Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura rosyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura rosyjska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 maja 2023

"Anna Karenina" Lew Tołstoj

Nie wiem, czego się spodziewałam po Annie Kareninie, ale raczej nie było to to, co faktycznie dostałam.

„Anna Karenina” opowiada o nieszczęśliwej miłości zamężnej arystokratki z dobrze zapowiadającym się, młodym oficerem carskiej armii.

Rozdarta między poczuciem obowiązku i przywiązaniem do męża z jednej strony, namiętnością i pożądaniem z drugiej, Anna postanawia dokonać dramatycznego wyboru. W wyniku swej decyzji bohaterka traci swe wpływy w towarzystwie. Pozostawiona sama sobie, pogardzana i niezdolna do radzenia sobie z rzeczywistością, zatraca się w szaleństwie.

Przepiękny, wielobarwny pejzaż z życia carskiej Rosji wielu stanów, począwszy od chłopstwa, przez upadłą szlachtę, pełne zepsucia mieszczaństwo, na zmanierowanej arystokracji kończąc. Autor opisuje świat takim jakim widzieli go mieszkańcy dawnego Petersburga. Zabiera czytelnika na wystawny bal, wyścigi konne, zatłoczony peron kolejowy, pozwalając czytelnikowi zatopić się w niepowtarzalnej atmosferze miasta w czasach jego największej świetności.

Zapraszamy do wysłuchania audiobooka „Anna Karenina”, powieści, która przez pokolenia zachwycała czytelników na całym świecie, w brawurowej interpretacji Filipa Kosiora.

Kontynuuję zapoznawanie się z klasykami literatury, trochę czytając, trochę słuchając. Dosłownie przed chwilą skończyłam ogromnego, bo długiego na ponad trzydzieści trzy godziny, audiobooka do kultowej powieści Lwa Tołstoja. Mając za sobą lekturę takich klasyków jak Opowieść o dwóch miastach, Zbrodnia i kara czy Mistrz i Małgorzata, zakładałam, że długość powieści może wiązać się z bogatym tłem obyczajowym, kojarzącym mi się zarówno z literaturą XIX wieku jak i utworami rodem z Rosji.

poniedziałek, 7 lutego 2022

"Etap 1. Początek" Wasilij Machanienko

Moje pierwsze spotkanie z  atunkiem "LitRPG" - na pewno ciekawe, ale nie zachwycające.

Wyjątkowa powieść fantasy nowego gatunku LitRPG. Numer jeden na liście najpopularniejszych e-booków w Rosji.

Barliona. Wirtualny świat pełen potworów, walk, przygód, tajemnic i graczy spragnionych tego, co w prawdziwym życiu niedostępne: elfów i magii, krasnoludów i gnomów, smoków i księżniczek oraz niezapomnianych konfrontacji.

Gracze Barliony pozostają online całymi miesiącami; zamknięci w podtrzymujących funkcje życiowe kapsułach, nie wracają do realu, ścigając się z innymi w levelowaniu postaci i zdobywaniu kolejnych osiągnięć. W Barlionie prawie wszystko jest dozwolone, a gracze nie odczuwają bólu i cierpienia. Tak działają filtry doznań: każdy cios, potknięcie, rana odbierane są przez graczy tak, jakby rozgrywały się na ekranie monitora: zupełnie bez bólu.

Ale od każdej zasady są wyjątki. Istnieje grupa graczy, dla których Barliona zamieniła się w piekło. To przestępcy, zesłani tam w ramach odbywania kary – ich filtry doznań są wyłączone. Odczuwają wszystko tak, jak w najprawdziwszym realu.

Główny bohater został skazany na osiem lat więzienia za nieumyślnie popełnione przestępstwo. W ramach kary osadzono go w jednej z barliońskich kopalni i przydzielono mu postać Szamana, jedną z najmniej popularnych klas. Ma wyzerowane statystyki. Nie zna reguł dotyczączych życia więźniów – ich świat w Barlionie wygląda zgoła inaczej niż świat wolnych graczy.

Czy uda mu się przetrwać? Czy poradzi sobie z panującymi w wirtualnych więzieniach złem i przemocą? O tym przeczytacie w bestsellerowej powieści LitRPG Wasilija Machanienki.

Jak sugeruje tytuł, Etap 1. Początek to wstęp do większej przygody. Udowadniają to długie akapity z ekspozycją i mnóstwem informacji o tym, jak działają gry komputerowe z gatunku RPG (ze szczególnym uwzględnieniem Barliony, ale jeśli czytelnik miał wcześniej kontakt z jakimkolwiek RPGiem, raczej nie znajdzie tu niczego przełomowego). Męczyło mnie takie nagromadzenie "teorii", mam wrażenie, że dałoby się to rozwiązać inaczej, może mniej inwazyjnie.

poniedziałek, 24 stycznia 2022

"Outpost 2" Dmitry Glukhovsky

Kontynuacja przygód w postapokaliptycznej Rosji. Wciągająca, bardziej dynamiczna i wzbudzająca emocje, ale nie idealna.

Chroniona ze wszystkich stron przez posterunki obronne i wojska kozaków, stoi tysiącletnia Moskwa. Wewnątrz trzech pierścieni moskiewskiej obrony – i za murami Kremla – wznosi się pałac.

W pałacu Jego Wysokość Imperator nagradza najlepszych z najlepszych, najdzielniejszych z dzielnych, kwiat korpusu oficerskiego, podporę i nadzieję cesarstwa. Będą musieli opuścić stolicę, odświętnie wystrojoną na dzień Michała Archanioła, i wyruszyć do mrocznych krain, które niegdyś należały do wielkiej Rosji – póki nie ogarnęła ich rebelia i nie zostały obłożone anatemą.

Zanim jednak oddziały kozackie udadzą się tam, za niespokojną Wołgę, za nieprzeniknioną zasłonę mgły, trzeba się dowiedzieć: gdzie zniknęli wszyscy zwiadowcy i dlaczego umilkły posterunki graniczne? Tajemnicę tę zna chłopiec, który nie chciał się uczyć historii, i dziewczyna, nosząca w swoim łonie dziecko zabitego kozaka. Ale czy zdążą wyjawić prawdę?

Przebrnąwszy przez 50-70 stron przedstawienia nowych postaci, wpadamy w gęstą atmosferę, która kończyła Outpost. Są elementy horroru, niełatwe wybory i podnoszące ciśnienie sekwencje. Ten tom ciekawie rozbudowuje świat, który w pierwszej książce został ledwie zarysowany. Czytelnik mocniej odczuwa różnicę pomiędzy ubóstwem i głodem mieszkańców Jarosławia a przepychem stolicy. Mocniej dociera do niego okropieństwo wydarzeń, które miały miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej. Wydarzeń, o których mało kto zdaje się pamiętać - a tym bardziej mówić.

sobota, 17 kwietnia 2021

"Outpost" Dmitry Glukhovsky

Najnowsza post-apo pióra Glukhovskiego nie jest ideałem, ale dostarczyła mi niesamowicie dużo dobrej zabawy.

Mroczna, zaskakująca, wartka i kipiąca od emocji postapokalipsa mistrza gatunku – podtrzymująca najlepsze tradycje kultowego „Metra 2033”, a jednocześnie zupełnie inna!

 – A co jest tam, po drugiej stronie mostu?

Historia Rosji praktycznie dobiegła kresu. Choć niektórzy usiłują nieporadnie dopisywać jej kolejne rozdziały, dla większości sprawa jest oczywista: to już koniec. Mimo że wciąż rodzą się dzieci, mimo że Jegor beznadziejnie zakochał się w Michelle, mimo że Pałkan nie ustaje w wydzwanianiu do Moskwy i błaganiu o uzupełnienie wyczerpujących się rezerw żywności… Tak, Rosji w zasadzie już nie ma; jej układ nerwowy – sieć połączeń transportowych i telekomunikacyjnych – został zerwany, zniszczony, a w najlepszym wypadku poważnie uszkodzony i nie wygląda na to, żeby zdołał się zregenerować. To dlatego te 250 kilometrów, jakie dzieli Moskwę od Placówki w Jarosławiu, wydaje się odległością zawrotną. To dlatego tam, po drugiej stronie mostu, nie ma już nic – oprócz pustych, martwych, uśpionych na wieki miast. Tak twierdzi Pałkan. I chciałby, żeby pogodził się z tym jego przybrany syn Jegor.

Ale skoro tak, skoro za Wołgą świat zieje pustką, dlaczego most jest tak pilnie strzeżony? Dlaczego wartownicy tak intensywnie wpatrują się w otulającą go zieloną nieprzeniknioną mgłę? Dlaczego każdy szmer, szelest, pomruk, który dobiega zza kotary toksycznych wyziewów, stawia ich na nogi, a może nawet przeraża? Czyżby spodziewali się, że ktoś – lub coś – może stamtąd przyjść?

I właśnie dziś przychodzi. Wyłania się z mgły. Przyniesie zbawienie czy zagładę? Odkupienie czy potępienie? Co wie, co ukrywa, czego chce? Jak splecie swój los z mieszkańcami jarosławskiej Placówki?

Outpost osadzony jest w typowych dla prozy Glukhovskiego realiach: na brudnej, zaniedbanej rosyjskiej prowincji zamieszkanej przez zwyczajnych ludzi, którzy próbują przetrwać w trudnych warunkach i nie stronią od alkoholu czy wulgarnego słownictwa. Można to lubić, można nienawidzić - ja przepadam za tym klimatem, mgliście (bo czytałam tę klasyczną powieść dość dawno) kojarzy mi się on z Mistrzem i Małgorzatą. Po nieco absurdalnym wprowadzeniu w historię, Autor zaczyna powoli, acz skutecznie, budować atmosferę zagrożenia, strachu przed nieznanym.

niedziela, 9 października 2011

"Wiedźma opiekunka tom 2" - Olga Gromyko

Tytuł: Wiedźma opiekunka tom 2 (org. Ведьма-хранительница)
Autor: Olga Gromyko
Seria: Wolha Redna, #2.2
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 10 września 2010 r. (premiera: sierpień 2003)
Ilość stron: 264
 
Mój pierwszy kontakt z Olgą Gromyko zaliczam do raczej udanych. Zawód: Wiedźma autentycznie mnie rozbawił. Po pierwszym tomie Wiedźmy opiekunki mój zachwyt zdecydowanie zmalał, a jak będzie po drugiej części...?

Wiedźma Wolha, najemniczka Orsana i wampir Rolar kontynuują swoją podróż do Arlissu. Wciąż chcą przywrócić Lena do jego ludzkiej (wampirzej) postaci, ale droga usiana jest wieloma przeszkodami. Czy uda im się dotrzeć na czas?

Opis krótki, bo i książka do długich nie należy. Ale i tak zawiera w sobie mnóstwo słabych stron. Po pierwsze, ogromnym utrudnieniem w odbiorze jest brak jakiegokolwiek przypomnienia, co działo się w tomie poprzednim (w oryginale dwie części stanowiły jedną całość, więc nie było to problemem). Ja, zakończywszy lekturę tomu pierwszego jakiś czas temu, zupełnie nie mogłam się połapać w przedstawionej sytuacji. Polski Wydawca, skoro już podzielił oryginał, mógł okazać trochę zrozumienia...

W Zawodzie: Wiedźma urzekł mnie humor. W Wiedźmie opiekunce ten element zawodzi. Autorka pisze lekko, unika wzniosłego i patetycznego słownictwa, ale jej wyluzowanie momentami przeszkadza. Dialogi między postaciami często są pseudozabawnym bełkotem. Natomiast kiedy mówi się o rzeczach istotnych dla fabuły (jakieś okazjonalne wyjaśnienia, logiczne wnioski), postacie nagle zasuwają "poważnym" językiem - i znowu ciężko się doczytać czegokolwiek... Także bardzo luźne opisy (narratorką jest Wolha) z czasem przestają śmieszyć. Każdy wie, że co za dużo to niezdrowo...

Książka nie zaskakuje czytelnika treścią. Najpierw nic się nie dzieje, później akcja (bardzo lekko) przyspiesza, autorka usiłuje zainteresować (albo utrzymać przy sobie) odbiorcę nieciekawym wątkiem metamorfów, po czym jakoś toczy się do przyzwoitego punktu kulminacyjnego (ba - przez chwilę czułam się autentycznie zaskoczona)... A po nim znowu metamorfy, troszkę akcji i bardzo niepodobający mi się finisz. Krótko - wielkie rozczarowanie.

Wiedźma opiekunka ogromnie mnie rozczarowała. Lektura dwóch króciutkich tomów mnie zmęczyła, nie zagwarantowała ani odrobiny relaksu, na jaki liczyłam. Ocenę 3 wystawiam tylko dlatego, że jednak TROSZKĘ się wciągnęłam, coś mnie zaskoczyło. Ale nie polecam - na rynku można dostać wiele dużo lepszych, lekkich czytadeł.
Ocena końcowa: 3/6
Polecam: zdeklarowanym miłośnikom autorki

poniedziałek, 23 maja 2011

"Wiedźma opiekunka tom 1" - Olga Gromyko

Tytuł: Wiedźma opiekunka tom 1 (Ведьма-хранительница)
Autor: Olga Gromyko
Seria: Wiedźma W. Redna, #2.1
Wydawnictwo: Fabryka słów
Data wydania: 25 czerwca 2010 (premiera: sierpień 2003)
Ilość stron: 288

W zeszłym roku zetknęłam się z Olgą Gromyko zupełnie przypadkowo: szukałam książek o czarownicach, a jej dwie książki (seria Zawód: Wiedźma) zdawały się idealnie pasować. W bibliotece natrafiłam na kolejną pozycję i wiedziałam, że muszę ją przeczytać!

Koniec nauki Wolhy Rednej w Akademii zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim egzaminy końcowe. Młoda adeptka sztuki magicznej musi opuścić Dogewę, wampirzego księcia Lena i wrócić do szkolnej rzeczywistości, przynajmniej na chwilę. Kiedy wreszcie zaliczenia się kończą, wyrusza w drogę powrotną. Okazuje się jednak, że Len wyjechał i wróci - najprawdopodobniej - zaręczony (!). Zirytowana W. Redna, podążając jego tropem, poznaje straszną prawdę: książę został porwany. I kto musi go ratować...?


Fabuła jest prosta i nieskomplikowana. Ten cienki tomik z kilku mniejszych epizodów, niepowiązanych ze sobą zadań, jakie na swoje barki bierze Wolha, by nie zanudzić siebie (i czytelnika) na śmierć. Nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu, ale kolejne misje wydawały mi się okropnie nudne. Samo poszukiwanie Lena staje się tylko pretekstem do dalszej wędrówki i kolejnych drobnych zadań. Lekko ciekawiej robi się na zakończenie - typowy chwyt marketingowy.

Kreacja głównej bohaterki, podobnie jak pojawiającej się nieco później Oksany (najemniczki chcącej wstąpić do Legii), bardzo mnie zawiodła. Dziewczyny są wygadane i uparte, Wolha należy też do bardzo pomysłowych bestii - to na plus. Do minusów zaliczyłabym Wielce Poważne Rozterki Zakochanej W.Rednej: irytację na Lena z powodu zatajenia zaręczyn jestem w stanie zrozumieć, ale jej desperacji, by go uratować - już nie. Nie prościej było go po prostu kopnąć w rzyć?

Zawodzi również to, co najbardziej ceniłam w Zawodzie...: humor. Wtedy dowcipy mnie bawiły, teraz większość wydała mi się głupia, nieśmieszna i, nieraz, żenująca. Pozycję ratuje lekki styl i prosty język, dzięki którym kolejne strony połykałam błyskawicznie, choć z mniejszą przyjemnością niż wcześniejsze książki.

Mogłoby być fajnie i ciekawie. Pomysł poszukiwania zaginionego księcia, choć mało oryginalny, miał spory potencjał, zwłaszcza dzięki luźnemu podejściu i sporej dawce humoru, których się spodziewałam. Niestety, solidnie się zawiodłam na tej części. Może tom drugi (swoją drogą: w oryginale Wiedźma opiekunka to tylko jeden, grubszy tom) będzie lepszy. Nadzieja umiera ostatnia...
Ocena końcowa: 3/6
Polecam: tym, którzy od książki szukają (raczej marnego) "czasoumilenia"