Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 marca 2019

"Smocza Perła" - Yoon Ha Lee

O wydaniu Smoczej Perły dowiedziałam się przypadkiem, poprzez promowany post na Instagramie. Miałam nadzieję trafić na powieść osadzoną w kosmicznym klimacie sci-fi, a opis z okładki kusił nawiązaniami do koreańskiej kultury i wierzeń. Pokusa okazała się na tyle silna, że zamówiłam egzemplarz w przedsprzedaży i już dzień po premierze miałam okazję rozpocząć lekturę.

W dniu, gdy w jej domu pojawia się agent Sił Kosmicznych, życie trzynastoletniej Min diametralnie się zmienia. Dziewczyna dowiaduje się, że jej starszy brat, Jun, oskarżony został o dezercję z pokładu statku, na którym odbywał służbę. Podejrzewa się, że młody człowiek uciekł, by poszukiwać Smoczej Perły - legendarnego artefaktu o potężnej mocy. Min wierzy w niewinność brata i postanawia jej dowieść, odnajdując go. Nie zastanawiając się długo, wyrusza w daleką podróż śladem Juna. Wyprawę może znacząco utrudniać jej wiek, ale dziewczyna znajduje sposób na obejście problemu; wszak może posługiwać się lisią magią...

środa, 22 października 2014

"Królowa Zdrajców" - Trudi Canavan

Tytuł: Królowa Zdrajców (org. The Traitor Queen)
Autor: Trudi Canavan
Seria: Trylogia Zdrajcy #3
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 14 sierpnia 2012 r. (premiera: sierpień 2012 r.)
Ilość stron: 608

Po Królową Zdrajców sięgnęłam względnie szybko po Łotrze. Największa w tym zasługa Waszych odpowiedzi z ankiety - bo ja sama pewnie jeszcze długo bym zwlekała... Jeśli nie czytaliście Misji ambasadora i Łotra, kolejny akapit pomińcie, ponieważ zawiera spoilery.

Sonea i Regin wyruszają wreszcie do Sachaki - jako ambasadorowie Gildii i Krain Sprzymierzonych w sprawie Zdrajców, ale także przez wzgląd na Lorkina. Chłopak bowiem, po opuszczeniu szeregów Zdrajców, trafił przed majestat sachakańskiego króla i odmówił odpowiedzi na zadane pytania, co poskutkowało jego uwięzieniem. Dannyl nadal przeżywa problemy sercowe., Lilia natomiast, studiując i dodatkowo ucząc się od Mistrza Kallena arkanów czarnej magii, dodatkowo pomaga Aryi, Cery'emu i Golowi, którzy ukrywają się przed Skellinem, którego nadal nie udało się znaleźć...

Co typowe dla prozy Trudi Canavan, akcja toczy się naprawdę powoli. Autorka serwuje czytelnikom nieraz nieistotne szczegóły, które przedłużają lekturę, a tak naprawdę nic do niej nie wnoszą. Co więcej, Królowa Zdrajców wprowadza zupełnie nowe wątki. Koniec końców, ostatni tom Trylogii Zdrajcy to książka licząca około 600 stron maszynopisu (bez przesadnie wielkich marginesów), której akcję można by ścisnąć w połowie tego.
Muszę jednak oddać sprawiedliwość: autorka nieźle poplątała niektóre wątki. Wyraźnie nie mogła powstrzymać się przed wprowadzeniem wątku romantycznego, którego istnienia dopatrywałam się (i wreszcie dopatrzyłam!) mniej więcej od połowy Łotra. Ucieszyłam się, że w Trylogii Zdrajcy (wreszcie!) pojawiły się nie tylko homoseksualne pary (choć było ich naprawdę zaskakująco dużo... Czyżby pani Canavan usilnie próbowała przekonać odbiorców, że wokół nas jest aż tylu homoseksualistów?), ale także normalne pairingi - wolę czytać właśnie o takich.

Niełatwo określić, co właściwie było celem tej trylogii - oraz kto tak właściwie jest jej głównym bohaterem. Czy jest nim Lorkin - młodzieniec, który trafił do Sachaki, poznał zwyczaje tamtejszych rebeliantów, a później stał się cierpiętnikiem za ich sprawę? Może (stary, dobry) Dannyl, który próbował spisać historię magii i w tym celu udał się do Sachaki? Czy Sonea, która najpierw walczyła z niebezpieczną używką, wzięła pod swoje skrzydła niedoświadczoną adeptkę czarnej magii, a później wyruszyła do Sachaki jako negocjatorka? A może Lilia, która pojawiła się dopiero w Łotrze, ale mocno zamieszała w Gildii i Imardisie? Pomijając Dannyla, którego rola w Misji ambasadora i Łotrze stopniowo malała, by osiągnąć minimum w Królowej Zdrajców (naprawdę, mogłoby go tam nie być), pozostała trójka równo dzieli pomiędzy siebie uwagę czytelnika.
Podsumowując całą trylogię, nie dopatruję się celu, dla jakiego w kyrialiańskiej ambasadzie w Sachace pojawili się Tayend oraz Merria. O ile ten pierwszy miałby niejaki powód (znany osobom, które czytały Trylogię Czarnego Maga), o tyle młoda uzdrowicielka tylko pałęta się po budynku. Po Misji ambasadora myślałam, że między nią a którymś ze starszych magów nawiąże się romans (chyba nie zdziwiłabym się takim obrotem sprawy), a tymczasem... zupełnie nic.

Trylogia Zdrajcy kończy się podobnie do Trylogii Czarnego Maga. Na skutek wydarzeń z trzech tomów społeczeństwo staje nad przepaścią, trzeba zmienić prawa, dostosować się do nowych reguł gry. Taki finisz teoretycznie domyka wszystkie wątki (tym razem żadna z bohaterek nie jest w ciąży... a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), a jednocześnie pozostawia możliwość powstania kontynuacji. I choć Trudi Canavan rozpoczęła prace nad nową serią, niepowiązaną z Krainami Sprzymierzonymi, myślę, że jeszcze będziemy mieli okazję powrócić do tego uniwersum.

Królowa Zdrajców, choć zawiera kilka zaskakujących elementów, to raczej przeciętna lektura dedykowana miłośnikom stylu pisania Trudi Canavan. Ślamazarna akcja, rozległe opisy przeżyć wewnętrznych, dużo miłości... Tak mogłabym krótko opisać tę historię. Utwór godnie domyka Trylogię Zdrajcy, nie wyłamując się ani na plus, ani na minus. Będę śledzić dalszą twórczość pani Canavan, nadal będę darzyć miłością jej debiutancką Trylogię Czarnego Maga (ale nie będę jej czytać ponownie, by nie zniszczyć wspomnień), ale jednocześnie będę liczyć się z tym, że powoli wyrastam z targetu jej literatury. Starzeję się :(
Ocena końcowa: 4/6
Polecam: miłośnikom spokojnych, melancholijnych historii o magii, miłości

środa, 3 września 2014

"Złodziej pioruna" - Rick Riordan

Tytuł: Złodziej pioruna
Autor: Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i bogowie olimpijscy #1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 11 maja 2009 r. (premiera: marzec 2006 r.)
Ilość stron: 358 

Zaczęłam czytać tę książkę z niemałymi wyrzutami sumienia. Miałam ją na półce od dawna, jakiś czas temu obejrzałam film na jej podstawie, a później pojawiła się filmowa kontynuacja... której jednak nie obejrzałam - choć do tej pory czuję pokusę, by to zrobić. Drodzy Czytelnicy, przed Wami pierwszy tom przygód Perseusza Jacksona.

Percy ma dwanaście lat, spore problemy z nauką i chudego przyjaciela Grovera. Podczas wycieczki do muzeum chłopak "wyparował" znienawidzoną nauczycielkę matematyki, która wcześniej zmieniła się w jakieś latające straszydło.To dopiero początek dziwnych wydarzeń, których kulminacją jest zniknięcie matki Percy'ego w ramionach Minotaura, śmierć bykopodobnego stworzenia i stawienie się chłopców w Obozie Herosów, gdzie dzieci greckich bóstw spędzają lato. Jednocześnie okazuję, że Olimp przeniósł się do Nowego Jorku, a Zeus stracił swój potężny Piorun Piorunów, a podejrzenie o tę kradzież spoczęło właśnie na małoletnim Perseuszu. Chłopak postanawia udowodnić Zeusowi i innym bogom, że jest niewinny i wyrusza w podróż (zwaną też "misja"). Przyznacie, ten dwunastolatek ma dość nietypowe problemy.

Rick Riordan wstrzelił się w lukę na czytelniczym rynku, opisując historię greckich bóstw z perspektywy jednego z ich synów, herosów. Nie sądzę, by ktoś go w tym wyprzedził. Autor wysłał swoich bohaterów - Percy'ego, Grovera i córkę Ateny, Annabeth - w podróż po Stanach Zjednoczonych, postawił na ich drodze różne przeszkody, a także umożliwił im spotkanie z kilkoma greckimi bóstwami. Zadbał też o "drobiazgi" w postaci satyrów, najad i driad - nieodłącznych elementów greckiej mitologii, choć nie pełniących znaczniejszej roli. A przede wszystkim kazał swoim bohaterom rozwiązać zagadkę, która okazała się znacznie bardziej zagmatwana, niż początkowo się wydawało.
Nieco ubodło mnie to, że nasi bohaterowie - gdziekolwiek nie wejdą - spotykają swoich rodaków. W sensie: istoty pochodzące z greckiej mitologii. Owszem, gdzieś w tle majaczą zwyczajni śmiertelnicy (głównie policjanci i ojczym Percy'ego), ale wszystkie osoby, które odgrywają choć nieco ważniejszą rolę, można znaleźć w greckim panteonie. Dziwne to trochę... i jednak obniżyło ocenę. Możecie uznać, że wolę nie dopuszczać do siebie myśli, że mam wokół siebie jakieś Łaskawe czy innego Prokrustesa.

Riodran wymyślił urocze postacie o wyjątkowych charakterach. Moim niekwestionowanym ulubieńcem został satyr Grover, sympatyczny, zabawny i wręcz zarażający entuzjazmem. Percy, czyli główny bohater i narrator Złodzieja pioruna, został wykreowany na przyjemnego dzieciaka, który trafił do obcego, a jednocześnie dziwnie znajomego, świata, którego częścią okazali się jego rodzice, przyjaciel i ulubiony nauczyciel. Nie załamuje się, choć na własne oczy widział śmierć ukochanej mamy, a do tego wciąż prześladują go jakieś potwory. Ostatnia z nastoletniego trio, Annabeth - jak na córkę patronki strategii przystało - jest mózgiem całej wyprawy, najcwańszą i wyrachowaną dwunastolatką, jaką zna świat literacki (pomijając Pieśń lodu i ognia George'a R.R. Martina). Na szczęście nie jest nieomylna i zdarza jej się popełniać błędy; w końcu jest w połowie człowiekiem, a mylić się jest rzeczą ludzką.
W Złodzieju pioruna poznałam też czterech bogów - Aresa, Hadesa, Posejdona i Zeusa. Z jakiegoś powodu opis tego pierwszego przywiódł mi na myśl Nicholasa Cage'a w roli Ghost Ridera... Czy jestem w tym odosobniona?

Teraz podam Wam główny powód, dla którego Złodziej pioruna dostał ocenę 6-, a nie 6. Otóż uświadomiłam sobie, że książka bardzo przypominała mi Harry'ego Pottera. Po pierwsze, posiada trójkę głównych bohaterów - Tego Jedynego, śmiesznego kumpla i mądrą koleżankę. Po drugie, Obóz Herosów przypomina w pewnym sensie Hogwart: dzieci przyjeżdżają tam tylko na pewną część roku (tutaj na wakacje), a później wracają do normalności: szkoły, rodziny, itd. No i po trzecie: magia. Wprawdzie nie tak oczywista jak w utworach J.K. Rowling - nie ma tu żadnego machania różdżkami czy wykrzykiwania... no, jedno zaklęcie jest - ale jest obecna także w książce Riordana. Może po prostu trójka bohaterów jest najłatwiejsza do okiełznania: ani za dużo, ani za mało, a do tego unika się podejrzeń o dyskryminację płciową. Może sezonowość Obozu ma jakiś głębszy sens, który objawi mi się później?

Złodziej pioruna porwał mnie i pozytywnie zaskoczył. Myślałam, że po obejrzeniu ekranizacji już nic mnie nie zaskoczy, przeczytam tę książkę ot tak, bez emocji. Tymczasem przez cały czas towarzyszył mi uśmiech, pogoda ducha i zdziwienie, jak bardzo film różni się od książki. Polecam!
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: miłośnikom powieści młodzieżowych (bez romansu); fanom Harry'ego Pottera

niedziela, 8 czerwca 2014

"Łotr" - Trudi Canavan

Tytuł: Łotr (ang. The Rogue)
Autor: Trudi Canavan
Seria: Trylogia Zdrajcy, #2
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 4 maja 2011 r. (premiera: maj 2011 r.)
Ilość stron: 580

Względnie niedawno na polskim rynku ukazała się Zakazana magia, pierwszy tom najnowszej trylogii Trudi Canavan. Uświadomiłam sobie, jakie mam zaległości w lekturze jej utworów. Pospiesznie zaczęłam je nadrabiać, zabierając się za Łotra, drugą część Trylogii Zdrajcy.

Akcja rozpoczyna się tuż po zakończeniu Misji Ambasadora. W Imardinie szerzy się uzależnienie od nilu, a główny podejrzany o jego sprowadzanie i dystrybucję pozostaje nieuchwytny dla magów. Sonea i Cery planują kolejne zasadzki. Dannyl na stanowisku Ambasadora Gildii w Sachace zaczyna odczuwać znużenie oraz pewne nieprzyjemności z powodu decyzji podjętej w poprzednim tomie. Nuda nie trwa długo, ponieważ do Arvice przybywa Tayend - Ambasador Elyne w Sachace. Lorkin natomiast poznaje zwyczaje Zdrajców, choć nieprzychylna mu frakcja poczyna sobie coraz śmielej. Poznajemy jeszcze jedną bardzo istotną dla tego tomu bohaterkę, Lilię - Nowicjuszkę z rodziny niewolników.

Fabuła Łotra posiada wszystkie cechy charakterystyczne dla poprzednich książek Trudi Canavan. W każdym rozdziale przez chwilę wcielamy się w najważniejszych bohaterów (Sonea, Dannyl, Lorkin, Lilia), poznając nie tylko wydarzenia, ale też ich myśli. Problem w tym, że nadal nie wiem, do czego zmierza opisywana historia. O ile w Imardinie coś się dzieje - głównie za pośrednictwem Lilii i jej nowej przyjaciółki naki, do czego wrócę za moment - to wątki w Sachace przez znakomitą większość czasu papierowego ("czas ekranowy" raczej nie jest tu dobrym określeniem) nie wprowadzają do całości właściwie nic nowego. Koniec końców Lorkin i Dannyl dowiadują się tego samego... czy to odkrycie stanowić ma główną oś fabularną ostatniego tomu? A może padnie na wspomniane poszukiwania Skellina, które w Łotrze zeszły na drugi... nawet nie, znacznie dalszy plan. Wracając do historii Lilii: nie wiem, czy kogokolwiek zaskoczy jej pierwsza połowa; dopiero później zrobiło się nieco... mroczniej? bardziej tajemniczo? poważniej? na pewno ciekawiej :)

Trudi Canavan dużą wagę przywiązuje do kreacji swoich postaci i wiele miejsca poświęca na opisy ich myśli, odczuć, życia wewnętrznego. Wiele osób to właśnie uwielbia w jej prozie, mnie samą chyba to właśnie zauroczyło w Trylogii Czarnego Maga. Teraz jednak preferuję mniej refleksyjne lektury, skupiające się na szybkich zwrotach akcji, dynamicznych wydarzeniach... tych elementów w Łotrze, niestety, zabrakło. Canavan poszła o krok dalej względem swojego pierwszego dzieła, zwiększając ilość g... osób o orientacji homoseksualnej. Rozumiem propagowanie tolerancji dla takich ludzi, ale to chyba lekka przesada.

Jak wspomniałam, mimo zakończenia lektury drugiego z trzech tomów, wciąż nie potrafię doprecyzować głównego wątku Trylogii Zdrajcy. Odnoszę wrażenie, że autorka sama nie do końca wiedziała, o czym zamierza tak właściwie pisać. O poszukiwaniu genezy kamieni magazynujących, z których jeden podobno przyczynił się do powstania sachakańskiej pustyni? O wielkiej pomyłce kyraliańskich magów odnośnie tego, jak można nauczyć się czarnej magii? O potędze miłości (hetero- i homoseksualnej)? A może po prostu o wszystkim tym, by Sonea i reszta ekipy z Imardinu (a wraz z nimi czytelnicy) zapomnieli o poszukiwaniach Skellina?

Nie napiszę, że Łotr mi się nie podobał. Przeciwnie, lektura płynęła mi przyjemnie, stąd całkiem wysoka ocen. Mam jednak wrażenie, że robię się za stara na prozę pani Canavan: przedwcześnie rozwiązuję wielkie tajemnice, zaczynam wymagać czegoś więcej niż słodkiej opowieści o potędze uczucia. Trylogię Zdrajcy na pewno dokończę, choć pewnie odwlokę to nieco w czasie...
Ocena końcowa: 4/6
Polecam: fanom fantasy oraz twórczości Trudi Canavan

Nie wiem dlaczego nie opublikowałam na blogu recenzji pierwszego tomu Trylogii Zdrajcy, Misji Ambasadora. Teraz nie jestem w stanie nic o nim powiedzieć, więc ten brak uzupełnię, gdy przeczytam tę książkę ponownie.

niedziela, 22 stycznia 2012

"Dziedzictwo mroku" - Bree Despain

Tytuł: Dziedzictwo mroku (org. The Dark Divine)
Autor: Bree Despain
Seria: Dziedzictwo mroku, #1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 1 grudnia 2010 r. (premiera: grudzień 2009)
Ilość stron: 438 

Na polskim rynku dostępnych jest mnóstwo paranormalnych powieści dla młodzieży. Tego typu pozycje uważam za szczególnie warte recenzowania. Recenzent przeczyta, oceni oryginalność projektu, poleci albo odradzi lekturę. Dzisiaj na warsztat wezmę więc Dziedzictwo mroku autorstwa Bree Despain.

Grace Divine, córka pastora, trzy lata temu doświadczyła ogromnej traumy. Bez słowa zniknął jej oddany przyjaciel, Daniel Kalbi. Tego samego dnia jej brat Jude omal nie umarł na ganku ich własnego domu - do dnia dzisiejszego szpecą go okropne blizny. Dziewczyna poukładała sobie świat, gdy nagle w szkole... znowu pojawił się Daniel! Jude stanowczo zabrania siostrze spotykania się z nim, także szkolni znajomi nastolatki odradzają jej to. Ale to młody Kalbi szuka sposobności do rozmowy. Grace czuje, że coś jest nie tak: tym bardziej, że w miasteczku znów zaczynają się dziwne morderstwa, których ofiary mają rozszarpane gardła. Zupełnie jak trzy lata temu, zanim Daniel zniknął...

Przypuszczam, że większość Czytelników już rozgryzła główny wątek powieści. Nie jest tajemnicą, że Grace nie zostawi Daniela samemu sobie, zechce także rozgryźć sekret okrutnego zabójcy. Do tego należy dołożyć obowiązkowy element romansu: przecież wiadomo, że nastolatka nie posłucha brata i będzie szukać bliskości dawnego przyjaciela. Miłość nie pełni jednak roli pierwszoplanowej (za to gdy się pojawia, jest do przesady wyidealizowana i słodka...) - chodzi przede wszystkim o poznanie powodu nienawiści Jude'a do Daniela oraz rozwikłanie tajemnicy zniknięcia Kalbiego przed trzema laty. Muszę przyznać, że autorce bardzo długo udaje się utrzymać napięcie. Co i rusz zaskakuje nas niespodziewany zwrot akcji, choćby niewielka niespodzianka uprzyjemnia lekturę i sprawia, że chce się czytać dalej. Kończąc jeden rozdział, czułam niemal fizyczną potrzebę przewrócenia strony i rozpoczęcia kolejnego. Od czasu Niepokoju chyba nie czytałam tak mrocznego i zajmującego romansu dla młodzieży.

Nie obyło się bez wad, do których zaliczę nieścisłości fabularne (Daniel przyszedł pogadać, wyciąga Grace z łóżka, po czym stwierdza, że musi już iść - czy to nie dziwne?) oraz konstrukcję bohaterów. Nieznająca prawdy dziewczyna zachowuje się logicznie, choć w swojej dramatycznej sytuacji czasami zdarza jej się zachować irracjonalnie. Na nerwy niesamowicie działał mi Jude - najpierw anioł w ludzkiej skórze, w obecności Daniela zmienia się w zaślepionego nienawiścią durnia. Czyżby to przekaz, że prawdziwie dobrzy ludzie nie istnieją, a zło ujawnia się w nieodpowiednich okolicznościach? Także drugi z głównych bohaterów mnie nie zachwycił. Daniel przecież MUSI mieć mroczną i traumatyczną przeszłość, o której dla dobra ukochanej NIE MOŻE nic jej powiedzieć...

Despain pisze lekko i przyjemnie, nie powtarza słów. Bardzo mało miejsca poświęca opisom otoczenia, więcej opisom akcji i uczuć. Ogromną część książki zajmują też dialogi: na szczęście niewiele w nich gadania "po próżnicy".

W sprawie polskiego wydania: Galeria Książki postarała się, by literówki i błędy językowe nie uprzykrzały lektury, podobnie jak dość spora czcionka. Zachowano oryginalną amerykańską okładkę - fajnie, ponieważ całkiem mi się podoba. Co prawda nie wiem, co wspólnego z fabułą mają nogi, ale ładnie to wygląda :)

Dziedzictwo mroku pozytywnie mnie zaskoczyło, okazało się perełką na rynku oklepanych młodzieżowych romansów. Troszkę obawiam się drugiej części: czy autorce uda się utrzymać interesującą fabułę czy też skupi się na elementach miłosnych? Na pewno się przekonam - ale dopiero za jakiś czas, żeby się nie "przejeść". Polecam!
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: nastolatkom; miłośnikom wciągających tajemnic i lekkich romansów z paranormalnymi elementami

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Galeria Książki
 ++++++++++
Zawiłości miłości - Dorota Gellner
W mistrzowskim rytmie, w ironicznym tonie Dorota Gellner opisuje wszelkie oblicza zakochania i miłości. Każda historyjka to miłosna przygoda krawca i krawcowej, kucharki i kucharza, listonosza i listonoszki, kelnera i kelnerki i wielu innych niezwykłych osób. Każda opowieść ma niespodziewane zakończenie lub przewrotny morał. Wszystkich szczęśliwie lub nieszczęśliwie zakochanych autorka traktuje z ogromną czułością.
Ilustracje Katarzyny Sadowskiej dopełniają frywolnej treści. W technice kolażu rysowniczka połączyła różne style rysunku z filigranami graficznymi i zdjęciami. W efekcie powstały wesołe i zaskakujące obrazy.
Oto książka dla małych, dużych i całkiem dużych. Z dużym sercem do wpisania dedykacji. Książka na każdą okazję, żeby powiedzieć: KOCHAM CIĘ!
Wydawnictwo: Wilga

Monte Cassino. Karny batalion Wehrmachtu - Sven Hassel
Włochy 1944. Żołnierze Karnego Batalionu Wehrmachtu mają nadzieję, że po koszmarze frontu wschodniego, ich kolejne zadanie będzie tylko łatwiejsze. Nie zdają sobie jednak sprawy, że Włochy to nie tylko piękny Rzym, lecz także długie i okrutne walki pod Monte Cassino . Sven i jego kompani zamknięci na szczycie wzgórza będą musieli stoczyć jedną z najkrwawszych bitew II wojny światowej, w której po stronie aliantów wsławili się polscy żołnierze.
Od bezkompromisowych i brutalnych opisów walk na froncie oraz partyzanckich ataków po żołnierskie przygody na przepustkach - Sven Hassel wprowadza nas w koszmar II wojny światowej i przekonuje, że wojna to nie zabawa.
Premiera: 10 stycznia 2011 r.
Ilość stron: 352
Cena: 34,90 zł
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica

I jeszcze drobna reklama. Niedawno ruszył serwis Mała Biblioteczka, poświęcony w całości książkom dla dzieci i młodzieży. Chociaż odbiorcami są głównie rodzice, do odwiedzin zachęcam także tych młodszych: zorientujcie się, o co prosić rodzicieli z okazji urodzin :)
 

czwartek, 10 listopada 2011

"Dar" - Alison Croggon

Tytuł: Dar (org. The Gift/The Naming)
Autor: Alison Croggon
Seria: Pellinor, #1 (org. Books of Pellinor)
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 6 października 2011 r. (premiera: październik 2001)
Ilość stron: 448

Jak wyczytałam na stronie autorki, Alison Croggon zaczęła marzyć o napisaniu własnej powieści w wieku dziesięciu lat. Z "winy" rodziców, którzy nieopatrznie zostawili na stole pierwszy tom genialnego i klasycznego Władcy pierścieni. Marzenie udało jej się spełnić stosunkowo późno, wcześniej publikowała poezję. Świat poznał jej debiutancką powieść na początku XXI wieku - oto Dar, pierwszy tom serii Pellinor.

Szesnastoletnia Maerad trafiła do nieprzyjaznego sioła jako dziecko, po tym jak jej dom spłonął, a rodzina zginęła. Jej życie odmienia się, gdy poznaje Cadvana - młodego człowieka utrzymującego, że dziewczyna posiada Dar i pochodzi z Pellinoru, w którym kilkanaście lat temu istniała Szkoła Bardów. Proponuje pomoc w ucieczce, na którą Maerad przystaje mimo dręczących ją wątpliwości. Nowi sojusznicy, mimo początkowej neutralności (a nawet wrogości) muszą sobie zaufać, bo przed nimi droga pełna niebezpieczeństw. Okazuje się bowiem, że Dar głównej bohaterki jest niezwykle potężny, może zainteresować się nim Mrok, który - jak to zwykle bywa - chce zniszczyć świat... Ledwie docierają do spokojnej przystani, już muszą uciekać dalej. I tak w kółko...

No właśnie, w kółko. Fabuła Daru obraca się wokół ucieczki, wiecznego marszu tudzież jazdy do kolejnych miejsc. Taka konstrukcja przypomina mi wspomnianą w pierwszym akapicie trylogię Tolkiena - z tą różnicą, że poruszanie się po świecie Pellinoru jest dużo nudniejsze! Raz na jakiś czas monotonna marszruta bohaterów urozmaicana jest nową postacią (przeważnie przyjaźnie nastawioną) czy wizytą w mieście/miasteczku/szkole; bardziej dynamiczne scena walki pojawiają się sporadycznie. Uwadze czytelnika nie umknie także fakt, że Maerad i jej Wielki Dar pojawiają się DOKŁADNIE wtedy, gdy zaczyna źle dziać się na świecie - ile razy już o takich "cudownych przypadkach" czytaliśmy?

Pomijając nudę i bardzo powolny bieg wydarzeń, otrzymujemy historię ogromnie wciągającą i dopracowaną, ponownie widać w niej jednak inspirację tolkienowskim Śródziemiem. Autorka wykreowała bardzo rozległy i realistyczny świat, sprawiający wrażenie istniejącego naprawdę. Przemyślała historię, geologię, wymowę nazw, kulturę i sztukę, kolejne rasy, utworzyła własny kalendarz... Genialna sprawa! Do tego, we wstępie i kończącym tom dodatku, odwołuje się do licznych źródeł - nie wiem, czy faktycznie dotyczą one świata Pellinoru czy są tylko "fikcyjnymi dokumentami", grunt że robią wrażenie na czytelniku.

Bohaterowie których spotykamy - zarówno główni jak i drugoplanowi - stanowią barwną i równie dopracowaną menażerię. Czytając, miałam wrażenie, że to autentyczne postaci, posiadające wady i zalety, skrywające wstydliwe sekrety. Nie spodobało mi się, że Maerad została wykreowana na niemal chodzący ideał: silną, potężną, dobrą, odważną - mogłaby mieć mniej tych rzadkich i cenionych przymiotów. Poznajemy historię większości bohaterów, zaczynamy pałać wobec nich sympatią lub nienawiścią - nie mogę się doczekać, by spotkać się w nimi w kolejnych tomach!

Nie mogę nie napisać o polskim wydaniu. Galeria Książki stanęła na wysokości zadania: w tekście nie znalazłam błędów, imiona są odmieniane z zachowaniem zasad gramatyki, a komentarze odautorskie (wspomniane wstęp i zakończenie) mogą konkurować jakością z niejednym felietonem czy artykułem pisanym przez doświadczonego gawędziarza/dziennikarza. Zachwyciła mnie lekko utwardzana okładka ze skrzydełkami, a w środku przyjemny gadżecik, czyli mapa Edil-Amaranoh (czyli krainy, w której dzieje się akcja). Nie ma to jak śledzić podróż (nawet najnudniejszą) wodząc paluchem po mapie :)

Podsumowując, Dar mógłby być napisany ciekawiej, autorka mogła wrzucić więcej elementów dynamicznych. Odniosłam wrażenie, że zbytnio skupiła się na przedstawieniu jak największej ilości aspektów wymyślonego świata - stąd dużo gadania i przemyśleń, mało akcji. Liczę, że kolejne części zmienią proporcje: poznaliśmy już chyba wystarczająco szczegółów tego genialnego uniwersum. Na razie wystawiam ocenę 4+, bo lektura się dłużyła, ale książkę polecam - szykuje się wielka gratka dla fanów fantasy!
Ocena końcowa: 4+/6
Polecam: miłośnikom fantasy i/lub twórczości Tolkiena

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Galeria Książki!
++++++++++
Moi Drodzy, wczoraj (9 listopada) polską premierę miał czwarty tom cyklu Dziedzictwo. Tak, Eragon wreszcie dopełni swojego przeznaczenia! Ale jeszcze nie w tym roku:/ Wydawnictwo podjęło decyzję o podzieleniu ostatniej części cyklu - Dziedzictwa właśnie - na dwa tomy. Na razie dostajemy tylko tom pierwszy. Przewidywana premiera drugiego: styczeń 2012. Czekam niecierpliwie!
Dziedzictwo - Christopher Paolini
Najgłośniejszy światowy megabestseller od 2003 roku. Od sierpnia 2003 roku nieprzerwanie na szczycie list bestsellerów.
Eragon – bohater Paoliniego, młody wiejski chłopak znajduje niebieski kamień i przynosi go do domu. Zanim udaje mu się sprzedać go handlarzowi, z „kamienia” wykluwa się szafirowy smok, Saphira. Smoka próbuje ukraść zły Urgals, który brutalnie morduje wuja Eragona. Chłopcu i smoczycy w ostatniej chwili udaje się uciec. Od tej chwili Eragon poprzysięga zemstę mordercy wuja i wyrusza na wyprawę, by uratować świat i stać się ostatnim legendarnym Jeźdźcem Smoków. Eragon jest związany z Saphirą magiczną mocą, psychiczną więzią, która wzmacnia ich wzajemną siłę, lecz jest trochę...nieprzewidywalna. Król krainy, w której rozgrywa się akcja – Alagaesii – jest także Jeźdźcem, zaprzedał się jednak ciemnej mocy... W książce znajdujemy wszystko co niezbędne dla nowej generacji fantasy: wspaniałe walki, historyczne bronie, tajemniczy spisek i... kobieta elf, która pojawia się w snach Eragona. Czy Eragon pokona złego króla i zostanie Jeźdźcem Smoków, czy ulegnie ciemnej mocy? Odpowiedź poznamy w "Dziedzictwie".
Premiera: 9 listopada 2011 r.
Ilość stron: 400
Cena: 49,90 zł
Wydawnictwo: Mag 
Przypominam o ankiecie :)