wtorek, 3 stycznia 2012

"Strażniczka aniołów mroku" - Kim Harrison

Tytuł: Strażniczka aniołów mroku (org. Early to Death, Early to Rise)
Autor: Kim Harrison
Seria: Madison Avery, #2
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 13 sierpnia 2010 r. (premiera: maj 2010)
Ilość stron: 256

O pierwszej części serii o Madison Avery pisałam miesiąc temu. Dodajmy, że raczej niepochlebnie. Gdyby nie to, że nie lubię zostawiać napoczętych cykli, drugi tom bym sobie odpuściła. Jestem, jaka jestem - oto recenzja sequela - jak wypada w porównaniu z pierwowzorem?

Siedemnastoletnia Madison, zawieszona pomiędzy światem żywych i umarłych (zmartwychwstała, ale nie może w pełni odzyskać ciała, czasami znika; nie czuje głodu, zmęczenia, nie oddycha), na skutek wydarzeń z pierwszego tomu zaczyna pełnić odpowiedzialną funkcję strażniczki. Ma nadzorować żniwiarzy ciemności, dbać, by w odpowiednim momencie zabrali grzeszną duszyczkę z tego świata. Dziewczynie taka rola nie odpowiada, Nakitę (ze strony ciemności) i Barnabę (ze strony "jasności") stara się traktować jak przyjaciół. I w Strażniczce aniołów mroku wcale nie wyjdzie jej to na dobre. Chodzi o nastoletni duet Ace'a i Shoego - jeden z nich musi umrzeć. Który? Nie wiadomo. Grunt, że trzeba się spieszyć, w przeciwnym razie chłopak doprowadzi do katastrofy, śmierci kilku niewinnych ludzi... I może frytki do tego...?

Nie myślcie, że frytki wstawiłam ze złośliwości, bowiem przysmak ten odgrywa w powieści pewną rolę (!). Głównym wątkiem pozostaje jednak chęć unieszkodliwienia potencjalnego młodocianego zabójcy. Na drugim, mało rozbudowanym planie majaczy nam jakiś wątły romansik między główną bohaterką a jej Oddanym Przyjacielem i Wielką Miłością Joshem, do tego odwieczne szkolne i rodzinne problemy nastolatków. Żałuję, że w powieści nie zmieściło się więcej elementów związanych z ojcem Madison - bardzo polubiłam tego gościa.

Dużym minusem Strażniczki aniołów mroku są luki fabularne. Czytając, nieraz miałam wrażenie, że brakuje jakiegoś zdania, akapitu, łączącego ze sobą dwie myśli. Rozbawiły mnie drobne niespójności (np. siedzenie i klepanie się po tylnej kieszeni spodni), za to nad wyraz pozytywnie zaskoczył mnie przebieg historii. Od momentu poznania Madison (i spółki) z Acem i Shoem napięcie wręcz wylewa się z kartek, kilka naprawdę niespodziewanych zwrotów akcji zaskakuje odbiorcę, nie ma czasu na nudę. Wydarzenia zwalniają dopiero pod koniec (jeden z najgorszych finiszy jakie czytałam).

Także strona leksykalno-gramatyczna wypada przeciętnie. Autorka używa naprawdę prostackiego języka, często powtarza słowa. Irytują przesadnie stosowane wtrącenia wszechwiedzącego autora przerywające wypowiedzi bohaterów. Z drugiej strony Harrison dość wiernie oddaje sposób wyrażania się młodzieży, zdarzają się wysoce niecenzuralne słowa oraz przekleństwa. Na tym tle wyróżnia się długowieczna Nakita, która nieraz wyskakuje z jakimś archaizmem lub prośbą o wyjaśnienie znaczenia jakiegoś słowa. U mnie wywoływała tym niewymuszony uśmiech.

Na temat bohaterów mogę napisać tyle: nie polubiłam ich. Poza ojcem Madison. I może Shoem, chociaż początkowo wzbudzał we mnie niechęć swoim chamskim zachowaniem. A najbardziej irytowała mnie - oczywiście - sama Madison, którą pani Kim chyba na siłę chciała udziwnić, wyróżnić z tłumu podobnych do siebie bohaterek romansów młodzieżowych. Udało jej się wykreować postać oryginalną - nawet za bardzo.

Strażniczka aniołów mroku podobała mi się bardziej niż Umarli czasu nie liczą, choć w obydwu przypadkach fabuła przypomina ser szwajcarski. Bohaterowie wkurzają czytelnika, a język woła o pomstę do nieba. Jeśli pominiemy te mankamenty, otrzymamy całkiem ciekawą powieść kryminalną, przerażający thriller niemalże! Książka okazała się pozytywnym rozczarowaniem na początek roku. Do najlepszych pozycji na pewno się nie zalicza, ale jeśli spisaliście serię o Madison na straty po pierwszym tomie, apeluję: spróbujcie sięgnąć po drugi.
Ocena końcowa: 4+/6
Polecam: zagorzałym miłośnikom młodzieżowych romansów z paranormalnym (anielskim) wątkiem

++++++++++
W sylwestra zakończyła się ankieta na najlepszą książkę zrecenzowaną w listopadzie. Bezapelacyjnym zwycięzcą, zdobywając 38% wszystkich głosów, okazał się pierwszy tom serii Nevermore, czyli Kruk Kelly Creagh (nie żebym się dziwiła, na blogach zapanował ogromny entuzjazm względem ten książki). Drugie miejsce (29%) zajęła trzecia część Szeptem - Cisza Becci Fitzpatrick. Ostatnie "medalowa" lokata przypadła pięknemu Zapachowi spalonych kwiatów Melissy de la Cruz (17%).

W ankiecie oddaliście 34 głosy - bardzo dziękuję za wszystkie. Spieszę zachęcić do udziału w kolejnej: na najlepszą książkę recenzowaną w grudniu (trochę mniejszy wybór niż w listopadzie, ale dopadły mnie święta, które zajęły dość sporo czasu...).

Pozdrawiam noworocznie :)!

25 komentarzy:

  1. Pierwsza część cyklu była okropna, ledwie przez nią przebrnęłam. Twoja recenzja dała mi jednak sporo do myślenia i niewykluczone, że "Strażniczkę aniołów mroku" przeczytam. Może i mnie ta książka pozytywnie zaskoczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niejednokrotnie już widziałam na blogach książki Kim Harrison. Muszę przyznać, że ta autorka coraz bardziej mnie intryguje. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj nieee, to zdecydowanie nie moje klimaty. Raczej nie zabiorę się za lekturę, zwłaszcza, że Twoja opinia nie jest zbyt pozytywna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i całkowicie zgadzam się z Twoją recenzją ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie nie w moim stylu, ale recenzja bardzo ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam serii i za pewne nie poznam, jej fabuła i oprawa nie są bliskie mojemu sercu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej nie dla mnie.
    I tak już czytam kilka serii.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z tą serią i raczej tego nie zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam już parę pozytywnych recenzji odnośnie tej książki :) Może kiedyś się za nią zabiorę, ale nie jestem pewna.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dużo o niej słyszałam, ale jakoś nigdy szczególnie mnie do niej nie ciągnęło.
    Jeszcze się zastanowię, ale jestem na 'tak' :)
    Pozdrawiam i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wszędzie widzę ten tytuł na półkach, ale obawiam się, że będę musiał przeczytac kiepską pierwszą częśc, żeby zajrzec do tej. ;/
    Dlatego pewnie dam sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hm..czytałam już kilka recenzji na temat książek tej autorki. Musze przyznać ,że interesuje mnie ta książka ale na pewno zacznę od tomu pierwszego. :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Z Twojej recenzji wynika, że książka ma sporo mankamentów, ale jednak jakieś plusy są. Dziwne, że o niej nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj nie, nie... Nie przekonałaś mnie. Książka, nawet jeśli ma ładną okładkę, to nie jest zbyt interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zastanawiałam się nad nią, ale mimo wszystko nie czuję się na siłach, by ją przeczytać. Skoro brak elementów łączących utrudnia odbiór powieści, to tym bardziej za nią podziękuję, nawet jeśli jest dobra, to nie potrafiłabym skupić się na fabule, co rusz wyławiając błędy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie zaczęłam tej serii, choć kiedyś miałam ją w planach. Dobrze się złożyło, bo też mam taką naturę, że kończę rzeczy napoczęte :). Raczej nie sięgnę ;).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie przepadam za taką literaturą,więc na razie odpuszczę. To nie znaczy jednak,że kiedyś nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam w planach najbliższych przeczytanie tej serii, początek czytałam w Balach z piekła i bardzo mi się podobało, także czekam na rozwój zdarzeń w osobnych tomach:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chcę przeczytać tą serię. Kiedyś w jakiejś książce czytałam fragment pierwszej części i bardzo mi się spodobało.

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam tę serię kiedyś w planach, ale ostatnimi czasy mi jakoś przeszło... Może kiedyś.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwszy tom tej serii mam, ale jeszcze nie miałam czasu na jego przeczytanie. Muszę to szybko nadrobić, bo widzę, że druga część zapowiada się także nawet ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że to nie jest seria. która mi się spodoba. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szczerze mówiąc raczej nie mam zamiaru czytać tej serii - no chyba że pierwsza część przypadkiem trafi w moje ręce... Raczej nie można spodziewać się po niej niczego genialnego :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jako zaczynam odczuwać przesyt takimi książkami, więc na razie daję sobie spokój z tego typu literaturą ;)

    OdpowiedzUsuń