Tytył: Faza druga: Głód (org. Hunger)
Autor: Michael Grant
Seria: Gone - Zniknęli, #2
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 17 lutego 2010 (świat: maj 2009)
Ilość stron: 544
Pierwszy tom serii zebrał bardzo dobre recenzje nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Także ja dałam się wprowadzić do tego alternatywnego, brutalnego świata pozbawionego kontroli dorosłych. Nie mogłam nie sięgnąć po drugi tom o wiele mówiącym tytule "Głód".
Od początku ETAPu minęły już trzy miesiące. Kilku nastolatków odeszło, ale znakomita większość z nich wciąż tkwi w pułapce. Nadchodzi nieuniknione: młodzieży zaczyna brakować jedzenia. Dodatkowo, coraz więcej dzieciaków odkrywa w sobie nadprzyrodzone moce. Nie wszyscy są z tego zadowoleni: ci "zwyczajni" czują się gorsi, mają wrażenie, że "mupom" (jak zaczynają nazywać obdarzonych) powodzi się lepiej. Dodajmy do tego groźne mutacje, na przykład krwiożercze ogromne gąsienice, a otrzymamy (zbliżony) obraz tego, co dzieje się w Fazie drugiej.
To nie wszystkie problemy, z którymi muszą się zmierzyć Sam, Astrid, Edilio, Quinn i ich towarzysze. Do dzieci, które poznaliśmy w Fazie pierwszej, dochodzą zupełnie nowi bohaterowie. Każdy z nich ma swoje problemy, do których dochodzi walka o jedzenie i przeżycie. Robi się jeszcze dramatyczniej, część obdarzonych mocami nastolatków terroryzuje pozostałych, także "zwyczajni" organizują ruch oporu.
Nie chciałabym żyć w takim świecie, tego jestem pewna. Jednak czytanie o takiej sytuacji sprawia mi... przyjemność. Nie, to złe słowo. Z łatwością wsiąknęłam w świat przedstawiony, co jest zasługą realistycznych postaci i żywego języka. Akcja płynie warto i obfituje w niespodziewane zwroty.
"Więc skąd taka niska ocena?" zapytacie. Po prostu klęska głosu wydała mi się aż zbyt rzeczywista i w lekturze znalazłam wiele smutku. Do tego doszła irytująca (w moim odczuciu) bohaterka popadająca w anoreksję oraz coraz bardziej drażniący Mały Pete. Jeśli nie przeszkadzają Wam tego typu rzeczy, ocenę znacznie podnieście.
Faza druga: Głód to pozycja równie dramatyczna i zachwycająca co część pierwsza. Autor zostawia czytelnika w środku zaplanowanej intrygi, pobudzając apetyt na kolejne tomy. Gdybym nie miała awersji do anoreksji i głodu, na pewno wystawiłabym 6. Mimo wszystko serdecznie polecam!
Ocena końcowa: 4+/6
Polecam: miłośnikom pozycji z dreszczykiem, dużą dawką emocji; osobom nie mającym nic przeciw anoreksji (200% przyjemności gwarantowane:))
"Zamknięta książka jest niema; przemówi tylko wtedy, gdy zostanie otwarta." E.E. Schmitt
czwartek, 24 marca 2011
poniedziałek, 21 marca 2011
"Grobowce Atuanu" - Ursula K. Le Guin
Tytuł: Grobowce Atuanu
Autor: Ursula K. Le Guin
Seria: Ziemiomorze, #2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 1 lutego 2011 (świat: 1971, pierwsze polskie wydanie: 1991)
Ilość stron: 224
Tak, ZNOWU Le Guin. Cóż, pożyczyłam książki z biblioteki, muszę je w miarę sprawnie przeczytać i, oczywiście, zrecenzować;) Ale spokojnie, teksty rozłożę w czasie: mam nadzieję, że się nie znudzicie!
W "Grobowcach Atuanu" poznajemy Tenar (przybiera później imię Arha, czyli Pożarta), która jest kolejnym wcieleniem Kapłanki Boga-Króla. Dziewczynka nie może liczyć na specjalne traktowanie - tak jak inne nowicjuszki podlega surowym regułom świątyni, w której służy Bezimiennym. Dopiero później, gdy zostaje "pełnoprawną" Arhą, otrzymuje pewne przywileje, w tym prawo do przebywania w Podgrobiu. Poznaje także mroczne sekrety świątyni, o których wcześniej nikt jej nie mówił.
Bezimienni malują się jako bóstwa bezwzględne, podobnie jak kapłanki. Ofiary z ludzi to u nich norma. W świątyni mogą przebywać tylko nieliczni mężczyźni, jeszcze mniej ma prawo wejścia do podziemnych korytarzy, nigdy nieskalanych światłem. Jakże wielkie jest zdziwienie Arhy, gdy pewnego dnia spotyka tam maga - możemy się domyślać, kim jest, a przypuszczenia potwierdzają się. Tak, to nasz znajomy Krogulec. Jego życiu grozi niebezpieczeństwo: nikt niepowołany nigdy nie wyszedł z Podgrobia...
Książka początkowo opisuje życie w świątyni, wprowadza czytelnika w panujące realia. Razem z Arhą poznajemy rozbudowane tereny podziemne, a gdy pojawia się Krogulec, pomagamy mu przeżyć. Tak, dobrze widzicie. W tej historii bardzo ważną rolę odgrywa przemiana głównej bohaterki. Początkowo bezwzględna i okrutna, spotkawszy maga, zaczyna mieć wątpliwości, czy powinna go zabijać. Postanawia utrzymywać go przy życiu, dla rozrywki. Z czasem jednak zabawa przemienia się w swego rodzaju uzależnienie. Do samego końca nie wiadomo, czy go ocali, czy skaże na śmierć, tudzież czy sama nie popełni samobójstwa.
Autorka nie wprowadziła wielu postaci. Oprócz wspomnianych Arhy i Krogulca (który przybył na wyspę w poszukiwaniu pewnego skarbu), spotkamy dwie starsze kapłanki: oschłą, ale w gruncie rzeczy dbającą o Arhę Thar oraz niesympatyczną Kossil. Do tego eunucha Manana, najbliższego przyjaciela Pożartej i jej koleżankę. Dzięki temu poznajemy ich dość dobrze, choć i tak zdecydowanie dominuje postać Tenar. Jest jej aż za dużo.
Znajomość Czarnoksiężnika z Archipelagu nie jest konieczna, by zrozumieć tę historię. Owszem, lekko wzbogaca opowieść, ale i bez niej wszystko jest zrozumiałe i czytelne. Pani Le Guin nie wymaga od czytelnika znajomości całego uniwersum, mimochodem dorzuca jednak kolejne elementy, dzięki którym świat jest bardziej szczegółowy.
Grobowce Atuanu przypadły mi go gustu bardziej niż Czarnoksiężnik z Archipelagu. Być może dlatego, że bohaterka ma wyrazisty charakter. Być może dlatego, że już wiedziałam, czego się spodziewać. Ciężko mi to ocenić. Grunt, że uważam lekturę za wartą zainteresowania, nawet jeśli nie czytaliście pierwszej części cyklu Ziemiomorze.
Ocena końcowa: 4+/6
Polecam: miłośnikom historii fantastycznych, bohaterek o wyrazistym, niekoniecznie pozytywnym charakterku
Autor: Ursula K. Le Guin
Seria: Ziemiomorze, #2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 1 lutego 2011 (świat: 1971, pierwsze polskie wydanie: 1991)
Ilość stron: 224
Tak, ZNOWU Le Guin. Cóż, pożyczyłam książki z biblioteki, muszę je w miarę sprawnie przeczytać i, oczywiście, zrecenzować;) Ale spokojnie, teksty rozłożę w czasie: mam nadzieję, że się nie znudzicie!
W "Grobowcach Atuanu" poznajemy Tenar (przybiera później imię Arha, czyli Pożarta), która jest kolejnym wcieleniem Kapłanki Boga-Króla. Dziewczynka nie może liczyć na specjalne traktowanie - tak jak inne nowicjuszki podlega surowym regułom świątyni, w której służy Bezimiennym. Dopiero później, gdy zostaje "pełnoprawną" Arhą, otrzymuje pewne przywileje, w tym prawo do przebywania w Podgrobiu. Poznaje także mroczne sekrety świątyni, o których wcześniej nikt jej nie mówił.
Bezimienni malują się jako bóstwa bezwzględne, podobnie jak kapłanki. Ofiary z ludzi to u nich norma. W świątyni mogą przebywać tylko nieliczni mężczyźni, jeszcze mniej ma prawo wejścia do podziemnych korytarzy, nigdy nieskalanych światłem. Jakże wielkie jest zdziwienie Arhy, gdy pewnego dnia spotyka tam maga - możemy się domyślać, kim jest, a przypuszczenia potwierdzają się. Tak, to nasz znajomy Krogulec. Jego życiu grozi niebezpieczeństwo: nikt niepowołany nigdy nie wyszedł z Podgrobia...
Książka początkowo opisuje życie w świątyni, wprowadza czytelnika w panujące realia. Razem z Arhą poznajemy rozbudowane tereny podziemne, a gdy pojawia się Krogulec, pomagamy mu przeżyć. Tak, dobrze widzicie. W tej historii bardzo ważną rolę odgrywa przemiana głównej bohaterki. Początkowo bezwzględna i okrutna, spotkawszy maga, zaczyna mieć wątpliwości, czy powinna go zabijać. Postanawia utrzymywać go przy życiu, dla rozrywki. Z czasem jednak zabawa przemienia się w swego rodzaju uzależnienie. Do samego końca nie wiadomo, czy go ocali, czy skaże na śmierć, tudzież czy sama nie popełni samobójstwa.
Autorka nie wprowadziła wielu postaci. Oprócz wspomnianych Arhy i Krogulca (który przybył na wyspę w poszukiwaniu pewnego skarbu), spotkamy dwie starsze kapłanki: oschłą, ale w gruncie rzeczy dbającą o Arhę Thar oraz niesympatyczną Kossil. Do tego eunucha Manana, najbliższego przyjaciela Pożartej i jej koleżankę. Dzięki temu poznajemy ich dość dobrze, choć i tak zdecydowanie dominuje postać Tenar. Jest jej aż za dużo.
Znajomość Czarnoksiężnika z Archipelagu nie jest konieczna, by zrozumieć tę historię. Owszem, lekko wzbogaca opowieść, ale i bez niej wszystko jest zrozumiałe i czytelne. Pani Le Guin nie wymaga od czytelnika znajomości całego uniwersum, mimochodem dorzuca jednak kolejne elementy, dzięki którym świat jest bardziej szczegółowy.
Grobowce Atuanu przypadły mi go gustu bardziej niż Czarnoksiężnik z Archipelagu. Być może dlatego, że bohaterka ma wyrazisty charakter. Być może dlatego, że już wiedziałam, czego się spodziewać. Ciężko mi to ocenić. Grunt, że uważam lekturę za wartą zainteresowania, nawet jeśli nie czytaliście pierwszej części cyklu Ziemiomorze.
Ocena końcowa: 4+/6
Polecam: miłośnikom historii fantastycznych, bohaterek o wyrazistym, niekoniecznie pozytywnym charakterku
czwartek, 17 marca 2011
"A Cure for Chaos" - Alan Tucker
Tytuł: A Cure for Chaos (pol. Lekarstwo na nieład)
Autor: Alan Tucker
Seria: Mother Earth, #2 (Matka Ziemia)
Wydawnictwo: Mad Design Inc.
Data wydania: 24 stycznia 2011
Ilość stron: 348
Zdziwieni obco brzmiącym tytułem? Nie dziwię się - A Cure for Chaos nie zostało wydane w Polsce i raczej nieprędko (o ile w ogóle) zostanie. Chciałam jednak przedstawić Wam tę pozycję, jako przykład niezłego, młodzieżowego fantasy. A może jakieś polskie wydawnictwo zainteresuje się przekładem?
Jenni Kershaw wiedzie spokojne, szczęśliwe życie na Ziemi. Od jej powrotu z Matki Ziemi upłynęło już sporo czasu, także jej przyjaciel Crank zakończył już transformację i stał się całkiem przystojnym młodym człowiekiem. Dość niespodziewanie dziewczyna, jej towarzysz i rodzice zostają uwięzieni przez CIA, które niepokoi się o nadprzyrodzone moce nastolatki. Do naszego świata przybywają także kolejne postaci z tomu pierwszego, wśród nich smok (^v^). Jenni i jej bliskim udaje się uciec. Udają się do Matki, gdzie panuje spokój. Przynajmniej do czasu...
Autor przygotował dla czytelników prosty, ale jednocześnie złożony świat, w którym obok siebie żyją gobliny, elfy, wróżki, Duchy (czyli żywioły!), syreny (wprowadzone w tym tomie) i inne fantastyczne istoty. Niestety, większość postaci to bohaterowie płascy, do cna dobrzy lub źli, raczej bez "szarości". Wyjątkowo irytujący, zwłaszcza początkowo, wydał mi się Crank: wrażliwy aż do przesady, zagubiony i "szalenie wierny" swojej przyjaciółce Jenni. Zaletą (dla niektórych wadą) jest opisywanie wydarzeń z perspektywy kilku bohaterów, w kilku różnych miejscach. Pomaga to bliżej poznać Matkę, a także pozwala zagłębić się w fabułę.
Ta nie jest zbyt skomplikowana, raczej lekka i przyjemna. Pan Tucker wyróżnia się na tle innych pisarzy dla młodzieży: wątek romantyczny jest tylko leciutko zarysowany, fabuła przez cały tom utrzymuje to samo - czyli szybciutkie - tempo, a wydarzenia, początkowo ze sobą niepowiązane, z czasem stają się jedną całością. Nie mogę nie wspomnieć też o nieprzewidywalności - duży plus.
Na zakończenie wspomnę jeszcze o języku i stylu pisania. Autor używa przystępnego języka, nie poświęca wiele miejsca opisom przyrody, podobnie dialogi schodzą na drugi plan. Pierwsze skrzypce gra akcja - i to mi bardzo odpowiada.
Czy przeczytać? Ja myślę, że warto. Fabuła, choć skierowana raczej do dzieci, może zaciekawić także starszych czytelników. Jeśli nie przeszkadza Wam infantylność, przesadna prostota bohaterów i brak polskiego wydania (może kiedyś...): sięgajcie po obydwie części. Jeśli jednak nie odpowiada Wam coś z tych kryteriów: przeczytajcie coś innego ;)
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: dzieciom i młodzieży; starszym czytelnikom, którym nie przeszkadza prostota świata
+++++++++++++++++++++++++++++++++++
Zakończę kolejnym zagranicznym akcentem. Wypatrzyłam okładkę drugiej części Blasku Alexandry Adornetto. Jak Wam się podoba? Mnie osobiście... raczej niespecjalnie:
Autor: Alan Tucker
Seria: Mother Earth, #2 (Matka Ziemia)
Wydawnictwo: Mad Design Inc.
Data wydania: 24 stycznia 2011
Ilość stron: 348
Zdziwieni obco brzmiącym tytułem? Nie dziwię się - A Cure for Chaos nie zostało wydane w Polsce i raczej nieprędko (o ile w ogóle) zostanie. Chciałam jednak przedstawić Wam tę pozycję, jako przykład niezłego, młodzieżowego fantasy. A może jakieś polskie wydawnictwo zainteresuje się przekładem?
Jenni Kershaw wiedzie spokojne, szczęśliwe życie na Ziemi. Od jej powrotu z Matki Ziemi upłynęło już sporo czasu, także jej przyjaciel Crank zakończył już transformację i stał się całkiem przystojnym młodym człowiekiem. Dość niespodziewanie dziewczyna, jej towarzysz i rodzice zostają uwięzieni przez CIA, które niepokoi się o nadprzyrodzone moce nastolatki. Do naszego świata przybywają także kolejne postaci z tomu pierwszego, wśród nich smok (^v^). Jenni i jej bliskim udaje się uciec. Udają się do Matki, gdzie panuje spokój. Przynajmniej do czasu...
Autor przygotował dla czytelników prosty, ale jednocześnie złożony świat, w którym obok siebie żyją gobliny, elfy, wróżki, Duchy (czyli żywioły!), syreny (wprowadzone w tym tomie) i inne fantastyczne istoty. Niestety, większość postaci to bohaterowie płascy, do cna dobrzy lub źli, raczej bez "szarości". Wyjątkowo irytujący, zwłaszcza początkowo, wydał mi się Crank: wrażliwy aż do przesady, zagubiony i "szalenie wierny" swojej przyjaciółce Jenni. Zaletą (dla niektórych wadą) jest opisywanie wydarzeń z perspektywy kilku bohaterów, w kilku różnych miejscach. Pomaga to bliżej poznać Matkę, a także pozwala zagłębić się w fabułę.
Ta nie jest zbyt skomplikowana, raczej lekka i przyjemna. Pan Tucker wyróżnia się na tle innych pisarzy dla młodzieży: wątek romantyczny jest tylko leciutko zarysowany, fabuła przez cały tom utrzymuje to samo - czyli szybciutkie - tempo, a wydarzenia, początkowo ze sobą niepowiązane, z czasem stają się jedną całością. Nie mogę nie wspomnieć też o nieprzewidywalności - duży plus.
Na zakończenie wspomnę jeszcze o języku i stylu pisania. Autor używa przystępnego języka, nie poświęca wiele miejsca opisom przyrody, podobnie dialogi schodzą na drugi plan. Pierwsze skrzypce gra akcja - i to mi bardzo odpowiada.
Czy przeczytać? Ja myślę, że warto. Fabuła, choć skierowana raczej do dzieci, może zaciekawić także starszych czytelników. Jeśli nie przeszkadza Wam infantylność, przesadna prostota bohaterów i brak polskiego wydania (może kiedyś...): sięgajcie po obydwie części. Jeśli jednak nie odpowiada Wam coś z tych kryteriów: przeczytajcie coś innego ;)
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: dzieciom i młodzieży; starszym czytelnikom, którym nie przeszkadza prostota świata
+++++++++++++++++++++++++++++++++++
Zakończę kolejnym zagranicznym akcentem. Wypatrzyłam okładkę drugiej części Blasku Alexandry Adornetto. Jak Wam się podoba? Mnie osobiście... raczej niespecjalnie:
poniedziałek, 14 marca 2011
"Czarnoksiężnik z Archipelagu" - Ursula K. Le Guin
Tytuł: Czarnoksiężnik z Archipelagu (org. A Wizard of Earthsea)
Autor: Ursula K. Le Guin
Seria: Ziemiomorze, #1
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 5 listopada 2010 (premiera: 1968, pierwsze polskie wydanie: 1983)
Ilość stron: 240
Cykl opowieści o Ziemiomorzu należy do klasyki światowej fantastyki. Długo szukałam pierwszego tomu i wreszcie, około tygodnia temu, udało się! - udało się wypożyczyć książkę!
Młody chłopiec nazywany Krogulcem posiada magiczną moc. Początkowo kształci go ciotka, później trafia pod skrzydła Ogiona. Ten, zgodnie z tradycją, w dniu dwunastych urodzin, nadaje mu prawdziwe imię - Ged - jednak po jakimś czasie wysyła młodzieńca na wyspę Roke, by tam kształcił się dalej. W trakcie nauki nasz bohater wywołuje cień - potężną i przerażającą zjawę, której celem jest... Zabicie Geda? Jego opanowanie? Chłopiec nie chce się dowiedzieć, rozpoczyna się ucieczka. Przynajmniej do czasu, gdy Ogion pomaga mu zrozumieć pewne istotne kwestie...
Nie ukrywam, że miałam spore oczekiwania wobec tej książki. Historia okazała się zaskakująco prosta, a jednocześnie skomplikowana. Bo cóż złożonego jest w podróży czy ucieczce przed złem/przeznaczeniem? Nawet najwybitniejszym pisarzom nic nowego (chyba) ni uda się wymyślić. W tym miejscu muszę wspomnieć o tym "skomplikowaniu": oprócz dosłownej podróży, po morzach Archipelagu, wraz z Gedem doświadczamy podróży wgłąb młodego człowieka. Właśnie o tym jest ta opowieść: o dojrzewaniu, wyzbywaniu się pychy, poczucia wyższości, nabywaniu pokory i szacunku wobec innych, a także o przyjaźni, która przetrwa wszystko.
Chciałabym choć pobieżnie nakreślić sylwetkę głównego bohatera. Kiedy go poznajemy, jest zadufanym w sobie chłopcem, wywyższającym się z powodu nadzwyczajnych mocy - nie zależy mu na przyjaźni. W czasie nauki na wyspie Roke, pod wpływem Jaspera i Vitcha - nowych kolegów - troszkę się zmienia, jednak jego super-ego nie znika (co doprowadza do wywołania cienia). Wtedy poznajemy jego prawdziwą twarz: tchórza, ukrywającego się pod maską "kozaka". Dopiero podróż na rodzinną wyspę i rozmowa ze starym Ogionem (którego zawsze uważał za wzorzec) uświadamia mu jego braki. Lecz czy uda mu się je zwalczyć?
Świat przedstawiony skonstruowany jest, jak na panią Le Guin przystało, bardzo drobiazgowo i dokładnie. Lektura obfituje w opisy przyrody czy mijanych wysp, mnóstwo miejsca poświęcono także emocjom bohatera. Każdy kolejny rozdział to nowy etap podróży Geda, nowe wyzwania. Uważam to za dobry, przemyślany zabieg, który pomaga czytelnikowi skupić się na najważniejszym, przewodnim wątku danego fragmentu.
Czarnoksiężnik z Archipelagu to książka bez wątpienia interesująca i skłaniająca do przemyśleń nad naturą młodego, "lepszego od innych" człowieka. Autorka nie prawi nam morałów, zawarte w opowieści przesłania delikatnie przenikają do świadomości czytelnika. Muszę jednak się przyznać, że po tej pozycji oczekiwałam czegoś innego: bardziej fantastycznego, mniej poważnego czytadła. Mimo to lekturę uważam za wciągającą i wartą przeczytania.
Ocena końcowa: 4/6
Polecam: miłośnikom fantastyki, opowieści o przemianie bohatera
Autor: Ursula K. Le Guin
Seria: Ziemiomorze, #1
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 5 listopada 2010 (premiera: 1968, pierwsze polskie wydanie: 1983)
Ilość stron: 240
Cykl opowieści o Ziemiomorzu należy do klasyki światowej fantastyki. Długo szukałam pierwszego tomu i wreszcie, około tygodnia temu, udało się! - udało się wypożyczyć książkę!
Młody chłopiec nazywany Krogulcem posiada magiczną moc. Początkowo kształci go ciotka, później trafia pod skrzydła Ogiona. Ten, zgodnie z tradycją, w dniu dwunastych urodzin, nadaje mu prawdziwe imię - Ged - jednak po jakimś czasie wysyła młodzieńca na wyspę Roke, by tam kształcił się dalej. W trakcie nauki nasz bohater wywołuje cień - potężną i przerażającą zjawę, której celem jest... Zabicie Geda? Jego opanowanie? Chłopiec nie chce się dowiedzieć, rozpoczyna się ucieczka. Przynajmniej do czasu, gdy Ogion pomaga mu zrozumieć pewne istotne kwestie...
Nie ukrywam, że miałam spore oczekiwania wobec tej książki. Historia okazała się zaskakująco prosta, a jednocześnie skomplikowana. Bo cóż złożonego jest w podróży czy ucieczce przed złem/przeznaczeniem? Nawet najwybitniejszym pisarzom nic nowego (chyba) ni uda się wymyślić. W tym miejscu muszę wspomnieć o tym "skomplikowaniu": oprócz dosłownej podróży, po morzach Archipelagu, wraz z Gedem doświadczamy podróży wgłąb młodego człowieka. Właśnie o tym jest ta opowieść: o dojrzewaniu, wyzbywaniu się pychy, poczucia wyższości, nabywaniu pokory i szacunku wobec innych, a także o przyjaźni, która przetrwa wszystko.
Chciałabym choć pobieżnie nakreślić sylwetkę głównego bohatera. Kiedy go poznajemy, jest zadufanym w sobie chłopcem, wywyższającym się z powodu nadzwyczajnych mocy - nie zależy mu na przyjaźni. W czasie nauki na wyspie Roke, pod wpływem Jaspera i Vitcha - nowych kolegów - troszkę się zmienia, jednak jego super-ego nie znika (co doprowadza do wywołania cienia). Wtedy poznajemy jego prawdziwą twarz: tchórza, ukrywającego się pod maską "kozaka". Dopiero podróż na rodzinną wyspę i rozmowa ze starym Ogionem (którego zawsze uważał za wzorzec) uświadamia mu jego braki. Lecz czy uda mu się je zwalczyć?
Świat przedstawiony skonstruowany jest, jak na panią Le Guin przystało, bardzo drobiazgowo i dokładnie. Lektura obfituje w opisy przyrody czy mijanych wysp, mnóstwo miejsca poświęcono także emocjom bohatera. Każdy kolejny rozdział to nowy etap podróży Geda, nowe wyzwania. Uważam to za dobry, przemyślany zabieg, który pomaga czytelnikowi skupić się na najważniejszym, przewodnim wątku danego fragmentu.
Czarnoksiężnik z Archipelagu to książka bez wątpienia interesująca i skłaniająca do przemyśleń nad naturą młodego, "lepszego od innych" człowieka. Autorka nie prawi nam morałów, zawarte w opowieści przesłania delikatnie przenikają do świadomości czytelnika. Muszę jednak się przyznać, że po tej pozycji oczekiwałam czegoś innego: bardziej fantastycznego, mniej poważnego czytadła. Mimo to lekturę uważam za wciągającą i wartą przeczytania.
Ocena końcowa: 4/6
Polecam: miłośnikom fantastyki, opowieści o przemianie bohatera
środa, 9 marca 2011
Pokaż mi swoje półki ;)
Witajcie! Dzisiaj troszkę inaczej, bez recenzji. Chcę wam pokazać swój księgozbiór. Do zabawy zaprosiła mnie Deline - dziękuję Ci bardzo :)
Na początek widoki ogólne. Oczywiście te regały to tylko "moje" książki, nie ma żadnych lektur:) Teraz zbliżenia:
Wybaczcie, że takie rozmazane. Znajdziemy tu dwie serie: Zmierzch Stephanie Meyer i Harry'ego Pottera J.K. Rowling. Czemu tak? Bo akurat idealnie się zmieściły :)
Wróżby z koronek Brunonii Barry, pierwszy tom Trylogii Czarnych Kamieni Anne Bishop i książeczki Trudi Canavan... Tylko ta pierwsza pozycja nie jest szerzej znana w czytelniczym świecie (i wierzcie, nie ma czego żałować).
Rooozmazane, ale... Najpierw trylogia Maite Carranzy: Klan wilczycy, Lodowa pustynia i Przekleństwo Odi. Seria fajna, chociaz naiwna. Dalej Miasto kości i jemu podobne - niestety bez najnowszej książki pani Clare (Mechanicznego Anioła). I na zakończenie: seria o Artemisie Fowlu pióra Eoina Colfera - fajna, tajemnicza i nieprzewidywalna.
Tutaj, na pierwszym planie, Opowieści z Narnii tomy 1-3 w jednym tomie:) Dalej: Igrzyska śmierci, Błękitnokrwiści, Crescendo i Szeptem Becci Fitzpatrick oraz świetna, niedoceniana seria młodzieżowa: Zwiadowcy Johna Flanagana (niedługo postaram się umieścić recenzje).
Tutaj chyba wszystko widać. Końcówka Zwiadowców (w Polsce niedługo wyjdzie ósmy tom, w USA jest już 10 tomów o.O), następnie EON. Powrót Lustrzanego Smoka, cztery tomy Tuneli oraz GONE. Interesująca półeczka (pomijając Błękitnokrwistych, którzy niezbyt mi do gustu przypadli).
Przechodzimy do drugiego regału. Lećmy od góry:
Pan Lodowego Ogrodu i książki pani Novik już za mną, podobnie jak Upadli. Pozostałe jeszcze czekają. Najbardziej emocjonująca lektura: Gra o tron Geogre'a R.R. Martina:)
Tutaj coś dla zdeterminowanych. Pomijając dwa tomy pani Novik, przechodzimy do przeciętnej polskiej serii fantastyczno-komediowej, czyli Pogodnik trzeciej kategorii Romualda Pawlaka. Dalej Pilipiuk - dwa pierwsze tomy Oka jelenia, jeszcze czekają na czytanie. Philip Pullman i jego trylogia Czarne Materie - fantastyka w najczystszej postaci. I początek książek Anne Rice...
...które kończą się półkę niżej. Tuż obok początek serii o Percym Jacksonie pióra Ricka Riordana - same pozytywne recenzje, muszę wreszcie przeczytać. Obok lekko wybrakowana seria o Septimusie Heapie (niedawno wyszedł piąty tom, muszę dokupić;)) i... świetny, niezapomniany Sapkowski. Najpierw Narrenturm (czyli Wieża błaznów, jeśli mnie pamięć nie myli) i klasyka polskiej fantastyki - Wiedźmin.
Kiedy kończy się Sapkowski, nadchodzi Michael Scott i jego seria o słynnym Nicolasie Flamelu: piękne wydania, treść także ciekawa. Te malutkie książeczki to cztery tomy Serii Niefortunnych Zdarzeń i książki Licii Troisi: pierwszy tom Kronik oraz całe Wojny Świata Wynurzonego (pierwsza seria kupiona "hurtem":D).
Uff, ostatnia półka. Z tyłu czai się Dziedziczka Smoka (tom drugi zaginął w akcji), wybija się świetnie napisana Trylogia Czarnego Anioła Brenta Weeksa (czemu Czarny Pryzmat jest taki drogi?!), Hotel Transylvania (tom pierwszy, niedawny nabytek). Nadchodzą fajne, lekko zakręcone i niepokojące Opowieści sieroty (kopalnia różnych złotych myśli), W.Redna w serii Zawód: Wiedźma i zupełne świeżaki w kolekcji: trzy tomy Rachel Hawthorne, osławiony Cień nocy i Randki z piekła - kupione za 5zł w Matrasie (cena okładkowa: 29.90 :)).
No, tyle ze zbiorów mi najbliższych. W innym pokoju kurzą się setki innych książek, których nigdy nie czytałam, czytałam w dzieciństwie lub jeszcze przeczytam (czyli lektury szkolne). Ja, ze swojej strony, chciałabym zaprosić do zabawy ultramarynę i Alannadę.
Pozdrawiam wszystkich, którzy dotrwali do końca. Do napisania!
Na początek widoki ogólne. Oczywiście te regały to tylko "moje" książki, nie ma żadnych lektur:) Teraz zbliżenia:
Wybaczcie, że takie rozmazane. Znajdziemy tu dwie serie: Zmierzch Stephanie Meyer i Harry'ego Pottera J.K. Rowling. Czemu tak? Bo akurat idealnie się zmieściły :)
Wróżby z koronek Brunonii Barry, pierwszy tom Trylogii Czarnych Kamieni Anne Bishop i książeczki Trudi Canavan... Tylko ta pierwsza pozycja nie jest szerzej znana w czytelniczym świecie (i wierzcie, nie ma czego żałować).
Rooozmazane, ale... Najpierw trylogia Maite Carranzy: Klan wilczycy, Lodowa pustynia i Przekleństwo Odi. Seria fajna, chociaz naiwna. Dalej Miasto kości i jemu podobne - niestety bez najnowszej książki pani Clare (Mechanicznego Anioła). I na zakończenie: seria o Artemisie Fowlu pióra Eoina Colfera - fajna, tajemnicza i nieprzewidywalna.
Tutaj, na pierwszym planie, Opowieści z Narnii tomy 1-3 w jednym tomie:) Dalej: Igrzyska śmierci, Błękitnokrwiści, Crescendo i Szeptem Becci Fitzpatrick oraz świetna, niedoceniana seria młodzieżowa: Zwiadowcy Johna Flanagana (niedługo postaram się umieścić recenzje).
Tutaj chyba wszystko widać. Końcówka Zwiadowców (w Polsce niedługo wyjdzie ósmy tom, w USA jest już 10 tomów o.O), następnie EON. Powrót Lustrzanego Smoka, cztery tomy Tuneli oraz GONE. Interesująca półeczka (pomijając Błękitnokrwistych, którzy niezbyt mi do gustu przypadli).
Przechodzimy do drugiego regału. Lećmy od góry:
Pan Lodowego Ogrodu i książki pani Novik już za mną, podobnie jak Upadli. Pozostałe jeszcze czekają. Najbardziej emocjonująca lektura: Gra o tron Geogre'a R.R. Martina:)
Tutaj coś dla zdeterminowanych. Pomijając dwa tomy pani Novik, przechodzimy do przeciętnej polskiej serii fantastyczno-komediowej, czyli Pogodnik trzeciej kategorii Romualda Pawlaka. Dalej Pilipiuk - dwa pierwsze tomy Oka jelenia, jeszcze czekają na czytanie. Philip Pullman i jego trylogia Czarne Materie - fantastyka w najczystszej postaci. I początek książek Anne Rice...
...które kończą się półkę niżej. Tuż obok początek serii o Percym Jacksonie pióra Ricka Riordana - same pozytywne recenzje, muszę wreszcie przeczytać. Obok lekko wybrakowana seria o Septimusie Heapie (niedawno wyszedł piąty tom, muszę dokupić;)) i... świetny, niezapomniany Sapkowski. Najpierw Narrenturm (czyli Wieża błaznów, jeśli mnie pamięć nie myli) i klasyka polskiej fantastyki - Wiedźmin.
Kiedy kończy się Sapkowski, nadchodzi Michael Scott i jego seria o słynnym Nicolasie Flamelu: piękne wydania, treść także ciekawa. Te malutkie książeczki to cztery tomy Serii Niefortunnych Zdarzeń i książki Licii Troisi: pierwszy tom Kronik oraz całe Wojny Świata Wynurzonego (pierwsza seria kupiona "hurtem":D).
Uff, ostatnia półka. Z tyłu czai się Dziedziczka Smoka (tom drugi zaginął w akcji), wybija się świetnie napisana Trylogia Czarnego Anioła Brenta Weeksa (czemu Czarny Pryzmat jest taki drogi?!), Hotel Transylvania (tom pierwszy, niedawny nabytek). Nadchodzą fajne, lekko zakręcone i niepokojące Opowieści sieroty (kopalnia różnych złotych myśli), W.Redna w serii Zawód: Wiedźma i zupełne świeżaki w kolekcji: trzy tomy Rachel Hawthorne, osławiony Cień nocy i Randki z piekła - kupione za 5zł w Matrasie (cena okładkowa: 29.90 :)).
No, tyle ze zbiorów mi najbliższych. W innym pokoju kurzą się setki innych książek, których nigdy nie czytałam, czytałam w dzieciństwie lub jeszcze przeczytam (czyli lektury szkolne). Ja, ze swojej strony, chciałabym zaprosić do zabawy ultramarynę i Alannadę.
Pozdrawiam wszystkich, którzy dotrwali do końca. Do napisania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)