Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30 Day Book Challenge. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30 Day Book Challenge. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2015

30 Day Book Challenge - dzień 30 (TOP 10 ulubionych książek)


Dzień 30 - Ulubiona książka wszech czasów
    Witajcie w ostatnim dniu trzydziestodniowego książkowego wyzwania! Ciężko uwierzyć, że to już koniec. No i dzisiejsza misja jest... niełatwa. Bo jak mam wybrać swoją najukochańszą książkę, skoro a) uwielbiam wszystkie książki, b) przeczytałam tyle wspaniałych pozycji?
    Nie ma możliwości, żebym ograniczyła się do jednej! Przynajmniej nie od razu. Więc to wyzwanie trochę zmodyfikuję i przedstawię Wam TOP 10 moich ulubionych książek. Mam wrażenie, że nie będzie to łatwe zadanie, bo ranking zawiera numerowane miejsca. Wiedzcie jednak, że różnice w miłości, jaką darzę kolejne książki, są minimalne. Serce mi krwawi, ponieważ nie znajdzie się tu kilka wspaniałych książek (być może, czytając ten post, zgadniecie, o jakich mówię, a na końcu znajdziecie listę największych nieobecnych), ale TOP 10 to TOP 10.
Gotowi? Zaczynamy!

10. Wybrana - Naomi Novik
Najświeższa książka dzisiejszego rankingu. Podbiła moje serce całkiem niedawno i nie wiem, jak długo będę pod wpływem uroku, jaki na mnie rzuciła, dlatego trafiła na miejsce dziesiąte.

9. Ogniem i mieczem (Trylogia #1) - Henryk Sienkiewicz
Tej książki nie mogło tu zabraknąć. Co prawda podobała mi się odrobinę mniej niż film (stąd lokata dziewiąta, a nie wyższa), ale i tak jestem nią zachwycona. Przygodą, sposobem opisu batalii, tempem akcji, poruszaną tematyką, konstrukcją postaci. Wcześniej mogłam polecać tylko ekranizację (z niesamowitą, wspaniałą obsadą!), ale teraz z czystym sumieniem rekomenduję i książkowy pierwowzór. (Tym bardziej, że Bohun jest jeszcze bardziej... bohunowaty? niż w filmie.)

8. Faza szósta. Światło (GONE. Zniknęli #6) - Michael Grant
Tak naprawdę nie jestem pewna, czy właśnie ta część wywarła na mnie największe wrażenie. Wszystkie części (poza Fazą drugą. Głodem) oceniłam na LubimyCzytać na 9 gwiazdek, a ta dostała 10, więc chyba jednak była najlepsza. Niemniej polecam Wam całą tę serię bardzo, ale to bardzo gorąco.
I nie wiem, czy wiecie, ale na 2017 rok zapowiedziano premierę siódmej części! Mam nadzieję, że Michael Grant nie zrobi z GONE tasiemca pokroju Pretty Little Liars (nie mam nic przeciw tej serii, ale jest taka dłuuuuugaaaaaa... I ile to już A. odkryliśmy? Dwie, trzy?).

7. Krew elfów (Saga o Wiedźminie #1) - Andrzej Sapkowski
Wiedźmina Geralta nie mogło tu zabraknąć. Tę część wspominam szczególnie miło, ponieważ właśnie od niej rozpoczęłam swoją przygodę z "dorosłą" fantastyką. Czytałam ją na potrzeby jakiegoś konkursu polonistycznego i złapałam bakcyla. Zakupienie pozostałych części i ich lektura nie zajęły mi dużo czasu. Tym bardziej cieszę się, że - pomimo okropnego filmu - seria nie popadła w zapomnienie i nadal jest chętnie czytana przez młodzież i dorosłych. Nawet jeśli sięgają po nią pod wpływem fascynacji grą komputerową :)

6. Pan Lodowego Ogrodu - Jarosław Grzędowicz
Czterotomowa opowieść, która pierwotnie miała być jednotomową (to prawie jak Pieśń Lodu i Ognia, która miała zamknąć się w trzech tomach...). Wymyślne, pomysłowe i niebanalne połączenie fantasy i science fiction, które wypłynęło spod palców polskiego pisarza. Żałuję i dziwię się, iż powieść nie cieszy się w Polsce większym powodzeniem - bo naprawdę na to zasługuje.

5. Igrzyska śmierci / W pierścieniu ognia - Suzanne Collins
Nie potrafię zdecydować, która z tych powieści była lepsza. Obydwie są pełne emocji, akcja pędzi w zadowalającym tempie, a bohaterowie są bardzo wyraziści i charyzmatyczni. W powieściach Suzanne Collins jest jakaś magia - odmienna od tej z Wybranej - która przyciąga do nich kolejne rzesze czytelników i trzyma tę serię na piedestale najbardziej poczytnych utworów młodzieżowych. (Dobra, wiem, że ta magia nazywa się "filmy" :P)

4. Więzień labiryntu (Więzień labiryntu #1) - James Dashner
Niesamowita, hipnotyzująca, ale też nieco odrażająca i przerażająca pierwsza część trylogii, której zakończenia jeszcze nie znam (ale muszę poznać przed obejrzeniem filmu na podstawie Prób ognia). Podobnie jak Igrzyska śmierci, może poszczycić się niepowtarzalnym klimatem, szybkim tempem wydarzeń, nieoczekiwanymi zwrotami akcji i fajnymi bohaterami. Natomiast w odróżnieniu od prozy Suzanne Collins, tutaj jest "bohater z jajami". Przykro mi, Katniss, w porównaniu z Thomasem wypadasz nieco blado (chociaż on też wygląda blado w porównaniu z innymi chłopakami z Labiryntu czy bohaterami powieści, które zajmują wyższe pozycje).

3. Powrót króla (Władca pierścieni #3) - J.R.R. Tolkien
Tom wieńczący wspaniałą, bez wątpienia przełomową dla fantastyki, trylogię. Nie mogłam o nim nie wspomnieć, gdyż uważam - chyba nie ja jedna - Pana Tolkiena za ojca (choćby chrzestnego) moich ulubionych gatunków literackich: fantasy oraz high fantasy. Powrót króla domyka historię Śródziemia i pozwala czytelnikom pożegnać się z uroczymi, walecznymi bohaterami. Genialnie zrealizowany film na podstawie tego tomu - mimo licznych różnic - również mu nie szkodzi. Kto nie zna książkowej historii Froda, Sama, Meriadoka, Pippina, Legolasa, Gimlego, Aragorna, Boromira i Gandalfa niech żałuje - bo mimo licznych, nieraz rozwlekłych opisów przyrody, po tę trylogię warto sięgnąć.

2. Gra o tron (Pieśń Lodu i Ognia #1) - George R.R. Martin
Tak jak w przypadku GONE. Zniknęli, nie jestem pewna, czy to moja ulubiona część. Na pewno udało jej się przekonać mnie do zakupu kolejnych (nie takich tanich) tomów. Serial nie wciągnął mnie tak jak książki - chociaż może poszczycić się niesamowitą, świetnie dobraną obsadą, której w powieściach brakuje. Osobiście powoli dawkuję sobie kolejne tomy twórczości Martina, by nie musieć za długo czekać na następną część. Ach, ciekawi Was, dlaczego Westeros wylądowało wyżej niż Śródziemie? Bo a) ma więcej tomów, b) ma więcej wątków, c) ma więcej charyzmatycznych bohaterów, d) ma mniej opisów przyrody ;)

1. I nie było już nikogo - Agatha Christie
Tę powieść możecie znać po tytułami Dziesięciu Murzynków, Dziesięciu małych Indian lub Dziesięciu Małych Żołnierzyków. To przemyślany kryminał, poruszający horror i powieść pełna niespodzianek w jednym. Pisarka ma na koncie wiele wspaniałych, na pozór nierozgryzalnych kryminałów, ale ten konkretny najbardziej zapadł mi w pamięć. Może dlatego, że to moje pierwsze - i od razu bardzo udane - spotkanie z tą autorką. Dziewiętnaste miejsce w rankingu 100 najlepszych kryminałów wszech czasów o czymś świadczy!

Jak widzicie, w rankingu zabrakło miejsca dla wielu wspaniałych powieści, np. Love, Rosie Cecelii Ahern, Swobodnej Niepokornej S.C. Stephens, Pół świata Joe Abercrombiego, Nocnego anioła Brenta Weeksa, Mechanicznej księżniczki oraz Miasta niebiańskiego ognia Cassandry Clare, ReligiiDwanaścioro z Paryża Tima Willocksa, Robocalipsy Roberta H. Wilsona, Harry'ego Potter J.K. Rowling, Opowieści z Narnii C.S. Lewisa czy Ani z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery. Niestety, miejsc miałam tylko dziesięć, a tu - w kilka minut - wypisałam jedenaście różnych serii / utworów ;).

Jakie są Wasze ulubione książki wszech czasów? Możecie przedstawić swój ranking, możecie komentować moje wybory - chętnie poczytam :)
Miłej niedzieli!

niedziela, 23 sierpnia 2015

30 Day Book Challenge - dzień 29


Dzień 29 - Książka, której wszyscy nienawidzą, ale tobie się podoba
    Witajcie w kolejnym dniu książkowego wyzwania! Dziś temat fajny, chociaż trochę trudny, bo przeważnie to ja hejtuję książki, które wszyscy uwielbiają... Ale może, może coś uda się znaleźć. Pozwólcie, że zagłębię się w swoją biblioteczkę.

Na pewno mogłabym tu wymienić Pięćdziesiąt twarzy Greya E.L. James. Nie, nie pokochałam tej książki - a kontynuacji nie czytałam, bo nie mam chęci - ale też nie jestem jej tak przeciwna, jak większość Blogerek. Mnie też wkurzała wewnętrzna bogini tańcząca salsę i okrutnie bezpłciowa główna bohaterka, ale... Dostrzegłam w tej powieści coś w miarę dobrego, przez co mogę ją określić jako "przeciętną", a nie "złą, be i fuj".
Tyle że chyba nie o to chodzi w dzisiejszym wyzwaniu?

Jedyną inną książką, która spełniałaby dzisiejsze kryterium, jest Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza. To lektura, a przez to znienawidzona przez wielu (czasem jeszcze przed przeczytaniem) powieść. Ja pierwszą część Trylogii czytałam z własnej woli, bez przymusu, i naprawdę świetnie się przy tym bawiłam. Podobały mi się zachowanie Zagłoby, poruszona tematyka, starodawny język, no i Bohun ;) Potop, który obecnie katuję, nie przypadł mi tak bardzo do gustu. (Ale o tym będzie przy innej okazji.)

A jakie książki Wam się podobały, choć inni wieszają na nich psy? Macie takie w ogóle?
Miłego popołudnia / wieczoru! 

niedziela, 9 sierpnia 2015

30 Day Book Challenge - dzień 28


Dzień 28 - Ulubiony tytuł książki
    Witajcie w kolejnym dniu książkowego wyzwania! Dziś temat troszkę dziwny, bo JAK OCENIAĆ TYTUŁY KSIĄŻEK? Można podziwiać okładki - zdjęcia, obrazki, czcionkę itd. - ale tytuły...?
    Ale spokojnie, nie odprawię Was z niczym! Dość szczęśliwie się składa, że dwa dni temu uraczyłam Was pewną recenzją, w której wspomniałam właśnie o wspaniale dobranym tytule. Nie, wtedy nie wiedziałam, że moje następnie zadanie będzie dotyczyło tej kwestii.

Pawn (Pionek) - Aimee Carter
Tytuł teoretycznie niewiele mówi i gdyby nie opis, na pewno nie sięgnęłabym po tę książkę. Początkowo powód, dla którego wybrano właśnie taki tytuł, pozostaje niejasny. Im dalej w powieść, tym lepiej rozumiemy, skąd taka decyzja.
Główna bohaterka, choć stara się utrzymać niezależność i nie zostać marionetką w rękach wrogiego sobie rodzeństwa, jednak zostaje "pionkiem". Musi grać, jak jej zagrają, bo mają czym ją szantażować. Nawet kroki, które podejmuje dobrowolnie, okazują się efektem zręcznej manipulacji dwóch graczy.
To jeden z moich ulubionych tytułów. Na pierwszy rzut oka nic nie mówi o powieści, ale po zakończeniu lektury jego znaczenie staje się jasne jak słońce.
Na wzmiankę zasługuje też:
seria Harry Potter i... - J.K. Rowling
Wiecie dlaczego? Bo tytuły jasno mówią, czego można się spodziewać po powieści. Mamy Harry'ego Pottera i Kamień Filozoficzny - i to ów cud alchemii jest bohaterem historii. W Harrym Potterze i Komnacie Tajemnic podobnie - wszystko obraca się wokół ukrytego w Hogwarcie pokoju, w którym ponoć mieszka legendarny Bazliszek. Można tak wymieniać aż do samego końca. Ale zasada pozostaje - tytuł ma związek z treścią książki.
Jakie tytuły Wy lubicie? I dlaczego akurat te?
Miłej niedzieli!

niedziela, 26 lipca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 27


Dzień 27 - Najbardziej zaskakujący zwrot akcji lub zakończenie
    Witajcie w kolejnym dniu książkowego wyzwania! Dziś fajny, teoretycznie lekki i przyjemny temat. Zacznijmy od najbardziej zaskakującego zakończenia, bo ten zwrot akcji... nad tym muszę trochę pomyśleć.




Wierna - Veronica Roth
Każdy, kto czytał (albo i nie - ja znam zakończenie już od dawna, a przecież końcem czerwca / początkiem lipca przeczytałam część drugą), wie, co mam na myśli. Reszta - nie psujcie sobie przyjemności z czytania tej serii i jak ognia wystrzegajcie się spoilerów.
Za najbardziej zaskakujący zwrot akcji uznaję:
- spośród ostatnio przeczytanych książek:
    pewien zgon z końcówki A Cold Legacy, trzeciego tomu trylogii The Madman's Daughter pióra Megan Shepherd. Oraz jego następstwa. Autorce udało się mnie zaskoczyć.
- spośród wszystkich książek:
    obydwa wesela z Nawałnicy mieczy, przemiana Jamiego Lannistera z Nawałnicy... oraz Uczty dla wron, śmierć Neda Starka z Gry o tron (sorki, jeśli tego nie czytaliście albo nie oglądaliście). Chyba mogłabym uogólnić do całej (przeczytanej przeze mnie) sagi Pieśń Lodu i Ognia George'a R.R. Martina.

Cóż, to tyle, jeśli chodzi o zaskakujące zwroty akcji i zakończenia.
A Was jakie zakończenia lub zwroty akcji zaskoczyły?
Miłej niedzieli!

niedziela, 12 lipca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 26


Dzień 26 - Książka, która zmieniła Twój pogląd na pewne sprawy
    Witajcie w kolejnym dniu książkowego wyzwania! Dziś temat-rzeka, ponieważ niejedna książka mnie zaskakiwała, zmieniała mój sposób widzenia. Ja chciałabym opowiedzieć Wam o trzech utworach, które na pewno wpasują się w ten temat.

Zbuntowana - Veronica Roth
Teoretycznie całkiem niezła powieść młodzieżowa, przepełniona akcją, nie stojąca w miejscu, popychająca fabułę do przodu. A jednak mi się nie podobała. Analizując swój odbiór tej pozycji, stwierdzam, że zaczynam się robić za stara na young adult. Przeczytałam już wiele książek z tego gatunku, od Zmierzchu począwszy (Harry'ego Pottera nie mogę postawić obok tego "dzieła"... chociaż w domowej biblioteczce te dwie serie zajmują jedną, jakby idealnie na nie zrobioną, półeczkę), poprzez naprawdę fajne książki Cassandry Clare (może nie wszystkie mi się podobały, ale cenię tę autorkę), po absolutnie sztampowe czytadła pokroju powieści Amandy Hocking czy nie spełniające oczekiwań, jak u Michelle Hodkin. Zbuntowana uświadomiła mi, że ten typ literatury nie pociąga mnie tak jak wcześniej. Mam dość książek pisanych z perspektywy głównej bohaterki, która zwraca uwagę największego przystojniaka w okolicy, choć jest "trochę poniżej przeciętnej", zakochiwania na zabój już od pierwszego wejrzenia, fatalizmu ich miłości, bo gdyby uczucie nie było zakazane, to byłoby nudno. A fabuła właściwa? Na palcach jednej ręki (może dwóch) wymieniłabym serie / trylogie young adult, które skupiałyby się na czymś innym niż romans.
    Uff, wyszło dość sporo tego argumentowania! Dziś, gdy zajrzałam do Empiku, nawet nie spojrzałam na półki z literaturą młodzieżową i w najbliższym czasie niczego nowego nie kupię (chyba że Cassandrę Clare).

Swobodna - S.C. Stephens
Romans, czy też new adult. Podchodziłam sceptycznie, wiedząc, że na Zmierzchu połamałam sobie zęby i że nie tutaj może się to powtórzyć. S.C. Stephens swoją trylogią przekonała mnie, że romans może być lekkostrawny i przyjemny w odbiorze, ba! - mieć nawet normalną fabułę. Choć książki są długie, lektura mi się nie dłużyła i zmieniła moje zdanie o tych bardziej dojrzałych romansach.

Robokalipsa - Daniel H. Wilson
Wprawdzie czytałam tę powieść już dawno, ale pamiętam, jak wielkie wrażenie wywarł na mnie zaprezentowany tam świat przyszłości. Przedstawione tam realia nie są tak nieprawdopodobne, jak bym sobie tego życzyła. Przed lekturą nie sądziłam, żeby postęp tak naprawdę mógł zagrozić ludzkości. Po - nie byłam już taka pewna.
Niecierpliwie czekam na zapowiadaną ekranizację. Czuję, że może wyjść z tego naprawdę pasjonujące (i przerażające) dzieło.

Jakie książki zmieniły Wasze zdanie na jakiś temat?
Miłej niedzieli!

niedziela, 28 czerwca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 25


Dzień 25 - Postać, z którą najbardziej się utożsamiasz
    Witajcie w kolejnym dniu książkowego wyzwania! Dziś temat niełatwy, ponieważ czytam sporo książek, w których przewijają się setki, tysiące postaci. Wielu z ich współczuję, ale czy istnieje bohater, z którym mogłabym się utożsamić?

    Do głowy przychodzi mi tylko jedna postać, o której nieraz wspominałam w ramach tego wyzwania, a mianowicie... Hermiona Granger z serii Harry Potter J.K. Rowling. Powody tego powiązania poniżej:
Nie, to nie jest powód nr 1, tylko przypomnienie, jak wygląda Hermiona :)

    1. Lubimy spędzać czas z nosem w książkach i ambitnie zdobywamy wiedzę. Wprawdzie teraz, na studiach, nie lubię się (wszystkiego) uczyć, ale przez czas podstawówki - gimnazjum - początek liceum naprawdę uwielbiałam poszerzać swoją wiedzę. W ramach zajęć akademickich mam przedmioty, których nauka idzie mi śpiewająco oraz takie, których mam serdecznie dość (ale w sumie Hermiona nie przepadała za wróżbiarstwem, więc to też nas trochę do siebie upodabnia).
    2. Uwielbiamy koty. Kto nie pamięta należącego do panny Granger rudego Krzywołapa, ten nie może się mienić fanem Harry'ego Pottera :)
    3. Cenimy sobie spokój i raczej "osiadły" tryb życia. Choć w Harrym Potterze i Insygniach Śmierci bohaterowie musieli podróżować, robili to głównie za pomocą magii. Jakoś nie potrafię wyobrazić sobie Hermiony zdobywającej szczyty czy jeżdżącej wyczynowo na deskorolce. Siebie - gwoli ścisłości - też nie :D
    4. Nie lubimy mówić o swoich uczuciach. Tłumimy je w sobie, ewentualnie po cichu hejtujemy, ale nie robimy z tego wielkiej afery, jak niektórzy. No i nie zakochujemy się w pierwszym lepszym przystojnym chłopaku / wampirze / wilkołaku / dziwaku / wojowniku od pierwszego wejrzenia. Może to kwestia zbyt racjonalnego podejścia do życia, ale w moim odczuciu takie uczucie nie jest miłością, tylko zauroczeniem. A ono przemija.

No, pewnie mogłabym napisać jeszcze kilka podpunktów, ale te chyba udowadniają, że z Hermioną mogłabym się utożsamiać.

Z kim Wy się utożsamiacie?
Miłej niedzieli :)

niedziela, 14 czerwca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 24


Dzień 24 - Książka, którą według Ciebie powinno przeczytać więcej osób
    Witajcie w tę jakże upalną i duszną niedzielę (z resztą cały tydzień taki jest... koszmar w najczystszej postaci)!
    Dziś opowiem Wam co nieco o książkach, które moim zdaniem zasługują na większe zainteresowanie czytelników. Okrutna prawda jest taka, że obecnie żywot książki jest krótki - po miesiącu, maksymalnie sześciu, od premiery czytelnicy zapominają o nowince, przytłoczeni innymi nowościami. O książkach starych - i nie mówię tu o utworach z czasów średniowiecza, ale już o, powiedzmy Harrym Potterze - wspomina się niewiele: kto czytał, ten zna; kto nie czytał, już raczej nie przeczyta, bo woli sięgnąć po coś nowszego. Nawet genialny Władca pierścieni przeżył renesans dopiero przy okazji premiery filmów na podstawie trylogii, a później - po ponad dziesięciu latach - kolejnych trzech filmów Hobbit. Z polskiego podwórka podobną "nawrotkę" zaobserwowałam przy okazji Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego. Zupełnie niedawno na rynku pojawiła się trzecia gierka z Geraltem z Rivii w roli głównej - i w autobusie przyuważyłam co najmniej trzy osoby zaczytujące się w książkach Sapkowskiego! Nie zrozumcie mnie źle: wiem, że rozwój jest potrzebny, że nie można cały czas żyć przeszłością, ale niektóre utwory pasuje znać. Nawet jeśli nie są obecnie "na topie".
Dlatego w ramach dzisiejszego wyzwania chciałabym Wam napisać o klasykach literackich. Klasykach, które część z Was mogła czytać i omawiać w ramach szkolnych zajęć, ale niekoniecznie (bo przecież nie wszyscy czytają lektury, a kanon zmienny jest). Zaczynamy od...

Lolity Władimira Nabokowa
....czyli prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjnej, wzbudzającej skrajne emocje prozy pióra rosyjskiego pisarza. Lolitę ekranizowano dwukrotnie (chyba), ale nie oglądałam żadnego z filmów. Czemu mówię o tej książce? Powiedzmy sobie szczerze, na temat tej powieści trzeba wyrobić sobie własne zdanie. Każdy człowiek ma nieco inne podejście do tego typu spraw, do tego typu ludzi. Ja myślę, że warto przeczytać tę powieść i samodzielnie wyrobić sobie zdanie na jej temat.

Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery
Powieść - czy nawet cały cykl - pojawia się na Moich Czytadłach już po raz n-ty (chyba powinnam zmienić nazwę na "Czytadła z Zielonego Wzgórza" albo "Czytadła z Krakowskiego Wzgórza" ;) ), ale uważam, że o tej kilkutomowej serii warto mówić. Nie wiem, czy obecnie w szkołach omawia się przygody Ani (ja w podstawówce miałam okazję przeczytać tylko fragmenty z podręcznika, ale to było już ładnych kilka lat temu i nie wiem, jak to obecnie wygląda). Mam nadzieję, że tak, ponieważ to wspaniała historia o nierozważnej sierotce, która jest lustrzanym odbiciem wielu prawdziwych dziewczyn. Uważam, że o tej książce powinno się mówić równie dużo jak o Małym Księciu (którego - przykro mi - nie polubiłam; być może nie zrozumiałam go wtedy, kiedy czytałam po raz pierwszy, i do tej pory pozostał mi uraz).

    Stwierdziłam, że o Ogniem i mieczem nie będę się rozpisywać, ale chociaż wspomnieć należy. Jeśli czytujecie mnie nieco dłużej, na pewno wiecie, że tę historię uwielbiam i będę rekomendować ku utrapieniu gawiedzi nieprzepadającej za starodawną, kwiecistą mową polską.

Jakie książki według Was powinno przeczytać więcej osób? Wybralibyście coś z klasyki czy raczej nowinki?
Miłej niedzieli!

niedziela, 31 maja 2015

30 Day Book Challenge - dzień 23


Dzień 23 - Książka, którą od dawna chcesz przeczytać i nadal tego nie zrobiłaś
Witajcie! Jak wskazuje powyższy temat, dziś co nieco o książkach do przeczytania. Jak chyba każdy mam wręcz nieskończone ilości utworów, które bardzo chcę przeczytać. Niestety, doba ma 24 godziny, muszę kiedyś spać, uczyć się i robić inne prozaiczne czynności (na przykład chodzić do księgarni i kupować nowe książki...), więc stos TBR zamiast maleć, rośnie.
Ale ale, wróćmy do tematu! (Choć na dobrą sprawę pod dzisiejszym postem mogłabym wkleić całą swoją listę "Chcę przeczytać", więc powyższy wstęp nie jest dokładnie pozbawiony sensu.)

Jeszcze niedawno napisałabym, że od dawna czaję się na Marę Dyer. Tajemnicę Michelle Hodkin, ale w kończącym się tygodniu mieliście okazję przeczytać falę hejtu, którą wyplułam z siebie po zakończeniu lektury.

Na pewno mogę stwierdzić, że od dawna przymierzam się do prawdopodobnie największego klasyka polskiej literatury, czyli Trylogii Henryka Sienkiewicza. W tym roku zdążyłam już przeczytać Ogniem i mieczem (wspaniałe, niesamowite czytadło, naprawdę polecam!), a na nadchodzące wakacje założyłam sobie lekturę PotopuPana Wołodyjowskiego. Wprawdzie filmów na ich podstawie nie pokochałam tak bardzo jak Ogniem i mieczem, ale uważam, że warto zapoznać się z tym kawałkiem literatury rodzimej :)

Wśród bardziej współczesnej twórczości na wyróżnienie zasługuje Lek na śmierć, czyli ostatnia część trylogii Więzień labiryntu Jamesa Dashnera. Pierwsza część mnie zachwyciła, druga też nie była zła i wręcz usycham z ciekawości, co wydarzy się na koniec! Niedawno (wreszcie) kupiłam sobie egzemplarz tej powieści, więc nic (?) nie stoi na przeszkodzie, bym mogła zachwycić się kolejnymi przygodami Thomasa. Jednocześnie odwlekam lekturę w czasie, ponieważ boję się tego tomu - wiem, że ktoś w nim umiera... i pewnie umrze ten, którego lubię najbardziej :C
Które książki długo goszczą na Waszych listach TBR, choć bardzo chcecie je przeczytać?
Miłej niedzieli!

niedziela, 17 maja 2015

30 Day Book Challenge - dzień 22


Dzień 22 - Książka przy której płaczesz
Witajcie! Dziś opowiem Wam co nieco o książkach, które mnie wzruszają. Z reguły nie płaczę przy czytaniu, chociaż zdarzają się sytuacje, przy których jestem blisko łez albo... raz na ruski rok... autentycznie się rozryczę. Prędzej zdarza mi się to przy oglądaniu filmów, ponieważ tam twórcy mają do dyspozycji muzykę, która niesamowicie podbudowuje napięcie.


Wyścig śmierci - Maggie Stiefvater
Opowieść raczej dla młodzieży. Główną bohaterką jest nastolatka, której marzeniem jest zwycięstwo w wyścigu koni wodnych. O tym samym śni nieco starszy od niej chłopak, który - dzięki wygranej - mógłby wykupić ukochanego konia i wreszcie zacząć naprawdę żyć. Choć przesympatyczny duet często zachowuje się jak para dzieciaków, całość utworu oceniam wysoko. A jego zakończenie wstrząsnęło mną do głębi. Po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna ryczałam jak bóbr...
Nie, nie tyle ze smutku. To była raczej kwestia piękna uwiecznionej tam chwili. Obawiam się, że nie potrafię oddać pełni swojego zachwytu - musicie to przeczytać.

The Devil's Graveyard - Anonim
Trzeci tom Księgi bez tytułu, niewydany w Polsce, niemniej wart zainteresowania fanów. Dość piekielna i krwawa opowieść o Bourbon Kidzie, zombiaczkach i... konkursie piosenki. Gdy czytałam tę powieść nie spodziewałam się wzruszeń. Niemniej autorowi udało się mną wstrząsnąć. Myślę, że nawet najtwardsze serce musiało się skruszyć wobec przedstawionej tam sytuacji...

Chłopcy z Placu Broni - Ferenc Molnar
Ogromne wzruszenie czasów dziecięcych. Lektura klasy czwartej, która wstrząsnęła moim niewinnym serduszkiem i jako pierwsza wycisnęła ze mnie łzy smutku. Pierwsza książka, która nie miała szczęśliwego zakończenia. Do dziś pamiętam, jak okropnie przeżywałam śmierć jednego z bohaterów. (Zakładam, że większość z Was czytała Chłopców z Placu Broni, ale jeśli nie... zachęcam Was do tego i z myślą o Was nie zdradzam szczegółów!)
Nie mam pojęcia, dlaczego tak smutną książeczkę dają do czytania dzieciom. Niby przez wzgląd na wiek bohaterów? No może, ale mnie to swego czasu naprawdę zdołowało...

Jakie są Wasze "wyciskacze łez"? Znajduje się wśród nich coś spośród moich propozycji?
Miłej niedzieli!

P.S. Już niedługo skończę to trzydziestodniowe wyzwanie i już zaczynam szukać czegoś innego. Tym razem może bardziej filmowego albo muzycznego... ewentualnie animowego ;) (seriale nieczęsto oglądam).

niedziela, 3 maja 2015

30 Day Book Challenge - dzień 21


Dzień 21 - Pierwsza powieść, jaką przeczytałaś
Witajcie! Dziś będzie krótko i treściwie, bo nie mam większych problemów z wyborem pierwszej przeczytanej przez siebie powieści. Więc do rzeczy :)

Plastusiowy pamiętnik - Maria Kownacka
Pierwsza szkolna lektura, której czytanie pamiętam. Swego czasu byłam zachwycona pomysłem na opowieść oraz, oczywiście, Plastusiem. Och, jak bardzo chciałam mieć swojego własnego ludzika z plasteliny! (Niestety, nie doczekałam się takowego.) Nie jestem pewna, czy obecnie wywarłaby na mnie tak wielkie wrażenie - dlatego nie czytam jej po raz kolejny - ale wspaniałe wspomnienia pozostały.

Harry Potter i Więzień Azkabanu - J.K. Rowling
Po tę książkę sięgnęłam z własnej woli. Chyba wiedziałam, że to część trzecia, ale tak jakoś wyszło, że zaczęłam przygodę z Harrym właśnie od niej. Przeczytałam Więźnia Azkabanu kilka razy i dopiero potem zabrałam się za wcześniejsze książki. Nie, nie przeszkadzało mi to ;)

Jakie powieści Wy przeczytaliście jako pierwsze? Miło je wspominacie?
Pięknej niedzieli!

niedziela, 19 kwietnia 2015

30 Day Book Challenge - dzień 20


Dzień 20 - Ulubiony romans
Witajcie! Jak być może wiecie, romansów w sensie stricte raczej nie czytuję. Elementy romantyczne obecne w literaturze young adult zasadniczo mi wystarczają. W większości utworów tego gatunku miłości jest tyle, że goodreadsowa półka "Romance" liczy ponad 70 pozycji - głównie YA.
Ale w dzisiejszym wyzwaniu chyba nie o to chodzi ;) Więc opowiem Wam co nieco o mojej ulubionej książce, której głównym wątkiem jest romans, czyli o...

Love, Rosie Cecelii Ahern
Nie oszukujmy się, to jest romans. Obudowany dramatem, komedią, spisany w nietypowej formie, ale jednak romans. Historia opowiada o dwójce przyjaciół, którzy znają się od dzieciństwa i nie dopuszczają do siebie myśli, iż przyjaźń mogłaby przerodzić się w coś więcej. Żywią do siebie cieplejsze uczucia, nie potrafią tego wyznać i cierpią, widząc, że ta druga osoba próbuje ułożyć sobie życie z kimś innym. (Do recenzji tej książki możecie przejść, klikając w tytuł powyżej.)
Dlaczego jest to mój ulubiony romans? Ponieważ miłość przedstawiono bardziej życiowo, bez przesadyzmu i piorunującej szybkości znanych z młodzieżówek czy Romea i Julii. Ponieważ bohaterów nie dało się nie lubić. Ponieważ bez problemu się z nimi zżyłam. Ponieważ bardzo chciałabym kiedyś przeżyć podobną historię.

Myślę, że pierwsze miejsce ex aequo mogłaby zająć...

Swobodna S.C. Stephens
To niby drugi z trzech tomów, pierwszego nie czytałam (ale mam kupiony). Niemniej historia mnie zainteresowała i rozgrzała wewnętrznie. Ta opowieść (a także cała trylogia - o ile się nie mylę) to zapis przeżyć Kiery, dziewczyny raczkującej gwiazdy rocka, Kellana. Bohaterka nie ma łatwo, musi radzić sobie z nieustanną zazdrością o boskiego chłopaka, ale ten świata poza nią nie widzi. (Recenzję Swobodnej możecie przeczytać, klikając na tytuł powyżej.)
Dlaczego lubię tę książkę? Ponieważ daje nadzieję, że prawdziwa, ślepa i bezgraniczna miłość istnieje. Ponieważ Kellan jest po prostu kochany. Ponieważ chyba każda dziewczyna chciałaby przeżyć podobną przygodę. Ponieważ nie sądziłam, że mi się spodoba, podchodziłam do niej raczej sceptycznie, a tu TAKA niespodzianka!

A jakie są Wasze ulubione romanse? Czytaliście coś spośród moich typów?
Miłej niedzieli!

niedziela, 29 marca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 19


Dzień 19 - Ulubiona książka przerobiona na film
Witajcie! Dzisiejsza część wyzwania książkowego wydaje mi się niejasna. Chodzi o ulubioną książkę, która doczekała się ekranizacji? Czy o ulubiony film na podstawie książki? Prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiem, więc udzielę nieco obszerniejszej odpowiedzi, niż byłoby to (zapewne) konieczne.

Bardzo podoba mi się film Dziewczyna w czerwonej pelerynie w reżyserii Catherine Hardwicke, z Amandą Seyfried, Garym Oldmanem i Billym Burke w obsadzie. Wiem, że jest to ekranizacja książki pióra Sarah Blakely-Cartwright, ale nie miałam okazji jej przeczytać. (Że nie wspomnę o tym, iż lektura po seansie pozbawiona będzie emocji - przecież znam już zakończenie - więc raczej już nigdy jej nie przeczytam.)
Sporą sympatią darzę także ekranizacje książek Dana Browna - Anioły i demony oraz Kod Leonarda da Vinci. Papierowe pierwowzory cenię i lubię (na pewno bardziej niż Inferno, które nie do końca mi podeszło), ale nie nazwałabym ich swoimi ulubionymi książkami.

Ponieważ Igrzyska śmierci należą do moich ulubionych serii książkowych, nie mogłabym o nich nie wspomnieć w tym poście. Pierwsze dwa filmy przypadły mi do gustu, choć zdecydowanie mniej niż książki. Film trzeci nie porwał mnie aż tak - być może przez to, że podzielono go na dwie części (od czasów Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci jest to praktyka nagminna, niezmiernie irytująca).
Na drugim miejscu mogłabym umieścić wspaniałe siedem tomów i osiem filmów z serii Harry Potter. Dlaczego dopiero drugim? Bo czytałam to wieki, wieki temu, a z perspektywy czasu fabuła wydaje mi się trochę... dziecinna. Ale seria na zawsze pozostanie w moim sercu jako pierwsza w całości skompletowana i przeczytana :D

Jakie są Wasze ulubione książki przeniesione na wielki ekran? Podzielacie moje opinie?
Miłej niedzieli!