Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakub Ćwiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakub Ćwiek. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2015

"Bangarang" - Jakub Ćwiek

Pierwszą część Chłopców czytałam niedawno. Ciekawe podejście do bajkowych Zagubionych Chłopców kazało mi szybko sięgnąć po kontynuację. Myślałam, że wiem, czego się spodziewać. Mniej więcej miałam rację - bardziej mniej niż więcej, tak po prawdzie.

Bangarang to ponownie zbiór opowiadań, w których daje się wyczuć zmiany względem części pierwszej. Chłopcy nie są już beztroskimi zabijakami, na ich drodze zaczynają pojawiać się poważniejsze problemy, które póki co próbuje brać na siebie Dzwoneczek. Zaczyna się od Zjazdu wszystkich Chłopców - bowiem banda działa nie tylko w polskim lunaparku, ale też w Niemczech, Czechach i gdzieś na wschodzie - a później robi się jakoś smutniej. Owszem, Chłopcy nadal rzucają ironicznymi i wulgarnymi tekstami, ale otrzymują zakaz używania Proszku, rzadziej jeżdżą na motocyklach. Opowiadania - poza tym pierwszym - nastawione są bardziej na fabułę a nie akcję, jak to było w Chłopcach. Nie biorę tego za wadę, bo wreszcie miałam możliwość wniknięcia "głębiej" w to uniwersum, a jednocześnie... trochę brakowało mi tamtej chłopięcej beztroski.
Kolejne opowiadania pozostają ze sobą luźno powiązane, jednak nie wszystkie podobały mi się w jednakowym stopniu. Moim ulubieńcem został tekst otwierający tom, na drugim miejscu wylądowało Koci łapki (Pan Proper :D ), za to najsłabiej - moim zdaniem - wypadł Twój stary. Raz, niewiele się tam dzieje. Dwa, narracja jest poprowadzona dziwnie. Co chwila skaczemy pomiędzy "teraźniejszością" a "przeszłością", co wprowadza niepotrzebny zamęt. Tym bardziej że, powtórzę, to opowiadanie niewiele wnosi do całości.

Główny skład ekipy nie uległ większym zmia... co ja piszę! Uległ ogromnym zmianom za sprawą jednego małego chłopca. Jeśli czytaliście Chłopcówliczyliście, że błyskotliwy Kubuś z ostatnich stron jeszcze wróci, to się nie przeliczyliście. Ja także (chyba) miałam nadzieję na jego powrót, ale to, co ten chłopaczyna wyprawia w Bangarang przechodzi ludzkie pojęcie. Przynajmniej pozostali Chłopcy nie zaliczyli takiego gwałtownego zwrotu. W tym tomie nadal zbieramy informacje o Piotrusiu Panie. Wprawdzie nadal nie mamy pewności, co się z nim stało i dlaczego załoga Lunaparku tak go nienawidzi, ale przynajmniej mamy poczucie, że autor podsuwa nam kolejne poszlaki.
W tym tomie pojawia się kilka nowych postaci, które jednak nie odgrywają jakiejś znaczącej roli. Spotkamy zatem byłego chłopaka Dzwoneczka, byłego Chłopca, kilku Chłopców spoza Polski... co szczególnie daje się we znaki w pierwszym opowiadaniu, w którym występuje tylu nowych przedstawicieli płci męskiej, że czasem ciężko się połapać, kto jest kim.

Bangarang, tak jak Chłopcy, urozmaicają szkice przedstawiające kilka opisanych w powieści sytuacji oraz samych bohaterów. Odniosłam wrażenie, że wykonano je staranniej, oszczędniej operując kreską niż w części pierwszej. Szkoda, że tych rycin jest tak mało! Ubolewam też, że autor nie pokusił się o załączenie choćby jednego dodatkowego opowiadania. W chwili obecnej książka liczy 300 stron (w tym ilustracje na końcu i dodatki), trochę razi sporymi marginesami, niemałą interlinią oraz dużą czcionką.

Bangarang to utwór inny niż Chłopcy. Bohaterowie pozostają na swoich miejscach, ale klimat ulega drastycznej zmianie. Autor zakończył tom w makabrycznym dla odbiorcy momencie - ach, cliffhanger... Nie mogę się doczekać lektury ostatniej części przygód Chłopców - która zapowiada się jeszcze mroczniej i poważniej niż Bangarang - a Wam polecam tom drugi. Z zastrzeżeniem, że to już nie to, co było.
Ocena końcowa: 5-/6
Polecam: fanom Chłopców oraz lekkiej(?) polskiej fantastyki

Wszyscy żyjemy na Drodze (...). Czasem robimy postoje, ale zwykle jesteśmy w ruchu, nie? Czy wy, czy ja... wszyscy. Każdy albo od czegoś ucieka, albo za czymś goni. [strona 227]

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non

Tytuł: Bangarang
Autor: Jakub Ćwiek
Seria: Chłopcy #2
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 28 sierpnia 2013 r.
Ilość stron: 302
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Zbiór opowiadań
2. Klucznik na marzec - Coś czerwonego

środa, 4 lutego 2015

"Chłopcy" - Jakub Ćwiek

Tytuł: Chłopcy
Autor: Jakub Ćwiek
Seria: Chłopcy #1
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 7 listopada 2012 r.
Ilość stron: 320

Jakub Ćwiek to jeden z najpopularniejszych polskich autorów fantastyki. Było mi trochę głupio, że nie zapoznałam się z jego twórczością, a gdy się zmobilizowałam do tego, mój wybór padł na Chłopców. Czyli kontynuację (?) przygód Zaginionych Chłopców i Dzwoneczka, tym razem nie w Nibylandii, ale na polskich ziemiach. Czyli opowieść o wiecznych Chłopcach, którzy musieli dorosnąć.

Wesoła gromadka dzieciaków, które zapewne kojarzycie z bajek o Piotrusiu Panie, z jakiegoś powodu trafia na Ziemię. Konkretnie do Polski. I osiedla się w opuszczonym lunaparku. Ponieważ Chłopcy to chłopcy, potrzebowali matki, której rolę chętnie przejęła Dzwoneczek - ale już pozbawiona skrzydełek. Na kartach powieści spisano kilka przygód Bliźniaków, Milczka, Stalówki, Kruszyny i Kędziora - pozornie ze sobą niepowiązanych, ale jednak tworzących pewną wątłą oś fabularną. Jeśli jednak spodziewacie się wydarzeń podobnych do tych znanych z bajek, srogo się rozczarujecie, ponieważ Chłopcy osiodłali motocykle, przywdziali skóry i za nic mają wszelkie prawa, poza prawem pięści.

Chłopcy to "książka rozrywkowa", jak zaznaczył autor we wstępie. Jej "rozrywkowość" w dużej mierze zależy jednak od indywidualnych gustów odbiorcy, ponieważ czytanie o gangu motocyklistów z nożami nie każdy musi utożsamiać z dobrą zabawą. Jeśli jednak odrzucicie uprzedzenia, znajdziecie w Chłopcach sporo wartościowych treści. Sięgając wzrokiem oraz umysłem poza krwawą i wulgarną powłokę, dostrzega się historię o dozgonnej przyjaźni (czy raczej braterstwie), wierności, a także iście "dumasowskie" przesłanie Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Chłopcy to zdecydowanie nie tylko rozrywka.
O samej fabule ciężko cokolwiek napisać. Zbiór opowiadań - bo właśnie tym są Chłopcy - nie posiada jednego konkretnego wątku. Kolejne historie przypominają króciutkie odcinki serialu sensacyjnego z elementami magicznymi. Ktoś gdzieś jedzie, ktoś z kimś uprawia seks, ktoś kogoś bije, ktoś do kogoś (lub czegoś) strzela, ktoś sypie wulgarnym słownictwem... Wszystko to utrzymane jest w humorystycznym klimacie, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie do gustu.

Z niemałym trudem pozbyłam się z głowy dobrze utrwalonego, znanego z bajek Dineya wizerunku Chłopców. Mowa nie tylko o wyglądzie - do którego za moment powrócę - ale także o charakterze. Pamiętałam ich jako beztroską gromadkę, właściwie pozbawioną cech charakterystycznych, zlewającą się w jeden organizm. Historia Ćwieka nadała każdemu z Chłopców niepowtarzalny rys, odróżniający ich od siebie. A przede wszystkim, nadała im imiona! Co do wyglądu: nie ma sensu porównywać Chłopców Ćwieka do Chłopców Disneya. Pisarz nakreślił pobieżny rys każdego bohatera, a grafik przedstawił swoją wizję w ilustracjach wzbogacających opowieść oraz portretach zamieszczonych na końcu tomu. Rysunki niezbyt mi się spodobały, ale doceniam pomysłowość autora i/lub wydawnictwa.

Recenzowany tom jest dopiero początkiem czegoś większego. Mam nadzieję, że w kolejnych książkach uniwersum rozbuduje się na tyle, by udzielić czytelnikom kilku odpowiedzi oraz domknąć muśnięty wątek próby wykupienia lunaparku zajmowanego przez Chłopców. Co się stało z Piotrusiem Panem? Dlaczego jest on dla bohaterów tematem tabu? Co sprawiło, że opuścili Nibylandię? Jaką rolę w całej historii odegra genialna sierota chodząca do szkoły podstawowej? Dostarczone nam informacje pozwalają snuć domysły, ale wolałabym uzyskać odpowiedź na te pytania.

Chłopcy to niewymagająca, nieskomplikowana i intrygująca opowieść o bohaterach znanych z bajek z dzieciństwa. Owszem, bohaterach dorosłych - przynajmniej fizycznie, bo mentalnie Chłopcy na zawsze pozostaną Chłopcami - i pozbawionych najbardziej charakterystycznego pierwiastka, czyli Piotrusia. Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z gangiem motocyklistów wąchających biały proszek, machających bronią i słuchających się seksownej kobiety... naprawdę zachęcam.
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: osobom pełnoletnim gustującym w literaturze fantastyczno-sensacyjnej

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non
http://wsqn.pl
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Autorem jest mężczyzna
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Zabawna, humorystyczna książka