Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anthony Horowitz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anthony Horowitz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2015

"Moriarty" - Anthony Horowitz

Sir Arthur Conan Doyle zasłynął w szerokim świecie jako twórca postaci Sherlocka Holmesa. Anthony Horowitz już po raz drugi podjął się próby wtargnięcia w wykreowane przez rycerza uniwersum. Pierwsze podejście, Dom jedwabny, było bardzo dobre; jak poszło mu tym razem?

Wodospad Reichenbach w Szwajcarii. Dla większości fanów Sherlocka to miejsce jest swoistą omegą, metą. Ale Moriarty właśnie tam się zaczyna. Zaraz potem przenosi się nieco w czasie. W Szwajcarii spotykają się dwaj funkcjonariusze: wysłannik nowojorskiej agencji Pinkertona, Frederick Chase, oraz funkcjonariusz Scotland Yardu, Athelney Jones. Ten pierwszy poszukuje niejakiego Clarence'a Devereux - amerykańskiego mistrza zbrodni dążącego do sojuszu ze swoim brytyjskim odpowiednikiem, Moriartym - drugi chce upewnić się, czy Moriarty oraz Holmes na pewno nie żyją. Jedna niepozorna wskazówka naprowadza mężczyzn na trop większego spisku, którego zgłębienie okazuje się trudniejsze i bardziej niebezpieczne, niż mogliby podejrzewać.

Ciężko napisać o fabule cokolwiek więcej, by nie zdradzić jakiegoś istotnego szczegółu, który mógłby zepsuć Czytelnikowi zabawę. W drugiej "sherlockowej" opowieści Horowitza słynny brytyjski detektyw-konsultant pojawia się epizodycznie. Nie oznacza to jednak, że historia pozbawiona jest "sherlockowego" klimatu. Mamy tu zagadkę, mamy potyczki z użyciem broni palnej, mamy mnóstwo pozornie niepowiązanych ze sobą elementów... a także totalnie zaskakujące zakończenie. Ostatnie strony stawiają całą wcześniejszą intrygę do góry nogami i skłaniają do refleksji, jak potoczyłaby się ta sprawa, gdyby prowadził ją Sherlock? A może to jednak on ją prowadził...?

Trzeba przyznać, że autor zabawił się z czytelnikami nie tylko pod koniec powieści, ale też przy kreacji głównych bohaterów. Tu ponownie nie chcę zdradzać zbyt wiele (naprawdę, ciężko recenzować Moriarty!), ale zarówno Athelney jak i Frederick zdają się coś ukrywać przed odbiorcą. Co więcej, niemal idealnie wpisują się w schemat znany z powieści Doyle'a, ale tym razem bystrym detektywem nie jest Sherlock, tylko ..., a wiernym kronikarzem nie doktor Watson, tylko ....
Kryjący się za całym zamieszaniem nieprzyjaciel został skonstruowany w sposób przemyślany, a uknutej przez niego intrygi nie powstydziłby się żaden przestępca. Co najlepsze, choć przez większość utworu postacie są czarne lub białe, finisz rzuca na nie zupełnie nowe światło, odkrywa szarości, biel plami czernią, na czerni pojawiają się białe odblaski. Oj, Anthony Horowitz potrafi namieszać czytelnikowi w głowie!

- Jesteś diabłem!
- Nie. Jestem przestępcą. To niezupełnie to samo... A przynajmniej tak sądziłem, zanim cię poznałem. [strona 285]

Na kilka słów pozytywnego komentarza zasługuje także jakość polskiego wydania. Moriarty przykuwa uwagę odbiorcy niebieską obwolutą w "połyskujące" plamki imitujące wodę oraz niebagatelną czcionką użytą w tytule. Fani twórczości sir Arthura Conan Doyle'a na pewno zwrócą też uwagę na slogan "Sherlock Holmes nie żyje. Zapada zmrok". Gdy pierwsze wrażenie minie i zagłębimy się w powieść, odkryjemy barwne słownictwo charakterystyczne dla starszych powieści kryminalnych.
Czytelnicy zaznajomieni z utworami Doyle'a odnajdą tu także kilka nawiązań do opowiadań jego pióra, Studium w szkarłacieZnaku czterech. W jakim kontekście? Przekonajcie się sami :)

Przy niej Jones gubił gdzieś część swojego autorytetu, ja zaś zastanawiałem się, czy i Sherlock Holmes nie byłby mniej wybitnym detektywem, gdyby przyszło mu do głowy znaleźć sobie żonę. [strona 144]

Moriarty to kolejna wspaniała powieść osadzona w "sherlockowym" klimacie. Rozwiązanie zagadki, pozornie błahej, okazuje się skomplikowane. Autor umiejętnie prowadzi intrygę i na końcu zaskakuje odbiorcę, co zaliczam na poczet licznych zalet utworu. Dla fanów Sherlocka Holmesa jest to pozycja obowiązkowa, ale wielbiciele cyklu o Herculesie Poirot (czy to książkowego czy serialowego) Agathy Christie i innych kryminałów także powinni tę powieść pokochać. Serdecznie polecam!
Ocena końcowa: 6/6
Polecam: fanom Sherlocka Holmesa i Herculesa Poirot

(...)tylko matematyk mógłby przeżyć taki samobójczy skok w otchłań. Któż inny potrafiłby obliczyć wszystkie kąty, uwzględnić przepływ wody, prędkość spadania oraz prawdopodobieństwo tego, że nie utonie i nie zderzy się ze skałami? [strona 270]

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Rebis
http://www.rebis.com.pl

Tytuł: Moriarty
Autor: Anthony Horowitz
Seria: Sherlock Holmes #2
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 3 marca 2015 r. (premiera: październik 2014)
Ilość stron: 289
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Przeczytana w jeden weekend
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Książka której tytułem jest jedno słowo

piątek, 13 marca 2015

Obecnie się czyta #27

Moriarty - Anthony Horowitz
Sherlock nie żyje? Zaginął? Wiadomo, że miał spotkać się ze swoim wrogiem, profesorem Moriartym. Czy do spotkania doszło? Co się stało z samym Moriartym, który także zniknął jak kamień rzucony w wodę? Narratorem jest tu członek amerykańskiej agencji detektywistycznej Pinkertona, który poszukuje Clarence'a Devereux, a ten ponoć sprzymierzył się z profesorem.
Nie miałam okazji czytać "oryginalnych" przygód Sherlocka (tu nawet Sherlocka - podobno - nie ma!), ale nagromadzenie tajemnic, "oczywistych" wniosków i niejasności jest zatrważające. No i postać detektywa ze Scotland Yardu, niejakiego Athelneya Jonesa... jest bardzo intrygująca.
Natknęłam się na kilka odwołań do utworów sir Arthura Conan Doyle'a, m.in. do Studium w szkarłacie. Gratka dla fanów ;)
Postęp: 44%

Co Wy obecnie czytacie? Czytaliście / zamierzacie przeczytać Moriarty? Czy raczej unikacie "nieoryginalnego" Sherlocka?

czwartek, 17 listopada 2011

"Dom jedwabny" - Anthony Horowitz

Tytuł: Dom jedwabny (org. The House of Silk)
Autor: Anthony Horowitz
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 14 listopada 2011 r. (premiera: listopad 2011)
Ilość stron: 304

Anthony Horowitz to prawdziwy tytan pracy. Wydał ponad pięćdziesiąt książek (w tym cykl o Alexie Riderze, którego pierwsza część została niedawno zekranizowana). Na potrzeby telewizji "przerobił" serię książek Agathy Christie o detektywie Poirot. Napisał scenariusze do seriali Detektyw Foyle, Morderstwa w Midsomer i Collision. Ja usłyszałam o nim zupełnie przypadkiem, dzięki wydawnictwu Rebis - i jestem za to ogromnie wdzięczna!

Słynny angielski detektyw, Sherlock Holmes, i jego równie znany asystent, doktor John Watson, powracają! Zgłasza się do nich uprzejmy dżentelmen, Edward Carstairs z prośbą o pomoc w poznaniu tożsamości śledzącego go mężczyzny w kaszkiecie. Podejrzewa, że nieznajomy przypłynął jego śladem aż zza Atlantyku, gdzie kilku miesięcy wcześniej pan Carstairs zaangażował się w lekko niebezpieczną sprawę. Uczynny Holmes zgadza się rozwikłać tajemnic, sprawa okazuje się jednak dużo bardziej złożona niż można by przypuszczać. A tropy wcale nie wiodą daleko, niemal wszystko rozegra się na miejscu, w listopadowo-grudniowym, dziewiętnastowiecznym Londynie...

Bez bicia przyznaję, że nie miałam przyjemności przeczytania ani jednego opowiadania autorstwa sir Arthura Doyle'a i nie wiem, jak kreował on swoje zagadki. Grunt, że pan Anthony zrobił to świetnie! Fabule nie mogę zarzucić absolutnie nic. Akcja wciąga czytelnika od pierwszych stron, już wspomnienia Carstairsa z wizyty w Stanach Zjednoczonych zaostrzają apetyt na więcej. Im dalej, tym lepiej: pojawiają się nowi bohaterowie (podejrzani, pomocnicy, świadkowie), nowe tropy - także fałszywe, kolejne tajemnice, przybywa pytań... Ale dzięki przenikliwości Holmesa poznajemy też odpowiedzi. Autor nie trzyma wszystkiego w sekrecie do samego końca, zdradza kilka szczegółów, które zachęcają Czytelnika do wspólnego rozwiązania zagadki, która - jak pisałam w poprzednim akapicie - wcale nie jest tak prosta jak się wydaje.

Dużą rolę w tej powieści odgrywają bohaterowie. Pan Horowitz skupił się na głównym duecie, nie zapomniał jednak o pozostałych postaciach. Sherlock i John - kojarzeni niemal przez każdego Czytelnika - i tak ukazani są z nieznanej nam strony (wiedzieliście, że Holmes był uzależniony?). Z kolei bohaterowie tylko tej książki nakreśleni zostali wyraziście i niezwykle realnie; sprawiają wrażenie żywcem przeniesionych z ulic dziewiętnastowiecznego Londynu, absolutnie wszyscy mają swoje wady i zalety, życiowe cele do których dążą, niejednokrotnie także pilnie skrywają wstydliwe tajemnice, które i tak Holmes w końcu ujawnia...

Kolejnym ogromnym atutem recenzowanej pozycji jest styl pisania. Przede wszystkim, akcję śledzimy z perspektywy Watsona - pełnego podziwu dla swojego współpracownika medyka-kronikarza, który mimo usilnych starań nie potrafi tak zgrabnie łączyć faktów jak Holmes. Pierwszoosobowa narracja w czasie przeszłym pomaga Odbiorcy jeszcze bardziej wniknąć w klimat powieści, ja po prostu nie mogłam się oderwać, wciąż obiecując sobie 'Jeszcze tylko jeden akapit...'. Autor sugestywnie opisuje otoczenie, w którym znajdują się bohaterowie, znalezione przedmioty, wprowadza mnóstwo detali - przecież nie wiadomo, co będzie istotne w rozwiązaniu śledztwa! Podobną atmosferę pokochałam w książkach pani Christie - uważanej za królową kryminałów.

Nie mogę nie wspomnieć o niesamowicie zaskakującym zakończeniu utworu. Pomijając fakt, że na trzystu stronach zmieściło się miejsce na wiele niespodziewanych zwrotów akcji, to sam finisz jest po prostu... ogromnym szokiem! Geniusz Holmesa mnie zaskoczył, podobnie jak kunszt autora. Nie mogłam uwierzyć, że pod samym nosem miałam tak wiele przesłanek, a nie potrafiłam wskazać osoby odpowiedzialnej za całe zamieszanie...

Dom jedwabny z przyjemnością zaliczam do swoich ulubionych pozycji literackich. Łączy wszystko to, co kocham w literaturze: interesującą i zaskakującą fabułę, mnogość logicznie powiązanych wątków, doskonale wykreowanych bohaterów i piękny język. Do tego należy dołożyć staranny, pozbawiony błędów przekład na nasz język ojczysty oraz przepiękne wydanie (twarda oprawa, biały papier) - książka może być idealnym prezentem na zbliżającą się Gwiazdkę! Serdecznie zachęcam do zapoznania się z tym dziełem - nawet jeśli jeszcze nie czytaliście o Holmesie, ta książka zdecydowanie Was nie zawiedzie!
Ocena końcowa: 6/6
Polecam: miłośnikom dobrych, wciągających i przemyślanych kryminałów (takich "w stylu Christie")

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis!