poniedziałek, 25 kwietnia 2016

[przed premierą] "Dziewczyna, którą nigdy nie byłam" - Caitlin Moran

W polskiej literaturze młodzieżowej mieliśmy już okres fascynacji romansami paranormalnymi, teraz dominuje trend poważniejszy, w którym mieszczą się powieści o samobójstwach. A teraz pojawia się Dziewczyna, którą nigdy nie byłam pióra Caitlin Moran. Historia, jakiej jeszcze nie czytałam.

Czternastoletnia Johanna pochodzi z ubogiej, wielodzietnej rodziny, mieszka na prowincji i na dodatek zmaga się z nadwagą. Uważa się za największą przegraną na świecie, która jest skazana na śmierć jako dziewica - ba! nigdy nie całowana dziewica. Jej podejście do życia zmienia się, gdy odkrywa muzykę metalową. Zaczyna budować nową siebie - nieustraszoną, dowcipną, zboczoną i mocno wymalowaną dziennikarkę muzyczną, Dolly Wilde.

Dziewczyna, którą nigdy nie byłam to powieść wielowarstwowa. Opowiada o zmaganiach zakompleksionej nastolatki z samą sobą i rodziną, która niby udziela wsparcia, ale i tak najlepiej z nią na zdjęciu. To też opowieść o zmianie, jaką przeszła niejedna młoda osoba w okresie dojrzewania; zmianie z tej "starej" siebie w cool osobę, jaką zawsze chciało się być; zmianie powodowanej odkrytą muzyką. To historia o sukcesie, który można osiągnąć dzięki determinacji, uporowi i - niezbędnej - odrobinie szczęścia. Przede wszystkim jednak jest to powieść o dojrzewaniu, czego dowodem mogą być rozdziały, które uciekają od głównej linii fabularnej i koncentrują się na przemyśleniach Johanny - tej dojrzalszej, bogatszej o wiele doświadczeń Johanny.

Z główną bohaterką bardzo łatwo się identyfikować. To zupełnie normalna, nieco pulchna nastolatka, którą od całych tabunów jej rówieśniczek odróżniała zdecydowana i drastyczna zmiana stylu ubierania i zachowania. Mimo zewnętrznej przemiany Johanna pozostała jednak pozytywną, ciepłą (i zboczoną) sobą. Tak realistycznej, wielowymiarowej nastoletniej postaci już dawno nie spotkałam na kartach powieści. Jej rodzinie daleko do książkowego ideału (sam fakt, że dziewczyna wychowuje się w pełnej rodzinie, a nie jest pół/sierotą, stanowi miłą odmianę po trendzie paranormalnych młodzieżówek inspirowanych Zmierzchem), ale nie można powiedzieć, by została wykreowana byle jak. Krewni Johanny mają na nią znaczny wpływ - szczególnie starszy brat Krissi, z którym bohaterka toczy nieustanne wojny, ale w gruncie rzeczy bardzo im na sobie zależy.

Na plus Dziewczyny, którą nigdy nie byłam należy zaliczyć też lekki, zabawny i plastyczny sposób opisu wydarzeń. Dzięki niemu od lektury ciężko się oderwać, a kolejne strony połykałam w zastraszającym tempie. Drobniutkie, rzadkie fabularne nieścisłości (czy początkiem lat 90. ubiegłego wieku znany był wynalazek zwany "biustonosz sportowy"?) nie psują dobrego wrażenia z lektury, są wręcz niezauważalne wobec sporej ilości plusów.

I jak w przypadku wszystkich najlepszych wypraw i poszukiwań - zrobiłam to wszystko dla pewnej dziewczyny: dla mnie. [str. 388]

Dziewczyna, którą nigdy nie byłam to wciągająca, zabawna opowieść o dojrzewaniu, towarzyszącym mu zmianach oraz spełnianiu marzeń. Johanna udowadnia, że każdy młody, odpowiednio zmotywowany człowiek może zmienić się z "wannabe" w kogoś równego swojemu idolowi. Tę powieść warto przeczytać - mając lat -naście, -dzieścia lub -dzieści - by przypomnieć sobie, że marzenia się spełniają.
Ocena końcowa: 6/6
Polecam: poszukującym zabawnej, lekkiej powieści o dojrzewaniu i realizowaniu marzeń

Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca
http://www.czarnaowca.pl


Tytuł: Dziewczyna, którą nigdy nie byłam (org. How to Build a Girl)
Autor: Caitlin Moran
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 27 kwietnia 2016 r. (premiera: wrzesień 2014 r.)
Ilość stron: 391

piątek, 11 marca 2016

"Playlist for the Dead' - Michelle Falkoff

Ostatnimi czasy polski rynek książek młodzieżowych się zmienił, na półkach pojawia się mniej romansów paranormalnych (czyżby ktoś wreszcie uznał, że temat stał się nieco zbyt oklepany?), a więcej literatury skoncentrowanej na samobójstwie. Przyjrzyjmy się jednej z takich powieści: literackiemu debiutowi Michelle Falkoff, Playlist for the Dead.

Rankiem, po pewnej feralnej imprezie, Sam odnajduje swojego najlepszego - jedynego - przyjaciela, Haydena, martwego. Popełnił samobójstwo. Pozostawił po sobie liścik "Dla Sama - posłuchaj, a zrozumiesz" oraz nośnik z kilkunastoma piosenkami. Sam stawia sobie cel: pozna przyczynę śmierci kolegi. Czy to on - przez to, co zrobił poprzedniego wieczora - jest za nią odpowiedzialny? Jak ma mu w tym pomóc wzmiankowana playlista?

Playlist for the Dead to nie kryminał, nawet nie powieść psychologiczna. To historia o problemach, z którymi musi zmierzyć się niejeden młody człowiek: faworyzowaniem jednego z rodzeństwa, szkolnym prześladowaniem, brakiem akceptacji dla odmiennych zainteresowań czy orientacji seksualnej, śmiercią kogoś bliskiego i wpływem, jaki to wywiera na jednostkę. Śmierć Haydena przewija się przez całość utworu, ale nie miałam wrażenia, że jest najważniejsza. Odebrałam ją raczej jako czynnik, który otworzył Samowi oczy na problemy innych, pozwolił mu zauważyć to, czego nie widział zza muru, jaki zbudował wokół siebie i Haydena.

Playlist for the Dead, szczególnie pod koniec lektury, uznałam za naprawdę zaskakujące pod względem charakterów postaci. Autorka zaimponowała mi kreacją swoich bohaterów, którzy są bardziej złożeni, niż można by podejrzewać. W powieści, tak jak w życiu, każdy ma kilka masek: jedną dla świata zewnętrznego, inną dla bliskiego kręgu znajomych, jeszcze inną dla rodziny, kolejną dla... Często takie maski niełatwo jest przejrzeć - i ta powieść naprawdę dobrze to obrazuje.

Playlist for the Dead, jak sugeruje tytuł, nie mogło zabraknąć muzyki. Każdy rozdział otwierają tytuł oraz wykonawca kolejnego utworu z playlisty Haydena. Nie miałam możliwości przesłuchiwania ich na bieżąco, więc nadrabiam to pisząc tę recenzję (nie jestem nawet w połowie playlisty). Kiedyś muszę przeczytać tę powieść ponownie, bo mam wrażenie, że te kawałki podbiją wrażenie, jakie opowieść na mnie wywarła.

Playlist for the Dead to powieść niedługa, dobrze ukazująca problemy współczesnej młodzieży. Muzyczne odwołania to przyjemny i oryginalny dodatek do lektury, który jeszcze poszerza nasze horyzonty :) Czy Sam pozna przyczynę, dla której jego najlepszy przyjaciel przedwcześnie udał się tam, skąd już nie ma powrotu? Przekonajcie się sami, czytając Playlist for the Dead!
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: fanom powieści młodzieżowych

Za egzemplarz dziękuję Księgarni Internetowej dadada.pl
http://dadada.pl
http://dadada.pl/playlist-for-the-dead-posluchaj-a-zrozumiesz-falkoff-michelle,p322086,c
Tytuł: Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz (org. Playlist for the Dead)
Autor: Michelle Falkoff
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 4 listopada 2015 r. (premiera: styczeń 2015 r.)
Ilość stron: 272

środa, 9 marca 2016

"Playlist for the Dead" - już wkrótce na Moich Czytadłach

Przychodzisz rano do kumpla i okazuje się, że nie żyje. Coś się stało po wczorajszej imprezie. Zostawił tylko playlistę z dołączoną kartką: „Dla Sama – posłuchaj, a zrozumiesz”.

Jak po tym szoku poskładać historię swego przyjaciela? Jak z kolejnych piosenek i własnych wspomnień dojść do prawdy o tym, co się działo w jego życiu? I w twoim własnym życiu – bo okazuje się, że nic nie wydarza się przypadkiem. Nic nie jest obok ciebie. Odtwarzając jego historię, zmieniasz też swoją – bo w twoim życiu pojawia się pewna zagadkowa dziewczyna.

Szczera, bolesna i fascynująca opowieść o stracie, gniewie i wyrastaniu z przyjaźni, która zawsze nas określała; o trudnym procesie tworzenia siebie na nowo; o znajdowaniu nadziei, gdy wydawałoby się, że przepadła na zawsze; o miłości, która zawsze tli się gdzieś w sercu.