czwartek, 25 sierpnia 2011

"Nieprzyjaciel Boga" - Bernard Cornwell

Tytuł: Nieprzyjaciel Boga (org. The Enemy of God)
Autor: Bernard Cornwell
Seria: Trylogia arturiańska, #2 (org. The Arthur Books)
Wydawnictwo: Erica
Data wydania: 28 września 2010 r. (premiera: maj 1996)
Ilość stron: 560


Pierwsza część trylogii bardzo mi się spodobała. Było to zupełnie nowe podejście do legendy o bohaterskim, niezwyciężonym i kryształowym Arturze. Jak, w porównaniu z tą książką, prezentuje się drugi tom o dość ciekawym tytule Nieprzyjaciel Boga?

Stary mnich Derfel kontynuuje swoją opowieść o życiu i działalności Artura ap Uther oraz innych postaci znanych z legend. Najpierw jesteśmy świadkami poszukiwań jednego z trzynastu Skarbów Brytanii - Kotła o potężnej mocy magicznej. Zaraz potem dołączymy do armii Artura w starciu z nacierającymi ze wschodu Saksonami, a niebawem później zobaczymy, jak na stanowisku króla radzi sobie młody, kaleki Mordred - prawowity następca tronu. Poznamy jeszcze mocno alternatywną wersję historii Tristana i Izoldy, a na zakończenie ponownie skoncentrujemy się na konflikcie między Brytami i Saksonami.

Wymienione wątki to tylko najważniejsze elementy. Autor zapełnił kolejne strony powieści opisami potyczek, miłosnych intryg (choć romans pełni tu marginalną rolę) oraz życia codziennego Bryta - wojownika, przyjaciela, ojca. Nie ucieka też od religii: chrześcijanie robią się coraz bardziej zuchwali, buntują się przeciw rządom Artura - poganina, tytułowego "nieprzyjaciela Boga". Ciekawym, wprowadzającym zamieszanie elementem jest kult Izydy - obecny od początku serii, ale tutaj zyskujący na znaczeniu. Cornwell serwuje czytelnikom wiele niespodziewanych momentów, nie oszczędza bohaterów, na szczęście nie zagłębia się w brutalne szczegóły tortur/zabójstw. Pisze tyle, by wywrzeć wrażenie, ale nie budzi niesmaku.
Muszę jednak wspomnieć, że ciężko było mi wciągnąć się w lekturę. Początek wydał mi się nudny. Pan Bernard zaczął od mało ciekawych politycznych rozważań, dopiero później "wziął się" za poszukiwanie Kotła. Lepiej późno niż wcale, nudna nie trwała długo, ale wspomnienie pozostało...

Wciąż obserwujemy zmiany charakteru bohaterów. Najlepiej widać to na przykładzie Artura, co do którego mam bardzo mieszane odczucia. Owszem, jest niezwykle słowny i honorowy, ale jego zachowanie zakrawa na fanatyzm. Zmienia się dopiero pod koniec, ale i tak nie wzbudził mojej sympatii. Wszyscy bohaterowie nakreśleni są wyraziście, nie możemy pozostawać wobec nich obojętni, mimo że nasza opinia o nich może ulegać zmianie podczas lektury.

Autor pisze bardzo przystępnie. Tłumacz, kolokwialnie mówiąc, odwalił kawał dobrej roboty, dbając o styl i brak powtórzeń. Zabieg taki pogłębia wrażenie dopracowania, a klimatyczne słownictwo jeszcze bardziej pomaga wczuć się w akcję. Tom, oprócz części zasadniczej, zawiera też małą, przydatną mapkę Brytanii czasów arturiańskich, wykaz występujących postaci i miejsc oraz krótki dodatek od autora, w którym pokrótce wyjaśnia, co jest prawdą, co elementem legendy, a co... czystą fikcją. W tej części znalazłam niestety więcej błędów korektorskich niż w Zimowym monarsze. Najczęściej były to problemy "ł"/"l", nie utrudniały jednak lektury.

Czy polecam Nieprzyjaciela Boga? Jak najbardziej! To wciąż ciekawe, oryginalne podejście do legend arturiańskich, pełne wartkiej akcji, ciekawych bohaterów i pewnej dozy historyczności. Pojawiający się lekki humor autentycznie bawi, wybredny czytelnik zachwyci się barwnym językiem. Dla każdego coś dobrego. Naprawdę warto zawrzeć bliższą znajomość z Derflem i jego kompanami!
Ocena końcowa: 6-/6
Polecam: poszukującym wciągającej lektury (nawet jeśli nie lubicie historii)

Książkę otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica.
Serdecznie dziękuję!

9 komentarzy:

  1. Cornwell pisze niesamowite książki, każda z trylogii arturiańskiej podobała mi się równie mocno, a po inne książki autora sięgam bez zastanowienia. Cieszę się, że mam kilka jego powieści w domu jeszcze, bo co bym zrobiła? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Vampire_Slayer, też byłam zachwycona trylogią arturiańską. Choć przyznać muszę, że polityczne rozważania nie należały do moich ulubionych partii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, książka porywa i jest to ciekawa wizja legend Arturiańskich ;-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku nie byłam zachęcona do tej trylogii, ze względu na tematykę. Jednak po tak wielu pochlebnych recenzjach jestem całkowicie "na TAK" i niedługo przeczytam pierwszą część. Mam nadzieję, że moje odczucia będą zbliżone do Twoich :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam pierwszej części, więc najpierw muszę po nią sięgnąć a dopiero chętnie poznam ,,Nieprzyjaciela Boga''.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koocham Trylogię Arturiańską wręcz <3 :D Cieszę się, że Tobie też sie podoba ;PP

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba się nie skuszę. Może gdybym miała mniejszą stertę książek do przeczytania...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta seria mnie normalnie prześladuje, to chyba jakiś znak ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspominam bardzo mile całą trylogię :).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń