poniedziałek, 2 marca 2015

"Wyścig śmierci" - Maggie Stiefvater

Tytuł: Wyścig śmierci (org The Scorpio Races)
Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 3 października 2012 r. (premiera: październik 2011 r.)
Ilość stron: 494 

Na Moich Czytadłach zrecenzowałam prawie wszystkie wydane w Polsce książki Maggie Stiefvater. Dziś nadeszła pora na Wyścig śmierci, który zachęcił mnie swoim tytułem oraz nazwiskiem autorki. Przedstawiony na okładce zarys fabuły także zwiastował coś ciekawego - nie mogłam sobie odpuścić.

Z nadejściem jesieni wokół wyspy Thisby zaczynają się pojawiać eich uisce, czyli konie wodne. Pierwszego listopada każdego roku organizowany jest Wyścig Skorpiona, w którym biorą udział jeźdźcy dosiadający tych fantastycznych stworzeń. Opisywany w powieści rok jest jednak wyjątkowy, ponieważ do konkursu zgłasza się pierwsza kobieta, nastoletnia sierota Kate "Puck" Connolly, dosiadająca zwykłej, lądowej klaczy. Dziewczyna chce wygrać, by zdobyć pieniądze i - być może - zatrzymać w domu starszego brata. W zawodach bierze też udział dziewiętnastoletni (także osierocony) Sean Kendrick, czterokrotny zwycięzca Wyścigu.

Autorka miała świetny, choć może nieco szalony pomysł na książkę: mięsożernych koni wyłaniających się z morza nie spotykamy bowiem w każdej opowieści. Koncepcja zorganizowania wyścigu z ich udziałem jest równie dobra, ale Wyścig śmierci to tylko w niewielkim stopniu same zawody. Ponad czterysta stron powieści zajmują przygotowania Puck, jej rozterki (jechać na Dove? jechać na jakimś koniu morskim? a może w ogóle nie jechać?), a także problemy rodzinne. Nie mniej czasu poświęca się Seanowi, który jest faworytem Wyścigu, ale także zawziętym rywalem Mutta Malverna, syna swojego pracodawcy. Główni bohaterowie żyją swoim życiem, pracują... a gdzie tu Wyścig Skorpiona?
Podobnie jak w Królu Kruków, także w Wyścigu śmierci znakomita większość utworu to powieść obyczajowa skierowana do młodzieży. Maggie Stiefvater koncentruje się na codzienności młodych ludzi i bardzo powoli pcha akcję do przodu. Dynamika objawia się dopiero podczas opisu Wyścigu Skorpiona, który trwa naprawdę krótko. A później robi się smutno, coraz smutniej - tak smutno, że nawet ja się popłakałam. Co dobrze świadczy o Wyścigu śmierci, bo dawno nie płakałam nad książką.

Sean Kendrick trafił do moich ulubionych książkowych bohaterów: jest odpowiedzialny, sumienny, wytrwały i odporny psychicznie. Oziębły na zewnątrz, ale w głębi serca bardzo troskliwy i oddany temu, co kocha, czyli koniom. Mimo że los wystawił go na niejedną ciężką próbę, dąży do celu. Tak, bardzo polubiłam pana Kendricka. Kate Connolly w sumie powinnam polubić jeszcze bardziej, ponieważ nieraz wykazywała się odwagą i determinacją w dążeniu do celu. W jej przypadku miałam jednak problem z wiekiem: w Wyścigu śmierci jawnie się go nie podaje, początek utworu sugeruje jakieś trzynaście lat, natomiast dalsza część opowieści - około szesnastu/siedemnastu. Nie pomaga nawet wzrost (piszę recenzję na świeżo, więc pamiętam takie detale), który raz przedstawia się na niewiele ponad metr (czyli około 13 lat) a zaraz na ponad metr pięćdziesiąt (podczas spoglądania ponad grzbietem konia mającego w kłębie półtora metra). Jeśli przyjąć hipotezę o trzynastolatce - Kate jest zdecydowanie zbyt dojrzała, nawet jak na sierotę - zaś jeżeli obstawimy siedemnastolatkę - dziewczyna może uchodzić za wzór dla niejednej rówieśniczki, która sięgnie po tę książkę.

W Wyścigu śmierci zastosowano narrację pierwszoosobową w czasie teraźniejszym. Dzięki temu czytelnik nie ma pewności, czy bohaterowie - narratorzy (czyli na zmianę Sean i Puck) dożyją do końca. Czytając utwory spisane z perspektywy pierwszoosobowego narratora w czasie przeszłym, mamy pewność, że narrator przeżyje - skoro komuś to opowiada lub gdzieś to spisuje, prawda? Przynajmniej ja odbieram to właśnie w ten sposób: jeśli "narrator czasu przeszłego" umiera, nie wspominam o tym w recenzji (bo spoiler!), ale jednak troszkę obniżam notę. To tak na marginesie.

Wyścig śmierci to bardzo dobra książka dla młodzieży, która w bohaterach może odnaleźć siebie. Szkoda, że tytułowy Wyścig potraktowany został tak marginalnie, ponieważ można było wyciągnąć z niego coś więcej. Autorka wykorzystała mity o koniach wodnych i stworzyła interesującą powieść obyczajową, ale ja, sięgając po tę książkę, spodziewałam się czegoś bardziej dynamicznego. Gdyby tytuł - lub choćby opis - sugerował obyczajówkę, oceniłaby Wyścig co najmniej o jeden stopień wyżej. Niemniej polecam Wam tę powieść - ale nastawcie się na mniej fantasy i akcji, a więcej emocji i problemów młodych ludzi.
Ocena końcowa: 4+/6
Polecam: młodzieży w wieku 16+
Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Ma smutne zakończenie
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Książka, która sprawiła, że płakałeś
3. Klucznik na marzec - Coś czerwonego

niedziela, 1 marca 2015

30 Day Book Challenge - dzień 17


Dzień 17 - Ulubiony cytat z ulubionej książki
Witajcie! Siedemnasty dzień książkowego wyzwania... jest dla mnie wyjątkowo trudny. Dlaczego? Bo nie należę do osób szczególnie zwracających uwagę na cytaty. Od niedawna zaczęłam wyłapywać co fajniejsze fragmenty - niektóre naprawdę świetne - ale też żadna z ostatnio przeczytanych książek nie zasłużyła sobie na miano mojej ulubionej.
Od czego jest jednak Internet i wirtualna kopalnia cytatów na Lubimyczytać.pl? Szybki przegląd ulubionych książek i już wiem, który cytat uznam za swój "najulubieńszy":

Prawdziwy bohater wie,kiedy odejść.
Faza trzecia: Kłamstwa - Michael Grant

Natomiast miejsce drugie, minimalnie niżej w klasyfikacji, zajął nieustannie bawiący mnie fragment:

Nie malkonteńć, Geralt. I przestań się burmuszyć, bo na widok twojej gęby przydrożne grzyby same się marynują.
Pani jeziora - Andrzej Sapkowski

Jakie są Wasze ulubione cytaty z ulubionych książek? Miłej niedzieli!

piątek, 27 lutego 2015

Obecnie się czyta #26

Miecz Attyli (Total War Rome #2) - David Gibbins
Książkę czyta mi się bardzo powoli i opornie, czego nie mogę zrozumieć. Powieść nie jest długa, rozgrywa się w V wieku naszej ery i teoretycznie koncentruje się na wojnie Rzymian z Hunami dowodzonymi przez słynnego Attylę, więc powinnam ją "połknąć" w ciągu dwóch / trzech dni (tymczasem męczę się od poniedziałku). Piszę teoretycznie, ponieważ do tej pory przeczytałam o jakichś 3-4 zbrojnych starciach, a poza tym... Na pewno nie o tym, czego spodziewałabym się po cyklu Total WAR Rome. Gdzie ten "war", ja się pytam?
Tymczasem Mama gorąco poleca mi inną książkę tego autora. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy chcę ją przeczytać.
Postęp: 81%

Co Wy obecnie czytacie? Czytaliście coś z cyklu Total War Rome? A może znacie jakieś inne powieści Davida Gibbinsa?

PS. Przypominam też o nowym cyklu Co by było, gdyby...? Po więcej szczegółów klikajcie tutaj. Już za tydzień, mniej więcej o tej samej porze, pierwszy konkretny post z tego cyklu :)

środa, 25 lutego 2015

"Tańcząc z wrogiem" - Paul Glaser

Tytuł: Tańcząc z wrogiem (org. Tante Roosje)
Autor: Paul Glaser
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 20 lutego 2015 r. (premiera: 2010 r.)
Ilość stron: 331

Okres drugiej wojny światowej i problem antysemityzmu są mi znane tylko z lekcji historii. Paul Glaser, choć wspomnianego konfliktu zbrojnego nie przeżył, postanowił dowiedzieć się, dlaczego w Auschwitz znajduje się walizka z jego nazwiskiem i dlaczego jego rodzina ogranicza się tylko do dziadków, rodziców, rodzeństwa i dzieci. Czyż nie powinien mieć jakichś innych krewnych...?

Powieść zaczyna się od wizyty autora w Oświęcimiu. Znalazłszy tam walizkę z nazwiskiem Glaser, nie tak znowu popularnym, i napotykając na milczenie ojca, zaczyna podejrzewać, że ma żydowskie korzenie. Zaczyna prowadzić śledztwo, mające obalić lub potwierdzić tę tezę. Jednocześnie poznajemy młodą kobietę, Rosie Glaser, nauczycielkę tańca, Żydówkę mieszkającą w niewielkim holenderskim miasteczku. Jej spokojny żywot zostaje zakłócony wybuchem wojny i jej ekspansją na tereny niderlandzkie.

Znakomita większość Tańcząc z wrogiem to opowieść snuta przez Rosie, odważną i zaradną kobietę. Towarzyszymy jej, gdy poznaje kolejnych ukochanych (miała naprawdę sporo kochanków i kilku mężów, co w tamtych czasach wzbudzało więcej niepokojów niż obecnie), rozwija swoją szkołę tańca, a wreszcie pada ofiarą antyżydowskiej polityki państwa. Młoda i urodziwa tancerka próbuje żyć normalnie, ale wojna i antysemityzm odciskają na niej i jej rodzinie coraz większe piętno. Z kart powieści - czy może raczej obszernego pamiętnika - dowiadujemy się wiele o jej dzieciństwie, młodości oraz życiu Żydówki podczas wojny. Nie, nie udało jej się uciec przed systemem, trafiła do obozu.
Równolegle do tej osi fabularnej obserwujemy poszukiwania Paula. Mężczyzna, zetknąwszy się z niechęcią ojca do rozwijania tematu, na własną rękę szuka swoich korzeni. Powoli, z mozołem, poznaje prawdę. I wtedy stwierdza, że nie wie, czy chciał ją poznać. Przeszłość jego rodziny okazuje się znacznie smutniejsza, niż mógłby przypuszczać.

O ile o Paulu - autorze i narratorze części powieści - można powiedzieć niewiele, o tyle Rosie poznajemy na tyle dobrze, by napisać o niej słów kilka. Od najmłodszych lat była niepokorna, pewna siebie i zadziorna. Z wiekiem te cechy przekształciła w upór, nieustraszoność i zaradność. Nie była osobą kryształową, zdarzało jej się mijać z prawem (nie tylko w związku z łamanym przez nią zakazem prowadzenia szkoły tańca) i często korzystała ze swoich kobiecych wdzięków, by zdobyć to, co było jej potrzebne. Jak wspomniała jedna z kobiet, z którą rozmawiał autor, ciężko mieć jej to za złe, ponieważ w tamtych czasach każdy radził sobie, jak mógł najlepiej. Tak dogłębne, pozbawione wybielania przedstawienie postaci na pewno wyszło tej historii na dobre, podkreśliło jej niezaprzeczalny realizm. Na kartach powieści pojawiają się rodzice Rosie, jej liczni kochankowie i mężowie, kilka innych postaci... i choć jest ich sporo, wielu z nich poznajemy w stopniu wystarczającym, by przekonać się o ich prawdziwości, niemal poczuć ich obok siebie.

Tego typu historii nie ocenia się pod względem fabuły, bo to zapis życia. Życia tragicznego, przypadającego na ciężki dla Żydów czas drugiej wojny światowej. Jak więc ocenić Tańcząc z wrogiem? Na pewno na podstawie pomysłu i sposobu przedstawienia historii - a na te nie można narzekać, bowiem opisanie wydarzeń w formie pamiętnika sprawdziło się doskonale. Drobne zastrzeżenia mam do jakości polskiego wydania (znalazłam kilka dziwnie brzmiących zdań), ale w ogólnym rozrachunku książka wygląda pięknie. Wydanie wzbogacają liczne fotografie z albumu Rosie wraz z krótkimi opisami.

Tańcząc z wrogiem to autentyczna historia dwóch osób, jednej żyjącej w okrutnych realiach drugiej wojny, drugiej - żyjącej współcześnie - próbującej odkryć prawdę. Obydwa wątki pięknie się łączą, tworząc niezapomniany tom przepełniony emocjami, rozterkami, ludzką tragedią i... pozytywnym myśleniem. Bo Rosie, choć przeżyła wiele, nigdy nie przestała być optymistką.
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: miłośnikom powieści obyczajowych osadzonych w wojennych realiach

"Nieodmiennie dochodziłam do tego samego wniosku: nie wierzyłam ani w Boga, ani w państwo. Co zostawało? Tylko ludzie. (...) Niektórzy byli życzliwi, inni nie. Olbrzymia większość była uczciwa, naiwna, posłuszna i oportunistyczna." [strona 268]

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Rebis
http://rebis.com.pl

Recenzja realizuje wyzwania:
1. Książkowe wyzwanie 2015 - Historyczna lub polityczna
2. Wyzwanie czytelnicze 2015 - Książka wydana w innym kraju (Holandia)

niedziela, 22 lutego 2015

Gdzie ta polska wersja? #22


The Queen of Zombie Hearts - Gena Showalter
Alice "Ali" Bell sądzi, że najgorsze już za nią. Jest gotowa do rozwoju sojego związku z Colem Hollandem, liderem pogromców zombie... ale Anima Industries, agencja kontrolująca zombie, przeprowadza atak, zabijając czwórkę jej przyjaciół. Wtedy dziewczyna zdaje sobie sprawę, że ludzie mogą być groźniejsi niż potwory. A najgorsze dopiero nadejdzie.
Gdy pozostali przy życiu wojownicy szykują się na wojnę, Ali odkrywa, że ona także potrafi kontrolować zombie... i nie jest osobą, za którą się uważała. Jest bowiem powiązana z kobietą odpowiedzialną za zabicie - i przemianę - matki Cole'a. Czy ich związek to przetrwa? Sekrety wychodzą na światło dzienne, kolejni pogromcy tracą życie lub wolność, a Ali postanawia walczyć bardziej zaciekle niż zwykle, by zwyciężyć Animę - nawet za cenę własnego życia.
Co to jest? Trzeci (i podobno nie ostatni) tom Kronik Białego Królika.
Dlaczego? Wprawdzie czytałam tylko Alicję w Krainie Zombi, czyli tom pierwszy, ale pamiętam, że przypadł mi do gustu. Liczę, że Alicja i Lustro Zombi utrzymało poziom poprzedniczki, a część trzecia... opis zwiastuje ciekawą fabułę, choć obawiam się nadmiaru romansu. Niemniej, chętnie przeczytałabym "szokujące zakończenie" Kronik.
Szanse na wydanie? Całkiem spore. The Queen of Zombie Hearts miało premierę we wrześniu ubiegłego roku - więc całkiem niedawno. Dodatkowo Mira należy do międzynarodowej grupy Harlequin, która odpowiada za wydanie opisywanej powieści. Jestem niemal pewna, że będziemy mieli możliwość przeczytania tej książki w języku polskim.

Czytaliście Kroniki Białego Królika? Jakie macie o nich zdanie?
Miłej niedzieli!