Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 stycznia 2021

"Koronawirus - Fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" Karina Reiss, Sucharit Bhakdi

Napisana przez dwoje naukowców krótka książeczka przedstawiająca kontrowersyjne, "antyrządowe" spojrzenie na pandemię (czy ona w ogóle ma prawo nazywać się pandemią... To pytanie także jest tu zadane) COVID-19.

Warto przeczytać, by nabrać nieco dystansu, być może zauważyć nieścisłości i nielogiczności kolejnych obostrzeń, jakie są na nas nakładane (choć wierzę, że wiele osób już takowe dostrzegło).

środa, 11 listopada 2015

"Stigmata" - Beatrix Gurian

Beatrix Gurian to niemiecka pisarka tworząca dla młodzieży i dorosłych. Ma na koncie już kilka powieści, ale Stigmata to jej debiut na polskim rynku. Liczę, że doczekamy się jej kolejnych utworów, bo - jeśli są choć trochę podobne do recenzowanej dziś powieści - naprawdę warto się z nimi zapoznać.

Siedemnastoletnia Emma nie może pogodzić się ze śmiercią matki, żałuje, że traktowała ją oschle i właściwie jej nie poznała. Ciała kobiety, która miała wjechać do jeziora, nie odnaleziono. Po kilku tygodniach od tragedii do Emmy dociera dziwna przesyłka: album na zdjęcia (które zostały przez kogoś wyrwane) z dopiskiem "Jeśli chcesz wiedzieć, kim są mordercy twojej matki, zgłosisz się" oraz ulotka obozu dla młodzieży. Zaintrygowana dziewczyna zgłasza chęć udziału w Transnational Youth Fundation i trafia do tajemniczego zamku, gdzie poznaje innych obozowiczów - Toma, Philippa i Sophię - oraz opiekunów - Nicolettę, Sebastiana i Beckera. Co obóz ma wspólnego z zabójcami jej matki?

Stigmata wciągnęła mnie niemal od pierwszej strony. Pomijając absurdalność tego, że nikt nie zainteresował się osieroconą, mieszkającą samotnie nieletnią (a może w Niemczech siedemnastolatka to już osoba dorosła?), reszta fabuły trzyma poziom. Czytelnik wraz z Emmą odkrywa tajemnice zamku, w którym organizowany jest obóz, i próbuje znaleźć odpowiedzi na kolejne pytania (których przez znakomitą większość utworu jest znacznie więcej niż odpowiedzi): Dlaczego ktoś miałby zabić matkę bohaterki? Dlaczego Emma została skierowana akurat tutaj? Czy mordercy (w liczbie mnogiej) są wśród uczestników TYF? Czy dziwne wydarzenia, które otaczają Emmę, to skomplikowana intryga, wytwór jej wyobraźni czy coś pomiędzy? Autorka podsuwa mało znaczące wskazówki, rzuca kolejne kłody pod nogi, intryguje coraz bardziej... I nagle przychodzi koniec utworu - który mnie osobiście nie zachwycił, ale w sumie pasuje do całości.

W Stigmacie, obok historii Emmy, prowadzony jest wątek Agnes - sieroty wychowywanej w szkółce prowadzonej przez siostry zakonne. Tutaj autorka kładzie nacisk na sposób, w jaki dziewczyna - mocno wierząca, odważna - jest traktowana przez osoby, które oddały się Bogu. Temat dla niektórych drażliwy, dla innych mniej, ale na pewno wzbogacający powieść o kilka dodatkowych tropów i wskazówek.

Im głębiej brnęłam w tę powieść, tym wyraźniej dostrzegałam podobieństwo Stigmaty i wydanego niedawno, również nakładem wydawnictwa Muza, Serca ze szkła. W obydwu utworach nastolatka trafia do nieznanego świata, w którym ktoś lub coś próbuje przekonać ją, że oszalała, że jej życie jest zagrożone, a ludziom wokół nie można ufać. Może to taki niemiecki trend w literaturze młodzieżowej?

Stigmata zwraca uwagę piękną, tajemniczą okładką ze srebrnymi elementami. W środku, oprócz wciągającej treści, umieszczono fotografie z albumu, które Emma znajduje w najróżniejszych miejscach (prawie jak w jakiejś grze przygodowej!). Wydanie cechuje raczej duża czcionka i podobna interlinia, dzięki czemu - a także porywającej fabule! - kolejne strony przewraca się w tempie ekspresowym.

Stigmata pozytywnie mnie zaskoczyła - może nie powaliła na kolana, ale zapewniła blisko 4 godziny dobrej zabawy. To powieść wciągająca, z szybko płynącą akcją, mrocznymi tajemnicami i bez zbędnego wątku romantycznego. Czyta się błyskawicznie. Jeśli macie ochotę na udział w obozie strachów, zachęcam Was do lektury Stigmaty.
Ocena końcowa: 5-/6
Polecam: fanom powieści z dreszczykiem i tajemnicami

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza


Tytuł: Stigmata (org. Stigmata. Nichts bleibt verborgen)
Autor: Beatrix Gurian
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 21 października 2015 r. (premiera: maj 2014 r.)
Ilość stron: 382
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Kryminał/thriller

środa, 7 października 2015

"Serce ze szkła" - Kathrin Lange

Z niemiecką literaturą młodzieżową miałam dotychczas kontakt tylko za pośrednictwem Kerstin Gier i jej Trylogii Czasu. Dzięki wydawnictwu Muza w moje ręce wpadł pierwszy tom nowej młodzieżówki pióra Kathrin Lange, mianowicie Serce ze szkła z trylogii pod tym samym tytułem.

W ostatnich dniach grudnia siedemnastoletnia Juli (czy raczej Julianne) zostaje poproszona o towarzyszenie ojcu-pisarzowi w wyjeździe na wyspę bogaczy - Martha's Vineyard - do posiadłości jego wydawcy (która notabene nosi nazwę Sorrow, czyli Smutek). Dziewczyna ma być wsparciem dla syna gospodarza, dziewiętnastoletniego Davida, który sześć tygodni wcześniej stracił narzeczoną i od tamtej pory zachowuje się niepokojąco. Na miejscu okazuje się, że stan Davida jest nieco cięższy, niż Juli przewidywała, a dodatkowo na wyspie ciąży klątwa. Ponoć nikt nie może się tu szczęśliwie zakochać.

Początek Serca ze szkła (konkretnie pretekst, pod jakim Juli i Bob Wagnerowie mają wyjechać na Martha's Vineyard) uznaję za zupełnie absurdalny. W tę powieść długo nie mogłam się wciągnąć. Być może dlatego, że pierwsze rozdziały (no dobrze, jakaś połowa książki) przypominały mi Zmierzch, w którym nieco nieogarnięta główna bohaterka próbuje się zbliżyć do chłopaka, któremu wyraźnie na bliższej znajomości nie zależy. Mniej więcej w połowie powieści zarysował się wątek horroru: jakieś szepty, duchy, znikające i pojawiające się książki, omamy wzrokowe... Wprawdzie element młodzieżowo-romantyczny pozostał, ale został urozmaicony i uczyniony strawniejszym. Stety-niestety, ta druga, ciekawsza część powieści kojarzyła mi się z Pretty Little Liars. Kto zna książkowego tasiem ą sagę o poszukiwaniach A. (serial pewnie też się nada, ale nie wiem - nie oglądałam), może bezpiecznie założyć, czego się spodziewać.

Nie udało mi się polubić bohaterów Serca ze szkła. Juli jestem w stanie zaakceptować, ponieważ zachowuje się możliwie logicznie i spójnie (moja niechęć wynika z tego, że nie lubię takiego typu ludzi). Natomiast David... oczywiście się nie uśmiecha, burczy zamiast mówić, nie sypia po nocach, ma liczne tajemnice, dostaje białej gorączki na widok czegokolwiek, co kojarzy mu się ze zmarłą narzeczoną i, obowiązkowo, nienawidzi głównej bohaterki. Tyle że ją śledzi, czasami ją odpycha, czasami znów się otwiera, pojawia się w tych momentach, gdy jest najbardziej potrzebny. Wspominałam, że ma na sumieniu kilka sekretów?
Jak to często bywa w młodzieżówkach, bohaterów obdarzono dysfunkcyjnymi rodzicami - czy raczej ojcami, bo obydwie matki są z jakiegoś powodu wykluczone z ich żyć. Z tego powodu protagoniści muszą sami uporać się ze swoimi problemami. Jakież to typowe.

Tym, co wyróżnia Serce ze szkła, są piękna okładka (to już na pierwszy rzut oka) oraz poetycko-starodawny styl pisania. David - pomijając jego emo-zachowanie - jest jak dżentelmen wyjęty z wiktoriańskiej Anglii (takie połączenie Willa i Jema z Piekielnych maszyn, drogie Panie - tyle że niekoniecznie ich najlepszych cech), a narracja prowadzona przez Juli jest pełna romantycznych, barwnych porównań, w których często pojawia się tytułowe "szklane serce". W sumie to mi się podobało - we współczesnych młodzieżówkach raczej się tego nie spotyka.

Czy zatem Serce ze szkła mi się podobało? Pomimo ciężkiego początku - tak, chociaż nie BARDZO. Lektura upłynęła mi szybko i przyjemnie, choć sztampowość pierwszych kilkuset stron mi nie pasowała. Nie wiem, czy powieść zostanie w mojej pamięci na dłużej, ale na pewno sięgnę po kontynuację. Sądzę, że to dobra propozycja literacka na kilka odprężających popołudni. Że nie wspomnę o przyjemności, jaką daje patrzenie na tę wspaniałą okładkę ;)
Ocena końcowa:
Polecam: fanom powieści młodzieżowych pokroju Zmierzchu i/lub Pretty Little Liars.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza
http://muza.com.pl



Tytuł: Serce ze szkła (org. Herz aus Glas)
Autor: Kathrin Lange
Seria: Serce ze szkła #1
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 23 września 2015 r. (premiera: styczeń 2014 r.)
Ilość stron: 447
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Książką, po którą sięgniesz jedynie ze względu na jej okładkę

środa, 3 grudnia 2014

"Zieleń szmaragdu" - Kerstin Gier

Tytuł: Zieleń szmaragdu (org. Smaragdgrün)
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia Czasu #3
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 15 lutego 2012 r. (premiera: grudzień 2010 r.)
Ilość stron: 456

Zieleń szmaragdu to ostatni tom Trylogii czasu. Oczekiwania miałam wysokie, choć Błękit szafiru nieco je obniżył. Na szczęście trzecia część przygód Gwendolyn i Gideona zyskała coś, czego brakowało części drugiej: sensowną fabułę.

Pomiędzy Gwendolyn i Gideonem układa się coraz gorzej, ku frustracji dziewczyny. Problemy sercowe musi jednak odłożyć na dalszy plan, ponieważ hrabia jest coraz bliżej skompletowania próbek krwi w chronografie. Bohaterowie muszą dowiedzieć się, dlaczego tak bardzo mu na tym zależy, a także dlaczego życie Gwen jest dla niego tak istotne.

W tym tomie fabuła nareszcie rusza do przodu. Wprawdzie Gwen i Gideon muszą wziąć udział w kolejnym balu, ale stanowi on tylko kawałek fabuły (i nie zajmuje całej książki). Gwendolyn zaczyna działać, bohaterowie rozwiązują wiele zagadek (mniej lub bardziej nieoczywistych dla czytelnika) i próbują zapobiec przyszłości, którą zwiastują kolejne przepowiednie. Jednocześnie sporo miejsca poświęcono miłosnym rozterkom panny Shepherd, o czym wspomnę jeszcze nieco później.
Zakończenie zaskakuje, a jednocześnie jest koszmarnie naiwne. Nie chcę zdradzić za dużo, ale wcześniejsze wydarzenia sugerują zupełnie odmienny finisz. Tymczasem...  nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy taki obrót sprawy mi się podobał czy nie. Doceniam oryginalność i pomysłowość autorki, ale stwierdzam, iż na ostatnich stronach było za dużo lukru.

Gwendolyn Shepherd w tym tomie wyjątkowo działała mi na nerwy. Zazdrość, gorycz, zagubienie związane z Gideonem mogłabym zrozumieć i zaakceptować - choć reagowała zdecydowanie zbyt ekstremalnie. Natomiast czara goryczy przelała się gdzieś za połową utworu, kiedy główna bohaterka - będąc z Gideonem w dość niebezpiecznej sytuacji, a mimo to próbując go pocałować - stwierdziła, że on nie chce jej całować, bo ona całuje źle (!?). Określiłam ją wtedy "tępą dzidą" i ten epitet pozostał w mojej głowie aż do końca Zielenie szmaragdu. "Uroczej" Charlotcie poświęcono nieco więcej czasu, choć głównie w kontekście komediowym. Także przyjaciółka Gwen, Leslie, oraz młodszy brat Gideona, Gabriel, wysunęli się na wyższy plan. O Gideonie wspomnę tylko tyle, że był, odegrał rolę dobrego podróżnika w czasie i człowieka bardzo zatroskanego o dobro Gwen.

Zieleń szmaragdu wyróżnia się naprawdę piękną okładką, a środek - na pierwszy rzut oka - wygląda równie porządnie. Niestety, natknęłam się na kilka dziwnie zbudowanych zdań, np. "przydałaby się Charlotty znajomość krav mage". Wywołały na mojej twarzy uśmiech, aczkolwiek nie powinny się przytrafiać.

Zieleń szmaragdu zaskoczyła mnie, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Utwór domknął wszystkie wątki z trylogii, pozostawił autorce możliwość napisania kontynuacji i zagwarantował kilka godzin dobrej rozrywki. Jednocześnie ukazał Gwendolyn w bardzo złym świetle, przedstawił liczne fabularne schematy, a koniec był stanowczo zbyt różowy. Mimo wszystko polecam Wam całą Trylogię Czasu - to ciekawa opowieść dla młodzieży. Zwłaszcza jeśli nie próbuje się nadążyć za "wokółczasowym" bełkotem, za którym nie nadąża nawet narratorka, czyli Gwen.

Ocena końcowa: 4/6
Polecam: miłośnikom powieści młodzieżowych

środa, 27 sierpnia 2014

"Błękit szafiru" - Kerstin Gier

Tytuł: Błękit szafiru (org.Saphirblau)
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia czasu #2
Wydawnictwo: Literacki Egmont
Data wydania: 27 października 2011 r. (premiera: grudzień 2009 r.)
Ilość stron: 364

Muszę przyznać, że bardzo ucieszyłam się na widok Błękitu szafiru zajmującego pierwsze miejsce w rankingu po prawej :) Czerwień rubinu może nie porwała mnie tak, jak tego oczekiwałam po tylu pochlebnych opiniach, ale nie było źle. A jak było z Błękitem?

Gwendolyn i Gideon wrócili do swoich czasów w mocno niecodziennych okolicznościach. Oto oziębły i niemiły Gideon pocałował naszą bohaterkę! Granda, przecież wcześniej kręcił z Charlottą i w ogóle chyba Gwen nie lubił. Co ciekawe, niebawem po zajściu - przerwanym przez ducha, demona (zwał, jak zwał) Xemeriusa - na powrót staje się nieprzyjemny. Aż do kolejnego natchnionego momentu. Dziewczyna jest skołowana: jak można być tak zmiennym?!

Osobiście także czułam się dziwnie. Czy Trylogia czasu nie powinna koncentrować się na podróżach w czasie i tym, by wyjaśnić tę dziwaczną rymowankę? Najwyraźniej nie, ponieważ Kerstin Gier posyła swoich bohaterów przeszłość, żeby:
a) mogli się do siebie migdalić (wtedy Gideon jest najbardziej chętny),
b) spotkać swojego obecnego znajomego o x lat młodszego i sobie z nim pogawędzić,
c) udać się na wieczorek towarzyski i narobić na nim zamieszania.
Niestety, właśnie do tego ogranicza się - jakże ciekawy - wątek podróży w czasie. Potencjał zupełnie zmarnowany! Gwendolyn nie dowiaduje się właściwie niczego odnośnie swojej roli w całym zamieszaniu. Jednymi sensownymi, posuwającymi akcję do przodu, wydarzeniami są prolog i epilog. Zgroza!

Kerstin Gier nie wprowadziła wielu nowych bohaterów. Warto wymienić uroczego demona Xemeriusa, który dość bezpośrednio komentuje wyczyny Gwendolyn i jest jej oczami oraz uszami, kiedy jest zajęta czymś innym. Zdobył moje serce, nazywając ją "dziewczyną z siana"... jest po prostu świetny! Pojawiają się też niejaki Gioradno, który ma nauczyć Gwendolyn etykiety, tańca i historii - żeby nie skompromitowała się na soiree, na który ma udać się z Gideonem, oraz rudowłosy jąkający się lokaj, którego imienia nie pomnę. Autorka nie pogłębiła znacząco psychiki swoich bohaterów. Gwendolyn zachowuje się jak szesnastolatka, ma swoje humory, słomiany zapał, cięty język i wielki kompleks Gideona. Zaś Gideon, jak kobieta przed okresem lub liść na wietrze, raz całuje Gwen, raz ją odtrąca i jakby wraca do Charlotty. Dlaczego autorki powieści młodzieżowych wychodzą z założenia, że jak rozdwoją charakter głównego męskiego protagonisty, książka będzie lepsza? Moim zdaniem Gideonowi to na dobre nie wyszło.

Błękit szafiru można zaliczyć do komedii ze względu na sporą ilość zabawnych komentarzy (zwłaszcza Xemeriusa) oraz ogólny komizm niektórych sytuacji. Dzięki temu książkę czyta się szybko i jakoś ignoruje się jej... niefabularność. Wiem, że teraz zaskarbię sobie niechęć wielu z Was, ale odebrałam Błękit szafiru jako filler, zapychacz, coś wymyślonego naprędce, byle trylogia miała te trzy tomy. Soiree, które stanowi (chyba) punkt kulminacyjny książki, naprawdę nie musiało mieć miejsca. Wprawdzie zagadka Zielonego Jeźdźca, która zostaje wspomniana w Czerwieni rubinu okazuje się bardziej skomplikowana, niż bym się spodziewała, ALE Leslie Hay (najlepsza przyjaciółka Gwen) natychmiast ją rozgryza. Nie sądzę, by normalny człowiek sam (tak szybko) na to wpadł.

Błękit szafiru niestety zawiódł moje oczekiwania. Zamiast interesującej opowieści o podróżach w czasie i tym, dlaczego nie można dopuścić do wczytania całej dwunastki podróżników do chronografu, otrzymałam romans. Skoki w czasie potraktowano tak bardzo po macoszemu, że aż chciało mi się płakać. Nie tego się spodziewałam, stąd raczej niska ocena końcowa. Książka ratuje się intrygującymi prologiem i epilogiem oraz humorem - szkoda, że tylko tyle dobrego udało mi się w niej znaleźć.
Ocena końcowa: 3/6
Polecam: miłośnikom romansów młodzieżowych / young adults

niedziela, 29 stycznia 2012

"Gra" - Krystyna Kuhn

Tytuł: Gra (org. Das Spiel)
Autor: Krystyna Kuhn
Seria: Dolina, #1 (org. Das Tahl Season 1, #1)
Wydawnictwo: Telbit
Data wydania: 12 kwietnia 2011 r. (premiera: maj 2010)
Ilość stron: 296 

Literatura młodzieżowa to nie tylko paranormalne romanse, o czym przekonała mnie już Sara Shepard swoją serią Pretty Little Liars (recenzja tomu pierwszego). Teraz sięgnęłam po niemiecką pozycję pióra kobiety o niesamowicie swojskim nazwisku. Na czym polega Gra, w którą próbuje wciągnąć czytelnika?

Do położonego wysoko w górach, na przysłowiowym krańcu świata, Grace College przyjeżdża dwójka nowych uczniów: Julia i Robert Frost. O uczelni wiadomo niewiele, nie kursują tu żadne autobusy - studenci mogą skupić się wyłącznie na nauce. Ale nie tym razem. Nowo przybyłe rodzeństwo chyba przyciąga kłopoty: wraz z ich przyjazdem na terenie kampusu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Na imprezie Robert widzi niebieskowłosą dziewczynę skaczącą do głębokiego jeziora - nikt inny jej nie widział, prawdopodobnie utonęła, ale zwłok brakuje... Niebawem okazuje się, że zaginęła poruszająca się na wózku uczennica. W całej szkole panuje napięcie, wśród uczniowskiej braci krąży pytanie: Czyżby wśród uczniów i pedagogów czaił się zabójca?

Fabuła wciągnęła mnie od pierwszej strony. Mroczny, bardzo tajemniczy klimat panujący w odizolowanej od świata Dolinie i morderstwo przywiodły na myśl powieści Agathy Christie (konkretnie I nie było nikogo/Dziesięciu murzynków). Tym razem bohaterami - z mordercą - są młodzi ludzie, co dodatkowo mnie przykuwało. Niestety, na historii lekko się zawiodłam. Owszem, tajemnica długo tajemnicą pozostaje, a jej rozwiązanie wcale nie jest tak oczywiste jak mogłoby się wydawać. Problemem jest przeszłość głównych postaci, którą autorka za wszelką cenę utajnia. Nie lubię słuchać o Wielkim Sekrecie, którego ujawnienie kreowane jest niemal na narodową tragedię. Na zakończenie otrzymujemy tylko częściowe wyjaśnienie owego Sekretu, ale zostało ono podane bez polotu, nie czuję potrzeby poznania ciągu dalszego.

Nie przypadła mi do gustu kreacja bohaterów. Julia, której towarzyszy wszechwiedzący narrator, wydała mi się niesympatyczna, wyniosła i przesadnie tajemnicza. Z kolei jej brat, wciąż z nosem w książkach, wykreowany został na odludka, zamkniętego w sobie dziwaka i świra. Inne ważne postaci, czyli koledzy z kampusu (Debbie, Katie, Rose, Chris, Robert i Benjamin) to szeroka gama charakterów, z których żaden nie zdobył mojej sympatii. Być może gdybym miała możliwość bliższego ich poznania...

Za największy mankament Gry uznaję jednak język. Przesadnie potoczny, kolokwialny. Często pojawiały się słowa niecenzuralne, które być może miały uwiarygodnić historię (wypowiedzi współczesnej młodzieży...), ale mnie nie przekonywały. Spodobały mi się zwięzłe, ale sugestywne opisy otoczenia. Za to narracja (narrator wszechwiedzący towarzyszący niemal cały czas Julii) to wielki niewypał, panuje w niej chaos, miejscami ciężko się połapać o co właściwie chodzi.

Jakości polskiego wydania nie mogę nic zarzucić. Z wyjątkiem dziwnego tłumaczenia: zdarzają się angielskie, nieprzetłumaczone wstawki. Ich przekład nie nastręcza problemów, jednak skoro książka jest już tłumaczona, to chyba dobrze byłoby przełożyć WSZYSTKO, a nie tylko niemiecki tekst...

Gra to pierwsza część cyklu Dolina, który na dzień dzisiejszy liczy cztery tomy sezonu pierwszego oraz jeden sezonu drugiego. Jestem ciekawa, jak Kuhn zamierza wykorzystać potencjał drzemiący w odizolowanej uczelni. Na razie uznaję tę serię za ciekawie się zapowiadającą. Jeśli spodobało Wam się Pretty Little Liars albo macie "-naście" lat, sięgnijcie!
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: miłośnikom Pretty Little Liars; lubiącym młodzieżowe opowieści z dreszczykiem

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Telbit

++++++++++
Smok Griaule - Lucius Shepard
Minęło z górą ćwierć wieku, odkąd Lucius Shepard wprowadził nas w niezwykły fikcyjny świat, oddzielony od naszego tylko „najcieńszym z możliwych marginesem możliwości”. W tym właśnie świecie, w mitycznej dolinie Carbonales, umieścił akcję Człowieka, który pomalował smoka Griaule’a, opowieści o Mericu Cattanayu, artyście, który podjął trwającą wiele dziesięcioleci próbę pomalowania – i przy okazji zabicia – uśpionego, lecz nie całkiem martwego smoka, mierzącego sześć tysięcy stóp długości i władającego umysłami ludzi. Opowiadanie zostało nominowane do licznych nagród i jest dziś uważane za jedno klasycznych dzieł autora.

Na przestrzeni lat Shepard wracał do swojego zmyślonego świata w kolejnych błyskotliwych opowiadaniach naświetlających historię Griaule’a z różnej perspektywy. Zaskakująca Łuska Taborina stanowiła dramatyczne i widowiskowe ukoronowanie cyklu luźno powiązanych nowelek, które – trudne dziś do odszukania – zostały zebrane w niniejszym tomie. Zwieńczeniem ich zbiorowego wydania (i prawdziwą gratką dla wielbicieli talentu Sheparda) jest Czaszka, zupełnie nowe opowiadanie stanowiące nieoczekiwaną kontynuację znanych wątków, w którym Shepard wplata sagę o prastarym baśniowym potworze w polityczne realia współczesnej Ameryki Środkowej. Smok Griaule to książka absolutnie wyjątkowa, dzieło znakomitego stylisty, obdarzonego ogromną – i zawsze nieprzewidywalną – wyobraźnią.
Data premiery: 27 stycznia 2012 r.
Ilość stron: 432
Cena: 45,00 zł
Wydawnictwo: Mag


Numery. Przyszłość - Rachel Ward
Adam widzi w oczach ludzi numery - daty śmierci. Mia także ma dar. Podczas pożaru zmieniła swój numer. Czy to znaczy, że może każdemu ukraść jego numer i życie? I co będzie, gdy znajdzie się ktoś, kto chciałby żyć wiecznie? Jaka czeka ich przyszłość?
Premiera: 2 lutego 2012 r.
Ilość stron: 279
Cena: 29,90 zł
Wydawnictwo: Wilga

niedziela, 16 października 2011

"Czerwień rubinu" - Kerstin Gier

Tytuł: Czerwień rubinu (org. Rubinrot)
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia czasu, #1 (org. Edelstein Trylogie)
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 20 maja 2011 r. (premiera: styczeń 2009)
Ilość stron: 344

Kerstin Gier to niemiecka autorka, głównie młodzieżowa. Zadebiutowała w 1996 roku, jednak dopiero seria Edelstein Trylogie (w polskiej wersji Trylogia czasu) przyniosła jej międzynarodową - choć dopiero się rozpoczynającą - sławę.

Życiową misją Charlotty są podróże w czasie i ratowanie świata. Datę jej narodzin obliczył sam Isaak Newton, a ona sama od dziecka przygotowuje się do tej roli, uczęszczając na różne lekcje dodatkowe. Ale to nie Charlotta jest główną bohaterką Czerwieni rubinu. To Gwendolyn Sheperd, jej przeciętna kuzynka, której przydzielono zadanie pomagania - a przynajmniej nie przeszkadzania - pupilce w dążeniu do celu.

Wyobraźcie sobie zdziwieniu obydwu nastolatek, gdy po szesnastu latach życia dowiadują się, że zaszła pomyłka! Panna Sheperd posiada gen umożliwiający podróże w czasie, ona jest jednym z dwunastu kamieni, nie Charlotta. Bohaterka nie przeszła jednak żadnego szkolenia, nie wie, jak się zachować. W domu spotyka się z nieprzyjemnościami ze strony "oszukanej" krewnej i jej matki, może jednak liczyć na wsparcie przyjaciółki - Lesley. Za to podczas podróży w czasie towarzyszy jej Gideon (diament), dziewiętnastoletni przystojniak, dla którego tolerowanie jej obecności to przykry obowiązek. Czy dziewczyna poradzi sobie w nowej, bardzo nietypowej sytuacji? Kiedy (i czy w ogóle) pozna wszystkie sekrety związane z podróżami w czasie? I wreszcie: jak ułoży się współpraca z topornym chłopakiem?

Postawione pytania to tylko główne zagadnienia, na które wraz z bohaterami będziemy szukać odpowiedzi. Autorka stopniowo wprowadza kolejne zagadki, rzadko uszczęśliwiając nas rozwiązaniem poprzednich. To czyni lekturę niezwykle wciągającą już od pierwszych stron, gdy poznajemy dziwne zdolności Charlotty. Mimo początkowego spokoju, akcja szybko się rozkręca i mknie do przodu, czy może raczej do tyłu (przecież mówimy o podróżach w czasie!). Fabuła tomu pierwszego jest jak najbardziej logiczna, oby tylko autorka nie pogubiła w kolejnych częściach tak wielu ciekawie zapowiadających się elementów.

Oprócz głównego, ciekawego i pełnego emocji wątku, pani Gier serwuje czytelnikom intrygujące prolog i epilog - rozmowę dwóch nieznanych postaci, które na pewno wiedzą dużo. I być może podzielą się swoją wiedzą z czytelnikami, ale to... w kolejnym tomie. Na plus zaliczam też znajdujące się między rozdziałami drobiazgi - fragment pamiętnika, wiersza, artykułu - które angażują odbiorcę i dają mu dodatkowe zajęcie ("Jaki to będzie miało związek z późniejszymi wydarzeniami?").

Troszkę słabiej oceniam parę głównych bohaterów, którzy - niestety - są kolejnym typowym duetem z książek młodzieżowych. Gwendolyn początkowo zupełnie w siebie nie wierzy, uważa się za niegodną "następczynię" Charlotty i nie potrafi pogodzić się z rodzącą się fascynacją płcią przeciwną. Gideon z kolei to zamknięty w sobie indywidualista, szorstki, ale pod tym pancerzem kryje wrażliwe wnętrze... Sztampa! Sympatycznie wypada Lesley, natomiast kilka postaci (w tym Charlotta) skutecznie uprzykrzają życie - czytelnikowi także :D

Nie mogę nie napisać o realistycznym, lekkim w odbiorze stylu pisania oraz narracji prowadzonej przez Gwendolyn. Czytelnik poznaje jej wrażenia, nie jest jednak zalewany niepotrzebnymi "ochami" i zachwytami nad pięknem i okrucieństwem świata i Gideona. Autorka starannie oddała klimaty czasów, w które trafiają bohaterowie oraz współczesnego Londynu, "głównego czasu akcji". Z kwestii technicznych... Piękna okładka - zdecydowanie najładniejsza na świecie! - oraz piękne, bezbłędne tłumaczenie to ogromne atuty polskiego wydania. Minusy? Trochę zbyt mała ekonomiczność (duże odstępy między liniami), książkę można by zmieścić na mniejszej ilości stron.

Czerwień rubinu stanowi bardzo miłą, wciągającą odskocznię od codzienności. To unikalny miks przygody, sagi rodzinnej, młodzieżówki oraz ciekawej tajemnicy. Szkoda tylko, że główny duet nie jest trochę bardziej oryginalny - wtedy ocena na pewno byłaby wyższa. Tymczasem polecam: dajcie się porwać w podróż do przeszłości, poznajcie sekrety rodziny Sheperd i sprawdźcie, czy potrafilibyście poprawnie zadecydować, którą drogę na rozstaju wybrać... Serdecznie polecam!
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: poszukującym przygody, romansu i akcji w lekkiej, przystępnej formie