Autor: Anna Brzezińska
Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza RUNA
Data wydania: 3 lutego 2011 r. (premiera: grudzień 2002)
Ilość stron: 384
Anna Brzezińska w literackim półświatku znana jest jako pisarka fantasy. Trzykrotna laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla, prywatnie doktorantka mediewistyki, przyciągnęła moją uwagę. Sięgnęłam po jedną z najbardziej znanych pozycji - Opowieści z Wilżyńskiej Doliny.
Babunia Jagódka nie jest typową babcią. Przede wszystkim, mianem tym określają ją wszyscy mieszkańcy Wilżyńskiej Doliny. To detal, wieś rządzi się swoimi prawami, wieśniacy to jedna wielka rodzina. Nasza bohaterka jest też wiedźmą, i wcale się z tym nie kryje. Nikt nie ma zamiaru palić jej na stosie, wszyscy darzą ją szacunkiem, choć podszytym strachem. Jagódka jest też niewiastą rzadko spotykaną we współczesnej literaturze: nie ma "nastu" lat, nie rozpacza po stracie ukochanego ani nie ma kompleksów na punkcie swojego wyglądu. Ma za to "jaja", co udowadnia Czytelnikom na każdym kroku. Na każdej stronie Opowieści...
Samo założenie, że książka mi się spodoba, było dobre. Liczyłam na zabawną, lekką w odbiorze komedię fantasy osadzoną w czasach średniowiecznych. Nie chciałam niczego ambitnego, tylko kilku godzin zabawy. I zawiodłam się sromotnie! Przede wszystkim dlatego, że perypetie Babuni wcale mnie nie bawiły. Co z tego, że staruszka ma niewyparzoną gębę, wszelkie alkohole żłopie strumieniami, mimo niemłodego wieku nie stroni od prymitywnych uciech cielesnych? Autorka stworzyła oryginalną postać o nieograniczonym potencjale komediowym, ale komedia okazała się nieśmieszna. Zamiast łez śmiechu wywoływała raczej grymas zniesmaczenia, ewentualnie smutne kręcenie głową... A mogło być tak fajnie...
Nie spodobał mi się używany przez autorkę język. Stylizowane na średniowieczną gwarę wiejską wypowiedzi bohaterów i podobnie prowadzona narracja, odpowiednio użyte, dają nieograniczone możliwości rozrywkowe. I znowu coś nie wyszło. Zdania bardzo często były długie, wielokrotnie złożone, co utrudniało doszukanie się w nich sensu. Lekka, "swojska" narracja wcale nie ułatwiała mi czytania, nawet je uprzykrzała.
Do zalet tej pozycji mogę od biedy zaliczyć kreacje bohaterów. Nie jest ich wielu, ich charaktery nie są rozbudowane, ale bezbłędnie pokazują różne oblicza naszego społeczeństwa. Oczywiście w sposób karykaturalny, przerysowany i nieraz irytujący. No i okładkę - przyjemną dla oka, z główną bohaterką. Nie ukrywam, że to ona zwróciła moją uwagę na tę marną pozycję.
Opowieści z Wilżyńskiej Doliny ogromnie mnie zawiodły. Utwierdziły mnie w przekonaniu, że polska proza - szczególnie komediowo-fantastyczna - wciąż leży i kwiczy. Żarty mnie nie śmieszyły, kolejne opowiadania nie zainteresowały (no właśnie, to zbiór opowiadań - i kolejny argument, by po nie na przyszłość NIE sięgać), a średniowieczny język (tak przeze mnie lubiany) nie uprzyjemniał lektury. Pozostaje tylko patrzyć na okładkę. I liczyć na to, że pani Brzezińska ma na swoim koncie inne, lepsze pozycje - w końcu za coś na tego Zajdla sobie musiała zapracować...
Ocena końcowa: 2+/6
Polecam: zagorzałym miłośnikom komediowych opowiadań w realiach fantasy
Książkę otrzymałam w ramach akcji Włóczykijka

