Książkowe nowinki ze świata - subiektywny spis powieści, które ukazują
się w bieżącym miesiącu na zagranicznych rynkach i wydają się godne
uwagi.
"Zamknięta książka jest niema; przemówi tylko wtedy, gdy zostanie otwarta." E.E. Schmitt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rick Riordan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rick Riordan. Pokaż wszystkie posty
sobota, 24 sierpnia 2019
środa, 3 września 2014
"Złodziej pioruna" - Rick Riordan
Tytuł: Złodziej pioruna
Autor: Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i bogowie olimpijscy #1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 11 maja 2009 r. (premiera: marzec 2006 r.)
Ilość stron: 358
Zaczęłam czytać tę książkę z niemałymi wyrzutami sumienia. Miałam ją na półce od dawna, jakiś czas temu obejrzałam film na jej podstawie, a później pojawiła się filmowa kontynuacja... której jednak nie obejrzałam - choć do tej pory czuję pokusę, by to zrobić. Drodzy Czytelnicy, przed Wami pierwszy tom przygód Perseusza Jacksona.
Percy ma dwanaście lat, spore problemy z nauką i chudego przyjaciela Grovera. Podczas wycieczki do muzeum chłopak "wyparował" znienawidzoną nauczycielkę matematyki, która wcześniej zmieniła się w jakieś latające straszydło.To dopiero początek dziwnych wydarzeń, których kulminacją jest zniknięcie matki Percy'ego w ramionach Minotaura, śmierć bykopodobnego stworzenia i stawienie się chłopców w Obozie Herosów, gdzie dzieci greckich bóstw spędzają lato. Jednocześnie okazuję, że Olimp przeniósł się do Nowego Jorku, a Zeus stracił swój potężny Piorun Piorunów, a podejrzenie o tę kradzież spoczęło właśnie na małoletnim Perseuszu. Chłopak postanawia udowodnić Zeusowi i innym bogom, że jest niewinny i wyrusza w podróż (zwaną też "misja"). Przyznacie, ten dwunastolatek ma dość nietypowe problemy.
Rick Riordan wstrzelił się w lukę na czytelniczym rynku, opisując historię greckich bóstw z perspektywy jednego z ich synów, herosów. Nie sądzę, by ktoś go w tym wyprzedził. Autor wysłał swoich bohaterów - Percy'ego, Grovera i córkę Ateny, Annabeth - w podróż po Stanach Zjednoczonych, postawił na ich drodze różne przeszkody, a także umożliwił im spotkanie z kilkoma greckimi bóstwami. Zadbał też o "drobiazgi" w postaci satyrów, najad i driad - nieodłącznych elementów greckiej mitologii, choć nie pełniących znaczniejszej roli. A przede wszystkim kazał swoim bohaterom rozwiązać zagadkę, która okazała się znacznie bardziej zagmatwana, niż początkowo się wydawało.
Nieco ubodło mnie to, że nasi bohaterowie - gdziekolwiek nie wejdą - spotykają swoich rodaków. W sensie: istoty pochodzące z greckiej mitologii. Owszem, gdzieś w tle majaczą zwyczajni śmiertelnicy (głównie policjanci i ojczym Percy'ego), ale wszystkie osoby, które odgrywają choć nieco ważniejszą rolę, można znaleźć w greckim panteonie. Dziwne to trochę... i jednak obniżyło ocenę. Możecie uznać, że wolę nie dopuszczać do siebie myśli, że mam wokół siebie jakieś Łaskawe czy innego Prokrustesa.
Riodran wymyślił urocze postacie o wyjątkowych charakterach. Moim niekwestionowanym ulubieńcem został satyr Grover, sympatyczny, zabawny i wręcz zarażający entuzjazmem. Percy, czyli główny bohater i narrator Złodzieja pioruna, został wykreowany na przyjemnego dzieciaka, który trafił do obcego, a jednocześnie dziwnie znajomego, świata, którego częścią okazali się jego rodzice, przyjaciel i ulubiony nauczyciel. Nie załamuje się, choć na własne oczy widział śmierć ukochanej mamy, a do tego wciąż prześladują go jakieś potwory. Ostatnia z nastoletniego trio, Annabeth - jak na córkę patronki strategii przystało - jest mózgiem całej wyprawy, najcwańszą i wyrachowaną dwunastolatką, jaką zna świat literacki (pomijając Pieśń lodu i ognia George'a R.R. Martina). Na szczęście nie jest nieomylna i zdarza jej się popełniać błędy; w końcu jest w połowie człowiekiem, a mylić się jest rzeczą ludzką.
W Złodzieju pioruna poznałam też czterech bogów - Aresa, Hadesa, Posejdona i Zeusa. Z jakiegoś powodu opis tego pierwszego przywiódł mi na myśl Nicholasa Cage'a w roli Ghost Ridera... Czy jestem w tym odosobniona?
Teraz podam Wam główny powód, dla którego Złodziej pioruna dostał ocenę 6-, a nie 6. Otóż uświadomiłam sobie, że książka bardzo przypominała mi Harry'ego Pottera. Po pierwsze, posiada trójkę głównych bohaterów - Tego Jedynego, śmiesznego kumpla i mądrą koleżankę. Po drugie, Obóz Herosów przypomina w pewnym sensie Hogwart: dzieci przyjeżdżają tam tylko na pewną część roku (tutaj na wakacje), a później wracają do normalności: szkoły, rodziny, itd. No i po trzecie: magia. Wprawdzie nie tak oczywista jak w utworach J.K. Rowling - nie ma tu żadnego machania różdżkami czy wykrzykiwania... no, jedno zaklęcie jest - ale jest obecna także w książce Riordana. Może po prostu trójka bohaterów jest najłatwiejsza do okiełznania: ani za dużo, ani za mało, a do tego unika się podejrzeń o dyskryminację płciową. Może sezonowość Obozu ma jakiś głębszy sens, który objawi mi się później?
Złodziej pioruna porwał mnie i pozytywnie zaskoczył. Myślałam, że po obejrzeniu ekranizacji już nic mnie nie zaskoczy, przeczytam tę książkę ot tak, bez emocji. Tymczasem przez cały czas towarzyszył mi uśmiech, pogoda ducha i zdziwienie, jak bardzo film różni się od książki. Polecam!
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: miłośnikom powieści młodzieżowych (bez romansu); fanom Harry'ego Pottera
Autor: Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i bogowie olimpijscy #1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 11 maja 2009 r. (premiera: marzec 2006 r.)
Ilość stron: 358
Zaczęłam czytać tę książkę z niemałymi wyrzutami sumienia. Miałam ją na półce od dawna, jakiś czas temu obejrzałam film na jej podstawie, a później pojawiła się filmowa kontynuacja... której jednak nie obejrzałam - choć do tej pory czuję pokusę, by to zrobić. Drodzy Czytelnicy, przed Wami pierwszy tom przygód Perseusza Jacksona.
Percy ma dwanaście lat, spore problemy z nauką i chudego przyjaciela Grovera. Podczas wycieczki do muzeum chłopak "wyparował" znienawidzoną nauczycielkę matematyki, która wcześniej zmieniła się w jakieś latające straszydło.To dopiero początek dziwnych wydarzeń, których kulminacją jest zniknięcie matki Percy'ego w ramionach Minotaura, śmierć bykopodobnego stworzenia i stawienie się chłopców w Obozie Herosów, gdzie dzieci greckich bóstw spędzają lato. Jednocześnie okazuję, że Olimp przeniósł się do Nowego Jorku, a Zeus stracił swój potężny Piorun Piorunów, a podejrzenie o tę kradzież spoczęło właśnie na małoletnim Perseuszu. Chłopak postanawia udowodnić Zeusowi i innym bogom, że jest niewinny i wyrusza w podróż (zwaną też "misja"). Przyznacie, ten dwunastolatek ma dość nietypowe problemy.
Nieco ubodło mnie to, że nasi bohaterowie - gdziekolwiek nie wejdą - spotykają swoich rodaków. W sensie: istoty pochodzące z greckiej mitologii. Owszem, gdzieś w tle majaczą zwyczajni śmiertelnicy (głównie policjanci i ojczym Percy'ego), ale wszystkie osoby, które odgrywają choć nieco ważniejszą rolę, można znaleźć w greckim panteonie. Dziwne to trochę... i jednak obniżyło ocenę. Możecie uznać, że wolę nie dopuszczać do siebie myśli, że mam wokół siebie jakieś Łaskawe czy innego Prokrustesa.
Riodran wymyślił urocze postacie o wyjątkowych charakterach. Moim niekwestionowanym ulubieńcem został satyr Grover, sympatyczny, zabawny i wręcz zarażający entuzjazmem. Percy, czyli główny bohater i narrator Złodzieja pioruna, został wykreowany na przyjemnego dzieciaka, który trafił do obcego, a jednocześnie dziwnie znajomego, świata, którego częścią okazali się jego rodzice, przyjaciel i ulubiony nauczyciel. Nie załamuje się, choć na własne oczy widział śmierć ukochanej mamy, a do tego wciąż prześladują go jakieś potwory. Ostatnia z nastoletniego trio, Annabeth - jak na córkę patronki strategii przystało - jest mózgiem całej wyprawy, najcwańszą i wyrachowaną dwunastolatką, jaką zna świat literacki (pomijając Pieśń lodu i ognia George'a R.R. Martina). Na szczęście nie jest nieomylna i zdarza jej się popełniać błędy; w końcu jest w połowie człowiekiem, a mylić się jest rzeczą ludzką.
W Złodzieju pioruna poznałam też czterech bogów - Aresa, Hadesa, Posejdona i Zeusa. Z jakiegoś powodu opis tego pierwszego przywiódł mi na myśl Nicholasa Cage'a w roli Ghost Ridera... Czy jestem w tym odosobniona?
Teraz podam Wam główny powód, dla którego Złodziej pioruna dostał ocenę 6-, a nie 6. Otóż uświadomiłam sobie, że książka bardzo przypominała mi Harry'ego Pottera. Po pierwsze, posiada trójkę głównych bohaterów - Tego Jedynego, śmiesznego kumpla i mądrą koleżankę. Po drugie, Obóz Herosów przypomina w pewnym sensie Hogwart: dzieci przyjeżdżają tam tylko na pewną część roku (tutaj na wakacje), a później wracają do normalności: szkoły, rodziny, itd. No i po trzecie: magia. Wprawdzie nie tak oczywista jak w utworach J.K. Rowling - nie ma tu żadnego machania różdżkami czy wykrzykiwania... no, jedno zaklęcie jest - ale jest obecna także w książce Riordana. Może po prostu trójka bohaterów jest najłatwiejsza do okiełznania: ani za dużo, ani za mało, a do tego unika się podejrzeń o dyskryminację płciową. Może sezonowość Obozu ma jakiś głębszy sens, który objawi mi się później?
Złodziej pioruna porwał mnie i pozytywnie zaskoczył. Myślałam, że po obejrzeniu ekranizacji już nic mnie nie zaskoczy, przeczytam tę książkę ot tak, bez emocji. Tymczasem przez cały czas towarzyszył mi uśmiech, pogoda ducha i zdziwienie, jak bardzo film różni się od książki. Polecam!
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: miłośnikom powieści młodzieżowych (bez romansu); fanom Harry'ego Pottera
piątek, 29 sierpnia 2014
Obecnie się czyta #13
Niby jeszcze nie skończyłam, ale mogę powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, książka znacząco różni się od filmu (w związku z czym obmyśliłam nowy książkowy cykl - tylko nie wiem, w jakie dni go robić...). Po drugie, Grover jest absolutnie zabawny, urzekający, kochany i w ogóle... No i czytając, nie mogę wyrzucić z głowy filmowego Luke'a - strasznie mi przypasował. I chyba jako jedyny nie został postarzony względem książki.
Jak ja mogłam trzymać tę książkę na półce i jej nie czytać...?!
Postęp: 86%
Czytaliście i/lub oglądaliście Złodzieja pioruna? Jak tam wrażenia?
Co Wy czytacie?
Co Wy czytacie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




