Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Maud Montgomery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Maud Montgomery. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 24


Dzień 24 - Książka, którą według Ciebie powinno przeczytać więcej osób
    Witajcie w tę jakże upalną i duszną niedzielę (z resztą cały tydzień taki jest... koszmar w najczystszej postaci)!
    Dziś opowiem Wam co nieco o książkach, które moim zdaniem zasługują na większe zainteresowanie czytelników. Okrutna prawda jest taka, że obecnie żywot książki jest krótki - po miesiącu, maksymalnie sześciu, od premiery czytelnicy zapominają o nowince, przytłoczeni innymi nowościami. O książkach starych - i nie mówię tu o utworach z czasów średniowiecza, ale już o, powiedzmy Harrym Potterze - wspomina się niewiele: kto czytał, ten zna; kto nie czytał, już raczej nie przeczyta, bo woli sięgnąć po coś nowszego. Nawet genialny Władca pierścieni przeżył renesans dopiero przy okazji premiery filmów na podstawie trylogii, a później - po ponad dziesięciu latach - kolejnych trzech filmów Hobbit. Z polskiego podwórka podobną "nawrotkę" zaobserwowałam przy okazji Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego. Zupełnie niedawno na rynku pojawiła się trzecia gierka z Geraltem z Rivii w roli głównej - i w autobusie przyuważyłam co najmniej trzy osoby zaczytujące się w książkach Sapkowskiego! Nie zrozumcie mnie źle: wiem, że rozwój jest potrzebny, że nie można cały czas żyć przeszłością, ale niektóre utwory pasuje znać. Nawet jeśli nie są obecnie "na topie".
Dlatego w ramach dzisiejszego wyzwania chciałabym Wam napisać o klasykach literackich. Klasykach, które część z Was mogła czytać i omawiać w ramach szkolnych zajęć, ale niekoniecznie (bo przecież nie wszyscy czytają lektury, a kanon zmienny jest). Zaczynamy od...

Lolity Władimira Nabokowa
....czyli prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjnej, wzbudzającej skrajne emocje prozy pióra rosyjskiego pisarza. Lolitę ekranizowano dwukrotnie (chyba), ale nie oglądałam żadnego z filmów. Czemu mówię o tej książce? Powiedzmy sobie szczerze, na temat tej powieści trzeba wyrobić sobie własne zdanie. Każdy człowiek ma nieco inne podejście do tego typu spraw, do tego typu ludzi. Ja myślę, że warto przeczytać tę powieść i samodzielnie wyrobić sobie zdanie na jej temat.

Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery
Powieść - czy nawet cały cykl - pojawia się na Moich Czytadłach już po raz n-ty (chyba powinnam zmienić nazwę na "Czytadła z Zielonego Wzgórza" albo "Czytadła z Krakowskiego Wzgórza" ;) ), ale uważam, że o tej kilkutomowej serii warto mówić. Nie wiem, czy obecnie w szkołach omawia się przygody Ani (ja w podstawówce miałam okazję przeczytać tylko fragmenty z podręcznika, ale to było już ładnych kilka lat temu i nie wiem, jak to obecnie wygląda). Mam nadzieję, że tak, ponieważ to wspaniała historia o nierozważnej sierotce, która jest lustrzanym odbiciem wielu prawdziwych dziewczyn. Uważam, że o tej książce powinno się mówić równie dużo jak o Małym Księciu (którego - przykro mi - nie polubiłam; być może nie zrozumiałam go wtedy, kiedy czytałam po raz pierwszy, i do tej pory pozostał mi uraz).

    Stwierdziłam, że o Ogniem i mieczem nie będę się rozpisywać, ale chociaż wspomnieć należy. Jeśli czytujecie mnie nieco dłużej, na pewno wiecie, że tę historię uwielbiam i będę rekomendować ku utrapieniu gawiedzi nieprzepadającej za starodawną, kwiecistą mową polską.

Jakie książki według Was powinno przeczytać więcej osób? Wybralibyście coś z klasyki czy raczej nowinki?
Miłej niedzieli!

poniedziałek, 1 czerwca 2015

TOP 5 dziecięcych bohaterów książkowych

Witam, witam!
Już od dawna nie odzywałam się do Was w poniedziałki, a że ten konkretny poniedziałek jest dniem szczególnym... wpis musiał się pojawić.

Z okazji Dnia Dziecka wszystkim dzieciom - tym mniejszym i większym - życzę wszystkiego dobrego, spełnienia marzeń, zdrowia, pieniędzy, samych fajnych książek, tylko dobrych chwil... i wszystkiego, co tylko chcecie.

Z okazji 1 czerwca przygotowałam dla Was ranking moich ulubionych bohaterów dziecięcych. (Okrutnie żałuję, że nie zdążyłam przygotować czegoś takiego z okazji Dnia Matki...) Uprzedzając pytania, jako dzieci traktuję bohaterów poniżej 15. roku życia.
Zaczynajmy!

Na pierwszy ogień niech pójdą wyróżnienia specjalne. Są to dwa dodatkowe miejsca, które postanowiłam przyznać dzieciom, których dorastanie przyszło mi oglądać najdłużej. Z tegoż powodu są mi wyjątkowo bliskie i po prostu muszą zostać wspomniane. Są to:

Ania Shirley (l. 11) z serii Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery
    Jestem pewna, że nieraz wspominałam, iż uwielbiam książki pani Montgomery. Początkowo nie przepadałam za rudą, pyskatą dziewczynką z warkoczykami. Z czasem okazało się, że "agresja" to tylko zasłona dymna, pod którą Ania skrywała wrażliwe wnętrze. Lektura dalszych przygód rudowłosej sierotki ukazała niesamowitą zmianę w jej charakterze i dała mi nadzieję, że i ja - ze swojego dziecięcego nieogranięcia - wyrosnę na kobietę "wartościową".

Hermiona Granger (l. 11) z serii Harry Potter - J.K. Rowling
    Nastoletniej czarownicy, przyjaciółki słynnego czarodzieja w okrągłych okularach, chyba nikomu przedstawiać nie muszę. Od samego początku niejako się z nią utożsamiałam - obydwie lubiłyśmy się uczyć, czytać książki, spędzać czas w bibliotece i błyszczeć wiedzą. Podobnie jak Ania, także Hermiona stała się dla mnie swego rodzaju autorytetem: pozostawała w cieniu Harry'ego, ale wiernie go wspierała; dużo czytała i sporo się uczyła, ale potrafiła wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce; dzielnie zniosła prześladowania związane ze swoją innością, choć nieraz miała naprawdę pod górkę. No i w filmach gra ją Emma Watson ;)

Okej, wyróżnienia przyznane, przejdźmy zatem do Wspaniałej Piątki.

5. Ciri (wł. Cirilla Fiona Elen Riannon, l. ~8) z Sagi o Wiedźminie - Andrzej Sapkowski
    Białowłosa dziewczynka, sierota, królewna Cintry i wnuczka wpływowej władczyni. Mimo swojego królewskie pochodzenia bierze udział w morderczych treningach, by zabijać potwory i być taka jak Geralt (tytułowy Wiedźmin). Stawia miecz i walkę ponad jedwabne suknie i wygodne życie. Gdy czytałam o jej przygodach, zachwycałam się jej odwagą, determinacją, uporem czy sprytem. Teraz wprawdzie niewiele pamiętam z siedmiotomowej sagi pióra pana Sapkowskiego, ale postać Cirilli wciąż żywo widnieje w moich wspomnieniach. Co dość istotne, Ciri nie jest główną bohaterką Sagi o Wiedźminie - pozostaje postacią ważną, ale jednak drugoplanową.

4. Rue (l. 12) z Igrzysk Śmierci - Suzanne Collins
    Dwunastoletniej uczestniczki Igrzysk nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu! Niesamowicie ubolewałam nad losem, jaki spotkał to urocze dziecko. Odważna i zaradna dziewczynka zawładnęła moim sercem, choć nie miałam okazji zbyt dobrze jej poznać. Rue ma przede mną mnóstwo tajemnic (choćby co zrobiła, że zdobyła aż tyle punktów po teście umiejętności?) i żałuję, że ich już nie rozwiążę.

3. Jon Snow (l. 14) z Pieśni Lodu i Ognia - George R.R. Martin
    Odważny i zaradny bękart Eddarda Starka. Gdyby nie to, że "nic nie wie" (i w serialu ma minę wiecznego cierpiętnika z wiecznie otwartymi ustami... sorry, Kit Harrington nie podoba mi się w tej roli), mógłby znaleźć się w tym rankingu wyżej. W Winterfell nie miał łatwego życia, gdyż Catelyn Stark go nienawidziła. Gdy wyruszył na Mur, trafił jakby z deszczu pod rynnę, znalazł się wśród degeneratów, ale udało mu się zdobyć tam przyjaciół. Wokół jego osoby narosło wiele legend; głównie dlatego, że chyba nikt z żyjących bohaterów sagi nie zna tożsamości matki Jona.
    Nie mam pojęcia, jak potoczyły się jego dalsze losy (nie czytałam Uczty dla wron, czyli czwartego tomu sagi i nie oglądałam serialu, w którym Jon jest notabene dużo starszy), ale mam nadzieję, że Jon się trzyma. Tak jak Sam, który już kilka razy wywinął się z objęć śmierci... do tej pory nie wiem jakim cudem :P

2. Arya Stark (l. 9) z Pieśni Lodu i Ognia - George R.R. Martin
    Waleczna, najmłodsza latorośl z rodu Starków. Podobnie jak w przypadku Jona, nie znam jej losów ponad to, czego dowiedziałam się z pierwszych trzech tomów, ale wierzę, że ona także przeżyje do końca. Mała zwinna "Łasica" miałaby ogromne szanse - przynajmniej w moim odczuciu - na zdobycie korony, gdyby tylko obrała sobie to za cel. Aryę lubię zdecydowanie najbardziej spośród dzieciaków z Winterfell. Imponuje mi jej odwaga. Gdyby żyła w nieco innych realiach, mogłaby być idealną Walkirią czy Amazonką (ewentualnie panią generał czy od biedy feministką). Mocno trzymam za nią kciuki :)

No i miejsce pierwsze. Zanim zobaczycie, kogo wybrałam, spróbujcie zgadnąć.

Macie już swojego typa? Zobaczmy zatem, kto znalazł się na zaszczytnym pierwszym miejscu TOP 5 dziecięcych bohaterów książkowych....


1. Edilio Escobar (l. 13/14) z GONE: Zniknęli - Michael Grant
    Oczywiście boski Edilio. Pochodzący z Hondurasu ubogi chłopak, przed nadejściem ETAPu nieposiadający szerokiego grona przyjaciół. Im dalej w serię, tym bardziej imponował mi swoim opanowaniem, silną wolą, siłą przebicia, a także umiejętnościami przywódczymi i organizacyjnymi. Uważam Edilia za jeden z filarów dzieciaków z ETAPu - to do niego można było się zwrócić, gdy nikt inny nie potrafił udzielić pomocy. Samotnie może niewiele by zdziałał, ale bez niego - lub kogoś porównywalnego do niego - życie w odizolowanej od świata zewnętrznego strefie byłoby znacznie gorsze. Edilio w moich oczach ma tylko jedną sporą wadę (i nie są to wybuchowość ani niecierpliwość - w moim odczuciu te cechy się go nie tyczą), którą zachowam jednak w tajemnicy - jeśli przeczytacie / przeczytaliście GONE: Zniknęli, na pewno będziecie wiedzieć, o czym mówię.
    Stety niestety, seria GONE nie doczekała się jeszcze filmowej ani serialowej adaptacji. Więc nie mogę wrzucić żadnego "zdjęcia" Edilia. Ale mogę pokazać Wam, kogo widziałabym w tej roli (szkoda tylko, że Diego Luna ma już.... hmmm... 35 lat... i jakoś nie widzę go w roli trzynastolatka :c Chociaż...)



Uff, to już koniec rankingu!
Podczas przygotowań do tego wpisu uświadomiłam sobie, jak niewiele postaci dziecięcych przewija się w czytanych przeze mnie książkach. W większości czytam o licealistach (albo, konkretniej, licealistkach) tudzież młodzieży w tym przedziale wiekowym lub osobach dorosłych. Autorom jest dzięki temu dużo łatwiej: przynajmniej nie przypisują dzieciom przesadnie dojrzałych kwestii dialogowych czy ról społecznych (jak w Pieśni Lodu i Ognia).
Ze względu na słabość mojej pamięci, nie brałam pod uwagę lektur z okresu szkoły podstawowej (i po trosze gimnazjalnej), w których faktycznie to dzieci były głównymi bohaterami i odgrywały pierwsze skrzypce. Ciężko mi przywołać treść większości lektur, co dopiero występujące tam postaci. Spróbujmy... Tosia z Plastusiowego pamiętnika, Nemeczek i Borys z Chłopców z Placu Broni, Adaś Jagódka (czy Niezgódka?!) z Akademii Pana Kleksa... Taa, pamięć ludzka bywa ulotna.


Oczywiście ranking jest sprawą całkowicie subiektywną. Więc przy jego okazji pytam:
Jaka jest Wasza ulubiona dziecięca postać w literaturze?
Dobrego tygodnia!

niedziela, 15 lutego 2015

30 Day Book Challenge - dzień 16


Dzień 16 - Ulubiony żeński bohater
Witajcie! Stawiam dziś pierwszy krok w drugą połowę trzydziestodniowego wyzwania. Dwa tygodnie temu pisałam o swoich ulubionych bohaterach, a dziś chcę co nieco wspomnieć o bohaterce. Bohaterkach? Hmm...

Kilka lat temu, na 99% wybrałabym Clary Fray z serii Dary anioła. Clary z trylogii Dary anioła, żeby doprecyzować. Później pojawiły się kolejne trzy książki (okej, Miasta niebiańskiego ognia jeszcze nie czytałam, ale bazuję na Mieście zgubionych dusz i Mieście upadłych aniołów), a moja sympatia stopniała jak śnieg. Skoro to mamy już wyjaśnione, przejdźmy do...

Hermiona Granger - seria Harry Potter J.K. Rowling
Inteligentna, sprytna i wiecznie siedząca w książkach czarownica to zdecydowanie jedna z moich książkowych ulubienic. Niejako identyfikowałam się z nią, ponieważ "dorastała" razem ze mną (dobrze że J.K. Rowling nie pisała kolejnych tomów tak długo jak George R.R. Martin - przynajmniej bohaterowie rośli wraz z czytelnikami). Filmowa kreacja Emmy Watson dodała Hermionie odrobinę wyrazu (i dziewczęcego wdzięku, o którym "dojrzalsze" książki jakoś milczały), dzięki czemu czarownica wyszła z cienia Harry'ego.


Ania Shirley - seria Ania z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery
Ha! Czy obecność rudowłosej Ani kogokolwiek zaskoczyła? O ile roztrzepana i nieodpowiedzialna dziewczynka, którą była w pierwszym tomie sagi, nie zasługiwałaby nawet na wspomnienie, o tyle kobieta, na którą wyrosła na przestrzeni lat (i tomów), stanowczo tak! To piękny przykład tego, jaki ogromny wpływ wywiera na nas otoczenie, w którym dorastamy oraz tego, jak bardzo można się zmienić na przestrzeni lat. I tak jak Hermiona stanowiła mój autorytet w dość fantastycznej domenie, tak Ania - ta starsza, którą poznajemy od Ani na uniwersytecie mniej więcej - jest moim autorytetem na teraźniejszość i przyszłość.

Katniss Everdeen - trylogia Igrzyska śmierci Suzanne Collins
To już nie kwestia autorytetu ani wzoru. Katniss polubiłam od chwili, gdy wykazała się odwagą i zgłosiła jako zastępstwo swojej siostry. Kolejne rozdziały wzmacniały tę sympatię. Dopiero Kosogłos nieco ją zachwiał... ale i tak Katniss lubię. Za determinację, upór, odwagę, oddanie przyjaciołom, niesamowitą wewnętrzną siłę.
Słowem wyjaśnienia: moim głównym zarzutem wobec Kosogłosa jest to, iż Katniss wydaje się w nim inna. Niby nadal jest twarda i potrafi postawić na swoim, ale jednak, no... coś się w niej zmieniło.


Wyszło na to, że moimi "najulubieńszymi" bohaterkami są dziewczyny z wielotomowych serii, których dojrzewanie i zmiany obserwujemy na kartach powieści. W sumie niespecjalnie mnie to dziwi.

Jakie są Wasze ulubione protagonistki? Przepadacie za Hermioną, Anią i / lub Katniss?

niedziela, 23 listopada 2014

30 Day Book Challenge - dzień 10


Dzień 10 - Książka, która przypomina Ci dom 
Witajcie! Dzisiejsze książkowe wyzwanie jest dość dziwne. "Książka, która przypomina Ci dom"... Nie mogę przypomnieć sobie żadnej książki, która kojarzyłaby się z moim domem, z moim miastem, z moją rodziną...

Stwierdzam, że pod dzisiejsze wyzwanie mogłabym podciągnąć sagę o Ani Shirley autorstwa Lucy Maud Montgomery. Anię z Zielonego Wzgórza, Anię z Avonlea i inne czytałam pod koniec gimnazjum, ale do tej pory pamiętam swoje pozytywne wrażenia z lektury. Wprawdzie nastoletnia Ania nieco działała mi na nerwy, ale ta dojrzalsza, studentka, żona i matka, wydawała mi się postacią wyrazistą i niemal idealną.
Seria ta kojarzy mi się z domem na dwa sposoby. Po pierwsze, podsunęła mi ją Mama. Po drugie, przedstawiony przez panią Montgomery obraz domu i rodziny jest plastyczny i niemal idealny, idylliczny. Do czegoś podobnego chciałabym kiedyś dążyć - tak sądzę w chwili obecnej.

Jakie książki Wam przypominają dom? Albo się z domem kojarzą?