Młodzieżówka z wątkiem podróży pomiędzy alternatywnymi rzeczywistościami. Wciągająca, zabawna i dająca do myślenia.
Wystarczy jedno zderzenie w czasie gry na boisku futbolowym, by życie Asha w ułamku sekundy przestało wyglądać tak jak wcześniej. Wprawdzie wrażenie lodowatego chłodu szybko mija, rzeczywistość przestaje się jednak zgadzać z tym, co Ash zapamiętał. No bo na przykład czy drogowe znaki stopu naprawdę zawsze były… niebieskie?
Początkowo zmiany są niewielkie, sytuacja szybko jednak wymyka się spod kontroli, a dobrze znany świat ulega modyfikacjom. Ash trafia do rzeczywistości, w której ma wszystko, o czym kiedykolwiek marzył – ale też do takiej, w której nie chce pozostać ani chwili dłużej. Tymczasem każda jego decyzja pociąga za sobą określone skutki.
Czy Ashowi wystarczy odwagi i determinacji, by odnaleźć najlepszy ze światów? Jeśli nie będzie ostrożny, wszystko, na czym mu zależy, może zniknąć w mgnieniu oka…
Autor zadbał o to, by wewnętrzna przemiana Asha była wyczuwalna. Może podkreślił ją nawet odrobinę za mocno. Początkowo odbierałam protagonistę jako pewnego siebie, czasami nieco aroganckiego, ale w gruncie rzeczy dobrego chłopaka, oddanego swojej pasji i lubianego. Co więcej, kreował się na osobę tolerancyjną, zarówno wobec kolegów o innym kolorze skóry czy orientacji seksualnej. Podczas kolejnych przeskoków pomiędzy rzeczywistościami zaczyna pojmować, że „praktykowana przez niego” tolerancja to nieco za mało, że mógłby robić więcej. I że osoby z mniej uprzywilejowanych grup społecznych borykają się z przeciwnościami, których nie mógł sobie nawet wyobrazić. W dostrzeganiu jego przemiany zdecydowanie pomaga fakt, iż Ash jest jednocześnie narratorem w powieści. Dzięki jego luźnemu stylowi snucia opowieści i zabawnym komentarzom, lektura upływa przyjemnie, a i kreacja bohatera na tym zyskuje.
