"Zamknięta książka jest niema; przemówi tylko wtedy, gdy zostanie otwarta." E.E. Schmitt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maggie Stiefvater. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maggie Stiefvater. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 października 2019
Książkowe nowinki ze świata - listopad 2019
Książkowe nowinki ze świata - subiektywny spis powieści, które ukazują
się w bieżącym miesiącu na zagranicznych rynkach i wydają się godne
uwagi.
niedziela, 17 maja 2015
30 Day Book Challenge - dzień 22
Dzień 22 - Książka przy której płaczesz
Witajcie! Dziś opowiem Wam co nieco o książkach, które mnie wzruszają. Z reguły nie płaczę przy czytaniu, chociaż zdarzają się sytuacje, przy których jestem blisko łez albo... raz na ruski rok... autentycznie się rozryczę. Prędzej zdarza mi się to przy oglądaniu filmów, ponieważ tam twórcy mają do dyspozycji muzykę, która niesamowicie podbudowuje napięcie.
Wyścig śmierci - Maggie Stiefvater
Opowieść raczej dla młodzieży. Główną bohaterką jest nastolatka, której marzeniem jest zwycięstwo w wyścigu koni wodnych. O tym samym śni nieco starszy od niej chłopak, który - dzięki wygranej - mógłby wykupić ukochanego konia i wreszcie zacząć naprawdę żyć. Choć przesympatyczny duet często zachowuje się jak para dzieciaków, całość utworu oceniam wysoko. A jego zakończenie wstrząsnęło mną do głębi. Po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna ryczałam jak bóbr...
Nie, nie tyle ze smutku. To była raczej kwestia piękna uwiecznionej tam chwili. Obawiam się, że nie potrafię oddać pełni swojego zachwytu - musicie to przeczytać.
The Devil's Graveyard - Anonim
Trzeci tom Księgi bez tytułu, niewydany w Polsce, niemniej wart zainteresowania fanów. Dość piekielna i krwawa opowieść o Bourbon Kidzie, zombiaczkach i... konkursie piosenki. Gdy czytałam tę powieść nie spodziewałam się wzruszeń. Niemniej autorowi udało się mną wstrząsnąć. Myślę, że nawet najtwardsze serce musiało się skruszyć wobec przedstawionej tam sytuacji...
Chłopcy z Placu Broni - Ferenc Molnar
Ogromne wzruszenie czasów dziecięcych. Lektura klasy czwartej, która wstrząsnęła moim niewinnym serduszkiem i jako pierwsza wycisnęła ze mnie łzy smutku. Pierwsza książka, która nie miała szczęśliwego zakończenia. Do dziś pamiętam, jak okropnie przeżywałam śmierć jednego z bohaterów. (Zakładam, że większość z Was czytała Chłopców z Placu Broni, ale jeśli nie... zachęcam Was do tego i z myślą o Was nie zdradzam szczegółów!)
Nie mam pojęcia, dlaczego tak smutną książeczkę dają do czytania dzieciom. Niby przez wzgląd na wiek bohaterów? No może, ale mnie to swego czasu naprawdę zdołowało...
P.S. Już niedługo skończę to trzydziestodniowe wyzwanie i już zaczynam szukać czegoś innego. Tym razem może bardziej filmowego albo muzycznego... ewentualnie animowego ;) (seriale nieczęsto oglądam).
Wyścig śmierci - Maggie Stiefvater
Opowieść raczej dla młodzieży. Główną bohaterką jest nastolatka, której marzeniem jest zwycięstwo w wyścigu koni wodnych. O tym samym śni nieco starszy od niej chłopak, który - dzięki wygranej - mógłby wykupić ukochanego konia i wreszcie zacząć naprawdę żyć. Choć przesympatyczny duet często zachowuje się jak para dzieciaków, całość utworu oceniam wysoko. A jego zakończenie wstrząsnęło mną do głębi. Po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna ryczałam jak bóbr...
Nie, nie tyle ze smutku. To była raczej kwestia piękna uwiecznionej tam chwili. Obawiam się, że nie potrafię oddać pełni swojego zachwytu - musicie to przeczytać.
The Devil's Graveyard - Anonim
Trzeci tom Księgi bez tytułu, niewydany w Polsce, niemniej wart zainteresowania fanów. Dość piekielna i krwawa opowieść o Bourbon Kidzie, zombiaczkach i... konkursie piosenki. Gdy czytałam tę powieść nie spodziewałam się wzruszeń. Niemniej autorowi udało się mną wstrząsnąć. Myślę, że nawet najtwardsze serce musiało się skruszyć wobec przedstawionej tam sytuacji...
Chłopcy z Placu Broni - Ferenc Molnar
Ogromne wzruszenie czasów dziecięcych. Lektura klasy czwartej, która wstrząsnęła moim niewinnym serduszkiem i jako pierwsza wycisnęła ze mnie łzy smutku. Pierwsza książka, która nie miała szczęśliwego zakończenia. Do dziś pamiętam, jak okropnie przeżywałam śmierć jednego z bohaterów. (Zakładam, że większość z Was czytała Chłopców z Placu Broni, ale jeśli nie... zachęcam Was do tego i z myślą o Was nie zdradzam szczegółów!)
Nie mam pojęcia, dlaczego tak smutną książeczkę dają do czytania dzieciom. Niby przez wzgląd na wiek bohaterów? No może, ale mnie to swego czasu naprawdę zdołowało...
Jakie są Wasze "wyciskacze łez"? Znajduje się wśród nich coś spośród moich propozycji?
Miłej niedzieli!
P.S. Już niedługo skończę to trzydziestodniowe wyzwanie i już zaczynam szukać czegoś innego. Tym razem może bardziej filmowego albo muzycznego... ewentualnie animowego ;) (seriale nieczęsto oglądam).
poniedziałek, 2 marca 2015
"Wyścig śmierci" - Maggie Stiefvater
Tytuł: Wyścig śmierci (org The Scorpio Races)
Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 3 października 2012 r. (premiera: październik 2011 r.)
Ilość stron: 494
Polecam: młodzieży w wieku 16+
Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 3 października 2012 r. (premiera: październik 2011 r.)
Ilość stron: 494
Na Moich Czytadłach zrecenzowałam prawie wszystkie wydane w Polsce książki Maggie Stiefvater. Dziś nadeszła pora na Wyścig śmierci, który zachęcił mnie swoim tytułem oraz nazwiskiem autorki. Przedstawiony na okładce zarys fabuły także zwiastował coś ciekawego - nie mogłam sobie odpuścić.
Z nadejściem jesieni wokół wyspy Thisby zaczynają się pojawiać eich uisce, czyli konie wodne. Pierwszego listopada każdego roku organizowany jest Wyścig Skorpiona, w którym biorą udział jeźdźcy dosiadający tych fantastycznych stworzeń. Opisywany w powieści rok jest jednak wyjątkowy, ponieważ do konkursu zgłasza się pierwsza kobieta, nastoletnia sierota Kate "Puck" Connolly, dosiadająca zwykłej, lądowej klaczy. Dziewczyna chce wygrać, by zdobyć pieniądze i - być może - zatrzymać w domu starszego brata. W zawodach bierze też udział dziewiętnastoletni (także osierocony) Sean Kendrick, czterokrotny zwycięzca Wyścigu.
Autorka miała świetny, choć może nieco szalony pomysł na książkę: mięsożernych koni wyłaniających się z morza nie spotykamy bowiem w każdej opowieści. Koncepcja zorganizowania wyścigu z ich udziałem jest równie dobra, ale Wyścig śmierci to tylko w niewielkim stopniu same zawody. Ponad czterysta stron powieści zajmują przygotowania Puck, jej rozterki (jechać na Dove? jechać na jakimś koniu morskim? a może w ogóle nie jechać?), a także problemy rodzinne. Nie mniej czasu poświęca się Seanowi, który jest faworytem Wyścigu, ale także zawziętym rywalem Mutta Malverna, syna swojego pracodawcy. Główni bohaterowie żyją swoim życiem, pracują... a gdzie tu Wyścig Skorpiona?
Podobnie jak w Królu Kruków, także w Wyścigu śmierci znakomita większość utworu to powieść obyczajowa skierowana do młodzieży. Maggie Stiefvater koncentruje się na codzienności młodych ludzi i bardzo powoli pcha akcję do przodu. Dynamika objawia się dopiero podczas opisu Wyścigu Skorpiona, który trwa naprawdę krótko. A później robi się smutno, coraz smutniej - tak smutno, że nawet ja się popłakałam. Co dobrze świadczy o Wyścigu śmierci, bo dawno nie płakałam nad książką.
Sean Kendrick trafił do moich ulubionych książkowych bohaterów: jest odpowiedzialny, sumienny, wytrwały i odporny psychicznie. Oziębły na zewnątrz, ale w głębi serca bardzo troskliwy i oddany temu, co kocha, czyli koniom. Mimo że los wystawił go na niejedną ciężką próbę, dąży do celu. Tak, bardzo polubiłam pana Kendricka. Kate Connolly w sumie powinnam polubić jeszcze bardziej, ponieważ nieraz wykazywała się odwagą i determinacją w dążeniu do celu. W jej przypadku miałam jednak problem z wiekiem: w Wyścigu śmierci jawnie się go nie podaje, początek utworu sugeruje jakieś trzynaście lat, natomiast dalsza część opowieści - około szesnastu/siedemnastu. Nie pomaga nawet wzrost (piszę recenzję na świeżo, więc pamiętam takie detale), który raz przedstawia się na niewiele ponad metr (czyli około 13 lat) a zaraz na ponad metr pięćdziesiąt (podczas spoglądania ponad grzbietem konia mającego w kłębie półtora metra). Jeśli przyjąć hipotezę o trzynastolatce - Kate jest zdecydowanie zbyt dojrzała, nawet jak na sierotę - zaś jeżeli obstawimy siedemnastolatkę - dziewczyna może uchodzić za wzór dla niejednej rówieśniczki, która sięgnie po tę książkę.
W Wyścigu śmierci zastosowano narrację pierwszoosobową w czasie teraźniejszym. Dzięki temu czytelnik nie ma pewności, czy bohaterowie - narratorzy (czyli na zmianę Sean i Puck) dożyją do końca. Czytając utwory spisane z perspektywy pierwszoosobowego narratora w czasie przeszłym, mamy pewność, że narrator przeżyje - skoro komuś to opowiada lub gdzieś to spisuje, prawda? Przynajmniej ja odbieram to właśnie w ten sposób: jeśli "narrator czasu przeszłego" umiera, nie wspominam o tym w recenzji (bo spoiler!), ale jednak troszkę obniżam notę. To tak na marginesie.
Wyścig śmierci to bardzo dobra książka dla młodzieży, która w bohaterach może odnaleźć siebie. Szkoda, że tytułowy Wyścig potraktowany został tak marginalnie, ponieważ można było wyciągnąć z niego coś więcej. Autorka wykorzystała mity o koniach wodnych i stworzyła interesującą powieść obyczajową, ale ja, sięgając po tę książkę, spodziewałam się czegoś bardziej dynamicznego. Gdyby tytuł - lub choćby opis - sugerował obyczajówkę, oceniłaby Wyścig co najmniej o jeden stopień wyżej. Niemniej polecam Wam tę powieść - ale nastawcie się na mniej fantasy i akcji, a więcej emocji i problemów młodych ludzi.
Ocena końcowa: 4+/6Z nadejściem jesieni wokół wyspy Thisby zaczynają się pojawiać eich uisce, czyli konie wodne. Pierwszego listopada każdego roku organizowany jest Wyścig Skorpiona, w którym biorą udział jeźdźcy dosiadający tych fantastycznych stworzeń. Opisywany w powieści rok jest jednak wyjątkowy, ponieważ do konkursu zgłasza się pierwsza kobieta, nastoletnia sierota Kate "Puck" Connolly, dosiadająca zwykłej, lądowej klaczy. Dziewczyna chce wygrać, by zdobyć pieniądze i - być może - zatrzymać w domu starszego brata. W zawodach bierze też udział dziewiętnastoletni (także osierocony) Sean Kendrick, czterokrotny zwycięzca Wyścigu.
Autorka miała świetny, choć może nieco szalony pomysł na książkę: mięsożernych koni wyłaniających się z morza nie spotykamy bowiem w każdej opowieści. Koncepcja zorganizowania wyścigu z ich udziałem jest równie dobra, ale Wyścig śmierci to tylko w niewielkim stopniu same zawody. Ponad czterysta stron powieści zajmują przygotowania Puck, jej rozterki (jechać na Dove? jechać na jakimś koniu morskim? a może w ogóle nie jechać?), a także problemy rodzinne. Nie mniej czasu poświęca się Seanowi, który jest faworytem Wyścigu, ale także zawziętym rywalem Mutta Malverna, syna swojego pracodawcy. Główni bohaterowie żyją swoim życiem, pracują... a gdzie tu Wyścig Skorpiona?
Podobnie jak w Królu Kruków, także w Wyścigu śmierci znakomita większość utworu to powieść obyczajowa skierowana do młodzieży. Maggie Stiefvater koncentruje się na codzienności młodych ludzi i bardzo powoli pcha akcję do przodu. Dynamika objawia się dopiero podczas opisu Wyścigu Skorpiona, który trwa naprawdę krótko. A później robi się smutno, coraz smutniej - tak smutno, że nawet ja się popłakałam. Co dobrze świadczy o Wyścigu śmierci, bo dawno nie płakałam nad książką.
Sean Kendrick trafił do moich ulubionych książkowych bohaterów: jest odpowiedzialny, sumienny, wytrwały i odporny psychicznie. Oziębły na zewnątrz, ale w głębi serca bardzo troskliwy i oddany temu, co kocha, czyli koniom. Mimo że los wystawił go na niejedną ciężką próbę, dąży do celu. Tak, bardzo polubiłam pana Kendricka. Kate Connolly w sumie powinnam polubić jeszcze bardziej, ponieważ nieraz wykazywała się odwagą i determinacją w dążeniu do celu. W jej przypadku miałam jednak problem z wiekiem: w Wyścigu śmierci jawnie się go nie podaje, początek utworu sugeruje jakieś trzynaście lat, natomiast dalsza część opowieści - około szesnastu/siedemnastu. Nie pomaga nawet wzrost (piszę recenzję na świeżo, więc pamiętam takie detale), który raz przedstawia się na niewiele ponad metr (czyli około 13 lat) a zaraz na ponad metr pięćdziesiąt (podczas spoglądania ponad grzbietem konia mającego w kłębie półtora metra). Jeśli przyjąć hipotezę o trzynastolatce - Kate jest zdecydowanie zbyt dojrzała, nawet jak na sierotę - zaś jeżeli obstawimy siedemnastolatkę - dziewczyna może uchodzić za wzór dla niejednej rówieśniczki, która sięgnie po tę książkę.
W Wyścigu śmierci zastosowano narrację pierwszoosobową w czasie teraźniejszym. Dzięki temu czytelnik nie ma pewności, czy bohaterowie - narratorzy (czyli na zmianę Sean i Puck) dożyją do końca. Czytając utwory spisane z perspektywy pierwszoosobowego narratora w czasie przeszłym, mamy pewność, że narrator przeżyje - skoro komuś to opowiada lub gdzieś to spisuje, prawda? Przynajmniej ja odbieram to właśnie w ten sposób: jeśli "narrator czasu przeszłego" umiera, nie wspominam o tym w recenzji (bo spoiler!), ale jednak troszkę obniżam notę. To tak na marginesie.
Wyścig śmierci to bardzo dobra książka dla młodzieży, która w bohaterach może odnaleźć siebie. Szkoda, że tytułowy Wyścig potraktowany został tak marginalnie, ponieważ można było wyciągnąć z niego coś więcej. Autorka wykorzystała mity o koniach wodnych i stworzyła interesującą powieść obyczajową, ale ja, sięgając po tę książkę, spodziewałam się czegoś bardziej dynamicznego. Gdyby tytuł - lub choćby opis - sugerował obyczajówkę, oceniłaby Wyścig co najmniej o jeden stopień wyżej. Niemniej polecam Wam tę powieść - ale nastawcie się na mniej fantasy i akcji, a więcej emocji i problemów młodych ludzi.
Polecam: młodzieży w wieku 16+
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Ma smutne zakończenie
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Książka, która sprawiła, że płakałeś
3. Klucznik na marzec - Coś czerwonego
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Ma smutne zakończenie
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Książka, która sprawiła, że płakałeś
3. Klucznik na marzec - Coś czerwonego
środa, 31 grudnia 2014
"Król Kruków" - Maggie Stiefvater
Tytuł: Król Kruków (org. The Raven Boys)
Autor: Maggie Stiefvater
Seria: The Raven Boys #1
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2 lipca 2013 r. (premiera: wrzesień 2012)
Ilość stron: 496
Maggie Stiefvater zaistniała w Polsce dzięki trylogii Wilki z Mercy Falls. Po zakończeniu tej serii autorka napisała The Scorpio Races (w Polsce wydane jako Wyścig śmierci), a później rozpoczęła cykl Raven Boys. Dziś przedstawiam Wam recenzję pierwszego tomu tejże trylogii, czyli Króla Kruków.
Blue Sargent należy do rodziny wróżek i mediów, a sama - choć nie posiada specjalnych umiejętności - znacznie wzmacnia moc duchów, dzięki czemu jej matce i ciotkom łatwiej się z nimi komunikować. Do Henrietty przybywa daleka krewna, Neeve, podobno by odnaleźć ojca dziewczyny. Jednocześnie czterech przyjaciół, uczniów szanowanej męskiej uczelni Aglionby - Gansey, Ronan, Adam i Noah - poszukuje w mieście i jego okolicach linii mocy, na której mają nadzieję znaleźć Glendowera, legendarnego Króla Kruków. Spotkanie piątki nastolatków jest nieuniknione. Czy uda im się odnaleźć uśpionego rycerza, zanim zrobi to ktoś inny? Ktoś, kto poszukuje linii mocy od lat i posunie się do wszystkiego, by ją odnaleźć?
Początkowo nie mogłam wciągnąć się w tę powieść, za co winię specyficzny, wyraźnie kierowany do młodszych czytelników, sposób pisania. Z czasem okazało się, że poszukiwania Glendowera i linii mocy wcale nie stanowią głównej osi Króla Kruków. To przede wszystkim opowieść o młodych ludziach, którzy mają swoje problemy (z nauką, z rodziną, z sobą) i wspólnie próbują je rozwiązać. Historia nie pomija też problemu pierwszej miłości - Blue, otoczona przez czterech charyzmatycznych młodzieńców, zaczyna odczuwać coś, czego nie znała wcześniej, a jednocześnie wie, że nie może pozwolić sobie na miłość, ponieważ chłopak, którego pocałuje, zginie.
W Królu Kruków ważną rolę odgrywają magia i zjawiska nadprzyrodzone. Nie obawiajcie się, nikt nie lata na miotle, nie rzuca Patronusami ani nie usuwa nikomu pamięci. Występująca w powieści magia ma raczej związek z przyrodą. Co jakiś czas pojawiają się też jakieś duchy - częściej w rozmowie niż "na żywo", ponieważ żadne z piątki bohaterów nie posiada zdolności widzenia zmarłych. Ta teza zostaje jednak wystawiona na próbę, której rozwiązanie mnie bardzo zaskoczyło. Zakończenie tomu mogłoby w sumie stanowić zakończenie opowieści; autorzy już nie raz zostawiali swoich bohaterów w podobnych sytuacjach, skazując odbiorców na domysły. Na szczęście Maggie Stiefvater kontynuuje historię w Złodziejach snów (cieszę się, że dopiero teraz przeczytałam Króla Kruków - gdybym musiała czekać 2 lata na kontynuację, byłabym bardzo niepocieszona!).
W Królu Kruków występuje około 11 ważnych dla fabuły postaci. Oprócz wspomnianej młodzieży, istotne są krewne Blue - matka Maura, ciotki Persefona, Calla, Orla, Neeve - oraz nauczyciel łaciny z Aglionby. Każdego z tych bohaterów poznajemy naprawdę dobrze, jak na jeden, liczący niecałe 500 stron tom. Najwięcej czasu poświęca się oczywiście Blue, Ganseyowi i spółce. Każdy chłopak jest inny, niepowtarzalny i - co najważniejsze - wzbudzający sympatię. Polubiłam nawet Ronana, którego ze względu na wygląd omijałabym pewnie szerokim łukiem. Może nie tyle polubiłam, co poczułam się zaintrygowana: chcę dowiedzieć się o nim znacznie więcej!
W książce występuje narracja trzecioosobowa, choć każdy rozdział kładzie nacisk na jedną z postaci, dając odbiorcy wgląd w jej myśli. Jest to fajne, ponieważ nasze poznanie świata nie ogranicza się do perspektywy jednej osoby - którą zapewne zostałaby Blue, jak to bywa w książkach młodzieżowych. Wspominałam o stylu pisania skierowanym do młodszych odbiorców: nie potrafię sprecyzować, skąd takie przyporządkowanie. Może ze względu na kwieciste opisy, cenzurę większości brzydkich słów (przykład - mój ulubiony fragment tej książki - pod recenzją)... Tak, na pewno Króla Kruków pisano z myślą o nieco młodszych czytelnikach, choć poruszana tematyka na pewno zainteresuje także tych starszych.
Król Kruków tylko umocnił moją sympatię do Maggie Stiefvater. Powieść urzekła mnie swoim klimatem, charyzmatycznymi postaciami oraz doprawdy uroczym stylem pisania. Nie przeszkadzało mi nawet to, że "cel" powieści zszedł na drugi plan, na pierwszym plasując wątki bardziej obyczajowe. Niecierpliwie wyczekuję marca, by móc zapoznać się ze Złodziejem snów - Wam tymczasem polecam Króla Kruków.
Ocena końcowa: 5-/6
Polecam: miłośnikom powieści młodzieżowych z odrobiną magii
Autor: Maggie Stiefvater
Seria: The Raven Boys #1
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2 lipca 2013 r. (premiera: wrzesień 2012)
Ilość stron: 496
Maggie Stiefvater zaistniała w Polsce dzięki trylogii Wilki z Mercy Falls. Po zakończeniu tej serii autorka napisała The Scorpio Races (w Polsce wydane jako Wyścig śmierci), a później rozpoczęła cykl Raven Boys. Dziś przedstawiam Wam recenzję pierwszego tomu tejże trylogii, czyli Króla Kruków.
Blue Sargent należy do rodziny wróżek i mediów, a sama - choć nie posiada specjalnych umiejętności - znacznie wzmacnia moc duchów, dzięki czemu jej matce i ciotkom łatwiej się z nimi komunikować. Do Henrietty przybywa daleka krewna, Neeve, podobno by odnaleźć ojca dziewczyny. Jednocześnie czterech przyjaciół, uczniów szanowanej męskiej uczelni Aglionby - Gansey, Ronan, Adam i Noah - poszukuje w mieście i jego okolicach linii mocy, na której mają nadzieję znaleźć Glendowera, legendarnego Króla Kruków. Spotkanie piątki nastolatków jest nieuniknione. Czy uda im się odnaleźć uśpionego rycerza, zanim zrobi to ktoś inny? Ktoś, kto poszukuje linii mocy od lat i posunie się do wszystkiego, by ją odnaleźć?
Początkowo nie mogłam wciągnąć się w tę powieść, za co winię specyficzny, wyraźnie kierowany do młodszych czytelników, sposób pisania. Z czasem okazało się, że poszukiwania Glendowera i linii mocy wcale nie stanowią głównej osi Króla Kruków. To przede wszystkim opowieść o młodych ludziach, którzy mają swoje problemy (z nauką, z rodziną, z sobą) i wspólnie próbują je rozwiązać. Historia nie pomija też problemu pierwszej miłości - Blue, otoczona przez czterech charyzmatycznych młodzieńców, zaczyna odczuwać coś, czego nie znała wcześniej, a jednocześnie wie, że nie może pozwolić sobie na miłość, ponieważ chłopak, którego pocałuje, zginie.
W Królu Kruków ważną rolę odgrywają magia i zjawiska nadprzyrodzone. Nie obawiajcie się, nikt nie lata na miotle, nie rzuca Patronusami ani nie usuwa nikomu pamięci. Występująca w powieści magia ma raczej związek z przyrodą. Co jakiś czas pojawiają się też jakieś duchy - częściej w rozmowie niż "na żywo", ponieważ żadne z piątki bohaterów nie posiada zdolności widzenia zmarłych. Ta teza zostaje jednak wystawiona na próbę, której rozwiązanie mnie bardzo zaskoczyło. Zakończenie tomu mogłoby w sumie stanowić zakończenie opowieści; autorzy już nie raz zostawiali swoich bohaterów w podobnych sytuacjach, skazując odbiorców na domysły. Na szczęście Maggie Stiefvater kontynuuje historię w Złodziejach snów (cieszę się, że dopiero teraz przeczytałam Króla Kruków - gdybym musiała czekać 2 lata na kontynuację, byłabym bardzo niepocieszona!).
W Królu Kruków występuje około 11 ważnych dla fabuły postaci. Oprócz wspomnianej młodzieży, istotne są krewne Blue - matka Maura, ciotki Persefona, Calla, Orla, Neeve - oraz nauczyciel łaciny z Aglionby. Każdego z tych bohaterów poznajemy naprawdę dobrze, jak na jeden, liczący niecałe 500 stron tom. Najwięcej czasu poświęca się oczywiście Blue, Ganseyowi i spółce. Każdy chłopak jest inny, niepowtarzalny i - co najważniejsze - wzbudzający sympatię. Polubiłam nawet Ronana, którego ze względu na wygląd omijałabym pewnie szerokim łukiem. Może nie tyle polubiłam, co poczułam się zaintrygowana: chcę dowiedzieć się o nim znacznie więcej!
W książce występuje narracja trzecioosobowa, choć każdy rozdział kładzie nacisk na jedną z postaci, dając odbiorcy wgląd w jej myśli. Jest to fajne, ponieważ nasze poznanie świata nie ogranicza się do perspektywy jednej osoby - którą zapewne zostałaby Blue, jak to bywa w książkach młodzieżowych. Wspominałam o stylu pisania skierowanym do młodszych odbiorców: nie potrafię sprecyzować, skąd takie przyporządkowanie. Może ze względu na kwieciste opisy, cenzurę większości brzydkich słów (przykład - mój ulubiony fragment tej książki - pod recenzją)... Tak, na pewno Króla Kruków pisano z myślą o nieco młodszych czytelnikach, choć poruszana tematyka na pewno zainteresuje także tych starszych.
Król Kruków tylko umocnił moją sympatię do Maggie Stiefvater. Powieść urzekła mnie swoim klimatem, charyzmatycznymi postaciami oraz doprawdy uroczym stylem pisania. Nie przeszkadzało mi nawet to, że "cel" powieści zszedł na drugi plan, na pierwszym plasując wątki bardziej obyczajowe. Niecierpliwie wyczekuję marca, by móc zapoznać się ze Złodziejem snów - Wam tymczasem polecam Króla Kruków.
Ocena końcowa: 5-/6
Polecam: miłośnikom powieści młodzieżowych z odrobiną magii
Ronan zaczął kląć. Puścił długą wiązankę obfitującą w złożone związki frazeologiczne. (...) Adam pomyślał, że Ronan bardzo melodyjnie przeklina: dobiera słowa z ostrożną, pełną czułości precyzją, jakby tworzył jakąś czarną poezję. W jego głosie było znacznie mniej nienawiści niż wtedy, kiedy nie przeklinał. [Uroboros, s. 286]
piątek, 19 grudnia 2014
Obecnie się czyta #20
Król kruków (Raven Cycle, #2) - Maggie Stiefvater
Pierwszy tom kolejne trylogii od Maggie Stiefvater. Wilki z Mercy Falls zaskoczyły mnie pozytywnie, więc wiele oczekuję po Raven Cycle.
Akcja dopiero się rozkręca - poznałam garść postaci, różniących się od siebie jak dzień od nocy. Intryga została mniej więcej zarysowana. Historia będzie najwyraźniej mocno bazować na brytyjskich legendach oraz okultyzmie.
Mam tylko nadzieję, że Uroboros nie porzuci Blue, Gansey'a i reszty po jednym tomie!
Postęp: 31%
Czytaliście Króla kruków? Macie pozytywne wspomnienia?
Pierwszy tom kolejne trylogii od Maggie Stiefvater. Wilki z Mercy Falls zaskoczyły mnie pozytywnie, więc wiele oczekuję po Raven Cycle.
Akcja dopiero się rozkręca - poznałam garść postaci, różniących się od siebie jak dzień od nocy. Intryga została mniej więcej zarysowana. Historia będzie najwyraźniej mocno bazować na brytyjskich legendach oraz okultyzmie.
Mam tylko nadzieję, że Uroboros nie porzuci Blue, Gansey'a i reszty po jednym tomie!
Postęp: 31%
Czytaliście Króla kruków? Macie pozytywne wspomnienia?
niedziela, 9 listopada 2014
30 Day Book Challenge - dzień 9
Dzień 9 - Książka, o której myślałeś, że Ci się nie spodoba, ale ją pokochałeś
Witajcie :) Dziś po raz kolejny zagłębię się w najgłębsze otchłanie mojego umysłu, by przedstawić Wam książki, do których podchodziłam jak przysłowiowy pies do jeża... Ale zupełnie niepotrzebnie, ponieważ okazało się, iż je szczerze pokochałam!Zacznę od największego pozytywnego zaskoczenia ostatnich miesięcy, czyli od Mechanicznej księżniczki Cassandry Clare. Po Mechanicznym księciu, ba - nawet po pierwszych kilkunastu stronach - byłam przekonana, że ta książka mi się nie spodoba; że będzie przewidywalna, ckliwa, patetyczna... Ogólnie - zła. Tymczasem oceniam ją naprawdę wysoko i uznaję za cudowne zwieńczenie trylogii.
Było o ostatnim tomie serii, więc może warto by napisać o jakichś pierwszych częściach. Często czytuję młodzieżówki i często psioczę, że schematyczne, że nudne, że pozbawione polotu... i dlatego muszę wymienić tu te tomy, które nie zawiodły moich oczekiwań:
- Mroczny anioł Eden Maguire - pozornie sztampa, ale przyjemnie napisana i zmieniająca się we wciągający dreszczowiec
- Nevermore: Kruk Kelly Creagh - czytając opis o cheerleaderce i emo miałam przed oczami kolejny młodzieżowy koszmarek, ale książka okazała się naprawdę dobra; niedawno kupiłam drugi tom i niecierpliwie wyczekuję ostatniego
- Cień nocy Andrei Cremer - wcześniej wilkołaki kojarzyły mi się tylko z Jacobem Blackiem, ale Calli udało się drastycznie zmienić moje poglądy - nawet dziewczyna może być samcem alfa ;)
- Drżenie Maggie Stiefvater - spodziewałam się romansu, ale seria o wilkach z Mercy Falls na pierwszym planie cały czas miała wilkołaki, a nie całuśne / rozbierane sceny
- Dziedzictwo mroku Bree Despain - kolejny utwór o wilkołakach (zaskakujące!)
Okej, to były książki "gatunkowe", które pokochałam mimo wstępnych obaw. Teraz czas na bardziej zaskakujący wybór, ponieważ przedstawię Wam lektury - tak, szkolne lektury - którym udało się zająć miejsce w moim sercu:
- Boska komedia Dante Alighieri - przeczytana przypadkiem lektura, bardzo sugestywna i przyjemna; co więcej, znajomość tego utworu bardzo pomogła mi zrozumieć Inferno Dana Browna
- Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa - rosyjska czarna komedia; chyba najlepsza z lektur, jakie miałam okazję przeczytać
- Chłopi Władysława Reymonta - niby mało się dzieje, utwór jest nudny i wyprany z emocji, ale przypadł mi do gustu.
A moim najnowszym książkowym odkryciem spełniającym zadane w temacie kryterium jest Swobodna S.C. Stephens. Połączenie obyczajówki i romansu nieco mnie niepokoiło, ale książka okazała się... znacznie lepsza, niż mogłabym wyśnić. Bohaterowie są niemal moimi rówieśnikami, co jeszcze bardziej zwiększa moje przywiązanie do Swobodnej.
Jeśli chcesz zdobyć swój własny egzemplarz Swobodnej, zachęcam do wzięcia udziału w rozdawajce. Aby przejść do odpowiedniego postu, kliknij na obrazek-->
Czy zgodzilibyście się z moimi wyborami? Jakie książki pokochaliście, choć podchodziliście do nich sceptycznie?
Miłej niedzieli!
Miłej niedzieli!
niedziela, 5 października 2014
Gdzie ta polska wersja? #12
Sinner -Maggie Stiefvater
Sinner koncentruje się na Cole'u St. Clair, ważnej postaci bestsellerowej trylogii Wilki z Mercy Falls. Wszyscy sądzą, że znają historię Cole'a. Sława. Uzależnienie. Upadek. Zniknięcie. Ale tylko kilka osób zna najmroczniejszy sekret Cole'a - jego umiejętność zmiany w wilka. Jedną z nich jest Isabel. Kiedyś mogli się nawet pokochać. Ale to było chyba wieki temu. Teraz Cole powrócił. Znów w świetle fleszy. Znów w strefie zagrożenia. Znów w życiu Izabel. Czy tego grzesznika można jeszcze ocalić?
Dlaczego? Trylogia zdobyła moje serce, mimo że koncentrowała się na związku pomiędzy dziewczyną i chłopakiem-wilkołakiem. Została jednak poprowadzona w tak interesujący sposób, że zupełnie mi to nie przeszkadzało. No i Cole, na którym ma koncentrować się Sinner (Grzesznik)... Choćby ze względu na niego chciałabym przeczytać tę książkę.
Szanse na wydanie? Przeciętne. Wilga wydawała trylogię jakiś czas temu i wszyscy uznali serię za zamkniętą. A tu niespodziewanie, w lipcu 2014 roku, pojawiła się kolejna książka! Biorąc pod uwagę popularność Wilków, myślę, że Wilga zdecyduje się na wykup praw.
Czytaliście Wilki z Mercy Falls? Co sądzicie o kolejnej książce w serii, tym razem koncentrującej się na konkretnej, właściwie drugoplanowej postaci?
niedziela, 31 sierpnia 2014
30 Day Book Challenge - dzień 4
Dzień 4 -Ulubiona książka ulubionej serii
Witajcie! Dziś dzień bezpośrednio powiązany z poprzednim (klik) - czyli ulubione części ulubionych serii. Hah, będzie zabawnie ;) Harry Potter i... - J.K. Rowling
Wybór ulubionego tomu będzie ciężki... głównie dlatego, że czytałam tę serię bardzo dawno. Jeszcze w podstawówce i początkiem gimnazjum. Jak ten czas szybko leci xD No, wracam do tematu. Moją ulubioną częścią Harry'ego Pottera jest "dwójka", czyli Harry Potter i Komnata Tajemnic. Zgredek rządzi :)
Igrzyska śmierci - Suzanne Collins
Tutaj problem był nieco mniejszy - bo tomów mniej. Najbardziej spodobały mi się właśnie Igrzyska śmierci, czyli tom pierwszy. Było to coś zupełnie nowego, nie czytałam nigdy podobnej powieści.
Pan Lodowego Ogrodu - Jarosław Grzędowicz
Wybór najlepszego tomu jest zadaniem niewykonalnym. Chociaż nie, wybieram tom czwarty (ostatni?). Ponieważ był najgrubszy, jego lektura dała mi naprawdę wiele godzin przyjemności i wyjaśniła chyba wszystko, co nie zostało wyjaśnione we wcześniejszych tomach.
Wiedźmin - Andrzej Sapkowski
Erm, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Muszę przeczytać sagę jeszcze raz. Po pierwsze, nie pamiętam wydarzeń kolejnych tomów (i nawet nie mam filmu, który mógłby mi je przypomnieć). A po drugie - właśnie zorientowałam się, że nie mam jej ocenionej na Lubimy Czytać! Hańba mi za to :(
Pieśń lodu i ognia - George R.R. Martin
Wprawdzie przeczytałam dopiero trzy tomy (ale jakie!) i oceniam na ich podstawie, ale bardzo podobało mi Starcie królów czyli część druga. Daenerys jeszcze coś tam robi, a w Westeros... No, zawsze coś się dzieje :)
Gone. Zniknęli - Michael Grant
Cała seria była wspaniała, ale chyba najwięcej emocji dostarczyła mi "trójka", czyli Faza trzecia: Kłamstwa. Może to dlatego, że czytałam ją po angielsku...? I naprawdę wiele się działo!
Wilki z Mercy Falls - Maggie Stiefvater
Niekwestionowanym liderem jest tu tom pierwszy, Drżenie. Gdyby nie zachwycenie jego treścią, nie sięgnęłabym tak szybko po kolejne części.
Mattias Tannhäuser - Tim Willocks
Tylko dwa tomy, ale wybór ciężki. Chyba jednak wybiorę Religię, czyli tom pierwszy. W Dwanaściorgu z Paryża nieco nie odpowiadała mi ta gromadka dzieciaków wokół głównego bohatera. Nie mówię, że ich nie polubiłam - po prostu bardziej odpowiadało mi, gdy Mattias działał sam.
Żelazny dwór - Julie Kagawa
Patrząc na oceny na Lubimy Czytać, wybieram Żelazną córkę. Dlaczego? Nie mam pojęcia - ma dziesięć gwiazdek na dziesięć, a Żelazny król "tylko" dziewięć. I nie wiem, co odpowiada za te oceny.
Księga bez tytułu - Anonim
Ponownie czytałam tylko dwie z czterech części (do tego dwie ostatnie), ale spośród nich bardziej odpowiadała mi Księga śmierci, czyli ostatni tom tetralogii. Diabelski cmentarz, który miałam okazję czytać, był raczej zapychaczem. Ciekawym, ale jednak zapychaczem :/
The Madman's Daughter - Megan Shepherd
Uwielbiam tę serię. Kocham miłością tłumacza :) I Jej mroczne szaleństwo, czyli tom drugi, wydaje mi się lepszy od Córki szaleńca. Przez te nawiązania do opowieści o doktorze Jekyll i panu Hyde. Ciarki, dreszcze i pokłony wobec Autorki :)
Czytaliście te serie? Podobały Wam się moje ulubione książki?
Miłej niedzieli (widzimy się w Krakowie na herbatce z Gosiarellą?)!
Miłej niedzieli (widzimy się w Krakowie na herbatce z Gosiarellą?)!
Źródła obrazków:
http://www.blog-ksiazki.pisz.pl
http://www.mapy2000.webd.pl
http://www.bucherwelt.blogspot.com
http://www.zakladkadoprzyszlosci.blogspot.com
http://sheti-shetani.blogspot.com
http://poczytajmy-razem.blogspot.com
http://www.susankmann.com
http://meganshepherd.com
niedziela, 17 sierpnia 2014
30 Day Book Challenge - dzień 3
Dzień 3 -Twoje ulubione serie
Dziś nie mam większego wyboru z wyborem utworów odpowiadających temu kryterium. Zacznijmy (kolejność przypadkowa):Harry Potter i... - J.K. Rowling
Zapewne ze względu na sentyment. Była to pierwsza "dorosła" seria, jaką przeczytałam, i nie mogę jej nie wymienić w tym zestawieniu
Igrzyska śmierci - Suzanne Collins
Cudowna opowieść, wciągająca i pełna autentycznych emocji. Nie bez powodu ta trylogia święci takie tryumfy - i to nie tylko w internetowym świecie bloggerów książkowych!
Pan Lodowego Ogrodu - Jarosław Grzędowicz
Polska fantastyka w cudownym wydaniu. Klimatycznie łączy dwie kolejne, lubiane przeze mnie serie, czyli...
Wiedźmin - Andrzej Sapkowski
Siedmiotomowa saga o męskiej wiedźmie - wiedźminie - zwanym Geraltem z Rivii. Przygody, barwne postacie, brak złożonej intrygi i szybkie tempo akcji. Kolejny w moim zestawieniu majstersztyk z polskiego podwórka.
Pieśń lodu i ognia - George R.R. Martin
(Podobno) siedmiotomowa saga opowiadająca o fantastycznym, choć podobnym do średniowiecznej Europy, świecie. Intrygi polityczne, krwawe bitwy, podstępy i bezwzględni władcy oraz władczynie, a do tego fantastyczne istoty. Lektura długa, ale niesamowicie emocjonująca, wciągająca i bez mała uzależniająca. Co z tego, że jeszcze nie przeczytałam całości (wszak nie napisana jeszcze :D ) - na pewno to zrobię!
Gone. Zniknęli - Michael Grant
Dzieciaki poniżej piętnastego roku życia zamknięte w kopule, odcięte od świata zewnętrznego, internetu, telewizji i komórek. Co gorsza: od prądu, jedzenia i racjonalnego myślenia. Niesamowite emocje gwarantowane.
Wilki z Mercy Falls - Maggie Stiefvater
Chyba pierwszy paranormalny romans w tym zestawieniu. Mimo dość sztampowej tematyki, trylogia mi się spodobała i zaczęłam zaliczać się do fanek twórczości pani Stiefvater ;)
Mattias Tannhäuser - Tim Willocks
Historia przedstawiona w przystępnej formie. Klimatycznie podobnie do Pieśni lodu i ognia, ale realia jak najbardziej prawdziwe - choć nie mniej nieprawdopodobne.
Żelazny dwór - Julie Kagawa
Dobra, przeczytałam tylko dwa tomy (a jest ich chyba z pięć), ale podobało mi się.
Księga bez tytułu - Anonim
Krwawa rzeźnia, przekleństwa i brzydki świat przedstawiony. Do tego wampiry i inne paskudztwa. Niemniej wciągające jak diabli!
Z trochę innej bajki:
The Madman's Daughter - Megan Shepherd
Gotycki klimat, ciarkogenne klimaty i nawiązania do popularnych klasycznych utworów (Dr. Jekyll i pan Hyde, Wyspa doktora Moreau, Piękna i bestia). Nastoletnia bohaterka borykająca się z wieloma niecodziennymi problemami - wcale nie sercowymi!
Dodałabym tu nieco więcej serii (Więzień labiryntu Jamesa Dashnera, Przez burze ognia Veronici Rossi, Wojna lotosowa Jaya Kristoffa, Alicja w krainie zombi Geny Showalter, Niezgodną Veronici Roth), ale czytałam tylko pierwsze tomy. Ciężko dodawać serię do ulubionych, jeśli zna się tylko jej początek!
Jakie są Wasze ulubione serie? Znacie / lubicie moje propozycje?
Miłej niedzieli!
poniedziałek, 3 października 2011
"Niepokój" - Maggie Stiefvater
Tytuł: Niepokój (org. Linger)
Autor: Maggie Stiefvater
Seria: Wilki z Mercy Falls, #2 (org. The Wolves of Mercy Falls)
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: październik 2011 r. (premiera: lipiec 2010)
Ilość stron: ??
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Pierwszy tom serii pióra pani Stiefvater o współczesnych wilkołakach okazał się bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Z niepokojem wyczekiwałam części drugiej - przypadkowo zatytułowanej właśnie Niepokój.
Kiedy skończyło się Drżenie, czytelnik stanął na finiszu jednego wątku i początku kolejnego, zapowiadającego się równie ciekawie. Grace czuje się coraz gorzej, ale stara się tego nie okazywać i nie martwić Sama. Jej ukochany ma zresztą swoje problemy: jako nowy przywódca stada musi zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, zadbać o swoich pobratymców w wilczych skórach. Nastoletni bohaterowie znajdują jednak czas dla siebie, kochają się i nie poddają przeciwnościom - nawet jeśli ją nimi rodzice Grace, stanowczo sprzeciwiający się rozwojowi ich związku. Czy dorośli pogodzą się z młodzieżą, czy miłość przetrwa próbę?
Oprócz tego doskonale znanego czytelnikowi duetu dużo miejsca w powieści poświęcono Isabel Culpeper oraz Cole'owi. Ją na pewno kojarzycie, pod koniec Drżenia stała się jedną z głównych postaci, jednak kim jest Cole? To wilkołak, ale nietypowy - mimo zimna, nie zmienia się w wilka. Chłopak stawia śmiałą tezę, że to nie temperatura decyduje o przemianie; zatem co...?
Maggie Stiefvater ponownie napisała ciekawą, bardzo życiową i pełną najróżniejszych emocji historię. Związek Grace i Sama, bez wątpienia ważny, nie dominuje nad innymi wątkami. Przedstawiony jest realistycznie i spokojnie, bez wielkich "uniesień", młodzi bohaterowie zaskakują swoją dojrzałością w temacie miłości. Zdecydowanie zaliczam ich do swoich ulubionych duetów! Troszkę mniej idealna pod tym względem jest para Isabel - Cole, ale i tak daleko im do często spotykanego w młodzieżówkach "Miło Cię poznać, jestem X, zostań moją dziewczyną/chłopakiem". Autorka nie zapomniała o rodzicach bohaterów, nie zdegradowała ich do roli bardzo zajętych seniorów, których dzieci interesują tylko w porze posiłków i wielkich kłopotów. Przeciwnie, w przypadku Grace mają bardzo duży wpływ na codzienność bohaterki.
Wydarzenia opisane w książce śledzimy naprzemiennie z perspektywy czterech wspomnianych już postaci. Dzięki pierwszoosobowej narracji poznajemy przemyślenia bohaterów. Co ciekawe (i cudowne), użycie w narracji czasu przeszłego wcale nie zmniejszyło emocji towarzyszących lekturze. Czułam dreszczyk niemal identyczny z tym, który towarzyszył mi przy Igrzyskach śmierci (tylko tam wydarzenia opisywane były w czasie teraźniejszym).
Przez cały tom akcja płynie wartko, ale nie szarżuje. Zdążymy zarówno pobiegać z Colem w wilczej postaci jak i wysłuchać narzekań zawiedzionej postawą rodziców Grace. Opisy są zwięzłe, nie przedłużają na siłę lektury. Czyta się naprawdę błyskawicznie, a nasza tłumaczka świetnie się spisała, szczególnie podczas przekładu idiomów (doskonale znane i dopasowane). Zakończenie, do pewnego stopnia przewidywalne, zaskakuje - koniec przewidywałam inny, ale ten jest piękny, poruszający... Ach, rozpłynęłam się...
Jedyną wadą, którą jestem w stanie dostrzec, jest charakter Sama. Pani Stiefvater już w pierwszej części robiła z niego pantoflarza, a w Niepokoju kontynuuje tę niepokojącą tendencję. Chłopak ma potencjał, oby w trzecim tomie się otrząsnął (a myślę, że autorka da mu ku temu okazję), bo będę się gniewać...
Nie przedłużając, pragnęłabym serdecznie polecić Wam Niepokój. To przepiękna, pełna emocji kontynuacja Drżenia. Historia dla młodzieży, w której ciekawe i wciągające treści znajdą również dojrzalsi czytelnicy. Nienachalne, rozwijające się swoim tempem uczucie między młodymi ludźmi, opisane z uwzględnieniem przeciwności, które spotykamy na co dzień. Do tego element fantastyczny w postaci wilkołaków (ilość śladowa)... Nie czekajcie, sięgajcie!
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: szukającym realnych, emocjonujących historii dla młodzieży, bez nadrzędnego wątku paranormalnego
Autor: Maggie Stiefvater
Seria: Wilki z Mercy Falls, #2 (org. The Wolves of Mercy Falls)
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: październik 2011 r. (premiera: lipiec 2010)
Ilość stron: ??
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Pierwszy tom serii pióra pani Stiefvater o współczesnych wilkołakach okazał się bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Z niepokojem wyczekiwałam części drugiej - przypadkowo zatytułowanej właśnie Niepokój.
Kiedy skończyło się Drżenie, czytelnik stanął na finiszu jednego wątku i początku kolejnego, zapowiadającego się równie ciekawie. Grace czuje się coraz gorzej, ale stara się tego nie okazywać i nie martwić Sama. Jej ukochany ma zresztą swoje problemy: jako nowy przywódca stada musi zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, zadbać o swoich pobratymców w wilczych skórach. Nastoletni bohaterowie znajdują jednak czas dla siebie, kochają się i nie poddają przeciwnościom - nawet jeśli ją nimi rodzice Grace, stanowczo sprzeciwiający się rozwojowi ich związku. Czy dorośli pogodzą się z młodzieżą, czy miłość przetrwa próbę?
Oprócz tego doskonale znanego czytelnikowi duetu dużo miejsca w powieści poświęcono Isabel Culpeper oraz Cole'owi. Ją na pewno kojarzycie, pod koniec Drżenia stała się jedną z głównych postaci, jednak kim jest Cole? To wilkołak, ale nietypowy - mimo zimna, nie zmienia się w wilka. Chłopak stawia śmiałą tezę, że to nie temperatura decyduje o przemianie; zatem co...?
Maggie Stiefvater ponownie napisała ciekawą, bardzo życiową i pełną najróżniejszych emocji historię. Związek Grace i Sama, bez wątpienia ważny, nie dominuje nad innymi wątkami. Przedstawiony jest realistycznie i spokojnie, bez wielkich "uniesień", młodzi bohaterowie zaskakują swoją dojrzałością w temacie miłości. Zdecydowanie zaliczam ich do swoich ulubionych duetów! Troszkę mniej idealna pod tym względem jest para Isabel - Cole, ale i tak daleko im do często spotykanego w młodzieżówkach "
Wydarzenia opisane w książce śledzimy naprzemiennie z perspektywy czterech wspomnianych już postaci. Dzięki pierwszoosobowej narracji poznajemy przemyślenia bohaterów. Co ciekawe (i cudowne), użycie w narracji czasu przeszłego wcale nie zmniejszyło emocji towarzyszących lekturze. Czułam dreszczyk niemal identyczny z tym, który towarzyszył mi przy Igrzyskach śmierci (tylko tam wydarzenia opisywane były w czasie teraźniejszym).
Przez cały tom akcja płynie wartko, ale nie szarżuje. Zdążymy zarówno pobiegać z Colem w wilczej postaci jak i wysłuchać narzekań zawiedzionej postawą rodziców Grace. Opisy są zwięzłe, nie przedłużają na siłę lektury. Czyta się naprawdę błyskawicznie, a nasza tłumaczka świetnie się spisała, szczególnie podczas przekładu idiomów (doskonale znane i dopasowane). Zakończenie, do pewnego stopnia przewidywalne, zaskakuje - koniec przewidywałam inny, ale ten jest piękny, poruszający... Ach, rozpłynęłam się...
Jedyną wadą, którą jestem w stanie dostrzec, jest charakter Sama. Pani Stiefvater już w pierwszej części robiła z niego pantoflarza, a w Niepokoju kontynuuje tę niepokojącą tendencję. Chłopak ma potencjał, oby w trzecim tomie się otrząsnął (a myślę, że autorka da mu ku temu okazję), bo będę się gniewać...
Nie przedłużając, pragnęłabym serdecznie polecić Wam Niepokój. To przepiękna, pełna emocji kontynuacja Drżenia. Historia dla młodzieży, w której ciekawe i wciągające treści znajdą również dojrzalsi czytelnicy. Nienachalne, rozwijające się swoim tempem uczucie między młodymi ludźmi, opisane z uwzględnieniem przeciwności, które spotykamy na co dzień. Do tego element fantastyczny w postaci wilkołaków (ilość śladowa)... Nie czekajcie, sięgajcie!
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: szukającym realnych, emocjonujących historii dla młodzieży, bez nadrzędnego wątku paranormalnego
Za możliwość przedpremierowego zapoznania się z powieścią bardzo dziękuję
wydawnictwu WILGA
środa, 19 stycznia 2011
"Drżenie" - Maggie Stiefvater
Tytuł: Drżenie (org. Shiver)
Autor: Maggie Stiefvater
Seria: Wilki z Mercy Falls, #1 (The Wolves of Mercy Falls)
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 16 maja 2011 r. (świat: czerwiec 2009)
Ilość stron: 392
Po Drżenie sięgnęłam ze względu na... okładkę. Bardzo spodobała mi się kolorystyka. Dodatkową motywacją stała się zapowiedź wydania książki w Polsce. Data polskiej premiery nie jest jeszcze znana, ale już dzisiaj mogę podzielić się opinią, czy warto na nią czekać.
Kiedy Grace miała 11 lat, trafiła między wilki. Nie, zwierzęta nie przygarnęły jej z potrzeby serc - raczej z potrzeby żołądków. Dziewczynka, z dotkliwymi pogryzieniami, trafiła do szpitala. Sześć lat później, kiedy jest już posiadaczką prawa jazdy i po całym incydencie zostały dwie blizny, wciąż pamięta jednego zwierzę: ze złotymi oczami. Właśnie tego drapieżnika wypatruje co wieczór na swoim podwórku, od niego zaczęła się jej fascynacja tymi stworzeniami.
Pewnego dnia jeden z jej znajomych, Jack Culpeper, zostaje zagryziony. Zwłoki jednak znikają. Przerażeni i zdesperowani mieszkańcy Mercy Falls wyruszają na wielkie polowanie na wilki. W jego trakcie na posesji pojawia się postrzelony chłopak. Nazywa się Sam i twierdzi, że jest wilkołakiem. A jego oczy... czyżby miały znajomy, złoty odcień? Młodzian wyjawia jej, że zmiana w wilka to bolesne doświadczenie. Dziewczyna postanawia nie dopuścić do kolejnej transformacji. Zaczyna się walka z czasem, zbliżającą się zimą, a także z Jackiem, który wcale nie zginął, ale dołączył do wilczej braci jako "niezrzeszony" ze stadem wilczek. Co więcej, Grace i Sam muszą poradzić sobie z miłością, która ich połączy.
Cała historia obraca się wokół tego duetu oraz najbliższych krewnych tudzież znajomych. Autorka miała ciekawy pomysł na przedstawienie wilkołaków. Po Zmierzchu, gdzie ludzie zmieniali się w wilki na własne życzenie i Harrym Potterze, w którym profesor Lupin stawał się wilkołakiem na widok pełni, tutaj mamy ludzi, którzy zmieniają się w zwierzęta pod wpływem temperatury. Kiedy temperatura spada, ludzie ulegają transformacji i dopiero ich ogrzanie umożliwia powrót do formy na dwóch nogach. Ale z upływem lat "ludzkie" okresy stają się coraz krótsze, by wreszcie zupełnie zaniknąć.
Fabuła wydaje się spójna i przemyślana. "Ochy" i "achy" nie zajmują więcej miejsca niż mogę przetrawić, bohaterowie zachowują się dość realistycznie. Uświadczymy tu także kilka śmiertelnie poważnych momentów, które utrzymują napięcie "w ryzach". Fajnym zabiegiem jest też prowadzenie narracji z dwóch perspektyw: raz obserwujemy akcję oczami Grace, innym razem Sama. Zakończenie pozostawia nas z mnóstwem pytań - aby poznać ciąg dalszy, musimy przeczytać kolejny tom.
Shiver nie jest książką kiepską, zaliczyłabym ją nawet do ponadprzeciętnych. Po The Body Finder, w którym ciekawy wątek kryminalny przegrał z tandetnym romansem, tutaj otrzymujemy coś stosunkowo zbilansowanego. Może i nie ma tu niczego odkrywczego, wszystko już było, ale w tej historii jest jakaś magia... Zastanawiam się, co stanie się w tomie drugim...
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: osobom lubiącym typowe historie dla młodzieży: miłość+szkoła+tajemnica
Autor: Maggie Stiefvater
Seria: Wilki z Mercy Falls, #1 (The Wolves of Mercy Falls)
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 16 maja 2011 r. (świat: czerwiec 2009)
Ilość stron: 392
Po Drżenie sięgnęłam ze względu na... okładkę. Bardzo spodobała mi się kolorystyka. Dodatkową motywacją stała się zapowiedź wydania książki w Polsce. Data polskiej premiery nie jest jeszcze znana, ale już dzisiaj mogę podzielić się opinią, czy warto na nią czekać.
Pewnego dnia jeden z jej znajomych, Jack Culpeper, zostaje zagryziony. Zwłoki jednak znikają. Przerażeni i zdesperowani mieszkańcy Mercy Falls wyruszają na wielkie polowanie na wilki. W jego trakcie na posesji pojawia się postrzelony chłopak. Nazywa się Sam i twierdzi, że jest wilkołakiem. A jego oczy... czyżby miały znajomy, złoty odcień? Młodzian wyjawia jej, że zmiana w wilka to bolesne doświadczenie. Dziewczyna postanawia nie dopuścić do kolejnej transformacji. Zaczyna się walka z czasem, zbliżającą się zimą, a także z Jackiem, który wcale nie zginął, ale dołączył do wilczej braci jako "niezrzeszony" ze stadem wilczek. Co więcej, Grace i Sam muszą poradzić sobie z miłością, która ich połączy.
Cała historia obraca się wokół tego duetu oraz najbliższych krewnych tudzież znajomych. Autorka miała ciekawy pomysł na przedstawienie wilkołaków. Po Zmierzchu, gdzie ludzie zmieniali się w wilki na własne życzenie i Harrym Potterze, w którym profesor Lupin stawał się wilkołakiem na widok pełni, tutaj mamy ludzi, którzy zmieniają się w zwierzęta pod wpływem temperatury. Kiedy temperatura spada, ludzie ulegają transformacji i dopiero ich ogrzanie umożliwia powrót do formy na dwóch nogach. Ale z upływem lat "ludzkie" okresy stają się coraz krótsze, by wreszcie zupełnie zaniknąć.
Fabuła wydaje się spójna i przemyślana. "Ochy" i "achy" nie zajmują więcej miejsca niż mogę przetrawić, bohaterowie zachowują się dość realistycznie. Uświadczymy tu także kilka śmiertelnie poważnych momentów, które utrzymują napięcie "w ryzach". Fajnym zabiegiem jest też prowadzenie narracji z dwóch perspektyw: raz obserwujemy akcję oczami Grace, innym razem Sama. Zakończenie pozostawia nas z mnóstwem pytań - aby poznać ciąg dalszy, musimy przeczytać kolejny tom.
Shiver nie jest książką kiepską, zaliczyłabym ją nawet do ponadprzeciętnych. Po The Body Finder, w którym ciekawy wątek kryminalny przegrał z tandetnym romansem, tutaj otrzymujemy coś stosunkowo zbilansowanego. Może i nie ma tu niczego odkrywczego, wszystko już było, ale w tej historii jest jakaś magia... Zastanawiam się, co stanie się w tomie drugim...
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: osobom lubiącym typowe historie dla młodzieży: miłość+szkoła+tajemnica
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























