Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobra Literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobra Literatura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 stycznia 2012

"Dni trawy" - Philip Huff

Tytuł: Dni trawy (org. Dagen van Gras)
Autor: Philip Huff
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Data wydania: 7 października 2010 r. (premiera: październik 2009)
Ilość stron: 176 

Dni trawy to mój pierwszy kontakt zarówno z Philipem Huffem jak i z literaturą holenderską. Pozycja stanowiła więc dla mnie wielką niewiadomą, intrygowała... Ta cieniutka, niepozorna książeczka trafiła na "warsztat".

Osiemnastoletni Ben van Deventer w swoim krótkim życiu doświadczył naprawdę wiele. Od malutkiego pociągali go Beatlesi, chciał założyć własny zespół, na drodze stanęła mu jednak przeszkoda w postaci jego najlepszego przyjaciela - Toma. Chłopak wciąga naszego bohatera w zdemoralizowany świat: wagary, trawka, papierosy, narkotyki, przestępstwa... Do tych problemów dokładają się typowe spięcia na linii rodzice-dziecko a także rodzic-rodzic... Młody van Deventer trafia do psychiatryka. I podczas pobytu w nim opowiada nam, czytelnikom, historię swojego życia.

Przyznaję się bez bicia: nie spodziewałam się, że książka aż tak mnie wciągnie! Dzieje młodego, ambitnego Holendra, nie oszczędzanego i boleśnie doświadczonego przez los okazały się dużo bardziej porywające niż mogłoby się wydawać. Szczególnie przypadły mi do gustu opisy jego pobytu w szpitalu psychiatrycznym - niesamowicie realistyczne, pełne samotności, żalu wobec bliskich, ale też nadziei: na bliskie opuszczenie ośrodka, powrót do normalności... Ben jawi się nam jako człowiek opuszczony, ale niezłomny, uparty, o niesamowitej sile.

Książka wywarła na mnie wpływ tym większy, że główny bohater - będący jednocześnie narratorem - to mój rówieśnik. Podczas lektury nie mogłam nie porównywać naszych żywotów. I doszłam do wniosku, że ja - uważająca swoje życie za ciężkie, ale w gruncie rzeczy piękne - jestem niesamowitą szczęściarą. Nie wiem, czy potrafiłabym znaleźć w sobie tyle siły co Ben, by mimo tak licznych złych doświadczeń mieć jeszcze nadzieję na lepsze jutro.

Dni trawy napisane są dość specyficznie. Treść podzielono na rozdziały, z których każdy składa się z wielu króciutkich fragmentów życia bohatera. Co chwilę natykamy się na ozdobniki, akcja lekko "przeskakuje" w przód lub we wspomnienia. Wprowadza to lekki chaos, ale jednocześnie umożliwia lepsze i szybsze poznanie przeszłości bohatera.

Muszę pochwalić wydawnictwo Dobra Literatura za jakość wydania. Nasze oczy cieszy okładka w sympatycznych barwach, papier jest wysokiej jakości, czcionka dość spora i czytelna. Tłumacz pokusił się o pozostawienie niektórych słów nieprzetłumaczonych, wyjaśnia też gry słów, które uleciały wraz z oryginalną wersją językową. Wrażenie psują jedynie nieliczne błędy edytorskie.

Dni trawy to krótka powieść o życiu. Losie, który mógłby spotkać każdego z nas. Mnie urzekło spojrzenie tego młodego człowieka na otaczający go świat. Życiowa narracja, poruszające wydarzenia, wiek bohatera i jego bardzo realistyczny charakter (nieraz wredny, trzeba przyznać...) nie pozwalają dojrzałemu odbiorcy się oderwać. Nie jest to pozycja stricte młodzieżowa: przestrzega przed niektórymi błędami młodości, ale aby to dostrzec i docenić, trzeba dojrzeć. Inaczej tak wartościową pozycję skreślicie na wstępie: bo co ciekawego może mieć do powiedzenia świr...?
Ocena końcowa: 4+/6
Polecam: dojrzałemu odbiorcy, szczególnie młodzieży

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Dobra Literatura!