sobota, 3 września 2011

"Czarodzieje Skrzydła Nocy" - Geoffrey Huntington

Tytuł: Czarodzieje Skrzydła Nocy (org. Sorcerers of the Nightwing)
Autor: Geoffrey Huntington
Seria: Kruczy Dwór, #1 (org. The Ravenscliff Series)
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 7 lipca 2005 r. (premiera: kwiecień 1996)
Ilość stron: 325
 
Wszyscy wiemy, że nie ocenia się książki po okładce. Kto jednak, sięgając po tomik, nie zerka z ciekawością na tył, na opis wydawcy? Widząc słowa "cykl z pogranicza fantasy i horroru, swoiste skrzyżowanie książek o Harrym Potterze z serialem Buffy - postrach wampirów", czułam, że nie mogę podarować sobie lektury.

Czternastoletni Devon March po śmierci ojca trafia do małej miejscowości, Biedy. Jego rodzic na łożu śmierci wyznał, że został adoptowany i chce, by syn zamieszkał u pani Crandall, w Kruczym Dworze. Decyzja wydaje się dziwna, ale chłopiec nie sprzeciwia się. Dom okazuje się być ogromną, starą willą, w której ponoć straszy. Devon, od dziecka wyczulony na duchy i potrafiący z nimi walczyć (i wygrywać), chce tu jednak poznać prawdę o swoim pochodzeniu. Niestety, jego plany muszą ustąpić pierwszeństwa innej sprawie: ośmioletni bratanek jego gospodyni okazuje się być opętany przez złego ducha!

Dopiero teraz akcja zaczyna się na dobre rozkręcać. Początkowe rozdziały służą przedstawieniu bohaterów, "wkręceniu" czytelnika w akcję. Stara, gotycka rezydencja skrywa wiele tajemnic, podobnie jak mieszkająca w niej rodzina. W odkrywaniu prawdy naszemu bohaterowi pomaga córka pani Crandall, Cecily oraz stary znajomy, Rolfe. To on odkrywa przed Devonem prawdę na temat jego przeszłości, ale tłumaczenie jest raczej... mętne, stawia jeszcze więcej pytań. Za to ratowanie Alexandra z łapsk demona autor przedstawił emocjonująco. Wykreowane przez niego demony potrafią być przerażające, po trupach idą do celu. Także większość tajemnic, które ujawnia na kolejnych stronach, autentycznie zaskakuje. Szkoda tylko, że ten naprawdę ciekawy wątek trwa tak króciutko, bo gdy emocje zaczynają sięgać zenitu... wszystko się kończy. Ot, w trzech, czterech rozdziałach?

Bohaterowie niestety nie powalają. Właściwie wszyscy wydali mi się "płascy", nieciekawi. Devon ogromnie irytował mnie swoją przesadną dobrotliwością, Cecily sztuczną naturalnością (jakkolwiek dziwnie to brzmi, ale w książkach dla młodzieży bardzo często się to spotyka). Nie polubiłam również Alexandra, jednak autor chyba starał się, by czytelnik poczuł do tej postaci antypatię. Sympatii nie zdobyli również sługa Simon (wredny typek, takich przeważnie lubię...) ani Rolfe, który początkowo był "dobrym kumplem", a potem nagle "poważnym mentorem dla zagubionego Devona".

Książkę mimo wszystko czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Skierowana jest raczej do młodszego odbiorcy, najlepiej rówieśnika głównych bohaterów. Autor zastosował ciekawą, rzadko spotykaną trzecioosobową narrację prowadzoną w czasie teraźniejszym. Zabieg ten dodaje dynamiki: na przykład gdy Devon wspina się po schodach w mrocznej wieży i czuje za sobą czyjąś obecność... Dreszczyk emocji gwarantowany, nie tylko u "niewyrobionego" młodego czytelnika.

Cóż mogę napisać na koniec... Czarodzieje Skrzydła Nocy nie umywają się do serii o Harrym czy o Buffy. Jako dreszczowiec dla dzieci i młodzieży książka wypada całkiem nieźle, daje nadzieję na ciekawy cykl dla tej grupy wiekowej. Niestety, pan Huntington chciał chyba za dużo zmieścić w pierwszym tomie, niepotrzebnie "rozgrzebał" przeszłość Devona. Jeśli jednak macie ochotę na coś magicznego, ale pozbawionego wilkołaków, wampirów, wróżek, zachęcam - spróbujcie przeczytać!
Ocena końcowa: 4/6
Polecam: raczej młodszym czytelnikom; poszukującym magicznych historii z dreszczykiem 

13 komentarzy:

  1. Może i do młodszych mnie można zaliczyć, ale książka zdecydowanie nie dla mnie. Szczególnie, że uwielbiam dopracowane, wyraziste postacie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym razem sobie odpuszczę. Nie czuję zainteresowania tą książka i nawet w twoich oczach wypadła ona raczej przeciętnie, dlatego nie będę się za nią usilnie rozglądać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla młodszych, to może niekoniecznie ;) A przecież bohaterowie muszą być wyraziści, a nie jak to ujęłaś "płascy"
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zniechęciłaś mnie trochę tym, że bohaterowie nie zaskarbiają sympatii u czytelnika, a ta niewielka ilość akcji w późniejszych rozdziałach dodatkowo mnie odstrasza. Poza tym bardzo nie lubię, gdy książki są porównywane do znanych cykli czy seriali, bo później zazwyczaj nadchodzi rozczarowanie. ;) Raczej dam sobie spokój z tą książką, czuję, że to nie dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej sobie daruję. Historia kojarzy mi się z czymś w stylu o nawiedzonym domu, a tego jest wiele. I bohaterowie... jakoś mnie nie ciągnie, chociaż opis wydaje się ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na początku Twojej recenzji pomyślałam, że koniecznie muszę przeczytać, ale potem się zniechęciłam. Chyba jednak nie jest to książka dla mnie. Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie zainteresowała mnie ta książka nie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że młodszym czytelnikiem już nie jestem, raczej po książkę nie sięgnę... Chyba, że po polecaną przez Ciebie serię. Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam parę lat temu. Tak jak napisałaś nadaje się dla młodszych czytelników, ale wspominam ją pozytywnie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, jak ja nie lubię książek, które w opisach mają informację o tym, że ich treść to coś Z POGRANICZA czegoś, co już dawno zostało wydane... ;)))

    OdpowiedzUsuń
  11. chyba już nie zaliczam się do młodszych czytelników :) tym samym pozostawię książkę innym do przeczytania.
    i masz rację, okładka jest interesująca. Ja także zwracam zawsze uwagę na okładki, mimo wszystko to bardzo ciekawy element. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No cóż, niby nie ocenia się książki po okładce, ale ja często to robię - kiedy nie wiem co wybrać z kilku propozycji, przeważnie wezmę do ręki tę z okładką, która mnie zainteresuje. Słowa "skrzyżowanie książek o Harrym Potterze z serialem Buffy - postrach wampirów", które Ciebie zainteresowały, mnie raczej odrzucają - uważam to za typowy trick marketingowy (godny pożałowania zresztą) bo ktoś próbuje zarobić na tym, że porówna jakąś książkę do innej, popularnej. Lektura raczej nie dla mnie, ale wiem komu mogłaby się spodobać - mój młodszy o 3 lata kuzyn uwielbia Pottera ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam takie małe pytanie do osób, które jednak zdecydowały się przeczytać całą serię.
    A mianowicie "Kogo Devon zobaczył w ostatnim rozdziale trzeciej części gdy zszedł ze schodów?". Jest to dla mnie dość niezrozumiałe choć uważnie śledziłam całą serię nie mogę dojść do tego kim był ten człowiek. Proszę o pomoc w rozwikłaniu zagadki.

    OdpowiedzUsuń