Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerstin Gier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerstin Gier. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 18


Dzień 18 - Książka, która cię zawiodła
Witajcie! W dniu dzisiejszym opowiem Wam o książkowych zawodach. Okrutna prawda jest taka, że opis z okładki, tytuł czy ilustracja na obwolucie często zwiastują coś lepszego, niż kryje wnętrze. Nie jest to regułą, ale chyba przyznacie, że dość często można się srodze rozczarować.
Dobra, wystarczy tego przydługiego wstępu, wróćmy do tematu.

Zmierzch - Stephenie Meyer
To pierwsze książkowe rozczarowanie, jakie pamiętam. Po pierwsze, czarne okładki z tajemniczymi obrazkami oraz intrygujący opis z tyłu zwiastowały niezłą, mroczną rozrywkę. Po drugie, niemal całe gimnazjum zaczytywało się w kolejnych tomach i wychwalało. Tymczasem "thriller" okazał się marnej jakości romansem z nieciekawymi bohaterami. Zawiodłam się chyba pod każdym możliwym względem.

Miecz Attyli - Davis Gibbins
To ostatnie wielkie rozczarowanie. Opis oraz okładka zapowiadały pasjonującą powieść o wojnie. Autor tymczasem ograniczył konflikt zbrojny do kilku potyczek, resztę tomu zapełniając nieciekawymi elementami fabularnymi. Podczas lektury wyczuwałam w powieści ogromny potencjał, którego nie wykorzystano. Więcej szczegółów znajdziecie w recenzji.

Trylogia Czasu - Kerstin Gier
Nie wiem, czy wysoka ocena Czerwieniu rubinu spowodowana była moim młodym wiekiem podczas lektury, czy też tom był autentycznie dobry. Dość powiedzieć, że dwie pozostałe książki nie sprostały moim wymaganiom. Błękit szafiru był zwyczajnie nieciekawy i nie wprowadzał właściwie niczego do fabuły. Zieleń szmaragdu wprawdzie domknęła wątki, ale pomykająca po jej kartach Gwendolyn okrutnie działała mi na nerwy. Recenzje całej trylogii możecie znaleźć tutaj: Czerwień rubinu, Błękit szafiru, Zieleń szmaragdu. Możecie zauważyć, że na Moich Czytadłach pojawiło się sporo gorzej ocenionych utworów, ale tak jak Miecz Attyli, Trylogia Czasu posiadała ogromny potencjał, który zmarnowało trzymanie się schematów powieści młodzieżowych.

Jakie książki Was zawiodły? Zgadzacie się z moimi wyborami, czy macie inne zdanie o moich typach?
Miłej niedzieli!

środa, 3 grudnia 2014

"Zieleń szmaragdu" - Kerstin Gier

Tytuł: Zieleń szmaragdu (org. Smaragdgrün)
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia Czasu #3
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 15 lutego 2012 r. (premiera: grudzień 2010 r.)
Ilość stron: 456

Zieleń szmaragdu to ostatni tom Trylogii czasu. Oczekiwania miałam wysokie, choć Błękit szafiru nieco je obniżył. Na szczęście trzecia część przygód Gwendolyn i Gideona zyskała coś, czego brakowało części drugiej: sensowną fabułę.

Pomiędzy Gwendolyn i Gideonem układa się coraz gorzej, ku frustracji dziewczyny. Problemy sercowe musi jednak odłożyć na dalszy plan, ponieważ hrabia jest coraz bliżej skompletowania próbek krwi w chronografie. Bohaterowie muszą dowiedzieć się, dlaczego tak bardzo mu na tym zależy, a także dlaczego życie Gwen jest dla niego tak istotne.

W tym tomie fabuła nareszcie rusza do przodu. Wprawdzie Gwen i Gideon muszą wziąć udział w kolejnym balu, ale stanowi on tylko kawałek fabuły (i nie zajmuje całej książki). Gwendolyn zaczyna działać, bohaterowie rozwiązują wiele zagadek (mniej lub bardziej nieoczywistych dla czytelnika) i próbują zapobiec przyszłości, którą zwiastują kolejne przepowiednie. Jednocześnie sporo miejsca poświęcono miłosnym rozterkom panny Shepherd, o czym wspomnę jeszcze nieco później.
Zakończenie zaskakuje, a jednocześnie jest koszmarnie naiwne. Nie chcę zdradzić za dużo, ale wcześniejsze wydarzenia sugerują zupełnie odmienny finisz. Tymczasem...  nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy taki obrót sprawy mi się podobał czy nie. Doceniam oryginalność i pomysłowość autorki, ale stwierdzam, iż na ostatnich stronach było za dużo lukru.

Gwendolyn Shepherd w tym tomie wyjątkowo działała mi na nerwy. Zazdrość, gorycz, zagubienie związane z Gideonem mogłabym zrozumieć i zaakceptować - choć reagowała zdecydowanie zbyt ekstremalnie. Natomiast czara goryczy przelała się gdzieś za połową utworu, kiedy główna bohaterka - będąc z Gideonem w dość niebezpiecznej sytuacji, a mimo to próbując go pocałować - stwierdziła, że on nie chce jej całować, bo ona całuje źle (!?). Określiłam ją wtedy "tępą dzidą" i ten epitet pozostał w mojej głowie aż do końca Zielenie szmaragdu. "Uroczej" Charlotcie poświęcono nieco więcej czasu, choć głównie w kontekście komediowym. Także przyjaciółka Gwen, Leslie, oraz młodszy brat Gideona, Gabriel, wysunęli się na wyższy plan. O Gideonie wspomnę tylko tyle, że był, odegrał rolę dobrego podróżnika w czasie i człowieka bardzo zatroskanego o dobro Gwen.

Zieleń szmaragdu wyróżnia się naprawdę piękną okładką, a środek - na pierwszy rzut oka - wygląda równie porządnie. Niestety, natknęłam się na kilka dziwnie zbudowanych zdań, np. "przydałaby się Charlotty znajomość krav mage". Wywołały na mojej twarzy uśmiech, aczkolwiek nie powinny się przytrafiać.

Zieleń szmaragdu zaskoczyła mnie, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Utwór domknął wszystkie wątki z trylogii, pozostawił autorce możliwość napisania kontynuacji i zagwarantował kilka godzin dobrej rozrywki. Jednocześnie ukazał Gwendolyn w bardzo złym świetle, przedstawił liczne fabularne schematy, a koniec był stanowczo zbyt różowy. Mimo wszystko polecam Wam całą Trylogię Czasu - to ciekawa opowieść dla młodzieży. Zwłaszcza jeśli nie próbuje się nadążyć za "wokółczasowym" bełkotem, za którym nie nadąża nawet narratorka, czyli Gwen.

Ocena końcowa: 4/6
Polecam: miłośnikom powieści młodzieżowych

piątek, 21 listopada 2014

Obecnie się czyta #16 + wyniki rozdawajki

Zieleń szmaragdu (Trylogia czasu, #3) - Kerstin Gier
Pierwsze miejsce w rankingu zmotywowało mnie do sięgnięcia po tę książkę. Po Błękicie szafiru byłam daleka od zachwytów, a Zieleń szmaragdu miała być lepsza...
Cóż, póki co nie do końca jest. Niby wątek zaginionego chronografu posuwa się nieco do przodu i mam nadzieję, że końcówka tego tomu mnie pozytywnie zaskoczy. Bo na razie Gwen PONOWNIE trafiła na bal z przeszłości. Bo na razie Kerstin Gier - zamiast skupić się na posuwaniu fabuły do przodu - raczy mnie opisami sercowych rozterek bohaterki oraz konfliktu z rudowłosą Charlottą. Nie tego oczekiwałam po Trylogii czasu, nawet jeśli jej główną protagonistką miała być nastolatka z problemami.
Postęp: 53%
Czytaliście ostatni tom Trylogii czasu? Czy fabuła jest warta tej pięknej okładki? :)

A teraz do rzeczy, czyli wyniki rozdania Swobodnej!
Zgłosiło się siedem osób, którym bardzo dziękuję za zainteresowanie. Po przeczytaniu odpowiedzi większości z Was, okazało się, że nie tylko ja - wybierając pomiędzy przystojniakiem, gwiazdorem i słodziakiem - wybrałabym tego najsłodszego :D
Zatem do sedna! Maszyna losująca z karteczkami z Waszymi nickami została przygotowana
Ślepy los sprawił, że wyciągnęłam następującą karteczkę:

Zwyciężczyni zostanie o tym fakcie poinformowana także mailowo. Gratuluję szczęścia :)

niedziela, 26 października 2014

30 Day Book Challenge - dzień 8


Dzień 8 - Najbardziej przeceniana książka
Witajcie w kolejnej odsłonie trzydziestodniowego targu książkowego. Dziś poruszam temat - według mnie - całkiem ciekawy, czyli utwory które miały mnie zachwycić, a jednak nie zachwyciły. Zapraszam :)

Absolutne sztandarowym przykładem książki, którą wszyscy wokół mnie się zachwycali (to jeszcze w gimnazjum było, a wtedy człowiek - wiadomo - głupi i naiwny...), jest Zmierzch Stephenie Meyer i cała związana z nim saga. Koleżanki polecały, wymieniały się kolejnymi  tomami, więc ja sobie zakupiłam swoje. Książka miała łączyć thriller z romansem (o ile pamiętam opis z okładki), a wyszło... wszyscy wiedzą jak. Saga Zmierzch zajmuje pozycję niekwestionowanego lidera wśród utworów przecenianych.

Kolejną książką, na której się zawiodłam (czytałam po angielsku, długo przed polską premierą - tak cudowna to miała być opowieść!), jest Obsydian Jennifer L. Armentrout, czyli pierwszy tom serii Lux. "Cudowny" Daemon mnie irytował, główna bohaterka (Kate? chyba tak miała na imię) podobnie, a już słodka do bólu zębów Dee była gwoździem do trumny kreacji bohaterów. Nie pojmuję fenomenu tej serii - szczególnie na amerykańskim Booktubie Lux ma szerokie grono fanów... Dlaczego?!

Pora na kolejny koszmarek czytany w języku oryginalnym przed polską premierą. Ukryte Kimberly Derting. Utwór miał potencjał, mógł stać się fajnym kryminałem/thrillerem dla młodzieży, ale autorka zarżnęła pomysł, wprowadzają romans. Ba, przesłaniając romansem wszelką rozsądną fabułę! W tenże sposób Ukryte pojawiło się w dzisiejszym zestawieniu.

Przejdźmy do książek, których nie czytałam "przed wszystkimi" (nie, nie wywyższam się w żaden sposób - nie mam lepszego określenia). Od razu przychodzi mi do głowy Pandemonium Lauren Oliver, drugi tom trylogii Delirium. Pierwsza część była ciekawa, miałam wysokie oczekiwania wobec drugiej (zwłaszcza że oceny na Lubimy Czytać były całkiem dobre), a tu taki zawód... Brak ciekawego pomysłu, nudni bohaterowie, przewidywalna fabuła. Nie, tego nie lubię!

Podobne zastrzeżenia mam wobec kolejnego drugiego tomu serii, mianowicie do Błękitu szafiru Kerstin Gier (Trylogia czasu tom 2). Nie wiem, skąd wzięły się te wspaniałe oceny w serwisach książkowych - przecież w tej książce właściwie NIC SIĘ NIE DZIEJE! Gwen i Gideon kilka razy skaczą w czasie, kłócą się ze sobą, godzą ponownie... i nic więcej! Tym bardziej sfrustrowana byłam, gdy nie mogłam wystawić książce gorszej oceny, ponieważ spodobało mi się kilka scen... Ale i tak się zawiodłam, liczyłam na coś ciekawszego!

Zbliżamy się do końca. Na końcu książka, której pojawienie się w dzisiejszym zestawieniu zaskoczy niejednego Czytelnika. Mój wybór padł na... Harry'ego Pottera i Insygnia Śmierci J.K. Rowling. Nie, nie przewidzieliście się. Siódmy tom popularnej sagi o młodym czarodzieju zawiódł mnie sromotnie. Było w nim coś dziwnego - coś "niepotterowego". Może za dużo śmierci; może dziwaczny, (w moim odczuciu pseudo-)psychologiczny rozdział na dworcu King's Cross; może Harry za bardzo się zmienił? A może to tylko ja się zmieniłam i żyłam pięknymi wspomnieniami o Harrym? Grunt, ze Harry Potter i Insygnia Śmierci okazał się wielkim zawodem, wbrew pochlebnym ocenom na serwisach książkowych.

Myślę, że na tym zamknę swoje zestawienie. Nie uwzględniłam w nim wielu szkolnych lektur, które miały być fajne (albo podobały się moim znajomym), a mnie się naprawdę nie podobały (np. Mały książę Antoine'a de Saint-Exupery'ego, Wesele Stanisława Wyspiańskiego).

Jakie książki są, według Was, przeceniane? Zgadzacie się z moimi wyborami, czy macie inne zdanie na temat moich "zawodów"?
Miłego dnia!

środa, 27 sierpnia 2014

"Błękit szafiru" - Kerstin Gier

Tytuł: Błękit szafiru (org.Saphirblau)
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia czasu #2
Wydawnictwo: Literacki Egmont
Data wydania: 27 października 2011 r. (premiera: grudzień 2009 r.)
Ilość stron: 364

Muszę przyznać, że bardzo ucieszyłam się na widok Błękitu szafiru zajmującego pierwsze miejsce w rankingu po prawej :) Czerwień rubinu może nie porwała mnie tak, jak tego oczekiwałam po tylu pochlebnych opiniach, ale nie było źle. A jak było z Błękitem?

Gwendolyn i Gideon wrócili do swoich czasów w mocno niecodziennych okolicznościach. Oto oziębły i niemiły Gideon pocałował naszą bohaterkę! Granda, przecież wcześniej kręcił z Charlottą i w ogóle chyba Gwen nie lubił. Co ciekawe, niebawem po zajściu - przerwanym przez ducha, demona (zwał, jak zwał) Xemeriusa - na powrót staje się nieprzyjemny. Aż do kolejnego natchnionego momentu. Dziewczyna jest skołowana: jak można być tak zmiennym?!

Osobiście także czułam się dziwnie. Czy Trylogia czasu nie powinna koncentrować się na podróżach w czasie i tym, by wyjaśnić tę dziwaczną rymowankę? Najwyraźniej nie, ponieważ Kerstin Gier posyła swoich bohaterów przeszłość, żeby:
a) mogli się do siebie migdalić (wtedy Gideon jest najbardziej chętny),
b) spotkać swojego obecnego znajomego o x lat młodszego i sobie z nim pogawędzić,
c) udać się na wieczorek towarzyski i narobić na nim zamieszania.
Niestety, właśnie do tego ogranicza się - jakże ciekawy - wątek podróży w czasie. Potencjał zupełnie zmarnowany! Gwendolyn nie dowiaduje się właściwie niczego odnośnie swojej roli w całym zamieszaniu. Jednymi sensownymi, posuwającymi akcję do przodu, wydarzeniami są prolog i epilog. Zgroza!

Kerstin Gier nie wprowadziła wielu nowych bohaterów. Warto wymienić uroczego demona Xemeriusa, który dość bezpośrednio komentuje wyczyny Gwendolyn i jest jej oczami oraz uszami, kiedy jest zajęta czymś innym. Zdobył moje serce, nazywając ją "dziewczyną z siana"... jest po prostu świetny! Pojawiają się też niejaki Gioradno, który ma nauczyć Gwendolyn etykiety, tańca i historii - żeby nie skompromitowała się na soiree, na który ma udać się z Gideonem, oraz rudowłosy jąkający się lokaj, którego imienia nie pomnę. Autorka nie pogłębiła znacząco psychiki swoich bohaterów. Gwendolyn zachowuje się jak szesnastolatka, ma swoje humory, słomiany zapał, cięty język i wielki kompleks Gideona. Zaś Gideon, jak kobieta przed okresem lub liść na wietrze, raz całuje Gwen, raz ją odtrąca i jakby wraca do Charlotty. Dlaczego autorki powieści młodzieżowych wychodzą z założenia, że jak rozdwoją charakter głównego męskiego protagonisty, książka będzie lepsza? Moim zdaniem Gideonowi to na dobre nie wyszło.

Błękit szafiru można zaliczyć do komedii ze względu na sporą ilość zabawnych komentarzy (zwłaszcza Xemeriusa) oraz ogólny komizm niektórych sytuacji. Dzięki temu książkę czyta się szybko i jakoś ignoruje się jej... niefabularność. Wiem, że teraz zaskarbię sobie niechęć wielu z Was, ale odebrałam Błękit szafiru jako filler, zapychacz, coś wymyślonego naprędce, byle trylogia miała te trzy tomy. Soiree, które stanowi (chyba) punkt kulminacyjny książki, naprawdę nie musiało mieć miejsca. Wprawdzie zagadka Zielonego Jeźdźca, która zostaje wspomniana w Czerwieni rubinu okazuje się bardziej skomplikowana, niż bym się spodziewała, ALE Leslie Hay (najlepsza przyjaciółka Gwen) natychmiast ją rozgryza. Nie sądzę, by normalny człowiek sam (tak szybko) na to wpadł.

Błękit szafiru niestety zawiódł moje oczekiwania. Zamiast interesującej opowieści o podróżach w czasie i tym, dlaczego nie można dopuścić do wczytania całej dwunastki podróżników do chronografu, otrzymałam romans. Skoki w czasie potraktowano tak bardzo po macoszemu, że aż chciało mi się płakać. Nie tego się spodziewałam, stąd raczej niska ocena końcowa. Książka ratuje się intrygującymi prologiem i epilogiem oraz humorem - szkoda, że tylko tyle dobrego udało mi się w niej znaleźć.
Ocena końcowa: 3/6
Polecam: miłośnikom romansów młodzieżowych / young adults

piątek, 22 sierpnia 2014

Obecnie się czyta #12

Błękit szafiru (Trylogia czasu, #2) - Kerstin Gier
Zaczęłam czytać to wczoraj. Póki co niewiele przeczytałam - cóż, praca i inne zajęcia - i niewiele mogę powiedzieć. Gwendolyn i Gideon wrócili do "teraźniejszości", skłóceni odnośnie zasadzki, jaką tam zastali.
Chaos, zamieszanie i hiperaktywny demon-gargulec Xemerius. Do tego obowiązkowe miłosne rozterki - początek stanowczo mnie rozczarował. Na razie Gwendolyn rozmawia ze swoim młodym dziadkiem, jeszcze nie żonatym, i próbuje wyciągnąć z niego jakieś wyjaśnienia. Nie przeczę, i ja potrzebuję kilku słów wytłumaczenia, ponieważ koncepcja podróży w czasie, zmiany przyszłości na skutek działań w przeszłości oraz działań, które podobno zrobiło się w daaalekiej przeszłości, a w rzeczywistości się tego jeszcze nie zrobiło.
No, zagmatwane to jak fabuła Dziadów, ale to dopiero początek. Po skończeniu Błękitu szafiru (mam nadzieję) będę w tej materii dużo mądrzejsza :)
Postęp: 27%
Co Wy czytacie? Błękit szafiru polecacie? Czy raczej potwierdzacie pogląd, że druga część trylogii to jej najsłabszy element?

niedziela, 16 października 2011

"Czerwień rubinu" - Kerstin Gier

Tytuł: Czerwień rubinu (org. Rubinrot)
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia czasu, #1 (org. Edelstein Trylogie)
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 20 maja 2011 r. (premiera: styczeń 2009)
Ilość stron: 344

Kerstin Gier to niemiecka autorka, głównie młodzieżowa. Zadebiutowała w 1996 roku, jednak dopiero seria Edelstein Trylogie (w polskiej wersji Trylogia czasu) przyniosła jej międzynarodową - choć dopiero się rozpoczynającą - sławę.

Życiową misją Charlotty są podróże w czasie i ratowanie świata. Datę jej narodzin obliczył sam Isaak Newton, a ona sama od dziecka przygotowuje się do tej roli, uczęszczając na różne lekcje dodatkowe. Ale to nie Charlotta jest główną bohaterką Czerwieni rubinu. To Gwendolyn Sheperd, jej przeciętna kuzynka, której przydzielono zadanie pomagania - a przynajmniej nie przeszkadzania - pupilce w dążeniu do celu.

Wyobraźcie sobie zdziwieniu obydwu nastolatek, gdy po szesnastu latach życia dowiadują się, że zaszła pomyłka! Panna Sheperd posiada gen umożliwiający podróże w czasie, ona jest jednym z dwunastu kamieni, nie Charlotta. Bohaterka nie przeszła jednak żadnego szkolenia, nie wie, jak się zachować. W domu spotyka się z nieprzyjemnościami ze strony "oszukanej" krewnej i jej matki, może jednak liczyć na wsparcie przyjaciółki - Lesley. Za to podczas podróży w czasie towarzyszy jej Gideon (diament), dziewiętnastoletni przystojniak, dla którego tolerowanie jej obecności to przykry obowiązek. Czy dziewczyna poradzi sobie w nowej, bardzo nietypowej sytuacji? Kiedy (i czy w ogóle) pozna wszystkie sekrety związane z podróżami w czasie? I wreszcie: jak ułoży się współpraca z topornym chłopakiem?

Postawione pytania to tylko główne zagadnienia, na które wraz z bohaterami będziemy szukać odpowiedzi. Autorka stopniowo wprowadza kolejne zagadki, rzadko uszczęśliwiając nas rozwiązaniem poprzednich. To czyni lekturę niezwykle wciągającą już od pierwszych stron, gdy poznajemy dziwne zdolności Charlotty. Mimo początkowego spokoju, akcja szybko się rozkręca i mknie do przodu, czy może raczej do tyłu (przecież mówimy o podróżach w czasie!). Fabuła tomu pierwszego jest jak najbardziej logiczna, oby tylko autorka nie pogubiła w kolejnych częściach tak wielu ciekawie zapowiadających się elementów.

Oprócz głównego, ciekawego i pełnego emocji wątku, pani Gier serwuje czytelnikom intrygujące prolog i epilog - rozmowę dwóch nieznanych postaci, które na pewno wiedzą dużo. I być może podzielą się swoją wiedzą z czytelnikami, ale to... w kolejnym tomie. Na plus zaliczam też znajdujące się między rozdziałami drobiazgi - fragment pamiętnika, wiersza, artykułu - które angażują odbiorcę i dają mu dodatkowe zajęcie ("Jaki to będzie miało związek z późniejszymi wydarzeniami?").

Troszkę słabiej oceniam parę głównych bohaterów, którzy - niestety - są kolejnym typowym duetem z książek młodzieżowych. Gwendolyn początkowo zupełnie w siebie nie wierzy, uważa się za niegodną "następczynię" Charlotty i nie potrafi pogodzić się z rodzącą się fascynacją płcią przeciwną. Gideon z kolei to zamknięty w sobie indywidualista, szorstki, ale pod tym pancerzem kryje wrażliwe wnętrze... Sztampa! Sympatycznie wypada Lesley, natomiast kilka postaci (w tym Charlotta) skutecznie uprzykrzają życie - czytelnikowi także :D

Nie mogę nie napisać o realistycznym, lekkim w odbiorze stylu pisania oraz narracji prowadzonej przez Gwendolyn. Czytelnik poznaje jej wrażenia, nie jest jednak zalewany niepotrzebnymi "ochami" i zachwytami nad pięknem i okrucieństwem świata i Gideona. Autorka starannie oddała klimaty czasów, w które trafiają bohaterowie oraz współczesnego Londynu, "głównego czasu akcji". Z kwestii technicznych... Piękna okładka - zdecydowanie najładniejsza na świecie! - oraz piękne, bezbłędne tłumaczenie to ogromne atuty polskiego wydania. Minusy? Trochę zbyt mała ekonomiczność (duże odstępy między liniami), książkę można by zmieścić na mniejszej ilości stron.

Czerwień rubinu stanowi bardzo miłą, wciągającą odskocznię od codzienności. To unikalny miks przygody, sagi rodzinnej, młodzieżówki oraz ciekawej tajemnicy. Szkoda tylko, że główny duet nie jest trochę bardziej oryginalny - wtedy ocena na pewno byłaby wyższa. Tymczasem polecam: dajcie się porwać w podróż do przeszłości, poznajcie sekrety rodziny Sheperd i sprawdźcie, czy potrafilibyście poprawnie zadecydować, którą drogę na rozstaju wybrać... Serdecznie polecam!
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: poszukującym przygody, romansu i akcji w lekkiej, przystępnej formie