poniedziałek, 12 września 2011

"Okup za Eraka" - John Flanagan

Tytuł: Okup za Eraka (org. Erak's Ransom)
Autor: John Flanagan
Seria: Zwiadowcy, #7 (org. Ranger's Apprentice)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 6 października 2010 r. (premiera: listopad 2007)
Ilość stron: 472

Siódma część cyklu o zwiadowcach przenosi nas w przeszłość, wydarzenia opisane w Okupie za Eraka mają miejsce przed tymi z Czarnoksiężnika z Północy (tom V). Czy autor słusznie zrobił, cofając się w czasie i przestrzeni?


Halt się żeni! Wesoła ceremonia zostaje jednak przerwana przez pojawienie się skandyjskiego wojownika. Prosi on o pomoc, tłumacząc, że Erak został wzięty w niewolę przez obcy ród Temudżeinów, a okup za jego uwolnienie jest dość wysoki. Skandianie nie mają tyle pieniędzy przy sobie, a podróż do ich kraju wydaje się zbyt długa. Król Araluenu postanawia udzielić pożyczki. I tak po raz kolejny Halt, Will, Gilan, Horace i księżniczka Kassandra ruszają w podróż - tym razem na południe, na nieznane terytorium Temudżeinów.

Oczywiście osiągnięcie celu nie oznacza końca historii, to dopiero początek! Autor rzuca bohaterom pod nogi wiele kłód, bawiąc czytelnika dłużej. I muszę przyznać, że ja autentycznie dobrze się bawiłam! Obawy względem tego, o czym można pisać na niemal pięciuset stronach okazały się zupełnie bezpodstawne. Poruszane wątki (kilka jednocześnie), choć nie są konieczne, nie sprawiają wrażenia wymyślanych czy wciskanych na siłę. Fakt, wciąż mamy tu do czynienia z lekko naiwnym kreowaniem świata, ale ma to swój urok - przynajmniej dla mnie.

Bohaterów książek Flanagana można kochać lub nienawidzić. Ja nie narzekam na ich kreację, chociaż Will - bądź co bądź główny protagonista - zaczyna poważnie działać mi na nerwy. Na szczęście Halt i jego ironiczne podejście do świata poniekąd "odkupili" naiwność młodego zwiadowcy.

Język użyty przez pana Johna jest prosty i przyjemny w odbiorze. Trzecioosobowy narrator wszechwiedzący zdradza nam dużo myśli bohaterów (nie tylko głównych), często zmieniając swój "obiekt zainteresowań". Autor zastosował też ciekawy zabieg, wnikając w umysły koni. Sceny z tej perspektywy obserwujemy rzadko, ale sympatyczne wrażenie pozostaje. Ilekroć do nich dochodziłam, moją twarz rozświetlał uśmiech.

Także polskie wydanie trzyma wysoki poziom. Błędów naprawdę niewiele, ale udało mi się wypatrzyć perełkę o "wysforowaniu się" naprzód xD

Podsumowując, Okup za Eraka uważam za miłą, ciepłą historię, utrzymującą poziom wcześniejszych tomów. Szkoda jednak, że autor nie zachował kolejności chronologicznej i nie wydał tego tomu wcześniej - emocje przy lekturze byłyby dużo większe. Mogę jednak zapewnić, że jeśli szukacie czegoś lekkiego, jakiejś nieskomplikowanej historii, nie zawiedziecie się sięgając po siódmy tom serii (nawet bez znajomości wcześniejszych odnalezienie się w akcji nie powinno sprawić problemów).
Ocena końcowa: 5/6
Polecam: poszukującym lekkiej, niewymagającej lektury; fanom książek przygodowych

13 komentarzy:

  1. Ostatnio jakoś nie czuję pociągu do fantastyki, więc na chwile obecną odpuszczę sobie tę pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie dla mnie ;) A co do Pretty Little Liars to polecam jak najszybciej zapoznać się z drugim tomem bo naprawdę warto :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam serii, nie czytałam, ale "wysforowanie" mnie urzekło, hehe, od razu skojarzenie ze sforą wilków, może tłumacz/tłumaczka naczytała się za dużo "Zmierzchu" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem to najlepsze część Zwiadowców, ale raczej słyszę, że właśnie była niewymagająca i raczej nudnawa. Dlatego tym bardziej cieszę się, że ci się podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam pierwszy tom tego cyklu i powiem z ręką na sercu, nie skończyłam go. Akcja zamiast mnie porwać zanudziła mnie niemalże na śmierć, więc "Zwiadowców" sobie odpuściłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja za to lubię "Zwiadowców", choć może nie wielbię. Przyznaję, chciałam przeczytać Twoją recenzję, ale jednak nie. To pogrubione "Halt się żeni" mnie odstraszyło. Jak przeczytam książkę (zatrzymałam się na piątej części) to i do recenzji zajrzę, bo na razie obawiam się, że za dużo zdradziłaś;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś czuję, że niepotrzebnie unikam tej serii. ;) Chyba muszę się z nią przeprosić. ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham fantastykę - to mój ulubiony gatunek. Zwiadowców nie czytałam, ale mam nadzieję, że się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tej serii jeszcze nie czytałam, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Poszukam tej serii w bibliotece, skoro tak zachwalasz :) Coraz bardziej przekonuję się do fantastyki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ogólnie rzecz biorąc odpuszczam sobie tę serię. nie żebym była do niej z jakiegoś konkretnego powodu negatywnie nastawiona. po prostu nie da się przeczytać wszystkiego, a 7 czy więcej tomów kolejnej serii trochę mnie przeraża.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytam, obiecuję ;) Haha, planuję ją już od dawna ale jakoś nie mogę się zabrać, brak mi motywacji...

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak na razie nie mam ochoty na fantastykę (stan u mnie bardzo rzadko spotykany), niemniej jednak kiedyś po "Zwiadowców" muszę sięgnąć :).

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń