Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrea Cremer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrea Cremer. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 listopada 2014

30 Day Book Challenge - dzień 9


Dzień 9 - Książka, o której myślałeś, że Ci się nie spodoba, ale ją pokochałeś
Witajcie :) Dziś po raz kolejny zagłębię się w najgłębsze otchłanie mojego umysłu, by przedstawić Wam książki, do których podchodziłam jak przysłowiowy pies do jeża... Ale zupełnie niepotrzebnie, ponieważ okazało się, iż je szczerze pokochałam!

Zacznę od największego pozytywnego zaskoczenia ostatnich miesięcy, czyli od Mechanicznej księżniczki Cassandry Clare. Po Mechanicznym księciu, ba - nawet po pierwszych kilkunastu stronach - byłam przekonana, że ta książka mi się nie spodoba; że będzie przewidywalna, ckliwa, patetyczna... Ogólnie - zła. Tymczasem oceniam ją naprawdę wysoko i uznaję za cudowne zwieńczenie trylogii.

Było o ostatnim tomie serii, więc może warto by napisać o jakichś pierwszych częściach. Często czytuję młodzieżówki i często psioczę, że schematyczne, że nudne, że pozbawione polotu... i dlatego muszę wymienić tu te tomy, które nie zawiodły moich oczekiwań:
- Mroczny anioł Eden Maguire - pozornie sztampa, ale przyjemnie napisana i zmieniająca się we wciągający dreszczowiec
- Nevermore: Kruk Kelly Creagh - czytając opis o cheerleaderce i emo miałam przed oczami kolejny młodzieżowy koszmarek, ale książka okazała się naprawdę dobra; niedawno kupiłam drugi tom i niecierpliwie wyczekuję ostatniego
- Cień nocy Andrei Cremer - wcześniej wilkołaki kojarzyły mi się tylko z Jacobem Blackiem, ale Calli udało się drastycznie zmienić moje poglądy - nawet dziewczyna może być samcem alfa ;)
- Drżenie Maggie Stiefvater - spodziewałam się romansu, ale seria o wilkach z Mercy Falls na pierwszym planie cały czas miała wilkołaki, a nie całuśne / rozbierane sceny
- Dziedzictwo mroku Bree Despain - kolejny utwór o wilkołakach (zaskakujące!)

Okej, to były książki "gatunkowe", które pokochałam mimo wstępnych obaw. Teraz czas na bardziej zaskakujący wybór, ponieważ przedstawię Wam lektury - tak, szkolne lektury - którym udało się zająć miejsce w moim sercu:
- Boska komedia Dante Alighieri - przeczytana przypadkiem lektura, bardzo sugestywna i przyjemna; co więcej, znajomość tego utworu bardzo pomogła mi zrozumieć Inferno Dana Browna
- Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa - rosyjska czarna komedia; chyba najlepsza z lektur, jakie miałam okazję przeczytać
- Chłopi Władysława Reymonta - niby mało się dzieje, utwór jest nudny i wyprany z emocji, ale przypadł mi do gustu.

http://moje-czytadla.blogspot.com/2014/11/listopadowy-konkursik.html
A moim najnowszym książkowym odkryciem spełniającym zadane w temacie kryterium jest Swobodna S.C. Stephens. Połączenie obyczajówki i romansu nieco mnie niepokoiło, ale książka okazała się... znacznie lepsza, niż mogłabym wyśnić. Bohaterowie są niemal moimi rówieśnikami, co jeszcze bardziej zwiększa moje przywiązanie do Swobodnej.

Jeśli chcesz zdobyć swój własny egzemplarz Swobodnej, zachęcam do wzięcia udziału w rozdawajce. Aby przejść do odpowiedniego postu, kliknij na obrazek-->
Czy zgodzilibyście się z moimi wyborami? Jakie książki pokochaliście, choć podchodziliście do nich sceptycznie?
Miłej niedzieli! 

niedziela, 21 września 2014

Gdzie ta polska wersja? #11


Bloodrose - Andrea Cremer



Calla nigdy nie stroniła od walki. Ale ostatnia czekająca ją bitwa to nie tylko walka. To także ocalenie Rena, nawet za cenę gniewu Shaya. To utrzymanie Ansela w bezpieczeństwie, nawet jeśli został nazwany zdrajcą. To utwierdzenie swojej pozycji jako alfy sfory, zmierzenie się z nienazwanymi koszmarami i oczyszczenie świata z magii Opiekunów - raz na zawsze. A później podjęcie decyzji, co po zakończeniu wojny. Jeśli Calla przeżyje.
W ostatnim tonie trylogii Cień nocy, autorka międzynarodowego bestselleru Andrea Cremer tka dynamiczną opowieść ze zwrotami akcji, które pozbawią cię tchu aż do ostatniej strony.

Co to jest? Kontynuacja Cienia nocy oraz Blasku nocy, ostatni tom trylogii Cień nocy.
Dlaczego? Nie twierdzę, że Cień nocy należy do moich ulubionych lektur o wilkołakach, choć nadal pamiętam swoją fascynację tym utworem. Nieco irytowali mnie bohaterowie i... nie wiem, dlaczego do tej pory nie przeczytałam Blasku nocy. Tym bardziej ciekawi mnie brak zainteresowania polskich wydawców tomem wieńczącym serię. Sam opis brzmi intrygująco i zwiastuje niesamowite emocje. Zwłaszcza że Andrea Cremer nie idzie na łatwiznę i nie ma w zwyczaju uzasadniania wielu "cudów" Potężną Magią Miłości.
Szanse na wydanie? Nikłe. Spójrzmy prawdzie w oczy, Bloodrose miało premierę w 2012 roku i do tej pory powinno pojawić się na polskim rynku. Szkoda, że Amber postanowił porzucić serię tuż przed finiszem. Spójrzcie tylko na okładkę po prawej - bo prawdopodobnie z taką obwolutą otrzymalibyśmy tę książkę. Czyż nie wygląda pięknie?

Czytaliście Cień nocy i Blask nocy? Mam czego żałować w związku z nieprzeczytaniem drugiego tomu? Chcielibyście poznać zakończenie trylogii?

piątek, 15 kwietnia 2011

"Cień nocy" - Andrea Cremer

Tytuł: Cień nocy (org. Nightshade)
Autor: Andrea Cremer
Seria: Cień nocy, #1
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 18 stycznia 2011 (premiera: październik 2010)
Ilość stron: 416

Nie mogłam się doczekać, by sięgnąć po tę książkę. Nie tylko ze względu na zabójczą okładkę, ale też na intrygujący opis na okładce. Zupełnie niedawno przeczytałam. Czy warto było czekać?

Calla Tor jest wilczycą - alfą klanu Cień Nocy. W Halloween, kiedy skończy osiemnaście lat, ma poślubić alfę rywalizującego klanu, Kary Nocy - Rena Laroche (oficjalnie: Reniera). Pewnego dnia łamie zasady wyznaczone przez Opiekunów (nadzorców wszystkich klanów): ratuje życie młodego chłopaka. Co więcej, ukazuje mu się w ludzkiej i zwierzęcej postaci. Musicie sobie wyobrazić jej zdziwienie, gdy uratowany przystojniak dołącza do jej klasy. Co więcej, Shay Doran jest bardzo ważną osobistością - tak przynajmniej myśli bohaterka, wyznaczona przez swoich Opiekunów do opieki nad chłopakiem.

Jak możecie się domyślić, od momentu poznania Shaya życie i poglądy Calli ulegają drastycznym zmianom. O ile wcześniej podporządkowywała się wszystkich zakazom Opiekunów, o tyle teraz coraz częściej chce postawić na swoim. Zaczyna mieć także wątpliwości, czy Renier jest dobrym kandydatem na partnera. Poczucie obowiązku (dobro klanu) walczy w niej z potrzebą wyrażenia siebie, bycia wierną swoim poglądom. Co zwycięży?

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to niesztampowi bohaterowie. Calla, ostra, wyważona przywódczyni i perfekcjonistka, na czterystu stronicach przechodzi wielką przemianę, dorasta do tego, by postawić na swoim, a przynajmniej nie patrzyć biernie na rozwój wydarzeń. Niestety, jak to w młodzieżówkach bywa, zakochuje się nie w tym, w kim powinna. Shay (chyba nie zdziwi Was, że o nim ta mowa) od początku przyprawiał mnie o mdłości: taki słodziutki, kochany i potulny...Zdecydowanie nie w moim typie. Także Ren, mimo mniejszej cukierkowatości, nie przekonał mnie do siebie: ten niewyobrażalnie zazdrosny i samowolny samiec alfa nie byłby dobrym partnerem, zwłaszcza dla Calli, która odznacza się podobnymi cechami. Dużo większą sympatią zapałałam do bohaterów drugiego planu, których jest tu dość sporo: do każdego "młodego" klanu należą jeszcze cztery osoby. Dzięki tak licznej i wesołej menażerii (chociaż początkowo duża ilość imion trochę miesza czytelnikowi w głowie) nie sposób się nudzić. Dialogi brzmią naturalnie, także zachowania nie są sztuczne, chociaż w czasie lektury zastanawiam się, czy to amerykańska młodzież jest taka wyluzowana, czy też ja żyję w takim sztywnym środowisku...

Nie mogę nie zgodzić się z tekstem z okładki, jakoby była to "bardzo seksowna książka, choć nie ma w niej ani jednej sceny seksu". To szczera prawda. Nastoletni bohaterowie, szczególnie Ren, zachowują się wyzywająco, nadając nawet najprostszym czynnościom erotyczne zabarwienie. Niektórym może to przeszkadzać, ja natomiast uznaję to za całkiem miły, zachęcający do lektury element.

Przejdźmy wreszcie do fabuły samej w sobie. Romans, owszem, rozwija się, ale nie zajmuje pierwszego planu. Króluje chęć poznania tajemnicy Shaya - kim jest, dlaczego jest tak ważny dla Opiekunów i co ukrywa jego "wuj"? Także osiemnaste urodziny - dzień zaślubin - zyskują na znaczeniu. Nawet obowiązkowy Bardzo Ważny Bal (np. maturalny) został zastąpiony luźną dyskoteką. Muszę nadmienić, że natkniemy się na kilka ciekawych zwrotów akcji - zaskakujących, intrygujących.

Podsumowując, Cień nocy to książka o wilkołakach godna uwagi. Ukazuje świat tych istot z nieco innej niż zwykle perspektywy, główna bohaterka od dawna posiada swoją moc i zdaje sobie z tego sprawę. Ogólny odbiór nieco psują główni bohaterowie (przynajmniej mi nie podeszli), ale to już kwestia gustu. Niemniej uznaję tę książkę za ciekawą propozycję na kilka wieczorów.
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: lubiącym mieszankę miłości i innych ras (tu: wilkołaków), z kilkoma nowatorskimi ideami i sympatycznymi bohaterami