wojskowej. Boscy wysłańcy mają za zadanie ich rozdzielić, ale nasza parka ma potężnych sojuszników w postaci "rodzeństwa" Beth, czyli Gabriela i Ivy. Co stanie się z naszymi gołąbkami? Czy ich związek przetrwa męczącą ucieczkę i gniew Boga?

Jak wspomniałam w Obecnie się czyta, Niebo usilnie próbuje pretendować do miana powieści oryginalnej i niesztampowej, co nie zawsze wychodzi mu na dobre. Początek tomu to okrutna mieszanka bezmyślnej tajemniczości (teksty typu "wytłumaczymy ci później", "nie mamy czasu na wyjaśnienia" są na porządku dziennym) z naiwnymi próbami przekonania czytelnika, że najpotężniejsza boska armia nie potrafi zlokalizować byle aniołka. Później bohaterowie zostają wepchnięci na studia - właściwie nie wiem po co, ponieważ przedstawione w fabule wyjaśnienie mnie nie zadowoliło. Kolejne elementy, których nie chciałabym opisywać ze względu na możliwość zdradzenia fabuły, również nie wydały mi się zbyt spójne. Odniosłam wrażenie, że Alexandra Adornetto albo nie miała konkretnego pomysłu na doprowadzenie swojej opowieści do wymarzonego końca, albo zamierzała napisać więcej tomów, ale wydawca nie wyraził na to zgody.
Podczas lektury nie mogłam też nadziwić się naiwności prezentowanych przez autorkę rozwiązań oraz skrajnościom, w jakie popadają bohaterowie. Bo czyż naiwnym nie można nazwać ukrycia dwójki nastolatków wśród studentów, zdając sobie sprawę z okrucieństwa Siedmiu? Jestem studentką i aż zadrżałam w imieniu moich fikcyjnych amerykańskich kolegów i koleżanek.

W Niebie pojawiają się doskonale znani z poprzednich części bohaterowie, choć autorka wprowadziła też kilku nowych. Nie odgrywają znaczniejszej roli w fabule, stanowią raczej konieczny element scenografii. Adornetto postanowiła zainwestować w ewolucję charakterów postaci, wskutek czego Gabriel zyskuje nieco głębi, Molly ją traci, a Ivy pozostaje skrywającą ważkie informacje niewiastą. A wracając do skrajności... Xavier i Beth, choć pozostają w sobie niezmiennie zakochani, cierpią na okropne wahania nastrojów. Bohater(ka) w jednej chwili niemal zdziera z siebie szaty, a po chwili jakby nigdy nic zaczyna jeść kanapki (to bardzo istotny element fabuły; Ivy i Gabriel robią jedzenie, by przerwać każdą ważną, niecierpiącą zwłoki rozmowę). Nie, czegoś takiego zdecydowanie nie lubię.

Czy zatem Niebo pozbawione jest jakichkolwiek zalet? Nie. Autorka faktycznie próbowała wymyślić coś oryginalnego, a jednocześnie trzymać się swojej wymarzonej wersji zakończenia. To nie wyszło książce na dobre, ale przecież miałam mówić o mocnych stronach. Lektura upłynęła mi lekko i szybko. Mogłam poczytać o dość normalnych aniołach, które cytują Pismo Święte i próbują nawracać zagubione owieczki, a nie zabijają demony i brzydaśnych antychrystów. Jest to też opowieść o miłości, która nie miała prawa się wydarzyć - tak, to też można uznać za atut.

Niebo nie jest najbardziej porywającą, ani najbardziej przemyślaną książką (nawet z gatunku romansu paranormalnego), jaką czytałam. Posiada wiele wad, ale także to coś, co pozwalało mi czerpać przyjemność z lektury. Mimo bezsensowności kolejnych wątków i usilnego dążenia do przewidywalnego końca, nie potrafię ocenić tej książki zupełnie negatywnie. Jeśli czytaliście poprzednie części i czerpaliście z ich lektury przyjemność, ta także powinna przypaść Wam do gustu. Jeśli nie znacie Blasku, nie musicie po niego sięgać. Dla samych pięknych okładek naprawdę nie warto.
Ocena końcowa: 3+/6
Polecam: miłośnikom serii Blask

wtorek, 6 marca 2012

"Hades" - Alexandra Adornetto

Tytuł: Hades (org. Hades)
Autor: Alexandra Adornetto
Seria: Blask, #2
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 7 marca 2012 r. (premiera: sierpień 2011)
Ilość stron: 392

Anielska Beth i jej ludzki chłopak Xavier wracają. Co tym razem ich czeka, skoro ich perypetie doczekały się niedwuznacznego tytułu Hades?

Spieszę z wyjaśnieniem tajemnicy. Nastoletnia anielica została uprowadzona przez Jacka - szatana - i trafiła właśnie do świata podziemi. Kiedy zniknęła, zarówno Xavier jak i jej niebiańskie, nieziemsko urodziwe rodzeństwo - Gabriel i Ivy - wyruszyli na poszukiwania. Nadzieje na odnalezienie dziewczyny wydają się nikłe... Beth tymczasem próbuje na własną rękę wydostać się z Hadesu. Poznaje tam sympatyczną Hannę (która moim zdaniem wcale zasłużyła na potępienie) i kombinuje. Wreszcie udaje jej się, w pewnym sensie, wydostać z więzienia i nawiązać kontakt z ukochanym. Czy młodzi odnajdą się mimo ogromnego dystansu, który ich dzieli? Czy pokonają granice Ziemi i Piekła? Czy miłość znów zwycięży?

Przypuszczam, że odpowiedź na powyższe pytania nie przysporzy Czytelnikowi problemu. To właśnie największy fabularny mankament Hadesu: przewidywalność, brak jakichkolwiek niespodzianek. Przykro mi to pisać, ale pomijając dość ciekawy początek (chociaż nie SAM początek, bo to kolejne przygotowania do balu...), cała książka jest pozbawiona niespodzianek. Akcja niemiłosiernie się przez to wlecze, brak tu jakiejkolwiek dynamiki, lektura się dłuży. Nie potrafiłam się wciągnąć, mimo chęci.

Akcję śledzimy z perspektywy Bethany, która jest jednocześnie narratorką. Mamy przez to dostęp do jej rozmyślań, komentarzy - niezwykle tkliwych, przepełnionych silnym uczuciem do Xaviera, chęcią wydostania się z Hadesu (by z NIM być) i nienawiścią względem Jacka. Główna protagonistka zdaje sobie sprawę z tego, że ma jakichś odbiorców, udzielając nam pewnych wyjaśnień, które dla niej samej są nieprzydatne. Dla mnie też opisy mogłyby być krótsze - i tak większą uwagę zwracam na akcję.

Główny wątek skupia się na przygodach Beth w Piekle. Drugi, prowadzony równolegle (i również opisywany przez naszą anielicę) to "powierzchniowe" poszukiwania nastolatki. Tutaj też bez niespodzianek, Adornetto stosuje typowe, utarte schematy. Zauroczenia, kłótnie, mniej lub bardziej zabawne dialogi... Nic wyróżniającego się, na rynku dostępnych jest mnóstwo podobnych powieści.

Troszkę lepiej wypada kreacja bohaterów, szczególnie Bethany, która pod wpływem wizyty w zupełnie obcym dla siebie świecie zmienia pogląd na wiele spraw, dostrzega więcej. Porywacz Jack również został dość dobrze nakreślony, Ivy i Gabriel jakoś się nie zmienili... Ale Xavier zdecydowanie przeszedł metamorfozę na gorsze. Tak jak Sam w Niepokoju, stał się drażniąco wrażliwym typkiem, skorym do depresji i łez... Gdzie ci twardzi mężczyźni?

Nie zdradzę zakończenia, ale ono również nie jest niczym "świeżym", spotkałam się z podobnym w innej serii paranormalnej. Ostatnie linijki wzbudzają zainteresowanie, zachęcając odbiorcę do sięgnięcia po trzecią część. Ja zapewne to zrobię - raczej nie z potrzeby serca, raczej z powodu chęci dokończenia serii. Hades to przeciętna kontynuacja Blasku, nawet fanki romansu mogą poczuć się zawiedzione. Więc dla kogo...? Chyba tylko tych, którzy chcą ponownie spotkać się z nastoletnią anielicą i jej chłopakiem.
Ocena końcowa: 3/6
Polecam: fanom Blasku

Zachęcam do udziału w ankiecie :)

niedziela, 20 listopada 2011

"Upiór z sąsiedztwa" - Lisi Harrison

Tytuł: Upiór z sąsiedztwa (org. The Ghoul Next Door)
Autor: Lisi Harrison
Seria: Monster High, #2
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 7 września 2011 r. (premiera: kwiecień 2011)
Ilość stron: 264 

Ameryka ma to do siebie, że tworzy hity. Kiedy w 2007 roku na rynku pojawiły się pierwsze laleczki z serii Monster High, prawdopodobnie nikt nie przypuszczał, że okażą się tak pożądanym towarem. Niebawem rynek zalały kolejne gadżety, serial animowany, wreszcie książka. Która MUSIAŁA okazać się komercyjnym sukcesem...

Akcja Upiora z sąsiedztwa rozpoczyna się tuż po zakończeniu Upiornej szkoły. W Salem w stanie Oregon pasuje ogromny chaos wywołany niesamowitym "występem" na balu Frankie - potomkini Franka Steina - i Bretta, który niemal natychmiast trafia do szpitala. Media węszą sensację, szukająca zemsty na córce potwora "normalska" Bekka chce wykorzystać zamieszanie i publicznie zdemaskować chociaż część RAD-owców. A to dopiero początek kłopotów, w końcu tożsamości młodych, atrakcyjnych  i pewnych siebie nastoletnich potworów nie da się ukrywać wiecznie...

Fabuła książki na pewno nie należy do najbardziej ambitnych czy nieprzewidywalnych na rynku. Mamy tu ogromny wachlarz nastolatków połączonych różnymi relacjami i to na nich opiera się cała intryga. Ktoś kogoś zawiódł, ktoś się w kimś zakochał (z wzajemnością albo i bez...), a kolejna osoba zapragnęła dla siebie całej uwagi... Główną postacią wciąż pozostaje Frankie, ale normalska Melody Carver schodzi lekko w cień i ustępuje miejsca Cleo, potomkini egipskich władców. Z resztą konflikt (o dziwo nie o chłopaka!) między dwiema przedstawicielkami RADu to jeden z głównych wątków historii. W Upiorze z sąsiedztwa nie znajdziemy niespodziewanych zwrotów akcji, co jednak zupełnie nie przeszkadza w lekturze. Zakończenie ponownie daje autorce szerokie pole do popisu, kontynuacja zapowiada się interesująco (choć podobnie jak wcześniejsze części).

Przede wszystkim dzięki bohaterom. Może i są płytcy, dziecinni, aroganccy i irytujący, jednak autorka wprowadziła tyle postaci, że na pewno znajdziemy wśród nich swojego ulubieńca. Ja niestety nie zapałałam szczególną sympatią do żadnej z "głównych" dziewczyn: Frankie zachowywała się zdecydowanie zbyt nieodpowiedzialnie, Melody zbyt szybko zmieniła się z szarej myszki w (niemal) szkolną diwę, a Cleo... w sumie mogłaby być. Bohaterowie przedstawieni są tylko powierzchownie, ale od książki dla młodzieży właśnie tego można oczekiwać.

Kolejną zaletą jest lekki w odbiorze styl pisania. Autorka operuje synonimami, unika powtórzeń. Kreowane przez nią opisy otoczenia są krótkie ale sugestywne i plastyczne, działają na wyobraźnię. Niektórym może przeszkadzać skupienie na odzieży bohaterek - na szczęście nie zostajemy zasypani nazwami marek (jak w Błękitnokrwistych) a jedynie ich wyglądem (kolor, fason...). Cóż, okładkowe hasło "stylowe potwory" ma swoje prawa... Nie najwyższych lotów humor, głównie słowny, mimo wszystko wzbudza niewymuszony chichocik - ja doskonale się bawiłam.

Na zakończenie spieszę pochwalić jakość polskiego wydania. Tłumaczka dobrze poradziła sobie z młodzieżowym slangiem i neologizmami. Błędy zdarzają się bardzo sporadycznie. Podoba mi się pomysł wyróżniania SMSów oraz - przede wszystkim - prosta okładka z czaszką ozdobioną egipską koroną. Bukowy Las ponownie nie zawiódł na tym polu.

Upiór z sąsiedztwa to przykład świetnej pozycji rozrywkowej skierowanej głównie dla nastolatków. Idealna propozycja, jeśli szukacie czegoś relaksującego, niewymagającego skupienia i krótkiego (jeden-dwa wieczory). Nic nowego, kolejne schematy, ale niesamowicie przyjemne w odbiorze. Nie czytaliście Upiornej szkoły? To nic - myślę, że odnajdziecie się w akcji. Ale i tak zachęcam, by zapoznać się z obydwiema częściami. Tymczasem czekam na trzeci tom...
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: zajętym nauką nastolatkom  poszukującym "odmóżdżającej" lektury

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Bukowy Las!
 

środa, 10 sierpnia 2011

"Upiorna szkoła" - Lisi Harrison

Tytuł: Upiorna szkoła (org. Monster High)
Autor: Lisi Harrison
Seria: Upiorna szkoła, #1 (org. Monster High)
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 5 maja 2011r. (premiera: wrzesień 2010)
Ilość stron: 280

Upiorna szkoła to pierwsze spotkanie polskiego czytelnika z Lisi Harrison. Za oceanem pisarka znana jest z kilku serii dla młodzieży, a Monster High to jej najnowszy cykl. Sprawdźmy, czy warto zawracać sobie głowę takim "świeżakiem" na rynku.

Piętnastoletnia Melody Carver wraz z rodzicami i starszą siostrą Candace przeprowadza się do Salem w stanie Oregon. Rozpoczyna naukę w Merston High, poznaje również Jacksona - całkiem przystojnego sąsiada. Chłopak wydaje się zainteresowany pogłębieniem znajomości, ale niespodziewanie odpływa w ramiona innej...
Frankie Stein również wstępuje do Merston, choć mieszka w Salem od urodzenia. Konkretnie od kilku dni. Jest bowiem potomkinią Frankensteina, tak jak jej przodkowie ma lekko zieloną skórę i musi się maskować, żeby "normalsi" jej nie odkryli. Przebojowa dziewczyna szybko trafia do szkolnej "elity", starając się nie zdradzić, ale jak długo można się ograniczać?

Historię śledzimy z punktu widzenia tych dwóch nastolatek. Ich losy nie są ze sobą szczególnie powiązane, dziewczęta spotykają się przelotnie, aż do końca tomu. Kiedy towarzyszymy Melody, mamy do czynienia z młodzieżowym romansem: zastanawiamy się, czy Jackson coś czuje do bohaterki czy tylko udaje, bo zachowuje się co najmniej dziwnie. Z kolei wraz z Frankie zgłębiamy sekrety szkolnych gwiazdek, poznajemy sekrety jej rodziny. Mimo że tę bohaterkę polubiłam znacznie mniej niż młodą Carver, poświęcone jej rozdziały uważam za ciekawsze (lekka awersja do romansów, wybaczcie...).

Na kartach spotykamy wiele postaci: rodziców, rówieśników... O ile w przypadku Melody mnogość imion nie jest problemem (dziewczyna ma niewielkie grono znajomych), o tyle rozróżnianie Frankie i reszty szkolnych gwiazd sprawiło mi początkowo mały kłopot. Zachowania młodych dziewczyn oddane są bardzo przekonująco, część z nich irytuje, część zyskuje sympatię - każdy znajdzie tu swój typ, choć w nieco "udziecinnionej" wersji. Osobiście nie polubiłam żadnej z głównych bohaterek: Frankie była zdecydowanie zbyt wyluzowana, a Melody niekonsekwentna w swoim zachowaniu (raz nieśmiała, a zaraz potem rzuca się całować właściwie obcego chłopaka...). Troszkę nieciekawie na tym tle wypadają rodzice, ale przecież to historia dla nastolatków i to na nich skupia się autorka. Zawiodłam się na ilości chłopców - pojawiło się ich niewielu, liczę na poszerzenie oferty w kolejnych częściach :)

Upiorna szkoła napisana jest niezwykle przystępnym, lekkim językiem. Nastolatki mówią jak nastolatki, używają młodzieżowego slangu (ale bez przesady). Pani Harrison nie powstrzymała się od dość drobiazgowego opisywania garderoby swoich bohaterek, ale nie przeszkadza to w lekturze, nie powoduje znacznych przestojów. Świetnie sprawdza się, coraz rzadziej spotykana, trzecioosobowa narracja, która ułatwia śledzenie losów większej ilości postaci.

Sięgając po Upiorną szkołę, nie oczekiwałam skomplikowanego świata ani poważnych rozważań. Nastawiałam się na lekką, odprężającą lekturę i właśnie ją otrzymałam. Fabuła nie powala oryginalnością, ale podana jest w tak przyjemnej formie, że przymykam oko na jej mankamenty. Różnorodność bohaterek pozwoli każdemu czytelnikowi znaleźć kogoś "dla siebie", a ciekawe zakończenie sprawia, że nie mogę doczekać się kolejnej części (już jesienią w Polsce). Według mnie, ta książka to idealna propozycja dla osób szukających relaksu, bez względu na wiek czy płeć (chociaż panom raczej braknie tu elementów akcji).
Ocena końcowa: 5+/6
Polecam: osobom szukającym lekkich, sympatycznych historii, nie tylko o miłości; szczególnie nastolatkom

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Bukowy Las. Serdecznie dziękuję!

wtorek, 5 kwietnia 2011

"Wilken. Cyrk Półmroku" - Di Toft

Tytuł: Wilken. Cyrk Półmroku (org. Wolven. The Twilight Circus)
Autor: Di Toft
Seria: Wilken
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 24 lutego 2011 (świat: 3 maja 2010)
Ilość stron: 368

Druga część opowieści o Wilkenie. Nastoletni Nat Carver z mamą wyjeżdża do Francji, by dołączyć do Cyrku prowadzonego przez jego ojca i dziadka. Na miejscu spotyka starych znajomych: wilkena Woody'ego, wilkołaczycę Crescendo, oraz zupełnie nowych, fantastycznych przyjaciół. Bowiem Cyrk Iluzji Półmroku jest pełen nadprzyrodzonych istot.

Ale książka wcale nie opowiada o przygodach Nata w świecie dziwolągów. Jest poważniej: Cyrk ucieka przed zimą na południe Francji, gdzie zaczynają się dziać dziwne rzeczy: giną dzieci, a dorośli robią się osowiali. Szeryf próbuje przekonać przybyszów z Cyrku, by odeszli z nawiedzonej krainy, ale Nat i Woody chcą pomóc tubylcom. Muszą zmierzyć się z królową wampirów, którą wskrzesił stary, ale wcale nie dobry znajomy bohaterów. Niejaki James nie tylko układa się z krwiopijcami, skrycie obserwuje także Nata i Woody'ego i knuje zemstę.

Nie martwcie się, że nie czytaliście części pierwszej. Ja zaczęłam przygodę z Wilkenem właśnie od tego tomu i nie miałam problemu z odnalezieniem się w akcji. Akcja rozgrywa się w zupełnie nowej lokalizacji, główny wątek ma niewiele wspólnego z tym, co działo się wcześniej. Stary wróg powraca, ale nie odgrywa bardzo istotnej roli.

Język użyty w książce jest łatwy w odbiorze, ale nie prostacki. Pani Toft używa wielu rzadko spotykanych w "poważnej" literaturze środków wyrazu, jak onomatopeje w stylu "AAAARRRRGGGGGHHHHH!" czy wypunktowane listy (na początku, przy wymienianiu zalet i wad bycia wilkenem). Akcja może nie obfituje w niespodziewane zwroty, ale czyta się szybko i przyjemnie. Bardzo polubiłam nastoletnich bohaterów, chociaż zachowanie Nata czasami mnie irytowało.

Nie mogę nie wspomnieć o jakości polskiego wydania. Bukowy Las zadbał o detale, nie wyłapałam żadnych błędów (a jeśli, to jakieś nieistotne). Uwagę zwraca także ładna, trójwymiarowa okładka przedstawiająca transformację chłopca w wilka. Jako osoba niemal dorosła nie powinnam wyrażać zachwytu nad takim "drobiazgiem", ale uważam, że pokazuje to, jak bardzo wydawca stara się zwrócić uwagę potencjalnego czytelnika na ciekawą pozycję.

Muszę szczerze przyznać, że rzadko odnajduję w tak prostej, niemal dziecinnej książce tyle przyjemności. Cyrk Półmroku pozytywnie mnie zaskoczył: może jest banalny, nie zaskakuje, ale bohaterowie są sympatyczni a fabuła wciąga. I chociaż możemy przewidzieć, że książka skończy się dobrze (jak mogłoby być inaczej?), autentycznie dajemy się porwać przygodzie. Zastrzegam jednak, że dorosłym historia może się wydać zdecydowanie zbyt prosta i niewarta uwagi.
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: dzieciom i młodzieży szukającym lekkiej, przyjemnej, fantastycznej historii

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Bukowy Las. Serdecznie dziękuję!



+++++++++++++++++++++++++++

A teraz wyniki ankiety "Chcę przeczytać". Właściwie bez zaskoczenia:)
Na pierwszym miejscu, ex aequo po 5 głosów, Blask Alexandry Adornetto i Kosogłos Suzanne Collins.
Na drugim miejscu, z czterema głosami, Crescendo Becci Fitzpatrick.
Na trzecim miejscu, z dwoma głosami, uplasowały się Zaginiony symbol Dana Browna i Nieziemska Cynthii Hand.

Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w ankiecie i zachęcam do udziału w kolejnej, na najlepszą książkę marca:)



poniedziałek, 7 lutego 2011

"Blask" - Alexandra Adornetto

Tytuł: Blask (org. Halo)
Autor: Alexandra Adornetto
Seria: Blask, #1
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 9 lutego 2011 (świat: 31 sierpnia 2010)
Ilość stron: 456


Od razu przyznaję - na książkę ostrzyłam sobie ząbki. Ze względu na okładkę (ale motywacja...). Niemniej - znalazłam i przeczytałam, w oryginale, żeby było szybciej.

Bethany Church (odpowiednie nazwisko u odpowiedniej osoby) to anielica. Razem ze swoim anielskim rodzeństwem - Ivy posiadającą zdolność leczenia oraz archaniołem Gabrielem, wojownikiem - zostaje wysłana na Ziemię, by zapobiec rozprzestrzenianiu się zła. Żeby nie było zbyt nudno, nasza bohaterka idzie do szkoły. Tam poznaje mnóstwo ludzi, jednak najważniejsza trójca to szalona jak wiosenna pogoda Molly, Xavier Woods - szkolny kapitan, wysportowany, zabójczo przystojny - oraz, pojawiający się nieco później, Jake Thorne - mroczny i tajemniczy przystojniak.

Przypuszczam, że już wiecie, o czym jest "Blask". Autorka łączy młodą anielicę z Xavierem nierozerwalnym uczuciem - niemal jak w Zmierzchu. Bethany nie może żyć bez swojego ukochanego, wciąż chciałaby być przy nim, rozmawiać z nim, tulić, całować... I o tym jest większa część książki. Na początku, kiedy Xaviera jeszcze nie ma, a Beth stawia na Ziemi swoje pierwsze kroki, jest raczej nieciekawie. Właściwie jedynym naprawdę ekscytującym fragmentem był jeden z ostatnich rozdziałów, kiedy nasze gołąbeczki trafiły na cmentarz - mroczniejsza atmosfera, jakaś porządna intryga... Niestety, ciekawy moment kończy się wraz z końcem tomu.

Muszę jednak przyznać, że książka ma w sobie to "coś". Chyba po raz pierwszy, czytając tego typu "sztampową młodzieżówkę", współczułam bohaterce (nie powiem kiedy, to byłby zbyt dużo spoiler), ale teraz nie wiem, czy to z nie z powodu muzyki (Grenade - Bruno Mars...). W ogóle, rozmowy między bohaterami, przynajmniej dopóki nie zaczną wyznawać sobie wiecznego oddania, są bardzo realne i młodzieżowe: nie ma to jak młoda autorka.

Czy przeczytać? Nie zachęcam, ale tez nie odradzam. "Blask" jest całkiem przyzwoitą, sympatyczną i lekką historyjką, w sam raz na kilka wieczorów. Być może zyska rzesze fanów jak Zmierzch (chociaż mnie ta druga pozycja się nie podobała). Po książce oczekiwałam jednak czegoś innego: większej dozy dramatyzmu, mniej wzdychania - stąd niezbyt wysoka nota. Jednak jako romansik "Blask" się broni. Więc jeśli jeszcze nie znudziły wam się opowieści o międzyrasowej miłości - sięgajcie bez wahania!
Ocena końcowa: 4/6 DOBRA
Polecam: nastolatkom lubiącym romanse