Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alan Tucker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alan Tucker. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2011

"A Cure for Chaos" - Alan Tucker

Tytuł: A Cure for Chaos (pol. Lekarstwo na nieład)
Autor: Alan Tucker
Seria: Mother Earth, #2 (Matka Ziemia)
Wydawnictwo: Mad Design Inc.
Data wydania: 24 stycznia 2011
Ilość stron: 348

Zdziwieni obco brzmiącym tytułem? Nie dziwię się - A Cure for Chaos nie zostało wydane w Polsce i raczej nieprędko (o ile w ogóle) zostanie. Chciałam jednak przedstawić Wam tę pozycję, jako przykład niezłego, młodzieżowego fantasy. A może jakieś polskie wydawnictwo zainteresuje się przekładem?

Jenni Kershaw wiedzie spokojne, szczęśliwe życie na Ziemi. Od jej powrotu z Matki Ziemi upłynęło już sporo czasu, także jej przyjaciel Crank zakończył już transformację i stał się całkiem przystojnym młodym człowiekiem. Dość niespodziewanie dziewczyna, jej towarzysz i rodzice zostają uwięzieni przez CIA, które niepokoi się o nadprzyrodzone moce nastolatki. Do naszego świata przybywają także kolejne postaci z tomu pierwszego, wśród nich smok (^v^). Jenni i jej bliskim udaje się uciec. Udają się do Matki, gdzie panuje spokój. Przynajmniej do czasu...

Autor przygotował dla czytelników prosty, ale jednocześnie złożony świat, w którym obok siebie żyją gobliny, elfy, wróżki, Duchy (czyli żywioły!), syreny (wprowadzone w tym tomie) i inne fantastyczne istoty. Niestety, większość postaci to bohaterowie płascy, do cna dobrzy lub źli, raczej bez "szarości". Wyjątkowo irytujący, zwłaszcza początkowo, wydał mi się Crank: wrażliwy aż do przesady, zagubiony i "szalenie wierny" swojej przyjaciółce Jenni. Zaletą (dla niektórych wadą) jest opisywanie wydarzeń z perspektywy kilku bohaterów, w kilku różnych miejscach. Pomaga to bliżej poznać Matkę, a także pozwala zagłębić się w fabułę.

Ta nie jest zbyt skomplikowana, raczej lekka i przyjemna. Pan Tucker wyróżnia się na tle innych pisarzy dla młodzieży: wątek romantyczny jest tylko leciutko zarysowany, fabuła przez cały tom utrzymuje to samo - czyli szybciutkie - tempo, a wydarzenia, początkowo ze sobą niepowiązane, z czasem stają się jedną całością. Nie mogę nie wspomnieć też o nieprzewidywalności - duży plus.

Na zakończenie wspomnę jeszcze o języku i stylu pisania. Autor używa przystępnego języka, nie poświęca wiele miejsca opisom przyrody, podobnie dialogi schodzą na drugi plan. Pierwsze skrzypce gra akcja - i to mi bardzo odpowiada.

Czy przeczytać? Ja myślę, że warto. Fabuła, choć skierowana raczej do dzieci, może zaciekawić także starszych czytelników. Jeśli nie przeszkadza Wam infantylność, przesadna prostota bohaterów i brak polskiego wydania (może kiedyś...): sięgajcie po obydwie części. Jeśli jednak nie odpowiada Wam coś z tych kryteriów: przeczytajcie coś innego ;)
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: dzieciom i młodzieży; starszym czytelnikom, którym nie przeszkadza prostota świata

+++++++++++++++++++++++++++++++++++

Zakończę kolejnym zagranicznym akcentem. Wypatrzyłam okładkę drugiej części Blasku Alexandry Adornetto. Jak Wam się podoba? Mnie osobiście... raczej niespecjalnie: