Autor: Anna Walczak
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 1 września 2010 r.
Ilość stron: 352
Nieczęsto sięgam po polską literaturę, głównie dlatego, że nie mam do niej zaufania. Teoretycznie każdy autor - polski, amerykański, niemiecki czy japoński - ma takie same szanse, by napisać dobrą powieść, ale znamy nasze rodzime realia... A do sięgnięcia po Spaloną różę zachęciła mnie właśnie... osoba autorki.
Dwudziestokilkuletnia Medison to kobieta uboga, mieszkająca z ojcem-pijakiem, który znęca się nad nią fizycznie. I psychicznie, ale tego nie widać - w przeciwieństwie do siniaków pokrywających jej ciało. Daniel z kolei - jej rówieśnik, "kolega" ze szkolnej ławki - pławi się w luksusie, zamieszkuje ogromny, stary dom, całe dnie spędza na pomnażaniu swego pokaźnego już majątku. Poznali się w podstawówce, ale w szkole niezbyt za sobą przepadali; młodzieniec dowodził bandą wyśmiewającą się z ubóstwa Medison. Po maturze kontakt się urwał, a teraz zostaje ponownie nawiązany. Z inicjatywy Medison właśnie...
Dziewczyna dowiedziała się o zakładzie jej wroga: ma się z nią ożenić, w przeciwnym razie utraci swoje bogactwa. Ona sama ma dość swojego życia, więc wyraża chęć poświęcenia się i zostania jego żoną. Szybko wprowadza się do przepysznej, ale pustej i zimnej willi, w której oprócz Daniela spotkać można tylko jedną z dwóch pokojówek: niesympatycznej Olivii i starszej, kochanej Rebeki. Młodzian skrupulatnie ukrywa tożsamość małżonki, ktoś jednak zdaje się znać prawdę. Medison ma przeczucie, że pewien pozornie sympatyczny mężczyzna skrywa jakiś sekret, który może mieć ogromny wpływ na jej - i Daniela - życie...
We wstępie wspomniałam, że do lektury Spalonej róży zachęciła mnie osoba autorki. Anna Walczak, wydając swoją powieść, miała zaledwie czternaście lat i po prostu byłam ciekawa, co do zaoferowania ma tak młoda osóbka. Jej utwór to historia obyczajowa, w której dużą rolę odgrywa romans a także, ku mojemu zdziwieniu, kryminał - w części późniejszej. To również książka psychologiczna, mamy bowiem dostęp do myśli głównej bohaterki. Moim zdaniem to za dużo; "cierkogenny" wątek morderstwa w ogromnym domu odebrałam jako ogromnie naciągany i przewidywalny. Także zakończenie historii nie zaskakuje, Czytelnik niemal od samego początku zna koniec.
Kreacje bohaterów nie zachwyciły mnie. Medison początkowo wzbudzała we mnie litość, ale z czasem zaczęła irytować. Wciąż robiła Danielowi na złość, nie była szczera wobec swoich uczuć i nie dostrzegała, jak bardzo się o nią troszczy - choć okazywał to na swój, bardzo specyficzny, sposób. Do tego ciągłe rozważania na temat "Boże-jak-ja-go-nienawidzę!-Chociaż-nie-ja-chyba-jednak-go-kocham-ale-to-przecież-niemożliwe-bo-on-jest-taki-wredny", których właściwie od początku miałam dosyć... Nie myślcie jednak, że bronię jej męża, bowiem on także mnie irytował: ten cynizm, perfekcjonizm, dwulicowość i złośliwość... Trzeba jednak przyznać, że autorka wpadła na ciekawy pomysł, opierając relację pomiędzy nimi na istnej komedii pomyłek - chyba tylko rozwiązanie tego wątku mnie zaskoczyło i zainteresowało. Pozostali bohaterowie, szczególnie nowa przyjaciółka głównej protagonistki, Madeline, wydali mi się dużo ciekawsi, godni uwagi.
Co zatem skłoniło mnie do wystawienia tak wysokiej oceny? Spaloną różę czyta się bardzo szybko. Młoda autorka pisze lekko, dialogi (choć jest ich dość niewiele) są realistyczne, opisy krótkie ale działające na wyobraźnię. Odbiór powieści trochę psują częste powtórzenia, ale to drobnostka. Historia sprawia wrażenie przemyślanej, chociaż - jak już pisałam - kryminał na zakończenie został wprowadzony zupełnie niepotrzebnie. Powieść czysto obyczajowa byłaby dużo lepsza.
Czy zatem warto czytać? Myślę że tak. Książka Anny Walczak nie zaskakuje, nie stanowi żadnego przełomu. Jest wręcz oburzająco sztampową historią o dwóch młodych, skłóconych ze sobą ludziach, którzy wbrew sobie decydują się na wspólne życie, ale los "zaskakuje" ich i "niespodziewanie" łączy. A my wiemy, jak to się skończy... Niemniej debiut uznaję za udany. Jeśli szukacie lekkiego w odbiorze, niewymagającego specjalnej uwagi czytadła, Spalona róża stanowi całkiem dobrą propozycję.
Ocena końcowa: 5-/6
Polecam: zwolennikom nieskomplikowanych historii obyczajowych
Książkę przeczytałam dzięki akcji Włóczykijka

