Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 maja 2022

"Among Us. Zdrajca między nami" Laura Riviere

Lekka, dynamiczna powieść grozy osadzona w realiach popularnej gry. Zdecydowanie nie idealna, ale jakże przyjemna w odbiorze!

CZERWONY JEST SUS!

Dziesięciu astronautów, a wśród nich jeden zdrajca, który chce ich wyeliminować...

Witamy na pokładzie najbardziej niebezpiecznego statku w kosmosie!

Praca młodego astronauty V. na statku patrolowym jest bardzo spokojna. Jego lista obowiązków podzielona jest na wspólne posiłki w mesie i rutynowe czynności: weryfikację instalacji elektrycznej, regulację teleskopów oraz czyszczenie filtrów tlenowych. Jednak gdy w tajemniczych okolicznościach w ambulatorium zostaje zamordowany jeden z astronautów, a kolejny – w polu siłowym, wtedy zaczyna się prawdziwy koszmar. Sytuacja staje się nieprzewidywalna, a szanse na przeżycie zmieniają się z sekundy na sekundę. Zdrajca wślizgnął się między członków załogi, dobrze się ukrywa, knuje intrygi i kłamstwa, atakuje w najmniej spodziewanych momentach, ostatecznie zamierzając ich zabić co do jednego!

Złap klimat i zanurz się w tej fascynującej, wywołującej nieustanne dreszcze emocji historii fan fiction na podstawie niekwestionowanego światowego hitu Among Us!

Powieści na podstawie gier wideo czy filmów to rzadkość. Dotychczas miałam okazję czytać Assassin’s Creed, które mnie zdecydowanie nie zachwyciło, choć wirtualny pierwowzór miał dość konkretną fabułę. Tym bardziej zdziwiłam się, widząc książkę opartą o motywy z Among Us. "Była tam jakakolwiek fabuła?" zastanowiłam się. Nie, nie było – za to pomysł niósł za sobą spory potencjał.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

"The Red Mohawk" ("Czerwony Czub") - Anonim

Macie czasami tak, że zaczynacie lekturę jakiejś serii nie od początku? Na przykład od trzeciego tomu? Mnie się to zdarzyło. Przeczytałam The Devil's Graveyard, potem The Book of Death, a nawet nowelkę dotyczącą tej serii. Dziś prezentuję Wam inną książkę autora, który popełnił wspomniane utwory. Autora, którego imienia nie znam, a którego cenię za sposób opowiadania historii. I nieprzewidywalność. I brutalność świata przedstawionego. Przed wami... Czerwony Czub!

B Movie Hell to niewielkie miasteczko, w którym pewnego dnia dochodzi do brutalnego morderstwa policjanta na służbie. Zaczynają ginąć kolejne osoby, a władze miasta wyznaczają ogromną nagrodę za złapanie zbója. Czerwonym Czubem - jak nazwano mordercę, bazując na noszonej przez niego masce - interesuje się także FBI. Do miasteczka zmierza parka agentów. Kto kogo zabije najpierw? Agenci FBI mordercę, morderca całe miasto, czy... może prawda będzie jeszcze inna?

The Red Mohawk, bo o tej książce mowa, to kolejna powieść pióra Anonima. Akcja rozkręca się dość niemrawo, z trudem przebrnęłam przez pierwsze rozdziały, ale gdy pojawił się drugi trup, zrobiło się dużo ciekawiej! W tej powieści brakuje chyba tylko romansu, bo poza nim jest wszystkiego po trochu: kryminału, horroru, thrillera, erotyka, sensacji, czarnego humoru, dramatu, psychologii... W sumie nawet wątek romantyczny by się znalazł! Fabuła nie jest skomplikowana - przynajmniej na pozór. Parafrazując znane powiedzenie, im dalej w książkę, tym więcej się dzieje, tym więcej jest zaskakujących zwrotów akcji. Po zakończeniu lektury (a także kilka razy podczas niej) miałam w głowie mętlik i sama siebie pytałam: jak to się mogło tak skończyć?!

The Red Mohawk pojawia się sporo postaci i, co ciekawe, są to bohaterowie istotni dla powieści. Przedstawienie wszystkich mijałoby się z celem, ale uwierzcie - każdy z tej menażerii jest tak niepowtarzalny, tak nietuzinkowy, że nie sposób ich pomylić!

Fajnym zabiegiem i, w moich oczach, atutem tej powieści jest wprowadzenie nawiązań do kultowych filmów z ubiegłego wieku. Jedna z głównych bohaterek, przez wszystkich zwana Baby, uwielbia Dirty Dancing. Wspomina się także o Terminatorze czy Wygranych marzeniach. Nie zapomnę śmiechu, jakim parsknęłam, kiedy na kartach powieści pojawił się Dominic Touretto - niby nie ten z Szybkich i wściekłych, ale i tak non-stop miałam go przed oczami ;) A że znalazł się w takiej, a nie innej sytuacji...

Czy warto przeczytać The Red Mohawk? Moim zdaniem TAK, zdecydowanie TAK. To fajne, nieskomplikowane połączenie wielu książkowych gatunków, choć ze względu na sceny przemocy, tortur i seksualne aluzje polecane raczej dojrzałym czytelnikom. Już czekam na kontynuację, tej powieści - we Francji ma ukazać się 10 września bieżącego roku (tak, już!), a wedle zapowiedzi nastąpi w niej spotkanie Czerwonego Czuba z Bourbon Kidem, bohaterem wzmiankowanej na początku Księgi bez tytułu (której, swoją drogą, jeszcze nie przeczytałam).
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: lubiącym dynamiczną akcję, nie zrażającym się wulgarnym językiem i dużą dawką przemocy


Tytuł: The Red Mohawk (ang. Czerwony Czub)
Autor: Anonim
Seria: The Red Mohawk #1
Wydawnictwo: nie wydano w Polsce (org. Black Shadow Press)
Data wydania: nie wydano w Polsce (premiera: maj 2015 r.)
Ilość stron: 244

środa, 15 kwietnia 2015

[przed premierą] "Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera" - Patrick Deville

Patrick Deville to francuski pisarz, absolwent Uniwersytetu Nantejskiego. Mieszkał w wielu miejscach świata, ale w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku wyjątkowo upodobał sobie Amerykę Środkową. Pura Vida. Życie i śmierci Williama Walkera to efekt właśnie takich podróży.

Rozumiemy teraz, dlaczego w krajach, w których niepewne są nawet normy antysejsmiczne, nie mówiąc już o wściekłych, regularnych erupcjach wulkanów i huraganach, nie warto tworzyć nienaruszalnych konstrukcji ideologicznych. I zamiast trzymać się sztywno myśli politycznej, należy zachować siłę i giętkość bambusa. [str. 136]

William Walker urodził się w Nashwille w maju 1824 roku, podjął studia medyczne i w wieku dziewiętnastu lat stał się kwalifikowanym lekarzem. Ale kto wyobraża sobie tak młodego lekarza? Młody człowiek zajął się więc dziennikarstwem i prawem. Kto wie, co nim kierowało, kiedy podejmował decyzję o zdobyciu władzy w jednej ze środkowoamerykańskich republik? Ciężko powiedzieć - ale efekt przerósł moje (i na pewno nie tylko moje) oczekiwania!

Kto służy rewolucji, ten jakby morze orał [str. 33]

Pura Vida to książka wielowątkowa i wymagająca od czytelnika skupienia. Lekturę zaczynamy 21 lutego 1997 roku, kiedy autor - czy też narrator - przebywa w Managui i zbiera materiały do swojej książki poświęconej Walkerowi. Przegląda gazety, dzieli się z nami informacjami z pierwszych stron. Pomiędzy to wplecione zostały dzieje innych środkowoamerykańskich "działaczy": Che Guevary, Che.50 czy generała George'a Byrona, niejako wzoru Waltera, ale to tylko niektóre ze sław. Na kartach tej książki pojawiło się naprawdę mnóstwo postaci, mnóstwo dat, mnóstwo wydarzeń i różnorakich opisów. Co w sumie tworzy dość spójny obraz Historii tamtego okresu, ale...
Niestety, w powieści panuje niesamowity chaos. Krótkie rozdziały "przerzucają" czytelnika w czasie i przestrzeni: dorzucają garstkę elementów do historii głównych postaci, po czym beztrosko przenoszą się o 100 lat do przodu / do tyłu, wracają do "teraźniejszości" czy zajmują się innym bohaterem. Można to traktować jednocześnie jako wadę i zaletę; wadę, bo dzieje historycznych figur zlewają się w jedno; zaletę, bo przypomina autentyczne, powolne i mozolne zbieranie faktów o czyimś życiu. Lektury nie ułatwiają długie, wielokrotnie złożone zdania, czasami wymagające kilkukrotnego czytania.

Każdego ranka zamieniamy się w olimpijskich bogów: od polityki międzynarodowej po strony sportowe ciekawe życie ludzi składane jest nam w ofierze całopalnej aż po najmniejszy szczegół, choć wyróżnikiem jest tu rodzaj czcionki, regułą zaś - składnia zdania, co przypomina wstęp do naszej własnej i tak bardzo godnej uwagi egzystencji(...). [str. 132]

Pura Vida, choć opowiada o ambitnym żołnierzu, nie jest książką o wojnie w sensie dosłownym. Sporo się w niej mówi o zbrojnych konfliktach i stratach związanych z wojną, ale opisy potyczek są nieliczne i mało barwne. Ta książka skłania raczej do refleksji nad bezsensem wojny - a przy okazji pokazuje zdolnego chłopaka, który ośmielił się pragnąć więcej niż inni. I, co ciekawsze, sporo z tych pragnień zrealizował.

O czym myślą ci, którzy wiedzą, że umrą, znają datę i godzinę? Czy o tym, po której stronie Historii stanęli - lub wydawało im się, że stanęli: dobrej czy złej? Jaki symbol zostawiają po sobie: dobra czy zła? [str. 219-220]

Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera to lektura wymagająca skupienia, skomplikowana, wielowątkowa, ale wartościowa i wciągająca. Zwracająca uwagę na tragizm i bezsensowność wojny, polityk, pogoni za władzą. Pokazuje niesamowite dzieje ówczesnych "zwyczajnych" ludzi, w tym tytułowego żołnierza Williama Walkera. Dzieje na tyle niesamowite, że mogłyby uchodzić za fikcję. Dla zainteresowanych Ameryką wieku XVI czy XIX - pozycja obowiązkowa!
Ocena końcowa: 4/6
Polecam: zainteresowanym historią Ameryki Środkowej

Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję wydawnictwo Noir Sur Blanc
http://www.noir.pl


Tytuł: Pura Vida. Życie & śmierć Williama Walkera
Auor: Patrick Deville
Wydawnictwo: Noir Sur Blanc
Data wydania: 16 kwietnia 2015 (premiera: luty 2005)
Ilość stron: 230

środa, 15 października 2014

"Nie gaś światła" - Bernard Minier

Tytuł: Nie gaś światła (org. N'éteins pas la lumière)
Autor: Bernard Minier
Seria: Martin Servaz #3
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 29 września 2014 r. (premiera: luty 2014)
Ilość stron: 504

Bernard Minier urzekł mnie jakiś czas temu swoim debiutanckim Bielszym odcieniem śmierci. Wprawdzie jego drugą wydaną w Polsce książkę (Krąg) jakoś przegapiłam, już ją zakupiłam... a do tego przeczytałam trzeci tom przygód Martina Servaza, francuskiego policjanta przebywającego na urlopie chorobowym!

Dotychczas ułożone i całkiem udane życie Christine zaczyna zmieniać się w wigilię Bożego Narodzenia. Otrzymuje anonimową wiadomość od kogoś, kto chce się zabić. Ten fakt ją niepokoi, ale stanowi dopiero preludium kolejnych wydarzeń. Ktoś doskonale wie, że otrzymała list i go zignorowała. Młoda dziennikarka niemal z dnia na dzień traci wszystko, co jest jej drogie - pozostaje jej tylko ukochany piesek Iggy i były kochanek Leo. Prześladowca nie zamierza spoczywać na laurach - chce zniszczyć Christine do końca.
Jednocześnie Martin Servaz (nieco nieoficjalnie) zawiesza swoje chorobowe i wznawia śledztwo w sprawie samobójstwa Celii Jablonki. Funkcjonariusz ma powody, by uwierzyć iż kobieta nie odebrała sobie życia całkowicie dobrowolnie.


Przebrnąwszy przez zupełnie niezwiązany z tematem utworu prolog, zagłębiłam się w "prawdziwą" historię. Towarzyszymy Christine od chwili odnalezienia przez nią dziwnego anonimu, a później jesteśmy świadkami jej przemiany - z racjonalnej, uroczej dziennikarki w szaloną, paranoicznie przerażoną resztkę kobiety. Jednocześnie wraz z Servazem próbujemy rozwiązać zagadkę śmierci Celii. Niesamowite jest to, jak autor opisał te dwa wątki. Najpierw miałam wrażenie, że Servaz tak naprawdę bada sprawę Christine, która z jakiegoś powodu figurowała w aktach pod innym nazwiskiem. Później, kiedy zdałam sobie sprawę, że takiej teorii przeczą liczne achronologie, nie byłam w stanie zlokalizować prześladowcy. Podobnie jak Servaz (oraz Christine, która przecież nie jest głupią gąską i fakty łączyć umie), nieraz wpadałam na fałszywe tropy i byłam skora pociągnąć przed wymiar sprawiedliwości osobę, która okazywała się zupełnie niewinna...
Nie gaś światła podzielono na trzy akty. Pierwszy z nich - najdłuższy - to rozwinięcie akcji opisanej przeze mnie w drugim akapicie. Jest tam sporo niespodziewanych zwrotów akcji i zaskakujących rozwiązań, a do tego często wieje grozą, ale to nic w porównaniu z tym, co dzieje się w pozostałych dwóch aktach! Nie sądziłam, że po "rozwiązaniu sprawy" jeszcze tyle może mnie w niej zaskoczyć! Nie chcę zdradzać za dużo, ale w tej części książki naprawdę dowiecie się, co znaczy strach.

Bernard Minier bardzo mocno przedstawił psychikę Christine. Może nieco przesadził, ponieważ jej reakcje wydawały mi się momentami przerysowane i mocno nieprawdopodobne. Dość łatwo weszłam w skórę tej zastraszonej młodej kobiety, mimo wspomnianego mankamentu. Nieraz naprawdę szczerze jej współczułam, lecz, choć nigdy nie znalazłam się w podobnej sytuacji (i nie życzę tego najgorszemu wrogowi!), raczej nie reagowałabym tak jak ona. Niemniej wewnętrzną - a także zewnętrzną - przemianę bohaterki możemy obserwować na kartach Nie gaś światła, co stanowi gratkę dla miłośników historii psychologicznych. Za to Servaz pozostał taki jak zawsze: dociekliwy, uparty, nieraz naginający rzeczywistość do swoich potrzeb. Początek i koniec książki każą nam oczekiwać kontynuacji jego wątku w kolejnych tomach - na które niecierpliwie czekam!

Nie gaś światła opatrzono nie tylko intrygującym tytułem, ale i bardzo sugestywną okładką. Utwór traktuje o prześladowcach (stalkerach), którzy są gotowi na wiele, byle zatruć życie swojej ofiary. A czyż wyglądająca pomiędzy żaluzjami kobieta nie wpasowuje się idealnie w tę tematykę? Wydźwięk tytułu także wydaje się jasny - jeśli tylko przeczytaliście moje powyższe wypociny.

Bernard Minier po raz kolejny mnie zachwycił. Łącząc thriller, opowieść psychologiczną i złożony kryminał utwierdził swoją pozycję na liście moich ulubionych autorów. Jeśli nie mieliście styczności z jego twórczością, Nie gaś światła będzie świetnym początkiem - choć teoretycznie to trzeci tom serii o Martinie Servazie. Oczywiście Bielszy odcień śmierci także polecam, a Krąg... niby nie czytałam, ale powiem w ciemno: także warto :)
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: miłośnikom thrillerów, kryminałów, powieści psychologicznych

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Rebis

sobota, 21 kwietnia 2012

"Dżuma" - Albert Camus

Tytuł: Dżuma (org. La peste)
Autor: Albert Camus
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania: 21 maja 2007 r. (premiera: 1947)
Ilość stron: 200

Przed Wami ciąg dalszy mojego "odwyku" od literatury fantastycznej, paranormalnej i młodzieżowej (oraz intensywniejszego przygotowania do matury). Coś podobnego do Innego świata, a jednocześnie zupełnie innego. Tym razem literatura francuska, reprezentowana przez Alberta Camus. Przejdźmy do zadżumionego miasteczka...

Dżuma nie należy do literatury wojennej, nie znajdziemy w niej opisów niemieckich obozów koncentracyjnych czy rosyjskich lagrów. Mimo to jest to utwór podobny, ponieważ opisuje zamknięte, odizolowane od świata zewnętrznego środowisko. Wszystko zaczęło się niewinnie, od śmierci kilku szczurów. Groźna, śmiertelna choroba przeniosła się jednak na ludzi, siejąc spustoszenie. Nie chcąc dopuścić do epidemii, Oran (miejsce akcji, port we francuskiej kolonii) zostaje zamknięty. Wraz z mieszkańcami i nieszczęśnikami, którzy akurat znaleźli się w środku...

Właśnie tam poznajemy narratora i głównego bohatera recenzowanego utworu. Doktor Bernaqrd Rieux jako pierwszy diagnozuje epidemię i podejmuje się karkołomnej próby zahamowania rozwoju choroby. Kiedy widzi, że zupełne wyleczenie jest niemożliwe, nie załamuje się ani nie rezygnuje - do samego końca realizuje swoją misję.Nie jest sam, bliżej przyjdzie nam poznać również kilka innych osobistości, m.in. najlepszego przyjaciela, dzięki któremu narracja zostaje ubogacona w kilku miejscach (ale o tym za chwilę), dziennikarza, który miał nieszczęście przebywać w Oranie w nieodpowiednim momencie, kaznodzieję czy zbrodniarza, któremu wybuch epidemii jest wyjątkowo na rękę. Wszyscy oni są jedynie szablonami reprezentującymi pewne postawy, jednak ich charaktery zarysowane są bardzo mocno i realistycznie. Czytając, miałam wrażenie, że zapoznaję się z autentycznymi wydarzeniami, a nakreśleni bohaterowie to postaci istniejące w rzeczywistości a nie wytwór wyobraźni francuskiego pisarza...

Dżuma to kronikarski zapis przebiegu choroby w niewielkim miasteczku. Zwyczajna, pozbawiona emocjonalnego ładunku kronika. Jedynie dzięki krótkim fragmentom pamiętnika Tarrou, najlepszego przyjaciela doktora, mamy nieco dokładniejszy wgląd w emocje jakiejś postaci. Dominuje suchy ale i poruszający opis sytuacji w odizolowanym światku. Nie jest on jednak tak drobiazgowy i naturalistyczny jak Inny świat, co uznaję za zaletę utworu. Po co epatować brzydotą, niesmacznymi opisami?

Dżuma daje czytelnikom możliwość zastanowienia się nad pojęciem bohaterstwa. Kogo uznamy za prawdziwego bohatera? Czy pozostający w miasteczku doktor, rezygnujący z możliwości spotkania z ukochaną żoną, zasługuje na to miano? A co z przypadkowym dziennikarzem, który decyduje się pozostać w zadżumionym mieście? A może za herosa uznamy byłego przestępcę, który angażuje się w pomoc innym? Można również spróbować odpowiedzieć na pytanie o istnienie Boga. Rieux w Niego nie wierzy - bo czyż Jego miłosierdzie może dopuścić do takich okropieństw...?

Recenzowana dzisiaj pozycja wypada zdecydowanie korzystniej niż Inny świat. Po pierwsze, została napisana dużo bardziej przystępnie, w sposób przemyślany i uporządkowany. Po drugie, relacja opisuje dzieje różnych ludzi targanych wątpliwościami natury etycznej, co dla fanów powieści psychologicznych powinno stanowić nie lada gratkę. Tę książkę mogę zarekomendować do przeczytania w chwili wolnego czasu - warto zapoznać się z tak pouczającą i głęboką powieścią, nie emanującą jednak sztucznym patosem. Dajcie się zarazić orańskiej chorobie, może poznacie odpowiedzi na postawione wyżej pytania...?
Ocena końcowa: 4/6
Polecam: miłośnikom dobrych powieści psychologicznych

++++++++++

Bohaterowie - Joe Abercrombie
Dla chwały... Dla zwycięstwa... Dla przetrwania... Powiadają, że Czarny Dow zabił więcej ludzi niż zima, i wspiął się na tron Północy po górze usypanej z czaszek.
Król Unii, wyjątkowo zawistny sąsiad, nie ma zamiaru przyglądać się z uśmiechem, jak Dow pnie się jeszcze wyżej. Wydał rozkazy i wojsko już brnie przez północne błota. Tysiące ludzi gromadzą się przy zapomnianych kamiennych kręgach, na bezwartościowych wzgórzach i w mało ważnych dolinach, a przy sobie mają mnóstwo ostrej stali. Bremer dan Gorst, zhańbiony mistrz szermierczy, poprzysiągł odzyskać utracony honor na polu bitwy. Trawiony obsesją odkupienia i uzależniony od przemocy, dawno przestał dbać o to, jak wiele krwi przy tym przeleje. Nawet jeśli będzie to jego własna krew. Księcia Caldera nie interesuje honor, a tym bardziej śmierć. Pragnie tylko władzy i jest gotów na każde kłamstwo, sztuczkę oraz zdradę, żeby ją zdobyć. Byle nie musiał własnoręcznie o nią walczyć. Curndenowi Gnatowi, ostatniemu uczciwemu człowiekowi na Północy, wojaczka nie przyniosła niczego poza opuchniętymi kolanami i zszarganymi nerwami. Nie zależy mu na tym, kto wygra, po prostu chce czynić to, co właściwe. Ale czy uda mu się wybrać dobrą drogę, gdy świat wokół niego stoi w płomieniach?
Trzy dni krwawej bitwy zdecydują o losie Północy. Jednak gdy po obu stronach szerzą się intrygi, szaleństwo, kłótnie i małostkowa zawiść, trudno liczyć na to, że zwyciężą najszlachetniejsze serca, czy nawet najsilniejsze ręce...
Premiera: 18 kwietnia 2012 r.
Ilość stron: 764 (!)
Cena: 49,00 zł
Wydawnictwo: Mag 

Zaginione wrota - Orson Scott Card
Dan North zamieszkanym przez tuziny kuzynów, ciotek i wujków, nad którymi władzę sprawuje jego ojciec. Gniazdo rodzinne Northów znajduje się na odludziu w górach zachodniejWirginii, daleko od miasta, daleko od szkół, daleko od innych ludzi. Mieści się w nim sekretna biblioteka, a w niej książki napisane w tajemniczym języku – od chłopca i jego kuzynów oczekuje się, by biegle go opanowali. Danny od małego dostrzega, że nie jest taki, jak reszta jego rodziny. W czasie gdy kuzyni uczą się powoływać do życia leśne wychowuje się w wielkim
duszki, golemy, trolle, wilkołaki, i inne podobne cuda, Danny martwi się, że sam nigdy nie odkryje w sobie żadnego talentu… Rodzina Northów to klan magów przebywający na wygnaniu w naszym świecie. Żyją oni w stanie kruchego rozejmu z innymi klanami do czasu, gdy narodziny Dana rozniecają na nowo płomień wojny. Bowiem Danny jest pierwszym od tysiąca lat magiem wrót, które bronią rodzinie Northów i jej wrogom dostępu do wspólnej ojczyzny, świata Westil. Niestety chłopiec nie zdaje sobie sprawy z wielu spraw. A to może doprowadzić Northów do katastrofy...
Premiera: 15 maja 2012 r.
Ilość stron: ??
Cena: ??
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Uczta dusz - Celia S. Friedman
Magowie skrywają mroczny sekret. Czerpią moc z dusz ludzi, wykradając im życiową energię. Do tajemnicy dopuszczani są tylko mężczyźni, kobiety mogą być jedynie czarownicami – korzystając z ognia własnej duszy, każde użycie magii okupują skróceniem życia. Odwieczny porządek zachwieje Kamala, młoda kobieta, która poznała sekret magów i jako pierwsza chce zostać Magistrem. Ci jednak woleliby ujrzeć ją martwą, niż przyjąć w swoje szeregi. Tymczasem na północy budzi się dawno zapomniane zło, gotowe znów zagrozić krainie ludzi.

Przeczytaj próbkę możliwości autorki - oto prequel do jej Trylogii Zimnego Ognia: http://www.fantastyka.pl/4,6915.html
Premiera: 19 kwietnia 2012 r.
Ilość stron: 484
Cena: 36,00 zł
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Nigdziebądź - Neil Gaiman
Nigdziebądź to niepokojąca powieść o przeznaczeniu.
Richard Mayhew, główny bohater, prowadzi życie podobne do każdego z nas - pracuje w firmie, ma przyjaciół, a także piękną narzeczoną Jessikę, z którą planuje wspólną przyszłość. Jednak pewnego dnia bohater, na skutek splotu przypadków, zmuszony jest do wędrówki przez Londyn Pod - zwiedza widmowe podziemia i kompletnie różne w nocy miejsca niby znane (Muzeum Brytyjskie, Harrods). Poznaje miasto zaludnione przez nieśmiertelne postacie z jego rzymsko-elżbietańskiej przeszłości, koczuje na zamurowanych przed laty stacjach metra. Jego dotychczasowe życie ulega diametralnej przemianie, staje się mieszkańcem Londynu Pod, leżącego w kanałach i podziemnych przejściach Londynu Nad. Poprzez tę „małą” zmianę staje się niewidoczny dla normalnych ludzi. Nie mając zbyt wielkiego wyboru, Richard postanawia towarzyszyć pewnej dziewczynie o imieniu Drzwi, która jest ścigana przez okrutnych morderców: Pana Croup'a i Pana Vandemara. W międzyczasie dołącza do nich tajemnicza Łowczyni i jeszcze bardziej tajemniczy Markiz de Carabas. Razem postanawiają odnaleźć legendarnego anioła Islingtona, który jako jedyny może im pomóc: Richardowi wrócić do jego świata - Londynu Nad, a Drzwi odkryć sekret związany z tragiczną śmiercią całej jej rodziny.
Książka ta niesie także dość smutne przesłanie na temat tego, jak życie potrafi być szare i monotonne w realnej rzeczywistości. Przeniesienie Richarda do nierzeczywistego świata jest dla niego ratunkiem przed nudą znajdującą się tuż za oknem.
Nigdziebądź to powieściowy debiut Neila Gaimana. Po dwudziestu latach zabaw innymi mediami autor sięgnął do formy staroświeckiej, ale i najbardziej wymagającej - litery, papier i żadnych bajerów, którymi można by zatuszować miałkość fabuły. Tym bardziej cieszy i zadziwia poziom książki - jest to porządny kawałek pisarskiej roboty.
Premiera: 20 kwietnia 2012 r.
Ilość stron: 320
Cena: 35,00 zł
Wydawnictwo: Nowa Proza

Jak wychować szczęśliwe dziecko - John Medina
Zestresowana matka = zestresowane dziecko; Niech twoje „nie” oznacza „nie”, a „tak” znaczy „tak”; Chwal wysiłek, nie IQ twojego dziecka; Najważniejszy  jest kontakt z drugim człowiekiem, a nie z telewizorem; Szczęśliwe dziecko ma zazwyczaj szczęśliwych rodziców. - te i inne porady już niebawem w książce speca od rozwoju mózgu, Johna Mediny!
Jak wychować szczęśliwe dziecko to znakomita lektura popularnonaukowa i jednocześnie przejrzysty, poparty przykładami z życia, poradnik dla doświadczonych i  świeżo upieczonych rodziców. Poznajcie Super-Nianię w spodniach!

Premiera: 10 maja 2012 r.
Ilość stron: ??
Cena: ??
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

I na zakończenie...

piątek, 9 marca 2012

"Bielszy odcień śmierci" - Bernard Minier

Tytuł: Bielszy odcień śmierci (org. Glace)
Autor: Bernard Minier
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 21 lutego 2012 r. (premiera: luty 2011)
Ilość stron: 512
 
Zima zbliża się ku końcowi, powoli nadchodzi wiosna. W Bielszym odcieniu śmierci śnieg jednak wciąż sypie, bohaterowie marzną jak my przed kilkoma tygodniami. Z tą różnicą, że oni mają troszkę gorzej: muszą zmierzyć się ze straszną tajemnicą.

Wszystko zaczęło się od końskich zwłok, pozbawionych głowy i obdartych ze skóry. Znalezionych w dość... niedostępnym miejscu. Piękny arab był ulubieńcem Erica Lombarda, wpływowego milionera, który domaga się wyjaśnienia tajemnicy. W tym samym czasie do położonej w pobliżu kliniki psychiatrycznej, w której leczą się najgroźniejsi dewianci, trafia młoda absolwentka psychologii Diane. Do wyjaśnienia zagadki konia zostaje zaangażowany niespełna czterdziestoletni Martin Servaz. Sprawa wydaje się kolokwialna, ale niebawem dochodzi do kolejnych zbrodni. Czy w te incydenty zamieszani są pacjenci psychiatryka? Wszystko na to wskazuje, ale przecież to jednostka pilnie strzeżona...

Mroźny klimat Pirenejów, porażająca zagadka, niespodziewane zwroty akcji - to główne atuty Bielszego odcienia śmierci. Ambitny policjant daje z siebie wszystko, ale początkowo nie odnosi sukcesów. Tajemnica jest bardzo trudna do rozwikłania, co chwila pojawiają się nowe pytania, za to odpowiedzi - naprawdę sporadycznie... Na szczęście Servaz nie jest sam, otrzymuje wsparcie ze strony prokuratora, sędziego, żandarmerii, ma też swojego wiernego asystenta. Trop ginie w natłoku domysłów, poszlak i wskazówek, także tych błędnych, trzeba odpowiedzieć sobie na pytania komu i czemu wierzyć?

Kiedy zaczynałam czytać, nie sądziłam, że tak się wciągnę. Ponad pięćset stron lektury troszkę mnie przerażało, ale niepotrzebnie! Strony uciekają niepostrzeżenie, po prostu połykałam kolejne akapity i czekałam na więcej. Gdyby nie konieczność, w ogóle nie odrywałabym się od tej powieści, choć początek wcale nie zapowiadał się interesująco. Napięcie rośnie, osiągając punkt kulminacyjny bardzo późno. Nie udało mi się poprawnie wytypować winnego zbrodni, choć kandydatów miałam kilku. Czułam się jak najbardziej usatysfakcjonowana. Epilog co prawda uważam za niepotrzebny, ale te kilka stron jestem w stanie przebaczyć autorowi...

Powieść to nie tylko znakomicie skonstruowana intryga kryminalna i thriller, ale też historia psychologiczna. Autor nie zapomniał o fanach dobrze skrojonych postaci, wykreował bardzo realistyczne charaktery. Poznajemy ich przeszłość, zostajemy też wciągnięci w skomplikowane relacje łączące bohaterów "teraz". Do tego muszę napisać, że pacjenci psychiatryka autentycznie mogą przerazić, a fakt że część akcji rozgrywa się w jego podziemiach, w czasie śnieżyc, tylko dodaje emocji. Nie ma to jak uroczy spacerek w ciemnościach, gdy gdzieś tam czai się groźny psychopata... Obydwa te aspekty bardzo przypadły mi to do gustu, a rodzinne wstawki stanowiły miłą odskocznię od lodowatego klimatu morderstwa.

Bielszy odcień śmierci nie zawodzi ani jako thriller, ani jako kryminał, ani jako powieść psychologiczna. Debiutujący francuski pisarz przekonał mnie do siebie, chętnie sięgnę po kolejne historie jego autorstwa - o ile zdecyduje się na ich napisanie. To doskonały dreszczowiec, trzymający w napięciu do samego końca. Jeśli lubicie takie klimaty: sięgajcie bez wahania!
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: miłośnikom horrorów, thrillerów, kryminałów

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Rebis